poniedziałek, marca 30, 2020

#171 "Kobiety przełomu" - Katarzyna Kościelak i Katarzyna Jurkowska

#171 "Kobiety przełomu" -  Katarzyna Kościelak i Katarzyna Jurkowska
Lata 90. w Polsce to przełomowy czas - kraj podnosił się po okresie komunizmu i otwierał na Zachód. Transformacja ustrojowa przyniosła ze sobą szereg zmian w różnych dziedzinach życia. Można powiedzieć, że był to taki okres, gdy wkraczało nowe. Lata 90. wspominamy jako dekadę wolności, euforii, nadziei i obiecujących perspektyw, ale też paradoksów, napięć i nieoczekiwanych zwrotów. Wielu z nas zderzyło się wówczas z nową kulturą i innym stylem życia. Dla jednych okres ten był niczym przepustka do lepszego życia, a dla innych walką o przetrwanie w nowej rzeczywistości. Szarość PRL-u zastąpiły kolorowe stroje, reklamy telewizyjne, supermarkety i zagraniczne podróże. Zmiany nastąpiły w życiu i mentalności polskich kobiet - "intelektualistkę-okularnicę z epoki Gomułki zaczęły zastępować przebojowe bizneswoman". Wiele Polek pragnęło skorzystać z otrzymanej szansy i nowych możliwości. Praca zaczynała być dla nich okazją do samorealizacji oraz odnoszenia sukcesów w różnych dziedzinach. Lata 90. to czas odważnych kobiet, które mimo napotykanych trudności, spełniały marzenia i realizowały cele. Stawiając pierwsze kroki w biznesie, muzyce, filmie czy sporcie, przecierały szlaki innym kobietom. W niezwykłą i momentami sentymentalną podróż właśnie do lat. 90 możemy wybrać się wspólnie z bohaterkami książki Katarzyny Jurkowskiej i Katarzyny Kościelak. "Kobiety przełomu" to zbiór historii kobiet, które odważnie wkraczały w nową dekadę. Od 1989 aż po 2000 rok - dwanaście wywiadów i dwanaście punktów widzenia na życie prywatne i zawodowe w czasach przełomowych zmian.



O kulisach konkursów piękności i drodze do spełniania zawodowych marzeń opowiada Aneta Kręglicka - zdobywczyni tytułu Miss World oraz właścicielka firm w branży reklamy i PR.
O amerykańskim śnie, występach w musicalu Metro, depresji poporodowej i próbie łączenia macierzyństwa z pracą artystyczną opowiada Katarzyna Groniec - artystka muzyczna i teatralna, autorka 10 solowych albumów, laureatka nagród i członkini Akademii Fonograficznej Związku Producentów Audio-Video.
O szczęśliwych zbiegach okoliczności i gotowości do zmian, sukcesie Harlequinów, walentynkach i romantyzmie Polek opowiada Nina Kowalewska-Motlik - prezes i założycielka firmy New Communications reprezentującej w Polsce najważniejsze światowe tytuły medialne oraz właścicielka salonu i linii perfum Sense Dubai.
O pokonywaniu barier i ograniczeń, konsekwentnej realizacji wyznaczonych celów, początkach działalności prospołecznej i charytatywnej m.in. w ramach Polskiej Akcji Humanitarnej opowiada Janina Ochojska - prezes i założycielka fundacji PAH, która prowadzi stałe misje w pięciu krajach i organizuje pomoc w nagłych kryzysach. 
O dzieciństwie i młodości, blaskach i cieniach kariery, kulisach działalności branży muzycznej, wywiadach, sukcesach i krytyce opowiada Shazza - piosenkarka, autorka kilkunastu albumów oraz teledysków muzycznych, która w 2017 roku obchodziła jublieusz 25-lecia pracy artystycznej.
O smakach dzieciństwa, początkach w branży gastronomicznej, życiu rodzinnym i działalności restauratorskiej opowiada Agnieszka Kręglicka - współwłaścicielka siedmiu restauracji, autorka książek o kuchni, felietonistka.
O zawodowych wyborach i wyzwaniach, pierwszych zagranicznych podróżach, grze w teatrze, reklamach i serialach telewizyjnych opowiada Dorota Segda - aktorka teatralna, filmowa i telewizyjna, profesor sztuk teatralnych, rektor i nauczyciel akademicki Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie.
O kulisach branży modowej, zmianach w zakresie stylu i trendów, pierwszych polskich edycjach znanych magazynów modowych, projektowaniu, szyciu i kreatywności opowiada Joanna Klimas - pierwsza polska projektantka po transformacji ustrojowej i twórczyni stylu zwanego minimalizmem.
O polskich początkach w Hollywood,  odważnym podążaniu za marzeniami, karierze filmowej i polskim kinie lat 90. opowiada Katarzyna Figura - aktorka filmowa i teatralna, ikona polskiego kina, laureatka Orła za główną rolę kobiecą w filmie Żurek.
O dorastaniu i pierwszych zawodowych krokach, rodzinie i macierzyństwie oraz "barwnym czasie wędrówki" opowiada Jolanta Fraszyńska - aktorka filmowa, teatralna i serialowa, która w dorobku ma liczne role i współprace ze znanymi reżyserami.
O miłości do sportu, wczesnym macierzyństwie, pierwszych międzynarodowych zawodach, sukcesach i porażkach, trudnych momentach i potrzebie zmian opowiada Iwona Guzowskabokserka i kick-bokserka, mistrzyni świata, Europy i Polski, a także polityk, posłanka na Sejm VI i VII kadencji.
O rozkwicie polskich seriali telewizyjnych, życiu zawodowym i prywatnym oraz kulisach pracy scenarzystki opowiada Ilona Łepkowska - pisarka, scenarzystka filmowa i serialowa (autorka scenariusza m.in. do "M jak miłość", "Na dobre i na złe", "Stulecie Winnych"), w 2013 roku odznaczona Brązowym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis".

Bo transformacja była kobietą

Lata 90. to dla mnie przede wszystkim czas dzieciństwa, do którego wracam z sentymentem. Cieszę się, że dzięki książce miałam okazję spojrzeć na ten okres z nieco innej perspektywy. "Kobiety przełomu" to absolutnie rewelacyjny projekt, począwszy od klimatycznej okładki, aż po kolorowe zdjęcia i interesujące wywiady. Publikacja stanowi świetne połączenie elementów biograficznych z literaturą faktu. Mamy bowiem okazję przeczytać nie tylko o życiu prywatnym i zawodowym wybranych kobiet, ale też odbyć fascynującą podróż do lat 90. W książce znajdziemy wiele ciekawych spostrzeżeń dotyczących codziennego życia, pozycji kobiet na rynku pracy, mody, kultury, sztuki i edukacji oraz przemian dokonujących się w polskim społeczeństwie. "Kobiety przełomu" to taki skok na główkę do lat. 90. - publikacja ma fantastyczny klimat. Bohaterki książki wracają wspomnieniami do burzliwych czasów i opowiadają, czym dla nich była owa dekada przełomu. Początkowo obawiałam się, że wywiady mogą przypominać te publikowane w damskich czasopismach. Nic bardziej mylnego. "Kobiety przełomu" to dwanaście mądrych, merytorycznych i inspirujących tekstów napisanych z dużą szczerością oraz wrażliwością i poruszających wiele istotnych kwestii. Bez zbędnego lukru i idealizowania. Bardzo przypadła mi do gustu różnorodność - bohaterki zawodowo reprezentują odmienne dziedziny życia. Mimo różnych początków i doświadczeń, łączy je wiele - pasja, podążanie za marzeniami, odważne realizowanie celów i przekonanie, że mogą osiągnąć sukces. Ich historie stanowią sinusoidę porażek i sukcesów oraz smutków i radości, a to tak bardzo przypomina życie każdej z nas.
Książka została uzupełniona kolorowymi zdjęciami, często z prywatnych archiwów. Wszystkie elementy wspólnie tworzą oryginalną całość. Gdy "Kobiety przełomu" znalazły się w moich rękach, z ciekawości od razu zabrałam się za czytanie i nim się obejrzałam, dwie godziny później miałam już za sobą niemal połowę książki. Bardzo wciągająca i świetnie napisana lektura, którą pochłania się z przyjemnością. Serdecznie polecam.



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak Horyzont.




Data wydania: 11 marca 2020
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Liczba stron: 416

niedziela, marca 29, 2020

#170 "Noc sów" - Jacek Karczewski

#170 "Noc sów" - Jacek Karczewski
Sowa. Symbol mądrości. Ptak o hipnotyzujących oczach i dostojnym wyglądzie, otoczony aurą powagi i tajemnicy. Dla niektórych zwiastun śmierci wzbudzający grozę swoim nocnym pohukiwaniem, dla innych dobra wróżba i pomyślny omen. Może nieco przerażać, bo żyje w ukryciu przed ciekawskim wzrokiem. Sprytny łowca, wierny kochanek i królowa nocy. Sowa obecna była w mitologii i dawnych wierzeniach, pojawiała się na totemach i herbach. A dziś? Czyż nie jest jedną z ikon popkultury? Znajdziemy ją na obrazach, w filmach, książkach, ale też na poduszkach, kubkach i szkolnych piórnikach. Sowa bez wątpienia robi zawrotną karierę :) Co ciekawe, niewielu z nas widziało prawdziwą sowę, ale i tak doskonale wiemy, jak wygląda. Bez dwóch zdań, sowa to niezwykły ptak. Ale czy potraficie rozróżnić poszczególne gatunki? Czy wiecie, gdzie możemy je spotkać? Bez względu na to, czy te ptaki wzbudzają waszą sympatię, czy też wywołują gęsią skórkę, wybierzcie się w podróż do świata sów wspólnie z Jackiem Karczewskim - członkiem stowarzyszenia Ptaki Polskie. Doskonale pamiętam, jak w zeszłym roku zachwyciła mnie inna książka autora. "Jej wysokość gęś" okazała się fascynującą lekturą i jedną z lepszych publikacji popularnonaukowych, jakie kiedykolwiek czytałam. Możecie więc wyobrazić sobie radość i entuzjazm, jakie ogarnęły mnie, gdy wypatrzyłam w zapowiedziach kolejną książkę Jacka Karczewskiego. I to na dodatek o sowach - ptakach, które fascynują, zachwycają i przerażają jednocześnie :) Publikacja "Noc sów. Opowieści z lasu" trafiła do księgarni 25 marca i jestem przekonana, że szybko zyska swoich fanów. Dlaczego akurat "Noc sów"? Od ośmiu lat stowarzyszenie Ptaki Polskie organizuje cyklicznie wydarzenie właśnie pod nazwą Noc Sów. Wspólne nocne spacery łączą miłośników przyrody, ptaków i dobrego spędzania czasu. Obserwacji sów towarzyszą wykłady, warsztaty oraz wiele różnych atrakcji. Wydarzenie odbywa się w marcu (to najbardziej aktywny miesiąc dla sów w naszym kraju). Twarzą Nocy Sów w 2020 roku miała być Płomykówka, jednak z uwagi na obecną sytuację tegoroczna edycja została odwołana. Na szczęście mamy książkę Jacka Karczewskiego - prawdziwą popularnonaukową petardę :)


Czy sowa uszatka ma odstające uszy? Co sprawia, że sowy potrafią poruszać się bezgłośnie? Jak wygląda sowie menu? Jaki wiek osiągnęła najdłużej żyjąca sowa? Czy sowy to bezwzględne drapieżniki? Dlaczego niektóre sowy mają z tyłu głowy "drugą twarz" - rysunek do złudzenia przypominający oczy?

Odpowiedzi na te pytania i znacznie więcej znajdziemy w książce "Noc sów". Publikacja składa się z osiemnastu rozdziałów takich jak: Być jak sowa; Czy te oczy mogą kłamać?; