sobota, marca 30, 2019

#23 "Nie mieszkam w igloo" - Adam Jarniewski

#23 "Nie mieszkam w igloo" - Adam Jarniewski

Dzień dobry ♥️ Za oknem piękne wiosenne słońce i chyba nie znajdę tutaj osoby, która tęskniłaby za śniegiem i mrozem ;) Jednak kilka dni temu przeczytałam pewną ciekawą książkę i uznałam, że koniecznie muszę się z wami podzielić wrażeniami :)

Grenlandia. Co o niej wiemy? Pierwsze skojarzenia to zazwyczaj śnieg, mróz, igloo, Eskimosi, psy huskie i zorza polarna. Niewiele. I muszę wam powiedzieć, że początkowo wiedza autora tej książki też nie była imponująca. Ale jak widać można to zmienić. Adam Jarniewski na tę największą wyspę świata trafił 13 lat temu dzięki miłości :) Założył rodzinę, został nauczycielem w grenlandzkiej szkole i wybudował domek letniskowy. Ale każdego dnia musiał mierzyć się z dużym wyzwaniem - stopniowo poznawać zasady funkcjonowania w nowej kulturze i uczyć się obcowania z arktyczną przyrodą.

Jak wygląda życie na Grenlandii? Co jedzą mieszkańcy wyspy? Dlaczego to właśnie zamrażarka jest jednym z ważniejszych elementów wyposażenia domu? Jak obchodzone jest Boże Narodzenie i Dzień Śniegu? Czy na Grenlandii jest galeria handlowa?

"Nie mieszkam w igloo" to fascynujący reportaż, który czytałam z dużym zainteresowaniem. Autor w ciekawy i przystępny sposób opowiada czytelnikowi o dniu i nocy polarnej, grenlandzkiej kuchni, systemie edukacji, stosunkach grenlandzko-duńskich i mentalności mieszkańców wyspy. Dowiemy się, jak smakuje foka, co oznacza Anaruk (znane nam imię chłopca z książki Centkiewicza), jak wygląda polowanie oraz czym jest pardwa. Trochę poważnie i trochę z humorem. Lekkie pióro i wiele ciekawych spostrzeżeń z codziennego życia, a całość wzbogacona materiałem fotograficznym. Fascynująca podróż na kartach książki 💙 Cieszę się, że mogłam ją odbyć :)

Lubicie czytać reportaże? :)


Data wydania: 16 maja 2018
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Muza

środa, marca 27, 2019

#22 "Sprawa Hoffmanowej" - Katarzyna Zyskowska /przedpremierowo/

#22 "Sprawa Hoffmanowej" - Katarzyna Zyskowska /przedpremierowo/
"Góry strzegą tajemnic lepiej niż ludzie..."

Tatry🏔 Przyciągają swoim pięknem miłośników górskich wędrówek i poszukiwaczy przygód... Fascynują i zachwycają. Ale bywają też bardzo niebezpieczne. Zdarzyły się w nich bowiem takie tragedie, o których opowiada się do dziś. Okoliczności niektórych nie zostały nigdy wyjaśnione. Do najbardziej tajemniczych należy śmierć trzech turystów w rejonie Lodowej Przełęczy w 1925 roku. Czy wycieczka w Tatry może skończyć się śmiercią? Oczywiście. Nawet w sierpniu? Jak najbardziej. Ale gdy na szlaku ginie mąż, jego nastoletni syn oraz młody taternik, a przeżywa tylko kobieta, sprawa może wydawać się dziwna. Czy ofiary zmarły z wycieńczenia? A może zostały otrute? Ta zagadkowa historia szybko zyskała rozgłos. Pojawiło się milion pytań i spekulacji. Należy pamiętać, że w latach 20. ubiegłego stulecia turystyka górska dopiero stawiała pierwsze kroki, a procedury pośmiertne nie były tak dobrze rozwinięte jak w dzisiejszych czasach, co znacznie utrudniało odkrycie prawdy o tych tragicznych wydarzeniach. Co zatem stało się na Lodowej Przełęczy? Kim była kobieta, której udało się uciec przed śmiercią?

Już 3 kwietnia swoją premierę będzie miała książka inspirowana tymi prawdziwymi wydarzeniami 🔥 "Sprawa Hoffmanowej" autorstwa Katarzyny Zyskowskiej przenosi nas w Tatry oraz do przedwojennego Zakopanego w sam środek tej wstrząsającej i tajemniczej historii.

📰1933 rok. Z górskiej wycieczki do Zakopanego powraca tylko piękna Mira - była gwiazda warszawskich kabaretów wzbudzająca pożądanie mężczyzn i zazdrość kobiet. W Lodowej Przełęczy ratownicy znajdują trzy ciała. Rozpętuje się piekło. Opinia publiczna winą obarcza Hoffmanową. Ona jednak niczego nie pamięta i nie potrafi się bronić. Historia wstrząsa nie tylko Polską. Jej echa odbijają się również za granicą. Wszyscy zadają sobie pytanie: "Czy to był wypadek, a może dobrze zaplanowana zbrodnia?"

Przeczytałam i naprawdę bardzo żałuję, że to już koniec. Ta historia zrobiła na mnie ogromne wrażenie i przez długi czas nie mogłam się z niej otrząsnąć. Rewelacyjnie napisana. Już od pierwszych stron styl autorki bardzo przypadł mi do gustu. Czułam się tak, jakbym przeniosła się w czasie. Katarzyna Zyskowska stworzyła niezwykle plastyczny obraz Warszawy i Zakopanego lat 30. Moją uwagę zwróciły liczne nawiązania do kultury podhalańskiej tworzące tło dla opisanych wydarzeń. Autorka świetnie oddała charakter zarówno miejsca jak i czasu. I oczywiście są też góry - zachwycające, tajemnicze i niebezpieczne, skrywające sekret. Krajobrazy malowane słowami.

"Ciężko jest zawrócić, kiedy jest się tak blisko celu. Rację mają ci, którzy twierdzą, że w górach tkwi jakaś niepojęta, magnetyczna moc. One przyciągają do siebie i przytępiają rozsądek."

Ta książka to nie tylko opowieść o tragicznych wydarzeniach, które rozegrały się w cieniu tatrzańskich szczytów, ale również interesujące studium kobiecego życia i jego poplątanych ścieżek. Przewracając kolejne strony stopniowo poznajemy Mirę - jej dzieciństwo, młodość, marzenia, sukcesy i porażki. Mamy też okazję wraz z bohaterką książki odkryć ciemną stronę przedwojennej Warszawy. Hoffmanowa to kobieta, która wzbudza różne odczucia - fascynację, niechęć, współczucie... Autorka stworzyła ciekawie zarysowaną postać pełną sprzeczności. Fabuła tej książki przebiega dwutorowo, ukazując czasy feralnej wyprawy w góry oraz lata późniejsze, co daje czytelnikowi znacznie bogatszy i pełniejszy obraz. A wszystko oparte na faktach, co nadaje tej powieści szczególnego wyrazu.

Czytałam z zapartym tchem. To jedna z tych książek, obok których nie można przejść obojętnie. Pięknie napisana, refleksyjna i z przekazem. Gorąco polecam ❤

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova❤


❗Premiera 3 kwietnia ⭐



Lubicie czytać książki oparte na prawdziwych wydarzeniach?


Data wydania: 3 kwietnia 2019
Liczba stron: 410
Wydawnictwo: Znak Literanova

wtorek, marca 26, 2019

#21 "W grobie ci do twarzy" - Andrzej F. Paczkowski

#21 "W grobie ci do twarzy" - Andrzej F. Paczkowski

Czy można śmiać się ze śmierci, zbrodni, choroby lub nieszczęścia? Myślę, że potrzeba sporych umiejętności i wyczucia, żeby taka tematyka rzeczywiście była zabawna. Przekroczyć cienką linię dobrego smaku nie jest przecież wcale trudno. To było moje pierwsze spotkanie z czarną komedią. Po przeczytaniu książki "W grobie ci do twarzy" mogę już powiedzieć, że taka lekka forma z dużą dawką humoru bardzo przypadła mi do gustu 👌 Odkrywanie nowych gatunków i poszerzanie horyzontów czytelniczych to rewelacyjne doświadczenie.

W książce Andrzeja F. Paczkowskiego poznajemy Marlenę i to w dość niecodziennych okolicznościach. Główna bohaterka trafia do wodzisławskiego szpitala z nożem wbitym w głowę. A to dopiero początek całej serii dziwnych i absurdalnych zdarzeń. Amnezja, dramatyczna ucieczka, mąż mafioso, pogrzebowy biznes, czarne limuzyny, wystrzały z broni i wybuchy bomb...💣🚬🔫💰 Marlena za wszelką cenę musi dowiedzieć się, kto czyha na jej życie. A czas płynie nieubłaganie...

