wtorek, grudnia 31, 2019

Czytelnicze podsumowanie 2019 roku

Czytelnicze podsumowanie 2019 roku

Dziś 31 grudnia. Niedługo pożegnamy rok 2019 i powitamy nowy. Ten dzień to również dobry moment na roczne, czytelnicze podsumowanie. Mijający rok okazał się dla mnie pod tym względem niezwykle udany. Przeczytałam dwa razy więcej książek niż w roku ubiegłym, a założenie bloga i bookstagrama otworzyło mnie na nowe możliwości i nowe gatunki literackie. Rok 2019 zdecydowanie należy do polskich autorów. I pomyśleć, że dawniej znacznie bliżej było mi do literatury zagranicznej. Tylko jak ze 135 książek wybrać dziesięć najlepszych? ;) Tytułów godnych polecenia jest znacznie więcej, dlatego stworzyłam listę 28 publikacji, które według mnie zasługują na wyróżnienie. Oczywiście jest to wybór subiektywny i składa się na niego wiele elementów. Nie ma jednak wątpliwości, że to właśnie te książki przeczytane w 2019 roku najbardziej mnie zachwyciły. Jakie to tytuły? Zapraszam was zatem na roczne podsumowanie.

Literatura faktu



Seria "Prawdziwe historie" stworzona przez Wydawnictwo Znak Horyzont nieustannie mnie zachwyca. W 2019 roku na księgarskie półki trafiły dwie publikacje, które według mnie absolutnie zasługują na wyróżnienie. "Dzieci rewolucji przemysłowej" to poruszająca książka o dzieciach, które ryzykując zdrowie i życie, swoją ciężką pracą, krwią i łzami budowały sukces rewolucji przemysłowej walcząc jednocześnie o przetrwanie. O skomplikowanym i wielowymiarowym świecie pełnym wyzysku, przemocy i nierówności społecznych. O trudnej walce o swoje prawa, odwadze i dylematach moralnych. Ta książka to doskonały przykład literatury otwierającej oczy, zwiększającej świadomość i poszerzającej horyzonty. Mądrej i wartościowej. Podobnie zresztą jak "Dziewczyny Sprawiedliwe" - wspomnienia Polek, które podczas drugiej wojny światowej ratowały Żydów z narażeniem życia własnego i najbliższych. To historie kobiet, które wykazały się odwagą i zrobiły to, co uznały słuszne. Nie dały się zastraszyć i wybrały miłość do drugiego człowieka. Żyjąc w permanentnym lęku, nie poddały się. Niestety wiele z nich za swój heroizm i okazane człowieczeństwo poniosło najwyższą karę - śmierć. Inne przeżyły. Dzięki książce Anny Herbich możemy poznać ich dramatyczne historie. Niezwykle cenne, wartościowe świadectwo. Serdecznie polecam.

"Jak nakarmić dyktatora" to rewelacyjny reportaż, do którego materiały autor zbierał niemal przez cztery lata. Witold Szabłowski przemierzył kontynenty, by odnaleźć kucharzy słynnych dyktatorów i poznać ich historie. Stworzył fascynujący obraz splecionych ze sobą ludzkich ścieżek - kucharza i dyktatora, a także ich wzajemnej zależności (bo trudno tutaj mówić o przyjaźni). W książce Szabłowskiego mamy okazję spojrzeć na dwudziestowieczne reżimy dyktatorskie przez kuchenne drzwi, a to jest coś, co w interesujący sposób dopełnia cały obrazek. Reportaż, którego absolutnie nie mogło zabraknąć w rocznym podsumowaniu.

"Chrobot. Życie najzwyklejszych ludzi świata" to moje kolejne tegoroczne odkrycie i reportaż, który na długo pozostaje w pamięci. Siedem osób i siedem życiowych historii od dzieciństwa, poprzez młodość, aż po dorosłość. A w tle istotne problemy współczesnego świata - ubóstwo, bezrobocie, dostęp do edukacji i opieki zdrowotnej, nierówności wynikające z płci, rasy, wyznania, konflikty zbrojne, polityka i ekonomia. "Chrobot" to słodko-gorzka opowieść o różnorodności świata. O tym jak miejsce urodzenia wpływa na nasze marzenia, plany, system wartości, styl życia. Na przyszłość. Na to kim jesteśmy. Na ścieżki, którymi podążamy. Doskonały przykład literatury wartościowej i poszerzającej horyzonty. Uczy pokory i wrażliwości na drugiego człowieka. Mój tegoroczny numer 1 w kategorii literatury faktu👌

Gdy tylko zobaczyłam w zapowiedziach wydawniczych książkę "Miłość '44", wiedziałam, że nie będę mogła przejść obok niej obojętnie. Autorka, Agnieszka Cubała, jest pasjonatką historii Powstania Warszawskiego oraz autorką wielu publikacji poświęconych tej tematyce. "Miłość '44" stanowi zbiór opowieści o pierwszych młodzieńczych porywach serca, seksie, który często stawał się namiastką bliskości oraz o dojrzałej miłości gotowej przetrwać wszystkie próby. Doskonała lektura z dużym ładunkiem emocjonalnym.

Beata Sabała-Zielińska, dzięki długim godzinom poświęconym na rozmowy z ratownikami, stworzyła rewelacyjne kompendium wiedzy o Tatrzańskim Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym. W książce "TOPR. Żeby inni mogli przeżyć" mamy możliwość spojrzeć od wewnątrz na tę elitarną organizację z wieloletnimi tradycjami. Wspaniała książka o miłości i szacunku do gór oraz drugiego człowieka, pasji, poświęceniu, odwadze, honorze, pokonywaniu własnych słabości i wymykaniu się śmierci, która często zagląda w oczy. Publikacja godna polecenia.

Literatura piękna




"Szczygieł" Donny Tartt to książka, która została napisana piękną prozą z dużą dokładnością oraz starannością. Już samo jej czytanie stanowi literacką ucztę. Autorka stworzyła poruszającą historię samotności, przyjaźni, straty i przetrwania z nutką tajemniczości i mroku, a także opowieść o ludzkiej złożoności oraz zderzeniu sztuki i piękna z prozą życia i nieprzewidywalnym losem. Cieszę się, że mogłam w tym roku poznać "Szczygła". Z przyjemnością sięgnę również po pozostałe książki autorki.

"Lanny" to książka z pogranicza prawdziwego życia, baśni i folkloru oraz ciekawa mieszanka dramatu obyczajowego, czarnego humoru oraz psychologicznego thrillera. Ma wyjątkową formę, zarówno pod względem treści, jak i układu graficznego. To taki słowny kolaż. Autor stworzył w niej opowieść o bezdusznym i brutalnym świecie pełnym pozorów i konwenansów, ktore krępują nas niczym gorset. O goryczy i monotonii życia, w którym nie ma miejsca na oryginalność i odważne marzenia. Książka Portera to błyskotliwa i oryginalna proza, odważna i piękna w swojej prostocie. Zdecydowanie polecam.

"Małe życie" to książka, podczas czytania której zalała mnie fala przeróżnych odczuć - smutku, złości, rozczarowania, podziwu i wzruszenia. Autorka stworzyła wyjątkową opowieść o długoletniej przyjaźni, próbie odnalezienia właściwej drogi, zderzeniu pięknych marzeń z brutalną rzeczywistością, trudach życia w wielkim mieście, skomplikowanych relacjach międzyludzkich oraz dysonansie między postrzeganiem samego siebie a oceną ze strony innych. To bardzo dojrzała, refleksyjna i przejmująca książka. Do bólu prawdziwa. Jestem pełna podziwu dla pióra autorki. "Małe życie" zostawia w sercu ślad.

Łukasz Modelski,dziennikarz i felietonista, autor "Dziewczyn wojennych", po siedmiu latach prowadzenia audycji w radiowej Dwójce wybrał 50 najbardziej literackich spośród odbytych rozmów, tworząc wyjątkową publikację. W książce "Droga przez mąkę" zaproszeni do rozmowy goście opowiadają o literaturze od nieco nietypowej strony - od kuchni. Każda rozmowa zaczyna się od literackich rozważań - nawiązań do fabuły oraz smakowitych fragmentów - płynnie przechodząc przez kwestie kulinarne aż do wybranego przepisu. Książka została pięknie wydana i uzupełniona rewelacyjnymi ilustracjami Zofii Różyckiej. Wspaniała♥️

Charlie Mackesy, brytyjski artysta, podarował czytelnikom wyjątkową książkę. "Chłopiec, kret, lis i koń" to mądra, błyskotliwa i pięknie ilustrowana historia, która wzrusza, uczy, przynosi nadzieję i trafia prosto do serc czytelników. To jedna z tych publikacji, do których wraca się wielokrotnie z dużą przyjemnością - są jak skarb, drogowskaz oraz iskierka rozświetlająca mrok w trudnych, życiowych momentach. Wyjątkowy kawałek sztuki - połączenie słowa i obrazu, które z łatwością dociera do ludzkich serc. To książka, która zachwyciła mnie swoim prostym, ale głębokim przekazem. Będę do niej często wracać.

Amerykański pisarz Tommy Orange zadebiutował w wielkim stylu. "Nigdzie indziej" to zbiór dwunastu historii - głos współczesnych rdzennych mieszkańców Ameryki oraz przykład mądrej i wartościowej literatury. Autor stworzył wspaniałą opowieść o znaczeniu własnego pochodzenia, kryzysie tożsamości, poczuciu wyobcowania i niedopasowania. O uprzedzeniach i przemocy na tle rasowym oraz walce o zachowanie pamięci dotyczącej swoich korzeni. Interesujące spojrzenie na trudny i bolesny temat👌

Proza polska




"Strupki" to literacki debiut Pauliny Jóźwik. Autorka snuje opowieść z niezwykłą wrażliwością, ubierając w słowa wszystko to, co skrywamy głęboko w sercach i czyni to z poetyckim talentem. Ta powieść stanowiła dla mnie doskonałą okazję do poszerzenia czytelniczych horyzontów. Sporo w niej smutku, mroku, dobrych i złych wspomnień. Urzekł mnie sposób, w jaki Paulina Jóźwik połączyła ze sobą prozę i elementy poetyckie. "Oto narodziła się pisarka" - takie słowa Joanny Bator znajdziemy na okładce "Strupków". I co tu dużo mówić, Paulina Jóźwik pozostawiła mnie w zachwycie. Z niecierpliwością czekam na jej kolejne książki. Serdecznie polecam.

Powieść historyczna




"Joyce Girl" to interesujące i wnikliwe studium początków dorosłego życia Lucii Joyce, córki Jamesa Joyce'a. Książka ta stanowi doskonały przykład wspaniale skonstruowanej powieści historycznej z elementami biograficznymi. To opowieść mroczna, poruszająca, momentami szokująca i pięknie napisana od początku do końca. O wielkich ambicjach i destrukcyjnej miłości, pragnieniu niezależności i braku zrozumienia. O mrocznych zakamarkach naszego umysłu, w których ukrywają się bolesne wspomnienia. Zachwyciła mnie swoją głębią psychologiczną. Bardzo satysfakcjonująca lektura.

"Stracony list" to historia znaczka pocztowego, który na przestrzeni niemal 50 lat połączył ze sobą rodziny mieszkające na dwóch różnych kontynentach. Oryginalny pomysł na fabułę i rewelacyjnie zarysowane tło historyczne - to zdecydowanie jedna z lepszych książek z gatunku powieści historycznej jaką kiedykolwiek czytałam. Polecam👌

W "Trzech zimach" autorka zabiera czytelników w wyjątkową podróż w przeszłość i rzuca w wir powstańczej zawieruchy, damsko-męskich namiętności oraz codziennego życia w ziemiańskim majątku. W książce znajdziemy miłość, śmierć, chorobę, dramatyczne ucieczki, zrywane zaręczyny, płomienne obietnice, a wszystko to w napiętej atmosferze zbliżającego się powstania styczniowego. Wspaniała powieść z bardzo dobrze zarysowanym tłem historycznym, literacki debiut. Niecierpliwie czekam na kolejne książki autorki.

Książka "Anioł z Auschwitz" przenosi czytelników w sam środek dramatycznych wydarzeń. Autor stworzył wyjątkową historię osadzoną w niezwykle trudnych czasach. Ta książka ma w sobie wszystko to, co powinna mieć dobra powieść. Mimo całego tragizmu przynosi ze sobą nadzieję. Pokazuje, że nigdy nie wolno się poddawać i należy walczyć o każde życie. Wspaniała, wartościowa lektura.

"Hanka. Pierwsza powieść o Ordonównie" to książka, która absolutnie podbiła moje serce m.in. wspaniale oddanym klimatem międzywojennej stolicy. Pięknie napisana opowieść o dorastaniu i szukaniu swojego miejsca. O pogoni za pięknymi marzeniami, które rozsypują się w zderzeniu z trudami życia i przewrotnym losem. O kochaniu całym sercem i sławie, która czasem daje szczęście, a czasem je odbiera. Czytałam jednym tchem. Serdecznie polecam♥️

"Sprawa Hoffmanowej" autorstwa Katarzyny Zyskowskiej przenosi czytelników w Tatry oraz do przedwojennego Zakopanego w sam środek wstrząsającej i tajemniczej historii. Ta książka jest rewelacyjnie napisana. Czułam się tak, jakbym przeniosła się w czasie. Katarzyna Zyskowska stworzyła niezwykle plastyczny obraz Zakopanego lat 30., świetnie oddając charakter zarówno miejsca jak i czasu. Co ważne, ta książka to nie tylko opowieść o tragicznych wydarzeniach, które rozegrały się w cieniu tatrzańskich szczytów, ale również interesujące studium kobiecego życia i jego poplątanych ścieżek. Trzymająca w napięciu do ostatniej strony.

Literatura obyczajowa




"Kiedyś się odnajdziemy" to mój tegoroczny hit ♥️ Gabriela Gargaś, umiejętnie łącząc wątki historyczne i miłosne, stworzyła wieloaspektową opowieść osadzoną w trudnych czasach. To zdecydowanie jedna z lepszych polskich powieści obyczajowych, jakie kiedykolwiek czytałam. Jest w niej tak wiele rzeczy, które przypadły mi do gustu. Pięknie napisana i pełna emocji.

Książką "Wszystkie kwiaty Alice Hart" jestem totalnie zauroczona. Dzięki autorce możemy przenieść się w zupełnie inny świat pełen barw, zapachów i smaków. Pięknie napisana - przemawia do nas językiem kwiatów. Urzeka oryginalnością i stylem. Czytałam tę książkę powoli, delektując się barwnymi opisami i jej nieco bajkową otoczką. To była dla mnie prawdziwa czytelnicza uczta (ukłony dla tłumaczki, która spisała się znakomicie:) Piękna okładka i oryginalne wnętrze♥️

"Siedmiu mężów Evelyn Hugo" - jaka to dobra książka! Pędziłam przez kolejne strony jak szalona ;) Autorka w bardzo interesujący sposób wykreowała postać Evelyn Hugo - kobiety z bogatym światem wewnętrznym, skomplikowanym życiem prywatnym i wspaniałą karierą. Siedmiu mężów... imponujący wynik. A kryje się za tym pełna zwrotów akcji opowieść osadzona w realiach Hollywood. Czytanie tej książki to jak podróż wehikułem czasu do fascynujących lat 50. i 60. XX wieku. Pomysł na fabułę jest ciekawy, a wykonanie zasługuje na pochwałę. Absolutnie fantastyczna książka. Już nie mogę doczekać się polskiego tłumaczenia kolejnej powieści autorki.

"Sekret Heleny" to książka, która tętni barwami, smakami i zapachami. Oczarował mnie jej wspaniały, śródziemnomorski klimat. Lucinda Riley stworzyła barwną i ciepłą historię o skomplikowanych relacjach rodzinnych, tajemnicach, różnych odcieniach miłości, wybaczeniu i prawdzie. O życiu, które stanowi poplątaną podróż pełną smutków, radości, uśmiechów i łez. A wszystko to w promieniach cypryjskiego słońca. Pięknie napisana powieść.

"Nasz dom płonie" to historia patchworkowej rodziny, która znalazła się w poważnych tarapatach. Autorka stworzyła mocną i poruszającą powieść z dużym ładunkiem emocjonalnym. Ta książka zaskoczyła mnie pozytywnie głębią przekazu, wszechstronnością i szeroką perspektywą. Jedna z lepszych obyczajówek przeczytanych przeze mnie w mijającym roku.

"Współlokatorzy" - rewelacja! Przeczytałam tę książkę na jednym wdechu :) To ciepła, urocza i zabawna komedia romantyczna, która skradła moje serce. Zafundowała mi bezsenną noc - w pewnym momencie nie potrafiłam się od niej oderwać. Wspaniała odskocznia od codzienności. "Współlokatorzy" to powieść, która ogrzewa lepiej niż słońce w letni dzień, pełna pozytywnej energii.

Literatura popularnonaukowa


"Jej wysokość gęś" to fantastyczna publikacja pełna kolorowych zdjęć. Jacek Karczewski stworzył fascynującą opowieść o ptakach, naturze i czasami też o ludziach. I to wcale nie jest książka tylko o gęsiach. Znajdziemy w niej również mewy, szpaki, sójki, kaczki, łabędzie, maskonury i duuużo więcej. Autor ma nie tylko ogromną wiedzę i zmysł bystrego obserwatora ptasich zachowań, ale też talent do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami z innymi. Rewelacyjna książka♥️

"Człowiek - istota kosmiczna" to książkowa pigułka pełna wiedzy, którą połyka się szybko i przyjemnie. Publikacja rzetelna, wnikliwa, ciekawa i napisana w przystępny sposób, dobra zarówno dla laików jak i tych, którzy częściej sięgają po kosmiczne książki. Nie mogło jej zabraknąć w moim rocznym podsumowaniu :)

A na koniec coś dla miłośników podróży :)

W mijającym roku otrzymałam do recenzji od Wydawnictwa Poznańskiego dwie rewelacyjne książki, które zachwyciły mnie pięknym wydaniem i fascynującym wnętrzem.


"Bułgaria. Złoto i rakija" to książka, w której Magdalena Genow zabiera czytelników w podróż pełną wspomnień, zapachów i smaków. Z dużym wyczuciem tworzy ciepłą i błyskotliwą opowieść, umiejętnie wzbogacając treść o ciekawe anegdoty, spostrzeżenia, legendy i przysłowia. Odsłania mniej znane oblicze Bułgarii i mierzy się z mitami. Czytanie takich książek to prawdziwa przyjemność.

Z kolei w niezwykłą podróż do Finlandii możemy wybrać się wspólnie z autorką bloga Fińskie Smaki, podróżniczką i mieszkanką Helsinek od ponad dekady - Aleksandrą Michtą - Juntunen. Książka "Finlandia. Sisu, sauna i salmiakki" pełna jest fascynujących zagadnień i pięknych fotografii. Lekki i błyskotliwy styl pisania autorki sprawił, że wspaniale spędziłam
czas♥️


Co sądzicie o takim zestawieniu? Czytaliście? Które książki w mijającym roku podbiły wasze serca?

piątek, grudnia 27, 2019

#132 "Upadek olbrzymów" - Maurice Isserman i Stewart Weaver

#132 "Upadek olbrzymów" - Maurice Isserman i Stewart Weaver
Historia światowego himalaizmu jest długa i kręta, pełna blasków i cieni. To opowieść o wielkich osiągnięciach i dramatycznych porażkach, a wszystko w cieniu majestatycznych olbrzymów - najwyższych szczytów, które jednocześnie zachwycają, fascynują i przerażają. Na rynku wydawniczym możemy znaleźć wiele publikacji napisanych przez samych himalaistów, a także przez autorów koncentrujących się przede wszystkim na przełomowych wydarzeniach, często dramatycznych i wzbudzających silne emocje. Tym razem do rąk czytelników trafia publikacja nieco inna, zwracająca uwagę swoim rozmachem, rzetelnością oraz przekrojowym i kompleksowym charakterem. Bardzo lubię sięgać po literaturę górską, jednak ostatnio wyraźnie czytam takich publikacji mniej. Cieszę się jednak, że otrzymałam do recenzji "Upadek olbrzymów" i mogłam zapoznać się z tą imponującą publikacją. To zdecydowanie "górska perełka", która poszerza czytelnicze horyzonty. Okazała się bardzo satysfakcjonującą lekturą.

"Miej odwagę. Nie bądź człowiekiem o zajęczym sercu"


"Upadek olbrzymów" to kompendium wiedzy przedstawiające historię himalajskich wspinaczek od schyłku XIX aż po koniec XX wieku - od epoki imperium, przez złotą erę himalaizmu, po epokę skrajności. Ramy publikacji wyznaczają dwie daty - 1892  (rok wyprawy Martina Conway'a, który według autorów "jako pierwszy wyznaczył standardy organizacji i stylu wypraw" oraz 1996 (rok tragedii na Mount Everest - 11 maja zginęło ośmiu wspinaczy, w tym Rob Hall i Scott Fischer, przewodnicy wypraw komercyjnych). Książka ta doskonale ukazuje rozwój i ewolucję himalaizmu w szerokim, historycznym i polityczno-kulturowym kontekście z uwzględnieniem czynników, które miały na nie wpływ. To podróż przedstawiająca zmiany, jakie dokonywały się na przestrzeni mijających lat zarówno w kwestiach związanych z przygotowaniem i prowadzeniem wypraw, jak i w zakresie wyznaczanych celów, motywów i mentalności wspinaczy - od himalaizmu traktowanego jako sport przez wspinaczkę komercyjną. Książka została napisana przez dwóch historyków i wykładowców uniwersyteckich oraz wspinaczy amatorów - Maurice'a Issermana i Stewarta Weavera. Autorzy podczas pisania korzystali z wielu źródeł wiedzy m.in. czasopism branżowych, relacji z wypraw oraz prywatnej korespondencji wspinaczy. Całość została uzupełniona czarno-białym materiałem fotograficznym - zdjęciami i mapami (jaka szkoda, że nie są kolorowe;). Isserman i Weaver rozpoczynają książkę rozdziałem wstępnym, w którym zarysowują genezę eksploracji terenów Karakorum i Himalajów, wspominają o ukształtowaniu geopolitycznym, warunkach atmosferycznych, pierwszych pomiarach oraz wyprawach rekonesansowych. Kolejne rozdziały to starannie przedstawiona, szczegółowa historia wypraw himalajskich, pierwszych zdobywców, wejść zakończonych sukcesem, a także tych tragicznych, zapadających w pamięć. Na kartach książki pojawiają się znane postaci m.in. George Mallory, Edmund Hillary, Fanny Bullock, Charlie Houston, Reinhold Messner, a także akcenty polskie - Jerzy Kukuczka (niestety poświęcono mu zaledwie jedno zdanie), Wanda Rutkiewicz, Andrzej Zawada i Krzysztof Wielicki. Znajdziemy też fragmenty poświęcone pierwszym kobietom w Himalajach.

Autorzy poradzili sobie doskonale tworząc publikację pełną ciekawych szczegółów, wnikliwych analiz oraz nieznanych faktów, utrzymaną w nieco akademickim stylu, co stanowi jej dużą zaletę. Zachwyciło mnie kompleksowe ujęcie tematu. To książka bardzo dobrze napisana, interesująca i inspirująca. Dzięki niej zyskujemy szerszy obrazek i mamy możliwość pogłębić swoją wiedzę. Mimo imponującej liczby stron, "Upadek olbrzymów" czyta się szybko i z dużym zainteresowaniem. Książka Issermana i Weavera pokazuje, jak silna w człowieku jest potrzeba poznawania i doświadczania tego co nowe, nieznane i trudno dostępne. Na kartach publikacji pojawiają się wszystkie odcienie himalaizmu. Nie brakuje w nim duchowości, wytrwałości, silnego poczucia wspólnoty, szczególnie w momentach zagrożenia, ale również indywidualizmu, pychy i rywalizacji.

"Upadek olbrzymów" to wspaniała propozycja czytelnicza dla miłośników gór i wspinaczki - taka historia himalaizmu w pigułce na wyciągnięcie ręki. Warto przeczytać.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Bez Fikcji.





Tytuł oryginalny: Fallen Giants: A History of Himalayan Mountaineering from the Age of Empire to the Age of Extremes
Tłumaczenie: Miłosz Młynarz
Wydawnictwo: Bez Fikcji
Data wydania: 27 listopada 2019
Liczba stron: 608

czwartek, grudnia 26, 2019

#131 "Jak się tu znaleźliśmy?" - Philip Bunting

#131 "Jak się tu znaleźliśmy?" - Philip Bunting
"Dawno, dawno temu cały wszechświat był malutki, mniejszy niż pomarańcza. Aż tu pewnego dnia zdarzył się wielki, naprawdę ogromny... wybuch!"


Wszechświat. Sporo już wiemy, ale jeszcze więcej jest wciąż do odkrycia. Nasz świat skrywa w sobie wiele tajemnic. My dorośli mamy dużo pytań, a co dopiero najmłodsi... W grudniu na polskim rynku wydawniczym pojawiła się książka skierowana do dzieci w wieku 4-8 lat, która bardzo dobrze wprowadzi je w kwestie związane z początkiem wszechświata, naszej planety oraz człowieka i z pewnością zachęci do dalszych poszukiwań oraz pogłębiania wiedzy. A co ważne, zrobi to z lekkością i szczyptą humoru.

Od Wielkiego Wybuchu, przez dinozaury, aż po współczesnego człowieka - w taką podróż zabiera nas w swojej książce Philip Bunting, brytyjski ilustrator i autor książek popularnonaukowych dla dzieci. I "zajmie to tyle samo czasu, co zjedzenie śniadania".

"Jak się tu znaleźliśmy?" to pięknie wydana publikacja pełna kolorowych ilustracji, napisana w sposób zwięzły i przystępny, odpowiedni dla wskazanej grupy wiekowej. Autor porusza w niej kwestie m.in. z zakresu biologii, ewolucji, ekologii oraz fizyki - w sporym uproszczeniu, bez wchodzenia w szczegóły - tekstu nie ma zbyt wiele, czyli krótko i na temat :)


"Jak się tu znaleźliśmy?" to świetna książka dla małych ciekawskich. I dobry punkt wyjścia do rozmowy o wielu ważnych tematach - zdecydowanie zachęca do odkrywania świata. Ilustracje i humor autora z pewnością zachwycą niejednego czytelnika :) Polecam❤

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.


Tytuł oryginalny: How Gid I Get Here?
Tłumaczenie: Jacek Spólny
Data wydania: 3 grudnia 2019
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 32

piątek, grudnia 20, 2019

#130 "Wyloguj swój mózg. Jak zadbać o swój mózg w dobie nowych technologii" - Anders Hansen /przedpremierowo/

#130 "Wyloguj swój mózg. Jak zadbać o swój mózg w dobie nowych technologii" - Anders Hansen /przedpremierowo/
Młodzi ludzie wpatrujący się w ekran telefonu komórkowego w autobusach, restauracjach, szkołach, a nawet podczas poruszania się zatłoczonym chodnikiem. Dzieci urządzające dantejskie sceny, gdy ktoś odbierze im tablety. Dorośli z laptopem w łóżku pracujący tuż przed zaśnięciem. Budzik w telefonie, zakupy przez internet, sprawdzanie skrzynki e-mail co kilka minut, selfie "na krawędzi" albo przeglądanie facebooka podczas prowadzenia samochodu. To tylko kilka przykładów dobrze nam znanych współczesnych zachowań i zjawisk. Według statystyk dotykamy naszego telefonu komórkowego nawet 2600 razy dziennie i większość z nas chce mieć go stale w zasięgu wzroku. Czy jesteśmy zatem uzależnieni od internetu i telefonu komórkowego? Czy mamy obsesję na punkcie nowych technologii? Czy jesteśmy świadomi, ile czasu spędzamy w wirtualnym świecie - my, nasi bliscy oraz dzieci?


Już za kilka tygodni, 15 stycznia, swoją premierę będzie miała trzecia książka Andersa Hansena - szwedzkiego psychiatry i autora badań nad internetem. Polscy czytelnicy mogą kojarzyć jego poprzednie publikacje - "Projekt zdrowie. Szwedzki poradnik inteligenta. Jak świadomie wyćwiczyć ciało i umysł" z 2017 roku oraz "W zdrowym ciele zdrowy mózg" z 2018 roku. Tym razem autor odsłania przed nami kulisy wpływu nowych technologii na pracę mózgu, bazując na aktualnych wynikach badań. I daje nam konkretne wskazówki, dzięki którym zadbamy o zdrowie własne oraz naszych bliskich. Książka "Wyloguj swój mózg" stała się w Szwecji bestsellerem i została nagrodzona prestiżową nagrodą The Health Award of the Year.

Człowiek w dobie cyfrowej rewolucji

Dlaczego tak trudno odłożyć telefon na bok? Czy jesteśmy w stanie wykonywać jednocześnie kilka czynności w sposób efektywny? Dlaczego, gdy nie mamy przy sobie telefonu komórkowego, odczuwamy niepokój, a nawet lęk? Czy nowe technologie mogą powodować depresję? Dlaczego niebieskie światło emitowane m.in. przez ekran telefonu lub tabletu utrudnia zasypianie? Czy media społecznościowe niszczą naszą zdolność empatii? Jak wytyczyć granicę między zdrowym a szkodliwym korzystaniem z nowych technologii?

Książka "Wyloguj swój mózg. Jak zadbać o swój mózg w dobie nowych technologii" składa się z dziesięciu rozdziałów takich jak: Świat, który nas ukształtował; Stres, lęk i depresja - ewolucyjni zwycięzcy?; Komórka - nasz nowy narkotyk; Co urządzenia ekranowe robią z naszymi dziećmi i młodzieżą. Podczas czytania dowiemy się m.in., dlaczego tak łatwo o uzależnienie i jaką rolę odgrywa w tym procesie dopamina. Autor wyjaśni nam, jak korzystanie z nowych technologii wpływa na samopoczucie, zdrowie, kontakty międzyludzkie, a także sen. W książce znalazły się fragmenty poświęcone popularnym mediom społecznościowym - facebookowi i instagramowi oraz mechanizmom, które sprawiają, że są one dla nas tak bardzo atrakcyjne i uzależniające. Autor pokazuje, że jako ludzkość nie jesteśmy przygotowani na tak szybkie zmiany, co może prowadzić do negatywnych konsekwencji. Jednocześnie nie demonizuje roli współczesnych mediów - książka jest wyważona i rzetelna. Anders Hansen wielokrotnie odwołuje się do wyników najnowszych badań, a przysłowiową wisienką na torcie jest miniporadnik znajdujący się na końcu książki, który pomoże nam wprowadzić korzystne zmiany w swoim "cyfrowym" życiu.

Publikacja Andersa Hansena nie stanowi zatem jedynie poradnika, który w punktach przedstawi nam, co robić, aby ograniczyć szkodliwy wpływ nowych technologii. W książce "Wyloguj swój mózg" znajdziemy przede wszystkim wyjaśnienia mechanizmów, które uruchamiane są w momencie, gdy np. korzystamy z telefonu komórkowego. To taka podróż w głąb mózgu i organizmu człowieka zaprezentowana w fascynujący sposób - bez zbędnych opisów, przystępnym językiem, prosto, ciekawie i na temat. To ogromna zaleta tej publikacji.

"Musimy mądrze korzystać z cyfrowych narzędzi i pamiętać, że istnieje odwrotna strona medalu. Dzięki technologii mobilnej możemy równie dobrze stać się sobą w wersji 0.5, jak i sobą w wersji 2.0"

"Wyloguj swój mózg" to książka popularnonaukowa stworzona z wykorzystaniem rzetelnych źródeł wiedzy, wyników badań, artykułów i materiałów źródłowych. Autor powołuje się na nie w tekście, objaśniając wszystko w sposób lekki i zrozumiały. Wykorzystuje również liczne przykłady, które ułatwiają i uatrakcyjniają sposób przekazywania wiedzy. Układ treści jest przemyślany, logicznie uporządkowany - książka składa się z licznych, krótkich podrozdziałów, co sprawia, że czyta się ją szybko i z dużym zainteresowaniem od pierwszej aż do ostatniej strony. Wyraźnie widać, że poruszana w książce tematyka jest autorowi bliska. Hansen inspiruje i zachęca do samodzielnego pogłębienia wiedzy oraz zadaje pytania, które skłaniają do przemyśleń.

Telefon komórkowy - przyjaciel czy wróg?

  Dzięki nowej książce Hansena poznałam wiele interesujących faktów. Sądzę, że zwiększa ona świadomość czytelnika na pewne zjawiska i zachowania dotyczące m.in. internetu oraz mediów społecznościowych, skłania do refleksji i może przyczynić się do wielu korzystnych zmian w naszym życiu w zakresie korzystania z urządzeń cyfrowych. To świetna lektura dla każdego, kto ma komputer, telefon komórkowy lub konto na facebooku;), a także dla rodziców i nauczycieli. Pochłonęłam ją w ekspresowym tempie z dużym zainteresowaniem. Serdecznie polecam.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Znak.


Tytuł oryginalny: Skärmhjärnan
Tłumaczenie: Emilia Fabisiak
Data wydania: 15 stycznia 2019
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 256

środa, grudnia 18, 2019

#129 "Chrobot. Życie najzwyklejszych ludzi świata" - Tomasz Michniewicz

#129 "Chrobot. Życie najzwyklejszych ludzi świata" - Tomasz Michniewicz
Reilly z Zimbabwe żyje w kraju, gdzie kolor skóry ma ogromne znaczenie. Od dziecka przyuczany do samodzielności i ciężkiej pracy dorasta wśród dzikiej i niebezpiecznej przyrody. Juanita z Kolumbii pragnie być piosenkarką, ale w świecie zdominowanym przez narkotykowe gangi nic nie jest proste. Marzeniem Marggie z Ugandy jest zdobycie wykształcenia. Niestety to luksus, na który niewiele osób może sobie pozwolić w kraju, gdzie głód i choroby często zaglądają w oczy. Mika z Finlandii dorasta w przekonaniu, że zawsze jakoś sobie poradzi, ewentualnie pomoże mu ktoś inny. Kanae z Japonii to córka bardzo zapracowanych rodziców, której życie przebiega zgodnie z ustalonym planem, a na pierwszym miejscu tej listy znajduje się nauka. Casey z USA nigdzie nie pasuje i wciąż szuka swojej życiowej drogi. Madhuri z Indii już po urodzeniu została obiecana pewnemu chłopcu... i szybko została żoną. Siedem osób i siedem życiowych historii od dzieciństwa, poprzez młodość, aż po dorosłość. A w tle istotne problemy współczesnego świata - ubóstwo, bezrobocie, dostęp do edukacji i opieki zdrowotnej, nierówności wynikające z płci, rasy, wyznania, konflikty zbrojne, polityka i ekonomia. "Chrobot" to reportaż, który na długo zapada w pamięć. Tomasz Michniewicz stworzył fascynujące biografie doskonale osadzone w rzeczywistości wspomnianych krajów. Bohaterów na pierwszy rzut oka różni wiele. Ale istnieje też coś, co ich łączy, a mianowicie pragnienie i dążenie do szczęśliwego oraz dobrego życia.

"Żebym tylko znalazł w życiu jakiś cel. Coś, co mnie będzie napędzać.
Żeby udało nam się przetrwać.
Dobrej pracy po studiach.
Dziewczyny, kogoś bliskiego.
Żebym miała gdzie spać i co jeść.
Żebym mogła wreszcie śpiewać to, co kocham i trafiać tym do ludzkich serc."


Tomasz Michniewicz z dużą wnikliwością przygląda się życiu człowieka, ale umiejscawia je w szerszym kontekście. W książce pojawiają się zatem nie tylko kwestie indywidualne, ale też globalne. Autor prowadzi czytelnika od szczególu do ogółu i przedstawia świat, którego jesteśmy częścią - jak puzzle, które tworzą jeden obraz. Za pomocą siedmiu bohaterów Tomasz Michniewicz odmalowuje na zasadzie kontrastu m.in. warunki życia, sposób wychowania, marzenia i oczekiwania, system szkolnictwa i opieki zdrowotnej oraz możliwości kariery zawodowej. W książce fragmenty dotyczące poszczególnych osób przeplatają się wzajemnie, co ewidentnie wzmacnia przekaz.

Reportaż jest wspaniale napisany - mądrze i z wieloma trafnymi spostrzeżeniami, które skłaniają do przemyśleń. To dobry moment, żeby się zatrzymać i docenić to, co mamy, ponieważ często przypominamy sobie o tym dopiero wtedy, gdy to tracimy.  Tomasz Michniewicz niczego nie narzuca, a refleksja przychodzi naturalnie wraz z kolejnymi przeczytanymi stronami. Pisze z szacunkiem, bez uprzedzeń i oceniania. Na uwagę zasługuje jego doskonały warsztat pisarski i bardzo dobre pióro. Wyraźnie widać, że ma sporą wiedzę i potrafi ją wykorzystać. Przedstawił wielobarwny świat z jego zaletami i wadami, pełen nierówności, poplątanych życiowych ścieżek, biedy i bogactwa, radości i cierpienia. Tak różny, jak ludzie, którzy go zamieszkują.

"Chrobot" to słodko-gorzka opowieść o różnorodności świata. O tym jak miejsce urodzenia wpływa na nasze marzenia, plany, system wartości, styl życia. Na przyszłość. Na to kim jesteśmy. Na ścieżki, którymi podążamy. Czytelnik może spojrzeć na wiele istotnych kwestii z różnych perspektyw. To literatura wartościowa i poszerzająca horyzonty. Uczy pokory i wrażliwości na drugiego człowieka. "Chrobot" zasługuje na słowa uznania👌 Szczerze polecam.



Data wydania: 17 października 2018
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 464

czwartek, grudnia 12, 2019

#128 "Opowieści wigilijne. Nawiedzony dom" - Charles Dickens

#128 "Opowieści wigilijne. Nawiedzony dom" - Charles Dickens

Która książka najbardziej kojarzy się ze świętami Bożego Narodzenia? Dla wielu z nas odpowiedź na takie pytanie jest oczywista - "Opowieść Wigilijna" Charlesa Dickensa. Historia skąpca Ebenezera Scrooge'a, którego pewnej wigilijnej nocy nawiedzają cztery duchy, na stałe już wpisała się w świąteczny, książkowy kanon. Po raz pierwszy została ona wydana w przeddzień Bożego Narodzenia w 1843 roku w Londynie z ogromnym powodzeniem - cały sześciotysięczny nakład rozszedł się w ciągu kilku godzin. Do Nowego Roku księgarze zdołali już wyprzedać trzecie wydanie. "Kolęda prozą" zyskała zatem uznanie już od pierwszych chwil, gdy tylko ujrzała światło dzienne. Nie wszyscy jednak wiedzą, że Charles Dickens stworzył później wiele innych nowel i krótkich opowiadań, również utrzymanych w bożonarodzeniowej tematyce, jak choćby "Świerszcz za kominem" z 1844, "Bitwa o życie" z 1846 czy "Nawiedzony i jego układ z duchem" z 1848 roku.



W listopadzie 2015 roku nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka ukazała się pierwsza część świątecznej serii w przekładzie Jerzego Łozińskiego zatytułowana "Kolelęda prozą". W niej właśnie znajdziemy słynną historię o Scrooge'u. W kolejnych latach ukazały się części: "Świerszcz za kominem", "Czym jest dla nas Boże Narodzenie" oraz tegoroczna - "Nawiedzony dom". Wszystkie cztery tomy zostały pięknie wydane (w twardej oprawie, na ładnym papierze) oraz uzupełnione tradycyjnymi ilustracjami. Kilka dni temu dzięki uprzejmości wydawnictwa otrzymałam do recenzji egzemplarz "Nawiedzonego domu", który swoją premierę miał 19 listopada 2019 roku. Ten tom różni się nieco od pozostałych, ponieważ znalazły się w nim opowieści napisane przez Dickensa wspólnie z kilkoma innymi autorami, m.in. Wilkie Collinsem. Zostały one opublikowane na łamach dwóch czasopism ("Household Words" oraz "All the Year Round"), których redaktorem naczelnym był Dickens i tworzyły numery specjalne wydawane z okazji świąt Bożego Narodzenia. "Nawiedzony dom" to zbiór siedmiu krótkich opowieści (w większości są to teksty Dickensa z pominięciem części stworzonych wyłącznie przez pozostałych autorów):

* "Wrak Złotej Mary" (1856 r.) - dramatyczna historia ukazująca losy statku i jego pasażerów - po zderzeniu z górą lodową rozpoczyna się walka o prztrwanie - rozbitkowie dryfują na otwartych wodach przez wiele dni i nocy tocząc zmagania nie tylko z warunkami atmosferycznymi, ale również z własnymi lękami i słabościami;

* "Katusze gromadki angielskich jeńców" (1857 r.) - historia bohaterskiej postawy brytyjskich kobiet i dzieci porwanych przez piratów w czasie rebelii - akcja została osadzona w Ameryce Południowej, a narratorem jest brytyjski żołnierz piechoty morskiej;

* "Nawiedzony dom" (1859 r.) - opowieść koncentruje się wokół siedmiu zaprzyjaźnionych osób spędzających czas w przerażającym domu - podobno straszy w nim duch, ale czy na pewno? Dom staje się metaforą ludzkiego umysłu podatnego na lęki i słabości;

* "Wieść z morza" (1860 r.) - historia kapitana, który przybywa do małej rybackiej wioski i przekazuje pewnej rodzinie tajemniczą wiadomość znalezioną w butelce - chęć poznania prawdy prowadzi do niefortunnych wydarzeń;

* "Bezimienny bagaż" (1862 r.) - opowieść o pewnej tajemniczej walizce porzuconej w hotelu - jeden z pracowników przeglądając jej zawartość natrafia na interesujące rękopisy, które postanawia wysłać do wydawców - wydarzenia przybierają jednak nieoczekiwany obrót;

* "Ziemia Toma Tiddlera" (1861 r.) - to opowieść nawiązująca tytułem do dziecięcej gry - głównym bohaterem jest pustelnik, który odizolował się od społeczeństwa z powodu bolesnych przeżyć z dzieciństwa;

* "Bezdroże" (1867 r.) - opowiadanie przygotowywane przez autorów jako sztuka teatralna, składające się z pięciu aktów - historia dwóch mężczyzn noszących takie samo imię i nazwisko - śmierć jednego z nich powoduje zawirowania dotyczące kwestii dziedziczenia i spadku.

"I wreszcie te świąteczne życzenia, zainspirowane nawiedzonym domem, z całego serca gorąco kieruję do wszystkich czytelników: korzystajmy z tego wielkiego daru, jakim jest wiara, ale go nie nadużywajmy i pamiętajmy, że najlepszy w tym przypadku użytek to wiara w wielką księgę Nowego Testamentu i w siebie nawzajem"

Bardzo lubię twórczość Dickensa i z przyjemnością po nią sięgam. Cieszę się, że dzięki Wydawnictwu Zysk mogłam poznać również opowieści z "Nawiedzonego domu". Nie są one jednak podobne do historii Scrooge'a - właściwie nie mają zbyt dużo wspólnego z Bożym Narodzeniem - nie ma w nich choinki, prezentów ani kolęd. To opowieści uniwersalne, ale utrzymane w stylu charakterystycznym dla Dickensa. Tworzył on bowiem historie do bólu prawdziwe, pełne cierpienia, ludzkiej krzywdy, nierówności społecznych, głodu, biedy i chorób, bez upiększania. Jednocześnie jego teksty przynoszą ze sobą ważny przekaz, eksponując to, co w życiu jest najważniejsze - miłość, przyjaźń, nadzieja, przebaczenie, dobro, bliskość i obecność drugiego człowieka. Sądzę, że Charles Dickens to taki pisarz, którego twórczość możemy czytać wielokrotnie i za każdym razem odkrywać w niej nowe szczegóły i ważne treści. Opisując zwykłą, szarą codzienność potrafił stworzyć coś wyjątkowego - historie, które skłaniają do przemyśleń, poruszają serce i otwierają je na drugiego człowieka. Dickens był też wnikliwym i bystrym obserwatorem ludzkich zachowań. Z dystansem i humorem obnażał słabości i przyzwyczajenia, wspominał o zazdrości, hipokryzji, skąpstwie, zakłamaniu, poczuciu wyższości i zbytniej pewności siebie. Jego opowieści często stanowią przestrogę dla czytelnika. I nie inaczej jest w przypadku zbioru "Nawiedzony dom" - możemy w nim odnaleźć wszystkie te elementy, o których wspomniałam wcześniej. Na kartach książki dochodzi do konfrontacji dobra i zła. Dickens wielokrotnie podkreśla znaczenie miłości, przyjaźni, dobra, bezinteresowności, hojności i skromności, a właśnie takie wartości nabierają szczególnego znaczenia w okresie świątecznym. Opowiadania zebrane w "Nawiedzonym domu" mają refleksyjny charakter i skłaniają do przemyśleń nad naszym życiem i postawą wobec drugiego człowieka. Muszę przyznać, że chętnie przeczytałabym je w całości (również z pominiętymi tekstami autorów współpracujących z Dickensem). To takie teksty o ludziach i dla ludzi, wspaniale napisane - z wrażliwością, mądrością i nutką satyry. Znajdziemy w nich statki i kapitanów, duchy, sieroty, dobrych i złych ludzi, rodzinne zawirowania, zmieniające się koleje losu oraz dużo brytyjskiej codzienności. "Nawiedzony dom" to pięknie wydana, interesująca i satysfakcjonująca lektura, która zachwyci miłośników klasyki i twórczości Charlesa Dickensa.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.




Tytuł oryginalny: A Christmas Stories
Tłumaczenie: Jerzy Łoziński
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Seria: Opowieści wigilijne
Data wydania: 19 listopada 2019
Liczba stron: 562

wtorek, grudnia 10, 2019

#127 "To będą piękne święta" - Karolina Wilczyńska

#127 "To będą piękne święta" - Karolina Wilczyńska
Wielkimi krokami zbliża się Boże Narodzenie, a nas zaczyna ogarniać gorączka przedświątecznych przygotowań... Sprzątanie, gotowanie, dekorowanie, szukanie prezentów, ubieranie choinki, zakupy i dwanaście potraw na wigilijnym stole... Może się wydawać, że ta lista nie ma końca. Chcemy przecież, żeby to były piękne święta dla nas i naszych bliskich. Takie, które zapamiętamy i do których będziemy z sentymentem wracać we wspomnieniach. Ale czym właściwie są piękne święta? Czy będą takie nawet wtedy, gdy przypalimy karpia albo nie zdążymy umyć wszystkich okien? Czy pięknych świąt nie tworzą przede wszystkim ludzie - bliskość, wspólne chwile, uśmiech i radość z bycia razem? Nowa książka Karoliny Wilczyńskiej z pewnością pomoże nam zatrzymać się w codziennym biegu. To również doskonała okazja, by zastanowić się, co dla nas jest w życiu najważniejsze.

"Odkryj swoje miejsce na ziemi. Być może będzie nim właśnie Jagodno"

Kilka dni temu przeczytałam powieść Karoliny Wilczyńskiej i już doskonale rozumiem, dlaczego książkowa seria o Jagodnie ma tylu fanów. Pięknie napisana, ciepła i pełna świątecznego klimatu - właśnie taka jest ta książka.  Karolina Wilczyńska stworzyła wyjątkową opowieść o mieszkańcach urokliwej miejscowości położonej w Górach Świętokrzyskich. Niestety nie miałam wcześniej okazji poznać Jagodna, ale ta ostatnia część tak bardzo przypadła mi do gustu, że z pewnością w niedługim czasie nadrobię zaległości :)

24 grudnia wracają wspomnienia...

Karolina Wilczyńska podarowała miłośnikom Jagodna wspaniały, bożonarodzeniowy prezent. W książce "To będą piękne święta" teraźniejszość przeplata się z przeszłością. Na kartach książki znajdziemy świąteczne wspomnienia bohaterów serii, których losy czytelnicy mogli śledzić w poprzednich tomach. To piękne dopełnienie dziesięcioczęściowej serii. W książce każdy rozdział poświęcony został innym bohaterom, dzięki czemu możemy ich lepiej poznać. Akcja rozgrywa się w wigilijny dzień, więc świąteczna atmosfera z łatwością otula czytelnika. Wspomnienia bohaterów mają słodko-gorzki smak - to powrót do dzieciństwa oraz pierwszych świąt spędzonych w nowym domu, z mężem, żoną i dziećmi. Niektóre wspomnienia przywołują na twarz uśmiech i napełniają serce radością. Inne z kolei przynoszą ból, smutek i rozczarowanie. Karolina Wilczyńska z dużą wrażliwością ukazała drogę, jaką przebyli bohaterowie powieści oraz ich wewnętrzną przemianę. Jej nowa książka porusza kwestie dotyczące m.in. skomplikowanych relacji międzyludzkich, macierzyństwa czy prób pogodzenia kariery zawodowej z życiem rodzinnym.

Wszystkie odcienie naszego życia...

"To będą piękne święta" stanowi zbiór opowiadań o ludziach ze sporym bagażem doświadczeń, którzy przeżyli wiele dobrych i złych chwil, popełniali błędy, naprawiali je, szukali miłości oraz dążyli do realizacji marzeń. To również historie kobiet, które znalazły w sobie siłę, by zmienić własne życie i uczynić je szczęśliwym. W książce Karoliny Wilczyńskiej dużo jest dobrej energii, nadziei i ciepła oraz przeróżnych emocji - nie ulega wątpliwości, że autorka potrafi o nich pięknie pisać. To taka słowna magia, która sprawia, że historie przedstawione w książce ożywają i silnie przemawiają do czytelnika.

Bo najważniejsza jest obecność drugiego człowieka i wspólnie spędzone chwile...


Książka Karoliny Wilczyńskiej wspaniale wprowadza w świąteczny nastrój, wzrusza, ogrzewa i skłania do przemyśleń. Wspólnie z bohaterami będziemy lepić pierogi, piec pierniczki, kupować prezenty i ubierać choinkę. Co ważne ta książka została tak umiejętnie napisana, że nie wymaga wcale znajomości poprzednich części serii, dzięki czemu może po nią sięgnąć każdy, nie tylko miłośnik Jagodna. Czytając ją, czułam w sercu ciepło i muszę przyznać, że ciężko było mi się z nią rozstać. Książka Karoliny Wilczyńskiej okazała się wspaniałą lekturą, idealną na przedświąteczny czas. Z wielką przyjemnością sięgnę po pozostałe części serii. Po przeczytaniu książki świątecznej, jestem pewna, że skradną moje serce i zasilę szeregi Jagodzianek ;) Serdecznie polecam.


* w książce znajdziemy kolorowe wkładki, dzięki którym przygotujemy piękne, świąteczne ozdoby i upominki.



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.




Data wydania: 30 października 2019
Seria: Stacja Jagodno
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 328

niedziela, grudnia 08, 2019

#126 "Grand Union. Opowieści" - Zadie Smith

#126 "Grand Union. Opowieści" - Zadie Smith
Od momentu gdy w 2000 roku na księgarskie półki trafiła powieść "Białe zęby", brytyjska pisarka Zadie Smith wydała już z dużym powodzeniem kilka kolejnych książek. Jej dorobek stale się powiększa, a powieść "O pięknie" przyniosła jej w 2005 roku nominację do Nagrody Bookera. Tym razem Zadie Smith powraca ze zbiorem dziewiętnastu opowiadań, których część publikowana była m.in. na łamach amerykańskiego czasopisma "The New Yorker" między 2013 i 2018 rokiem. "Grand Union" to barwna mozaika krótkich form na temat aktualnych oraz istotnych kwestii społecznych, politycznych i kulturowych. Zadie Smith daje się w nich poznać jako przenikliwa obserwatorka ludzkich zachowań. Pisząc z dystansem i satyrą umiejętnie obnaża słabe punkty ówczesnego społeczeństwa i zmusza czytelnika do ponownego spojrzenia na kwestie trudne, niejednoznaczne, a często kontrowersyjne.

Bo każdy z nas ma swoją własną historię...



"Grand Union" to dla mnie pierwsze spotkanie z piórem Zadie Smith, ale też w pewnym sensie opuszczenie czytelniczej strefy komfortu. Opowiadania autorki bywają trudne w interpretacji, szczególnie w sytuacji, gdy nie znamy wystarczająco dobrze kontekstu kulturowego, w którym funkcjonuje Zadie Smith i bohaterowie jej prozy. Odważna i nieco prowokacyjna tematyka stanowiła jednak dla mnie ciekawe, czytelnicze doświadczenie. Nie sięgam zbyt często po krótkie formy, ale po lekturze "Grand Union" zaczęłam postrzegać je w nieco innym świetle. Nie ulega wątpliwości, że Zadie Smith ma talent. Książka "Grand Union" zachwyca przede wszystkim swoją różnorodnością. Niektóre opowiadania są dłuższe i bardziej rozwinięte, inne urywają się gwałtownie, co bywa dotkliwe, gdy czytelnik mocniej zaangażuje się w fabułę. Autorka eksperymentuje również z formą i językiem, nie wspominając już o tematyce - to taki miszmasz o naszym współczesnym życiu. Same opowiadania bywają dość nierówne - układają się w sinusoidę lepszych i gorszych momentów. Oprócz błyskotliwych perełek znajdziemy też takie, które mogą rozczarować banalnym zakończeniem lub wewnętrznym chaosem i brakiem spójności. Niektóre mają dość urywaną i pospieszną narrację pełną niedopowiedzeń i porzuconych w biegu myśli - takie wyrazowe staccato, które sprawia, że podczas czytania umysł czytelnika musi pracować na najwyższych obrotach, by odszyfrować jak najwięcej istotnych treści. Które opowiadania zrobiły na mnie największe wrażenie? Uważam, że część z nich zdecydowanie godna jest polecenia. "Panna Adele pośród gorsetów" to opowieść o transseksualiście poszukującym idealnego gorsetu - wizyta w sklepie przeradza się w pełną wzajemnego gniewu i oskarżeń konfrontację z pracownikami na temat uprzedzeń i dyskryminacji. "Kelso zdekonstruowany" to z kolei historia imigranta z karaibskiej wyspy Antigua, który został zamordowany przez grupę białych, młodych ludzi w lodyńskiej dzielnicy Notting Hill (jest to nawiązanie do prawdziwych wydarzeń z 1959 roku). W "Edukacji sentymentalnej" czterdziestoletnia matka i żona wspomina okres eksperymentów seksualnych oraz nieudany romans z college'u. Głównym bohaterem opowiadania "Ważny tydzień" jest były policjant, od którego odeszła żona - za fasadą optymizmu i przesadnego zadowolenia kryje się lęk, poczucie osamotnienia i odrzucenia. Warto również zwrócić uwagę na tekst otwierający zbiór opowiadań (co ciekawe jego akcja rozgrywa się w Sopocie, który autorka odwiedziła podczas festiwalu literackiego w 2018 roku), a także na opowiadania "Sztuczna rzeka", "Ucieczka z Nowego Jorku" oraz "Właśnie tak".

"Dla osoby cierpiącej cierpienie jest wyłącznie cierpieniem. Tylko osoby postronne dostrzegają w cierpieniu symboliczne znaczenie i cel"

Zadie Smith pisze dojrzałym językiem, a jej teksty pełne są ukrytych znaczeń, analogii oraz interesujących szczegółów. Podoba mi się jej nietypowy i wnikliwy sposób postrzegania ludzi oraz otaczającego nas świata. Zadie nie idzie na skróty i odważnie konfrontuje się z trudnymi i niewygodnymi tematami dotyczącymi m.in. uprzedzeń rasowych i płciowych, seksualności, terroryzmu oraz Brexitu. Bywa bezlitosna dla tworzonych przez siebie postaci, eksponując ich wady i słabości - narcyzm, bezmyślność, hipokryzję i próżność. Dla mnie "Grand Union" to książka przede wszystkim o wielokulturowości i różnorodności. O tym jak oceniamy innych ludzi na podstawie powierzchownych przesłanek nie próbując zajrzeć głębiej. O tym jak zupełnie inaczej postrzegamy różne aspekty życia, w jak odmienny sposób odbieramy rzeczywistość i zwracamy uwagę na inne elementy nadając im inne znaczenie. O tym jak różne standardy stosujemy wobec samych siebie oraz ludzi, których spotykamy na swojej drodze. Zadie Smith niezwykle trafnie dotyka tego co ludzkie, analizując elementy składające się na naszą tożsamość. W jej opowiadaniach często pojawiają się młodzi ludzie szukający swojego miejsca w bezlitosnym świecie. Autorka pisze o próbach dostosowania się do społecznego gorsetu, wewnętrznych rozterkach wynikających z braku akceptacji lub konsekwencjach rezygnacji z marzeń. Podejmuje kwestie intymne, czasami wstydliwe oraz bierze pod lupę granice wolności i indywidualności. Wymiar społeczny jej opowiadań stanowił dla mnie bardzo ciekawe, czytelnicze doświadczenie.

"Słowa wprawiają rzeczy w ruch. Widziałam to na własne oczy"

Niestety ponieważ nie znam pozostałych książek z dorobku autorki, nie jestem w stanie określić, jak "Grand Union" wypada na ich tle. Opowiadania Zadie Smith są specyficzne i z pewnością nie każdy czytelnik dobrze się w nich odnajdzie. Teksty autorki często wymykają się z ram, balansują na krawędzi, ale co ważne ich sens i przesłanie nie są nachalne - w dużej mierze to od nas samych zależy, jakie wnioski wyciągniemy z lektury. W "Grand Union" znalazłam wiele interesujących elementów skłaniających do przemyśleń. Również warsztat pisarski autorki zrobił na mnie dobre wrażenie. Zadie jest przenikliwą obserwatorką i potrafi w ciekawy sposób uchwycić różne zjawiska występujące we współczesnym społeczeństwie. "Grand Union" to dla mnie pierwszy krok do lepszego poznania twórczości autorki. Chętnie przekonam się, jak radzi sobie w dłuższych formach i sądzę, że w pierwszej kolejności sięgnę po jej debiut literacki. "Grand Union" to interesująca i oryginalna publikacja, w której czytelnik może znaleźć coś ważnego dla siebie.



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak.


Tytuł oryginalny: Grand Union. Stories
Tłumaczenie: Maria Makuch
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 13 listopada 2019
Liczba stron: 240

piątek, grudnia 06, 2019

#125 "Zapach goździków" - Agnieszka Lis

#125 "Zapach goździków" - Agnieszka Lis
Tegoroczne książki w tematyce świątecznej wydane nakładem Wydawnictwa Czwarta Strona nieustannie zaskakują mnie pozytywnie swoją różnorodnością. I dzięki temu, choć przeczytałam już siedem z nich, wcale nie czuję znużenia. Powieść Agnieszki Lis różni się nieco od pozostałych świątecznych publikacji - już od pierwszych stron uwagę zwraca jej dojrzały i elegancki klimat po brzegi wypełniony piękną muzyką i wybornymi winami. Ta powieść ma w sobie wiele zapachów i smaków, czym szczególnie mnie zauroczyła. Bardzo lubię książkowe postaci z interesującymi zainteresowaniami, pasją i miłością do tego, czym na codzień się zajmują. I właśnie tacy są Arkadiusz i Klemens, główni bohaterowie "Zapachu goździków". Pierwszy z nich to elegancki starszy pan, zapalony audiofil i meloman, właściciel sklepu z gramofonami oraz płytami winylowymi. Drugi z kolei jest koneserem win i współwłaścicielem alzackiej winnicy. Mężczyzn łączą nie tylko zainteresowania i podobny wiek, ale również wieloletnia przyjaźń.

Dwie duże rodziny, jedno Boże Narodzenie i winnica z poważnymi problemami...


Akcja nowej książki Agnieszki Lis rozpoczyna się na kilka dni przed Wigilią i jak to już w życiu bywa, nie wszystko idzie zgodnie z planem. Na jaw wychodzi tajemnica, która burzy spokój rodziny Klemensa. Okazuje się bowiem, że odziedziczona winnica przynosi tylko straty. Klemens i jego bliscy toną w długach i żyją z lękiem przed utratą domu. Czy w takiej sytuacji można w ogóle myśleć o świętach? Dwie rodziny co roku, tradycyjnie spotykały się ze sobą w bożonarodzeniowym okresie. Czy tym razem będzie podobnie? Czy miłość i przyjaźń przyniosą ukojenie? I co stanie się z alzacką winnicą?

"Zapach goździków" czyli coś dla miłośników muzyki i wina

Zawsze bardzo cenię autorów powieści obyczajowych, którzy potrafią umiejętnie "przemycić" w swoich książkach odrobinę wiedzy z różnych, ciekawych dziedzin naszego życia. Ten niewielki skrawek muzyczno-winiarskiego świata ukazany w "Zapachu goździków" stworzył fantastyczne tło dla rozgrywającej się akcji. Co prawda moja wiedza o muzyce klasycznej, a tym bardziej o winach nie jest zbyt imponująca, ale czytałam o nich z dużą przyjemnością. Dobrze mieć w życiu pasję, coś, co sprawia nam radość, a w trudnych chwilach przynosi ukojenie. I Arkadiusz jest tego świetnym przykładem. Muzyka porządkuje jego codzienność i odgrywa w niej istotną rolę. Ten muzyczno-winiarski motyw bardzo przypadł mi do gustu.

"Zapach goździków" to książka wyważona i spokojna, dojrzała i refleksyjna. Wydarzenia poznajemy z perspektywy starszego, rozwiedzionego mężczyzny. Arkadiusz jest eleganckim panem w muszce, konserwatywnym i dość zasadniczym. Może wzbudzać u czytelnika mieszane uczucia. Dla mnie jednak taki bohater to powiew świeżości ;) Ostatnio w powieściach obyczajowych spotkałam wiele młodych kobiet poszukujących miłości, więc starszy pan przypominający momentami Ebenezera Scrooge'a to miła odmiana :) W "Zapachu goździków" znajdziemy wiele ciekawych opisów oraz specyficznych bohaterów, których los wystawia na próby. Opowieść stworzona przez Agnieszkę Lis stopniowo nabiera świątecznej atmosfery powoli zbliżając się do wigilijnego wieczoru. Nie należy ona jednak do historii pełnych bożonarodzeniowego lukru - jest bardziej wyważona, subtelna i raczej słodko-gorzka. Zakończenie wprowadza element niepewności i sugeruje kontynuację.

"Bo choć Arkadiusz prezentował światu twarz cierpkiego, przepełnionego persyflażem starszego pana, to jednak lubił ludzi. No, nie wszystkich. Ale lubił swoich przyjaciół"

"Zapach goździków" to książka, która zaskoczyła mnie pozytywnie swoim nietypowym, eleganckim klimatem, spokojną i refleksyjną fabułą oraz specyficznym głównym bohaterem. Polubiłam pióro autorki i sposób, w jaki pisze o muzyce. Agnieszka Lis stworzyła opowieść o rodzinnych relacjach, pasji, samotności, niespełnionych marzeniach i kłopotach, które nie omijają żadnego z nas. Jednocześnie wyeksponowała to, co podczas świąt jest najważniejsze - obecność drugiego człowieka, wsparcie, miłość i możliwość dzielenia się nią z innymi. "Zapach goździków" to dobra powieść na długie, zimowe wieczory w ulubionym fotelu z lampką wina i przy dźwiękach nastrojowej muzyki. Nieco inna od pozostałych książkowych propozycji na święta, ale zdecydowanie może się spodobać. Miło spędziłam czas i chętnie przeczytam w przyszłości kontynuację❤


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.



Data wydania: 30 października 2019
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 336
Copyright © kate in bookland , Blogger