Książka liczy 313 stron, ale muszę wam powiedzieć, że zupełnie nie czułam tej objętości. Czyta się ją naprawdę błyskawicznie. W dniu otrzymania przesyłki chciałam jedynie zapoznać się z pierwszym rozdziałem, a tymczasem zanim się obejrzałam, byłam już prawie w połowie książki. Bardzo wciąga i trudno odłożyć ją na bok. Towarzyszyła mi tego dnia w autobusie miejskim, na ławce w parku oraz w poczekalni u dentysty :) Powieść pełna jest zaskakujących i zabawnych zwrotów akcji. Absurd goni absurd. Autor posłużył się groteską, aby zaintrygować i rozbawić czytelników. Efekt jest naprawdę dobry. Świetny komizm sytuacyjny sprawił, że na mojej twarzy często gościł szeroki uśmiech. Śmierć została odarta z patosu, ale co bardzo ważne autor znalazł równowagę między tym co może być zabawne, a tym co powinno być poważne.

"W grobie ci do twarzy" to komedia z ciekawie poprowadzoną fabułą i wątkiem kryminalnym. Jest zagadka, śledztwo i nieustannie czyhające niebezpieczeństwo. Dobrze bawiłam się towarzysząc bohaterce podczas szukania rozwiązania. Zakończenie zaskakuje. Okazuje się, że wszystko wygląda zupełnie inaczej niż myśleliśmy. Autor zafundował nam kawałek naprawdę dobrej rozrywki. Na uwagę zasługuje również samo wydanie książki. W środku znajdziemy przyjemną dla oka czcionkę. I mamy też wyróżniającą się okładkę - zarówno tytuł jak i ilustracja absolutnie skradły moje serce.

Dawno nie czytałam tak absurdalnej książki i cieszę się, że miałam okazję po nią sięgnąć. To ciekawa propozycja nie tylko dla miłośników czarnej komedii. Oderwanie od szarej rzeczywistości gwarantowane. Lekkie pióro, nieszablonowe podejście do tematu i dużo humoru (również czarnego;) Miło spędziłam czas w świecie absurdu i groteski. Chętnie sięgnę po kolejne książki w podobnym klimacie🔥

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Lira ❤
Data wydania: 20 marca 2019
Liczba stron: 313
Wydawnictwo: Lira


poniedziałek, marca 25, 2019

#20 "Zostały po niej sekrety" - Diane Chamberlain

#20 "Zostały po niej sekrety" - Diane Chamberlain

Jak wybaczyć coś, co wydaje się niewybaczalne? Czy można oddzielić przeszłość grubą linią i po prostu pójść naprzód? Przebaczenie to piękna rzecz. Pozwala zrzucić bolesny ciężar i odnaleźć spokój. Ale nie następuje z dnia na dzień. Zwykle to długi i trudny proces. Nie ma też pewności dokąd nas zaprowadzi. Przebaczyć można innym lub samemu sobie...

✒ Dziewiętnastoletnia Maggie Lockwood wychodzi z więzienia po odbyciu rocznego wyroku. Spowodowała pożar w wyniku którego śmierć poniosły trzy osoby, a wiele zostało poważnie rannych. Wśród nich jest Keith - siedemnastolatek dotkliwie okaleczony fizycznie i psychicznie, przyrodni brat Maggie. Długa i bolesna rehabilitacja, leki przeciwbólowe, współczujące spojrzenia, gniew i złość - tak wygląda jego codzienność. Pewnego dnia matka Keitha, Sara, wychodzi do sklepu i już nie wraca. Czy porzuciła syna? Również Maggie czekają trudne chwile. Społeczność nie przyjmuje jej z otwartymi ramionami. Na każdym kroku towarzyszą jej wrogie spojrzenia, przykre słowa i jawnie okazywana niechęć. Jak Maggie i Keith poradzą sobie w tej trudnej sytuacji? Co stało się z Sarą? Czy wróci do domu?

Na książki Diane Chamberlain zawsze czekam z niecierpliwością. Bardzo ucieszyłam się, gdy w zapowiedziach wydawniczych znalazła się jej nowa powieść "Zostały po niej sekrety". Moja radość wzrosła jeszcze bardziej, gdy tylko przeczytałam, że jest to kontynuacja dobrze mi znanej i lubianej książki "Prawo matki". Autorka absolutnie nie rozczarowuje. Po raz kolejny stworzyła mądrą, refleksyjną i trzymającą w napięciu historię. Z dużą przenikliwością poruszyła wiele istotnych kwestii takich jak: znaczenie rodziny, przebaczenie i dawanie drugich szans, odkupienie win, odrzucenie i wykluczenie ze społeczności lokalnej, wstyd, upokorzenie oraz dylematy moralne. Problemy te nakreślone zostały z kilku punktów widzenia, co wyraźnie wzbogaca treść i przekaz książki. Mimo sporej objętości nie znajdziemy w niej zbędnych dialogów i zbyt długich opisów. Mamy za to dobrze wykreowanych bohaterów z bogatym światem wewnętrznym. Każdy z nich ma wady i zalety dzięki czemu łatwiej się z nimi utożsamiać. Na uwagę zasługuje interesująca warstwa psychologiczna powieści z wieloma trafnymi spostrzeżeniami autorki, które skłaniają do refleksji. Sporą zaletą są również umieszczone w książce fragmenty pamiętnika pisanego przez Sarę. Mamy okazję cofnąć się w czasie do wydarzeń opisanych w "Prawie matki" i spojrzeć na wydarzenia z innej perspektywy - nie żony, lecz kobiety pozostającej w jej cieniu.

"Zostały po niej sekrety" to świetna powieść obyczajowa o różnych odcieniach miłości, błędach młodości, próbie odkupienia win i pogodzenia się z przeszłością. O długiej drodze do przebaczenia. Emocjonalny rollercoaster :) Szczerze polecam ❤

Czytaliście? A może macie ją w planach?


Tytuł oryginalny: Secrets She Left Behind
Data wydania: luty 2019
Liczba stron: 584
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

sobota, marca 23, 2019

Klasyka - czytać czy nie czytać?

Klasyka - czytać czy nie czytać?

„Klasyka to to, co każdy chce znać, ale nikt nie chce czytać.” – M. Twain

Bywa trudna w odbiorze. Nudna i zniechęcająca. Nie zawsze trafia w nasz czytelniczy gust. Czasami może się wydawać, że czytanie jej w obcym języku przyniosłoby taki sam efekt. Bywa, że pojawia się w koszmarnych snach przypominając szkolne czasy. I wiemy tylko tyle, że klasykę POWINNO się czytać. Dlaczego? Czy warto podjąć wyzwanie nawet wtedy, gdy czytanie takich książek jest dla nas przysłowiową "drogą przez mękę"?

Dzieła klasyczne mają nam wiele do zaoferowania. Stanowią nasze dziedzictwo kulturowe. I są świadkiem zmieniających się czasów. O ich wielkości świadczy też fakt, że nie zagubiły się w mroku mijających lat i nie przykrył ich kurz zapomnienia. Piękny język, uniwersalne treści i ponadczasowe wartości. To wielkie zalety klasyki. Czy warto? Zdecydowanie tak. Nawet jeżeli któreś dzieło literackie nie przypadnie nam do gustu, nie oznacza to, że tak samo będzie w przypadku pozostałych. Tym bardziej, że wybór jest ogromny. Istnieje spora grupa książek, które już poznałam i polubiłam. Jane Austen, Charles Dickens, William Shakespeare, Lew Tołstoj, Henryk Sienkiewicz... Lubię bardzo. Ale sporo jeszcze przede mną :)

Co sądzicie? Warto sięgać po klasykę? Które wielkie dzieła lubicie najbardziej?

środa, marca 20, 2019

#19 "Jego banan" - Penelope Bloom

#19 "Jego banan" - Penelope Bloom

Czy sięgnęliście kiedykolwiek po książkę nie spodziewając się po niej zbyt wiele?  Tym razem czekało mnie bardzo miłe zaskoczenie.

Gdy pewnego pochmurnego poranka w moje ręce trafiła książka Penelope Bloom, po dokładnym obejrzeniu okładki i przeczytaniu tytułu na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. "Jego banan" - brzmi dwuznacznie i może się wydawać, że to propozycja czytelnicza pełna płytkiego dowcipu i niezbyt subtelnego erotyzmu, którymi będzie epatować każda kolejna strona... Nic bardziej mylnego. I w tym właśnie przypadku powiedzenie, aby nie oceniać po okładce (a nawet tytule) jest trafione w punkt ;)

"Jego banan" to pierwsza część serii "Owoce pożądania". Poznajemy w niej reporterkę Natashę, która otrzymuje swoje upragnione i niezwykle ważne zadanie. Ma zdobyć posadę stażystki w firmie Galleon Enterprises i zdemaskować Bruce'a Chambersona, by potwierdzić zarzuty o korupcję. Mężczyzna jest bardzo atrakcyjny i uzależniony od potasu. I to właśnie jego banan zostaje skonsumowany przez Natashę na kilka sekund przed rozmową kwalifikacyjną. Co ciekawe, Bruce zatrudnia ją w firmie. I tak zaczyna się ta bananowa historia 🍌 Nie ma wątpliwości, że to właśnie banan jest jej kluczowym elementem ;)

Penelope Bloom stworzyła lekką i barwną komedię romantyczną. Mamy tutaj ciekawe spojrzenie na stosunki damsko-męskie z przymrużeniem oka, szczyptą pieprzu i dużą dawką humoru. Często zdarzały się momenty, że ogarniał mnie niczym niepohamowany śmiech. Polubiłam też głównych bohaterów. Nieco schematyczni, ale wzbudzają sympatię. Dwa różne światy i całkowite przeciwieństwa. On - ład i porządek, sztywny jakby połknął kij, mężczyzna sukcesu. Ona - totalny chaos, rozlewanie kawy i padanie na twarz to jej znaki rozpoznawcze. Przyciąga katastrofy jak magnes (ewidentnie ma w sobie coś z Bridget Jones;) Ale chemia między nimi była rewelacyjna. Ich potyczki słowne wywoływały na mojej twarzy uśmiech i nadawały tej historii rumieńców.


Książka Bloom wprawia w dobry nastrój, przegania smutki i zapewnia dobrą rozrywkę. To świetna propozycja na chwilę wytchnienia po ciężkim dniu. Są książki, które uczą, takie, które wzruszają oraz takie, które bawią. I tę ostatnią rolę spełnia właśnie książka "Jego banan". Nie jest to arcydzieło literatury ;) I bardzo dobrze, ponieważ myślę, że takie lżejsze propozycje czytelnicze też są potrzebne. Autorka stworzyła romans. I o tym należy pamiętać. Jeżeli lubicie się pośmiać i macie ochotę miło spędzić czas, to książka Penelope Bloom powinna spełnić te oczekiwania. Myślę, że z przyjemnością przeczytam w przyszłości kolejne części :)

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros 💛



Tytuł oryginalny: His banana
Data wydania: 13 marca 2019
Liczba stron: 256
Wydawnictwo: Albatros

poniedziałek, marca 18, 2019

#18 "Srebrna Zatoka" - Jojo Moyes

#18 "Srebrna Zatoka" - Jojo Moyes

Czy można pokochać kogoś, kto wydaje się naszym wrogiem?

Dziś kilka słów o "Srebrnej Zatoce" Jojo Moyes, która niedawno doczekała się nowej szaty graficznej (pierwsze polskie wydanie ukazało się w 2009 roku). Bardzo lubię twórczość tej autorki i zawsze z przyjemnością sięgam po jej książki.

✒ Liza zostawiła przeszłość za sobą. Spokój odnalazła w malowniczym zakątku australijskiego wybrzeża - Srebrnej Zatoce. Wraz z córką próbuje ułożyć swoje życie od nowa. Za fasadą niechęci i podejrzliwości kryje się poraniona dusza, którą spotkało wielkie nieszczęście. Pewnego dnia do Srebrnej Zatoki przybywa Mike, biznesmen z Londynu. Wraz z nim pojawiają się plany dużej inwestycji - budowy nowoczesnego hotelu dla turystów. Urokliwa Srebrna Zatoka i spokojne życie jej mieszkańców stają się zagrożone. Z czasem Mike zaczyna zastanawiać się czy tak duża ingerencja w środowisko naturalne nie jest jednak błędem. A na dodatek w obecności Lizy jego serce bije coraz szybciej... Jak postąpi Mike? Co spotkało Lizę i jej córkę? Czy Srebrna Zatoka przetrwa?

Kochani, jak to się dobrze czytało. Ze "Srebrną Zatoką" spędziłam kilka naprawdę przyjemnych wieczorów. Jojo Moyes stworzyła na kartach powieści uroczą historię pełną australijskiego słońca, białego piasku, który przyjemnie chrzęści pod stopami, szumu fal oraz zachwycających morskich stworzeń. Cieszę się, że to właśnie świat wielorybów, delfinów i humbaków Moyes uczyniła tłem dla wydarzeń opisanych w książce. To takie fascynujące stworzenia 🐳🐬🐋 Klimat tej książki bardzo przypadł mi do gustu. Miałam ochotę spakować walizkę i ruszyć w podróż. Jojo Moyes czaruje słowami i tworzy niezwykle plastyczną wizję urokliwego australijskiego wybrzeża. Podczas lektury niemal czułam na twarzy morską bryzę. Wyobraźnia podsuwała mi iście wakacyjne obrazy - rejs statkiem, zachód słońca na plaży, wieczory z lampką wina i owocami morza. Bajka ❤ W tej książce nie znajdziemy nagłych zwrotów akcji i galopującej fabuły. To raczej subtelna opowieść stanowiąca wgląd w relacje międzyludzkie oraz skomplikowany świat wewnętrzny człowieka - jego uczucia, potrzeby, dylematy moralne i motywy postępowania. Muszę przyznać, że cenię książki, które nawet w niewielkim stopniu poszerzają nasze horyzonty. Powieść obyczajowa to nie literatura popularnonaukowa, ale również może otwierać oczy na wiele istotnych kwestii. Tematy związane z ochroną środowiska oraz wpływem ingerencji człowieka na ekosystem i morską faunę znacznie wzbogaciły treść i przekaz "Srebrnej Zatoki". Jestem naprawdę zachwycona. Jojo Moyes stworzyła piękną i wzruszającą historię o próbie pogodzenia się z przeszłością, szukaniu swojego miejsca, stracie, pasji oraz spełnianiu marzeń. O miłości i nadziei. A zakończenie zaskakuje. Nie mogło być lepsze ❤ Ta książka wprowadza w dobry nastrój i pozostawia na twarzy uśmiech. Otula serce jak koc w zimowy wieczór.


Kochani, jeżeli jeszcze nie czytaliście "Srebrnej Zatoki", to koniecznie musicie po nią sięgnąć. Warto :) Serdecznie polecam❤


"Kto przez całe życie patrzy na morze, na jego odsłony i kaprysy, zna wszystkie opowieści - o miłości, niebezpieczeństwie, o tym co wpada życiu w sieci. A także o tym, że czasami, choć to nie nasza ręka spoczywa na sterze, wszystko kończy się dobrze" ⛵



Tytuł oryginalny: Silver Bay
Data wydania: 16 stycznia 2019
Liczba stron: 512
Wydawnictwo: Między słowami

sobota, marca 16, 2019

#17 "Tysiąc wspaniałych słońc" - Khaled Hosseini

#17 "Tysiąc wspaniałych słońc" - Khaled Hosseini

"Nikt nie policzy księżyców, co lśnią na jego dachach ani tysiąca wspaniałych słońc, co kryją się za jego murami"  🌇

Są takie książki, które na zawsze zapadają w pamięć i zmieniają nas... Byłam dziewiętnastoletnią dziewczyną, gdy w moich rękach znalazła się pewna wyjątkowa powieść. I otworzyła mi oczy na cierpienie milionów kobiet na całym świecie...

"Tysiąc wspaniałych słońc" to druga powieść afgańskiego pisarza Khaleda Hosseiniego wydana w 2007 roku. Międzynarodową popularność przyniosła mu debiutancka książka "Chłopiec z latawcem". Tym razem autor przedstawił nam wstrząsającą i zapadającą w pamięć historię dwóch kobiet na tle burzliwych przemian dokonujących się w Afganistanie na przestrzeni ok. 30 lat - od monarchii, przez republikę, wojnę domową, inwazję radziecką, krwawe rządy talibów oraz wkroczenie wojsk amerykańskich. Losy Mariam i Lajli splatają się ze sobą w momencie gdy poślubiają tego samego mężczyznę - despotycznego i brutalnego Raszida. Mariam ma zaledwie 15 lat, gdy ojciec zmusza ją do małżeństwa. Lajla, młoda dziewczyna marząca o zdobyciu wykształcenia, traci w wyniku wybuchu bomby całą rodzinę. Trafia do domu Mariam i Raszida, który poślubia ją z nadzieją na zyskanie upragnionego potomka. Za zamknietymi drzwiami rozgrywa się piekło, a kabulski dom staje się dla Mariam i Lajli więzieniem i śmiertelną pułapką. Bite i upokarzane przez okrutnego męża muszą znosić cierpienie w milczeniu. Z czasem rodzi się między nimi trudna przyjaźń.

Hosseini ma niezwykły dar - maluje słowami tworząc żywy i plastyczny obraz życia w Afganistanie - wizję wojny, przemocy i chaosu, a także nadziei i walki o lepszą przyszłość. Zdecydowanie jedna z najlepszych książek jakie kiedykolwiek czytałam. Mądra i wzruszająca. Wielokrotnie podczas lektury moje serce rozpadało się na milion kawałków. Niesamowite jak wiele bólu i upokorzeń potrafi znieść człowiek. Autor stworzył na kartach powieści przejmujący obraz domowej przemocy, ludzkiego cierpienia i walki o przetrwanie w świecie, w którym kobieta niewiele znaczy. Ta książka to wstrząsająca lektura przepełniona smutkiem, ale też nadzieją na lepsze czasy. Kawałek doskonałej literatury przemawiającej do czytelnika z ogromną mocą. Polecam ❤


Bo nawet wśród wielkiego cierpienia i smutku jest miejsce na miłość, nadzieję i dobro... 🌹


Tytuł oryginalny: A thousand splendid suns
Data wydania: 2009
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Albatros

niedziela, marca 10, 2019

#16 "Tajemnica Sary H." - Paulina Wróbel

#16 "Tajemnica Sary H." - Paulina Wróbel

Wyobraźcie sobie, że pewnego dnia budzicie się zdezorientowani w łóżku. Okazuje się, że nie wyglądacie tak jak zawsze. I nie mam tu na myśli opuchniętych oczu czy alergicznej wysypki, która postanowiła umilić wam dzień. Nie, to coś zupełnie innego. Poważnego. Całe ciało jest obce i absolutnie nie należy do was. Jak to możliwe? Czy to szansa na lepsze życie? A może wręcz przeciwnie - utrata tego, na co ciężko pracowaliście latami?


Taka sytuacja przytrafiła się pewnej słynnej aktorce Małgorzacie Lindberg... 



Małgorzata to gwiazda wielkiego kina, której blask gaśnie wraz z każdą kolejną świeczką pojawiającą się na urodzinowym torcie. Rozkapryszona, wyrachowana i chwiejna emocjonalnie czterdziestojednolatka, która nie potrafi pogodzić się z oznakami starzenia i brakiem zainteresowania wokół własnej osoby. Aż pewnego dnia niespodziewanie otrzymuje od losu niecodzienny dar - po wypadku samochodowym budzi się w ciele Sary Hansson - pięknej, dwudziestoletniej dziewczyny. Może zacząć wszystko od nowa i odzyskać utraconą karierę. Powrócić do bezwzględnego świata show-biznesu. Pieniądze i sława to niezwykle atrakcyjna wizja. Niestety na horyzoncie pojawia się pewien problem - duch zmarłej Sary, który nigdzie się nie wybiera, a co gorsze chce odzyskać swoje ciało... Czy Małgorzacie uda się osiągnąć cel?



"Tajemnica Sary H." to rewelacyjna powieść obyczajowa. Nie znajdziemy w niej mdłych dialogów, dobrze znanych schematów, miłosnych westchnień i niekończących się opisów. Mamy za to oryginalną i wciągającą fabułę, błyskotliwy język, szczyptę magii oraz łyżeczkę dobrego humoru. Ten przepis okazał się trafiony w dziesiątkę. Paulina Wróbel, germanistka i lektorka z Dąbrowy Górniczej, stworzyła opowieść, która nie tylko stanowi doskonałą rozrywkę, ale też skłania do refleksji nad kruchością życia, ulotnością sławy, urody i dóbr materialnych oraz wartością tego, co w życiu jest najważniejsze. Czytelnik w trakcie lektury zaczyna zastanawiać się nad tym, w jaki sposób on sam wykorzystałaby taką niecodzienną szansę i co zmieniłby w swoim życiu. Dzięki interesujacej fabule książkę czyta się błyskawicznie, pochłaniając kolejne strony. Zakończenie zaskakuje i rozbudza apetyt czytelnika. Chętnie przeczytałabym kolejną część o dalszych losach Małgorzaty i pozostałych bohaterów - Justyny, Idy, Andrzeja oraz Karola. I jeszcze ta okładka, o której koniecznie trzeba wspomnieć - naprawdę rewelacyjna i bardzo elegancka. Przypomina mi nieco Audrey Hepburn i słynny film "Śniadanie u Tiffany’ego" 😎



"Tajemnica Sary H." to bardzo udany debiut. Styl, w którym została opowiedziana ta historia, zdecydowanie przypadł mi do gustu. Książkę czytałam z przyjemnością i uśmiechem na twarzy. Polecam ❤


Dziękuję Wydawnictwu Lira za egzemplarz do recenzji.


Data wydania: 6 marca 2019
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Lira

niedziela, marca 10, 2019

#15 "Portret rodzinny" - Jenna Blum

#15 "Portret rodzinny" - Jenna Blum

Czy cel uświęca środki? Czy można poświęcić innego człowieka, by ratować ukochaną osobę? Jak wiele upokorzeń i wstydu może znieść matka dla dobra swojego dziecka?

1996 rok. Anna od niemal pięćdziesięciu lat uparcie milczy na temat swojej przeszłości i życia w Niemczech w czasie II wojny światowej. Nawet własnej córce odmawia jakichkolwiek wyjaśnień. Trudy, profesor historii, miała zaledwie trzy lata, gdy wraz z matką zostały ocalone przez amerykańskiego żołnierza i zamieszkały z nim w Stanach Zjednoczonych. Kobieta od lat atakowana jest obrazami i strzępkami wspomnień, które uporczywie domagają się uwagi. Jedyną pamiątką dawnego życia jest stara fotografia przedstawiająca Annę, jej córkę oraz niemieckiego oficera SS z obozu koncentracyjnego Buchenwald. Trudy ścigana przez tajemniczą przeszłość podejmuje próbę odkrycia prawdy o swoim pochodzeniu.

Jenna Blum to amerykańska pisarka, której książki znalazły się na liście bestsellerów New York Timesa. "Portret rodzinny" jest jej literackim debiutem z 2002 roku. I muszę stwierdzić, że naprawdę udanym. Napisana w subtelny sposób z mocnym przekazem. Odarta z patosu i bardzo poruszająca. Autorka umiejętnie splata ze sobą teraźniejszość i przeszłość, powoli odkrywając szczegóły z życia Anny i jej córki, tworząc w ten sposób ciekawe studium psychologiczne niszczycielskiego wpływu trudnych doświadczeń. W tym przypadku powiedzenie "co mnie nie zabije, to mnie wzmocni" nie ma racji bytu. Wojna wpłynęła destrukcyjnie na matkę i córkę, czego konsekwencje widoczne są niemal w każdym aspekcie ich życia.

"Życie to placek z robaków przykryty lukrem"

Jenna Blum, snując opowieść, odmalowuje brutalność codziennego życia podczas wojny z perspektywy niemieckich obywateli - trudne relacje niemiecko-żydowskie i związane z tym dylematy moralne, pogarszające się warunki życia, dramatyczne decyzje i śmierć zaglądająca w oczy. Autorka koncentruje się również na trudnej i skomplikowanej relacji matki i córki w cieniu bolesnych wspomnień.

"Portret rodzinny" to niezwykła historia o miłości, poświęceniu, stracie, dźwiganiu wstydliwego brzemienia, odrzuceniu i braku zrozumienia. O poszukiwaniu własnych korzeni i brakującego elementu tożsamości. Ta opowieść przepełniona jest smutkiem. Odarta z nadziei i bardzo refleksyjna. Skłania do przemyśleń. I pokazuje, że nasze życie nie jest czarno-białe, lecz składa się z wielu odcieni szarości. Ta książka zwróciła moją uwagę podczas głosowania w plebiscycie Lubimy Czytać. Nie jest tajemnicą, że nie potrafię przejść obojętnie obok historii z wojną w tle. I absolutnie nie żałuję ani jednej minuty poświęconej na lekturę. "Portret rodzinny" czytałam z dużym zainteresowaniem. To mądra i wartościowa powieść warta poznania. Kolejna cegiełka budująca pamięć o niezwykle trudnych czasach w historii świata. Polecam♥️


Czytaliście? A może planujecie po nią sięgnąć?


Tytuł oryginalny: Those who save us
Data wydania: 24 października 2018
Liczba stron: 552
Wydawnictwo: Szósty Zmysł

niedziela, marca 10, 2019

#14 "Dziewczyny z Syberii" - Anna Herbich

#14 "Dziewczyny z Syberii" - Anna Herbich

Dziś kilka słów o pewnej wyjątkowej książce i wyjątkowych kobietach...

Dziesięć Polek i dziesięć różnych historii. Ale łączy je jedno - silna wola i determinacja w walce o przetrwanie. W dwóch wielkich falach deportacji w czasie drugiej wojny światowej w głąb Związku Radzieckiego wywieziono kilkaset tysięcy polskich kobiet. Zmuszane do ciężkiej, nieludzkiej pracy w kołchozach, łagrach i kopalniach przeszły przez piekło. Ale nie poddały się. Przetrwały mimo głodu, zimna, chorób, dzikiej przyrody oraz śmierci, która czyhała na nie każdego dnia. W książce Anny Herbich ocalone Polki opowiedziały o swoich trudnych przeżyciach.

"Dziewczyny z Syberii" to wyjątkowa lekcja dla kolejnych pokoleń. Taka, która porusza do głębi i przemawia z ogromną mocą. W książce znalazły się historie, które należy ocalić przed zapomnieniem. Naocznych świadków tych niezwykle trudnych czasów wciąż ubywa. Dlatego tak istotne jest, by ich świadectwo przetrwało i nie zostało przykryte kurzem mijających dni. Ku pamięci i w uznaniu dla prawdy.

Anna Herbich zdecydowanie sprostała trudnemu zadaniu. Książka została rzetelnie przygotowana i uzupełniona materiałem fotograficznym pochodzącym z prywatnych zbiorów ocalałych kobiet. "Dziewczyny z Syberii" to ważna i potrzebna książka, którą zdecydowanie warto przeczytać. Niezwykłe świadectwo wewnętrznej siły, hartu ducha, patriotyzmu, honoru i odwagi z wielką historią w tle. Serdecznie polecam (podobnie jak całą serię "Prawdziwe historie").


Data wydania: 11 maja 2015
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Znak Horyzont

niedziela, marca 10, 2019

#13 "Słowik" - Kristin Hannah

#13 "Słowik" - Kristin Hannah

"Miłość pokazuje nam, kim chcemy być. Wojna pokazuje, kim jesteśmy" 💙🐦

Gdy słyszymy słowo "wojna", na myśl przychodzą nam zwykle obrazy konfliktu zbrojnego - walka na froncie, wystrzały z broni, ranni i polegli, wybuchy bomb, naloty powietrzne i ogromne zniszczenia. Ale to tylko część tego, co przynosi ze sobą wojna. Ta mniej spektakularna dotyczy codziennego życia zwykłych ludzi, którzy, choć nie walczą z bronią w ręku, również muszą zmagać się z przeciwnościami i podejmować trudne decyzje. W czasie drugiej wojny światowej kobiety każdego dnia musiały walczyć o przetrwanie swoje oraz rodziny. Czy przyjęcie jedzenia dla głodnej córki od niemieckiego oficera to już zdrada? Co może zrobić zdesperowana żona, gdy listy od jej męża walczącego na froncie przestają przychodzić? Czy lęk przed wykonaniem powierzonego zadania to oznaka słabości i tchórzostwa? Dwie siostry, Isabelle i Vianne, dzieli wiele: wiek, charakter i życiowe doświadczenia. Gdy w 1940 roku do Francji wkracza niemiecka armia, każda z nich rozpoczyna własną walkę o przetrwanie, miłość i wolność. Odważna i zbuntowana Isabelle przystępuje do ruchu oporu. Vienne, opuszczona przez męża walczącego na froncie, przyjmuje do domu niemieckiego oficera. Z czasem cena za uratowanie życia własnego oraz córki staje się dramatycznie wysoka.


Gdybym miała stworzyć listę swoich ulubionych książek, z pewnością znalazłby się na niej "Słowik" Kristin Hannah. Piękna, mądra i wzruszająca powieść, której fabuła wciąga czytelnika już od pierwszej strony. O trudach życia w czasie wojny, determinacji w walce o przetrwanie, różnych odcieniach miłości, skomplikowanych relacjach rodzinnych, odwadze i poświęceniu. 554 strony fantastycznej lektury. Po przeczytaniu tej książki byłam pełna podziwu dla wewnętrznej siły, jaką ma w sobie człowiek. Historia stworzona przez Kristin Hanah na długo pozostaje w pamięci. Warto ją poznać. Z całego serca polecam ❤


Tytuł oryginalny: The Nightingale
Data wydania: 12 października 2016
Liczba stron: 560
Wydawnictwo: Świat Książki

niedziela, marca 10, 2019

#12 "Światło między oceanami" - M.L.Stedman

#12 "Światło między oceanami" - M.L.Stedman

Gdy w pogoni za tym, czego mieć nie możemy, tracimy z oczu to, co już mamy...

Rok 1920 i niewielka niezamieszkana wysepka Janus Rock u wybrzeży Australii. Na niej latarnia, której światło miało bezpiecznie przeprowadzać statki przez zdradzieckie wody aż do upragnionego portu. Tom Sherbourne, przyjmując posadę latarnika, ma nadzieję, że spokojne życie na Janus Rock wraz z ukochaną żoną pozwoli mu otrząsnąć się z przykrych wojennych wspomnień. Niestety los wystawia ich na ciężką próbę. Liczne poronienia sprawiają, że Isabel pogrąża się w rozpaczy. Aż pewnego dnia do brzegu wyspy przybija łódź z martwym mężczyzną i płaczącym niemowlęciem. Tom, ulegając namowom żony, łamie zasady moralne i podejmuje decyzję, która będzie miała dramatyczne konsekwencje...

Historia Toma i Isabel porusza do głębi, łamie serce i wzrusza. Po przeczytaniu ostatniej ostrony miałam łzy w oczach. I pomyśleć, że to debiutancka powieść. Autorka spisała się wspaniale. Nie jestem ani trochę zdziwiona, że ta książka tak szybko stała się bestsellerem i zdobyła serca milionów czytelników na całym świecie. Co więcej film na podstawie powieści również okazał się sukcesem. Obejrzałam i byłam tak samo wzruszona, jak za pierwszym razem, gdy przewracałam kolejne strony książki. Całe szczęście, że w kinie jest ciemno 😂 Stedman stworzyła piękną historię o sile miłości, dylematach moralnych i dawaniu drugich szans. O złych decyzjach dobrych ludzi. 

"Światło między oceanami" to książka, którą czyta się jednym tchem. Mądra, refleksyjna i pełna emocji. Szczerze polecam ❤


Tytuł oryginalny: The Light between Oceans
Data wydania: 26 października 2016
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Albatros

niedziela, marca 10, 2019

#11 "Krawcowa z Dachau" - Mary Chamberlain

#11 "Krawcowa z Dachau" - Mary Chamberlain

Książek o tematyce obozowej i wojennej powstało w ostatnich latach naprawdę sporo. Możemy wśród nich znaleźć wiele czytelniczych perełek. Tatuażysta, żydowscy muzycy, położna, więźniarka prowadząca obozowe przedszkole, mały chłopiec i krawcowa. Tak wiele różnych historii wartych poznania. Takich, które na długo pozostają w pamięci. Literatura obozowa spełnia szczególną i niezwykle ważną rolę. Każde wspomnienie z tych trudnych czasów jest na wagę złota. Lubię czytać takie książki (chociaż zastanawiam się czy słowo "lubić" jest tutaj odpowiednie). W każdym razie w literaturze obozowej i wojennej jest coś, co mnie przyciąga.

Kilka lat temu w moich rękach znalazła się książka Mary Chamberlain "Krawcowa z Dachau". Tytuł wskazuje, że akcja tej powieści rozgrywa się w obozie koncentracyjnym. I rzeczywiście tak jest. Ale to tylko niewielka część skomplikowanej historii pewnej młodej Angielki - Ady Vaugan - zdolnej i ambitnej krawcowej. Na kilka miesięcy przed wybuchem drugiej wojny światowej na swojej drodze spotyka tajemniczego mężczyznę. Zakochana Ada, lekceważąc sygnały o zbliżającym się konflikcie zbrojnym, wyjeżdża z ukochanym do Paryża. Niestety marzenia i plany na lepsze życie szybko rozsypują się jak domek z kart. Niemcy zajmują Francję i Ada trafia do obozu koncentracyjnego w Dachau. Chcąc przeżyć w tym okropnym miejscu, robi to, co potrafi najlepiej - szyje. Jak potoczą się jej dalsze losy? Czy będzie mogła wrócić do Londynu i spełnić marzenie - założyć własny dom mody? Czy na jej drodze ponownie stanie ukochany niegdyś mężczyzna?

"Wszystkie wyglądały dobrze w ubraniach, które wyszły spod igły Ady. To był jej dar, szczególny talent, umiała zbierać i naciągać materiał tak, że leżał jak skóra, wygładzał nierówności, wyszlachetniał sylwetkę"

"Krawcowa z Dachau" to ciekawa powieść obyczajowa z wątkiem wojennym i obozowym w tle, o miłości, pasji, zdradzie, trudnych decyzjach, dramatycznych konsekwencjach oraz determinacji w walce o przetrwanie. W książce tej nie brakuje nagłych zwrotów akcji, a także miejsca na refleksję i wzruszenie. Tytułowa krawcowa to postać pełna sprzeczności - lekkomyślna i niedoskonała, utalentowana i silna wewnętrznie. Nie ukrywam, że wzbudza mieszane uczucia. I jest jeszcze coś, co absolutnie zasługuje na wyróżnienie, a mianowicie wspaniałe opisy materiałów, których Ada używała do szycia ❤ Zakończenie tej historii zaskakuje i wzbudza wiele różnych emocji. Książka Mary Chamberlain zdecydowanie warta jest uwagi.


Tytuł oryginalny: The Dressmaker of Dachau
Data wydania: 16 marca 2016
Liczba stron: 330
Wydawnictwo:  Świat Książki

niedziela, marca 10, 2019

#10 "Małe życie" - Hanya Yanagihara

#10 "Małe życie" - Hanya Yanagihara

Od wielu miesięcy "Małe życie" widziałam niemal wszędzie i czułam się tak, jakbym była jedyną osobą na świecie, która jeszcze tej książki nie poznała. Powieść otoczona jest zewsząd wielkim zachwytem i podziwem. Czy rzeczywiście na nie zasługuje? W mojej ocenie tak. Chociaż muszę przyznać, że po przeczytaniu ok. 50 stron ogarnęło mnie chwilowe zwątpienie. Pomyślałam, że może to jedna z tych książek, które okazują się literacką wydmuszką ;) Nie byłam pewna w jakim kierunku zmierza autorka. Na szczęscie później było już tylko lepiej. Początkowo nieco melancholijnie i spokojnie, aż z czasem zalała mnie fala różnych odczuć - smutku, złości, rozczarowania, podziwu i wzruszenia.

"Małe życie" to historia Juda - tajemniczego i wycofanego prawnika, który nie mówi o sobie zbyt wiele - oraz jego przyjaciół - ambitnego aktora Willema, sfrustrowanego architekta Malcolma i utalentowanego malarza JB. Mamy okazję zobaczyć, jak na przestrzeni mijających lat pod wpływem sukcesów, porażek i uzależnień zmieniają się oni sami a także ich przyjaźń. Jude to mężczyzna z dużym bagażem trudnych doświadczeń. Jego dzieciństwo pełne było bólu, cierpienia, samotności i wstydu. Przykre wspomnienia tkwią w nim głęboko, utrudniając i komplikując relacje z innymi. Autorka z ogromną wnikliwością powoli odkrywa przed czytelnikiem historię jego życia tworząc niezwykłe studium ludzkiego cierpienia.

"Małe życie" to wyjątkowa opowieść o długoletniej przyjaźni, próbie odnalezienia właściwej drogi, zderzeniu pięknych marzeń z brutalną rzeczywistością, trudach życia w wielkim mieście, skomplikowanych relacjach międzyludzkich oraz dysonansie między postrzeganiem samego siebie a oceną ze strony innych. To bardzo dojrzała, refleksyjna i przejmująca książka. Do bólu prawdziwa. Jestem pełna podziwu dla pióra autorki. Polecam❤

Czytaliście? Jakie są wasze odczucia?


*Jak już wiecie, nie przepadam za ebookami. Ale podczas czytania tej książki często marzyłam o wersji elektronicznej. "Małe życie" ma spore gabaryty i przez kilka dni urywało mi ręce 😂 Hantle nie były potrzebne ;D


Tytuł oryginalny: A Little Life
Data wydania: 17 października 2018
Liczba stron: 817
Wydawnictwo: W.A.B.

niedziela, marca 10, 2019

#9 "Wszechświat w twojej dłoni" - Christophe Galfard

#9 "Wszechświat w twojej dłoni" - Christophe Galfard



Jak powstał wszechświat? Czym jest czarna dziura? Czy istnieją planety podobne do Ziemi? Czy na Księżycu wieje wiatr? Czy Słońce kiedyś zgaśnie?

Gdy byłam młodsza, lubiłam leżeć na trawie w ciepłą, letnią noc i patrzeć w niebo. Zachwycały mnie gwiazdy. I chciałam nauczyć się je rozpoznawać. Ale nigdy tego nie zrobiłam. Dlaczego? Nie wiem. Może to jedna z tych rzeczy, których pragniemy, ale nigdy nie robimy... ;) Przypomniałam sobie o tym całkiem niedawno, gdy w moich rękach znalazła się pewna wyjątkowa książka.

"Wszechświat w twojej dłoni" dzielą lata świetlne od zwykłych i często nudnych podręczników do nauki fizyki. Ta książka napisana przez Galfarda, ucznia Stephena Hawkinga, to zupełnie inne spojrzenie na wielki cud, jakim niewątpliwie jest wszechświat i wszystko to, co się w nim znajduje. Definicje? Obliczenia? Regułki? Nic z tych rzeczy! :) Galfard, wykorzystując wyobraźnię, tworzy opowieść, dzięki której nawet skomplikowane zagadnienia układają się w zrozumiałą całość. I zabiera nas w niezwykłą podróż w przestrzeń kosmiczną, która zadziwia, zachwyca, a czasami przeraża swoją nieskończonością i tajemnicami.

Czytając tę książkę, z każdą kolejną stroną moja fascynacja wszechświatem wzrastała. Muszę przyznać, że już od dawna nic nie wzbudziło u mnie tak dużego zainteresowania. W głowie zaczęły pojawiać się setki pytań i wątpliwości, na które musiałam znaleźć odpowiedzi. Ta książka to istna trampolina do własnych poszukiwań ;)


"Wszechświat w twojej dłoni" czytałam z wielką przyjemnością i błyskiem w oczach. To moja pierwsza "kosmiczna" książka, ale na pewno nie ostatnia 🚀 Polecam ⭐


Tytuł oryginalny: The Universe in your hand
Data wydania: 11 września 2017
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Otwarte


niedziela, marca 10, 2019

#8 "Wszystkie nasze obietnice" - Colleen Hoover

#8 "Wszystkie nasze obietnice" - Colleen Hoover

Miłość nie zawsze oznacza szczęście. Czasami przynosi ból i rozczarowanie. Potrafi pojawić się nagle i niespodziewanie w blasku fajerwerków. I odejść głośno trzaskając drzwiami. Ale czasami kończy się powoli, wypalając się każdego dnia. Czy można uratować taką miłość? Czy warto walczyć o małżeństwo, które rozpada się na kawałki? Co zrobić, gdy okaże się, że miłość to za mało?

Historia Quinn i Grahama rozpoczyna się w chwili, gdy oboje rozstają się ze swoimi partnerami. Rodzi się między nimi gorące uczucie. Wkrótce pobierają się, wierząc, że poradzą sobie ze wszystkimi przeciwnościami. Są przecież bratnimi duszami. Jednak rzeczywistość brutalnie odziera ich z marzeń. Kolejne lata stają się źródłem rozczarowań, a nadzieja na powiększenie rodziny gaśnie z każdym mijającym dniem. Quinn i Graham coraz bardziej oddalają się od siebie. Czy uratują małżeństwo, które miało przecież trwać wiecznie? I co kryje w sobie szkatułka, którą Graham podarował Quinn w dniu ślubu?

Kochani, ale to się dobrze czytało ❤ Właśnie takiej książki potrzebowałam.  Napisana lekkim tonem, ale szczera i dojrzała. O miłości odartej z lukru i małżeństwie w obliczu wielkiego kryzysu. Autorka wspaniale stworzyła na kartach powieści obraz kobiety doświadczającej trudności z zajściem w ciążę. Obserwujemy jej wewnętrzne zmagania i wyrzuty sumienia, a także wpływ braku potomstwa na jej małżeństwo i relacje z otoczeniem. A Graham... Gdy o nim myślę, mam uśmiech na twarzy. Zdecydowanie wzbudził moją sympatię i chyba też podziw ;)

Czytając "Wszystkie nasze obietnice", Colleen Hoover wielokrotnie łamała mi serce, a powstałe rany posypywała solą. Nie ulega wątpliwości, że posiada ogromny dar poruszania najczulszych strun. Ta książka skłania do refleksji nad istotą związku dwojga ludzi. Pokazuje, że miłość to nie tylko motyle w brzuchu, czułe spojrzenia, namiętność i romantyczne gesty, ale przede wszystkim codzienne bycie razem mimo trudności, kryzysów, rutyny i zmęczenia. Uświadamia też, jak ważna jest wzajemna komunikacja, a tłumione uczucia i niewypowiedziane słowa prowadzą do jeszcze większych nieporozumień. Czytając ostatnie rozdziały książki, wylałam ocean łez. Powieść Colleen Hoover przynosi ból, ale również nadzieję. Piękna i wzruszająca opowieść o idealnej miłości nieidealnych ludzi💑

Wygląda więc na to, że Colleen Hoover zdobyła kolejną fankę ;) Serdecznie polecam❤


A jakie są wasze odczucia? 📖

Tytuł oryginalny: All Your Perfects
Data wydania: 14 listopada 2018
Liczba stron: 294
Wydawnictwo: Otwarte

niedziela, marca 10, 2019

#7 "Central Park" - Guilaume Musso

#7 "Central Park" - Guilaume Musso

Książki Guilaume Musso mogę polecać w ciemno ;) Przez ostatnie lata bardzo się polubiliśmy. Jeszcze żadna mnie nie rozczarowała i mam nadzieję, że ten przykry moment nigdy nie nastąpi. Musso nieustannie zaskakuje mnie nieszablonowym podejściem do fabuły. Już nieraz po przeczytaniu książki zastanawiałam się skąd bierze takie zwariowane pomysły. Największą zaletą są zdecydowanie zakończenia. Zaskakujące, nieprzewidywalne i często szokujące. Ten element jego powieści lubię najbardziej.
Książka "Central Park" to ciekawe połączenie thrillera i powieści psychologicznej z elementami kryminału i romansu.

Alice, policjantka z Paryża, i Gabriel, pianista jazzowy z Los Angeles, budzą się na ławce w Central Parku skuci kajdankami. Nie znają się i nie pamiętają, co zdarzyło się ubiegłej nocy. Dzień wcześniej Alice bawiła się z koleżankami na Polach Elizejskich, a Gabriel grał na pianinie w dublińskim klubie. Jak zatem znaleźli się w centrum Nowego Jorku? Skąd wzięły się plamy krwi na koszuli Alice? I co oznacza tajemniczy krwawy numer zapisany na przedramieniu Gabriela? Dlaczego w policyjnej broni brakuje jednego pocisku? Alice i Gabriel łączą siły, by odkryć prawdę i wyjaśnić to, co im się przydarzyło. Rozpoczyna się niebezpieczna gra, która na zawsze zmieni ich życie.

Nie potrzebowałam dużo czasu na przeczytanie tej książki. To było absolutnie sprinterskie tempo. Guilaume Musso kolejny raz zaskakuje. A zakończenie po prostu wbija w fotel ;) Zupełnie nie spodziewałam się takiego finału. Zagadki, nagłe zwroty akcji, wyraziści bohaterowie oraz ciekawa i wciągająca fabuła, czyli Musso w swoim najlepszym wydaniu. Polecam ❤

Czytaliście? Trafiła w wasz gust? Którą książkę Guilaume Musso lubicie najbardziej? 

Tytuł oryginalny: Central Park
Data wydania: 12 sierpnia 2015
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Albatros

niedziela, marca 10, 2019

#6 "Chłopiec na szczycie góry" - John Boyne

#6 "Chłopiec na szczycie góry" - John Boyne

Dziś kilka słów o rewelacyjnej książce Johna Boyne'a "Chłopiec na szczycie góry".

Poznajemy w niej historię siedmioletniego, francuskiego chłopca Pierrota, który po stracie rodziców musiał opuścić swój dom, przyjaciela oraz ukochanego psa i ruszyć w nieznane, by znaleźć się pod opieką ciotki, której nie widział nigdy wcześniej. Los zaprowadził go do Berghofu, austriackiej rezydencji Adolfa Hitlera. Tymczasem wielkimi krokami zbliża się konflikt, który zmieni oblicze świata. Pierrot pod skrzydłami Hitlera wkracza do zupełnie innej rzeczywistości pełnej terroru, zła, zdrady i tajemnic. I nie będzie już tym samym niepewnym chłopcem, który kilka lat wcześniej przybył do Berghofu. Czy odnajdzie właściwą drogę?

Książka jest absolutnie wspaniała. To moje drugie spotkanie z tym autorem i na pewno nie ostatnie (czeka już na mnie książka "Zostań, a potem walcz"). Bardzo przejmująca. Mamy okazję spojrzeć na wojnę oczami dziecka, a później także młodego mężczyzny. Autor bez zbędny słów trafia w samo sedno i prosto w serce. W tej książce wiele ważnych kwestii znajduje się między wierszami. Refleksyjna i wzruszająca. O powolnym upadku moralności, zacieraniu się granic między dobrem i złem, sile manipulacji oraz pogrążaniu się w ciemności. O miłości i przebaczeniu. Wspaniała 💕 To moja pierwsza czytelnicza perełka odkryta w nowym roku. Szczerze polecam ⭐ 


Tytuł oryginalny: The boy at the top of the mountain
Data wydania: 15 marca 2017
Liczba stron: 272
Wydawnictwo: Replika

niedziela, marca 10, 2019

#5 "Uwięzieni w raju" - Xavier Guell

#5 "Uwięzieni w raju" - Xavier Guell

Czytacie literaturę obozową? Takie książki zawsze bardzo mnie poruszają i chwytają za serce. Tyle w nich smutku i cierpienia, ale też nadziei i odwagi. W cieniu tych tragicznych dni powstało wiele niesamowitych historii. Takich, które zdecydowanie warte są opowiedzenia. Jedną z nich jest historia żydowskich muzyków uwięzionych w pokazowym obozie koncentracyjnym w Theresienstadt. Nazistowskie władze pragnęły, by obóz ten był przedstawiany światu jako wzorcowy, a zatem taki, w którym więźniom pozwala się nawet na prowadzenie bogatego życia kulturalnego. Tymczasem to głód, choroby, ciężka praca, okrucieństwo, strach i niepewność były stałymi elementami codziennego życia. Życia w piekle. Czy istniało coś, co mogło chociaż w niewielkim stopniu złagodzić cierpienie i pomóc przetrwać? Miłość? Wiara? A może muzyka? Dla Hansa, Gideona, Viktora i Pavela to właśnie ona okazała się ratunkiem. Nietrudno jest mi w to uwierzyć, ponieważ ja sama w gorszych momentach uciekam, co prawda nie w muzykę, ale w książki.

"Prawdziwy artysta po prostu umiera, gdy zabrania się mu tworzyć"

Piękna i wzruszająca historia walki o przetrwanie dzięki muzyce, która daje nadzieję nawet w tak okropnym miejscu jak obóz koncentracyjny. Czytałam tę książkę z dużym zainteresowaniem. Mądra i wartościowa. Nieco inna od dotychczasowej literatury obozowej, jaką miałam okazję poznać. Skłania do refleksji nad skomplikowaną naturą ludzką. Mieszkańcy Theresienstadt każdego dnia musieli podejmować trudne decyzje, które często były przyczyną wewnętrznych rozterek. W książce pojawia się też wątek miłosny między więźniem Hansem Krasą, znanym kompozytorem, i Elisabeth, żoną komendanta obozu oraz kochanką Josefa Mengele. Miłość zakazana, wydawałoby się, że niemożliwa. A jednak się zdarzyła. Czy otrzymają od losu szansę na szczęście?

Książkę oceniam bardzo wysoko. Wspaniałe nawiązania do muzyki i głęboki wgląd w skomplikowane ludzkie wnętrze - dylematy moralne i motywy postępowania. Autor ukazał nam rzeczywistość nie czarno-białą, lecz we wszystkich odcieniach szarości. Ta książka porusza struny serca. Polecam ❤

Tytuł oryginalny: Los prisioneros del Paraiso
Data wydania: 14 listopada 2018
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Czarna Owca

niedziela, marca 10, 2019

#4 "Dziewczyna z nagietkowym szalem" - Susan Meisser

#4 "Dziewczyna z nagietkowym szalem" - Susan Meisser

"Wyciągnęłam więc materiał i przyłożyłam go do twarzy, by otrzeć łzy. W niciach tego szala poczułam tysiące różnych zapachów, niektóre z nich chyba tak stare, jak sama miłość. W tamtej chwili chciałam rzucić się w te nagietki i nigdy się z nich nie wynurzać"

"Dziewczyna z nagietkowym szalem" to opowieść o dwóch kobietach, dwóch wrześniach, które dzieli sto lat, tajemniczym szalu utkanym z miłości i tęsknoty oraz Nowym Jorku, który oczarowuje jesiennymi barwami. W książce poznajemy młodą pielęgniarkę Clarę, która traci w pożarze ukochanego mężczyznę. W rzeczach jednego ze swoich pacjentów odnajduje pewien szal, co staje się początkiem wielu rozterek i dramatycznych wydarzeń. Niemal sto lat później Taryn również poznaje smak straty. W ataku na World Trade Center ginie jej ukochany mąż. Pewnego dnia w gazecie pojawia się zdjęcie przedstawiające ją w dniu tragedii. Uchyla ono ponownie drzwi do rozpaczy i ból. Ale prowadzi też do pewnego mężczyzny i nagietkowego szalu...

Ta niepozorna książka Susan Meissner jakiś czas temu podbiła moje serce. Barwna opowieść o miłości, nadziei, bólu po stracie ukochanej osoby oraz próbie podniesienia się po wielkiej tragedii. Przynosi łzy i wywołuje uśmiech na twarzy. Ciekawa fabuła, tajemnice i zwroty akcji. Ogromny plus za bardzo realistyczne przedstawienie tragicznych wydarzeń, które rozegrały się 11 września 2001 roku oraz świetny opis funkcjonowania szpitala dla imigrantów na wyspie Ellis z początków XX wieku. Ta historia pozostaje z nami jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony. Wspaniały przykład wartościowej literatury kobiecej. Polecam 💛


Tytuł oryginalny: A fall of marigolds
Data wydania: 18 maja 2017
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

niedziela, marca 10, 2019

#3 "Dzienniki pisane w drodze" - Richard Paul Evans

#3 "Dzienniki pisane w drodze" - Richard Paul Evans

"Życie to jest to, co nam się przytrafia, gdy planujemy coś innego. Od początku mojej wędrówki przekonuję się, jak prawdziwe są to słowa"

"Dzienniki pisane w drodze" to bestsellerowy cykl pięciu powieści Richarda Paula Evansa, w których autor zabiera nas w niezwykłą podróż w poszukiwaniu nadziei i sensu życia.

Alan stracił wszystko, co było mu drogie - ukochaną żonę, dom oraz firmę. Jego życie legło w gruzach. Nie chciał nic czuć ani pamiętać. Postanowił wyruszyć w podróż przez Amerykę. Tylko z plecakiem. Pieszo i samotnie. Z Seattle do Key West na Florydzie. Po drodze spotkał ludzi, którzy odmienili jego życie. Doświadczył dobra i otrzymał pomoc. Ale poznał też smak niepewności, lęku i rozczarowania. Czy znalazł siłę, by żyć na nowo? Czy odzyskał nadzieję oraz szansę na miłość i szczęście? Koniecznie musicie się o tym przekonać sami 📚😊

Richard Paul Evans to jeden z moich ulubionych autorów. Ten cykl książek jest naprawdę rewelacyjny. Na każdą kolejną część czekałam z niecierpliwością. Wspaniale było móc towarzyszyć Alanowi w tej niesamowitej podróży. Evans przedstawił jego drogę bardzo realistycznie. Restauracje, hotele, jedzenie, krajobrazy, obiekty turystyczne - prawdziwa gratka dla pasjonatów podróży po USA ;) I mamy też akcent polski :) Alan spotkał na swojej drodze m.in. Leszka - Polaka, który przyjął go pod swój dach :) I jest jeszcze coś, o czym muszę koniecznie wspomnieć. Każdy nowy rozdział rozpoczyna jakiś cytat. To cecha charakterystyczna większości książek Evansa. I muszę wam powiedzieć, że są rewelacyjne. Trafione w punkt. Jak dla mnie to ogromna zaleta :)

"Dzienniki pisane w drodze" uwielbiam i szczerze polecam. Piękna opowieść o szukaniu sensu i próbie podniesienia się po wielkiej tragedii. Otula serce jak koc w zimowy wieczór i daje nadzieję, że bez względu na okoliczności znajdziemy w sobie siłę, by dalej żyć. 

1. "Dotknąć nieba"
2. "Na rozstaju dróg"
3. "Kręte ścieżki"
4. "Miejsce dla dwojga"
5. "Ścieżki nadziei"
Wydawnictwo: Znak Literanova

niedziela, marca 10, 2019

#2 "Siostra Księżyca" - Lucinda Riley

#2 "Siostra Księżyca" - Lucinda Riley

Sześć sióstr. Każda z nich jest inna. Każda urodziła się w innej części świata. Nazwane na cześć mitycznych Plejad i adoptowane przez tajemniczego Pa Salta, trafiły do pięknego zamku nad Jeziorem Genewskim. Po śmierci przybranego ojca ruszają w świat, by odkryć przeszłość i budować przyszłość.

"Stąpaj twardo po świeżym kobiercu Ziemi, ale umysłem zaglądaj w okna wszechświata"

Piąta część sagi to historia Tiggy, najbardziej uduchowionej siostry. W życiu kieruje się sercem i tym, co podpowiada jej instynkt. Kocha zwierzęta i opiekuje się nimi z wielką troską. Dzięki wskazówkom Pa Salta i starszego mężczyzny poznanego w Szkocji, Tiggy trafia do słonecznej Hiszpanii. Właśnie tam poznaje losy swoich przodków.

Grenada - pachnące cytrusami miasto położone w cieniu przepięknej Alhambry, gdzie hiszpański temperament przeplata się z arabską przeszłością.To właśnie tam w romskiej dzielnicy Sacromonte w bielonych jaskiniach wykutych w skale narodziło się flamenco - ognisty taniec, któremu towarzyszą szelest falban, stukot obcasów, brzęk kastanietów oraz rytm wyklaskiwany przez dłonie. Zmysłowy i hipnotyzujący 💃 W "Siostrze Księżyca" poznajemy historię La Candeli - słynnej tancerki flamenco i babki Tiggy, która w czasie wojny domowej została zmuszona opuścić kraj i udać się w podróż do Argentyny.

Kochani, jestem absolutnie zachwycona tą serią. "Siostra Księżyca" to już piąta część, a czyta się ją tak wspaniale jak pozostałe. Lucinda Riley trzyma formę :) Podarowała nam kolejną piękną historię o silnych i odważnych kobietach podążających za swoimi marzeniami. Kobietach, które kochały całym sercem, cierpiały i realizowały swoje pasje. Autorka z ogromną dbałością przygotowuje się do napisania każdej książki, co wyraźnie widać w opisach miejsc i ludzi, a także nawiązaniach historycznych. "Siedem Sióstr" to wyjątkowa saga stworzona z wielkim rozmachem. Kawałek naprawdę dobrze napisanej literatury 👌Skradła moje serce ❤ Co sądzicie kochani? Sięgniecie po "Siostrę Księżyca"? 🌜😍

PS. Bardzo lubię zintegrowane oprawy, jakie właśnie mają książki z serii "Siedem Sióstr" (i w ogóle wszystkie powieści Riley) - solidne, pięknie się prezentują i nie muszę się obawiać, że w trakcie czytania popęka grzbiet. Duży plus dla wydawnictwa za takie rozwiązanie. Jakiś czas temu z ciekawości sprawdziłam też, jak wyglądają zagraniczne okładki "Siedmiu Sióstr" i muszę wam powiedzieć, że nasze polskie zdecydowanie podobają mi się najbardziej ❤📚


Tytuł oryginału: The Moon Sister
Data wydania: 13 lutego 2019
Liczba stron: 576
Wydawnictwo: Albatros
Copyright © kate in bookland , Blogger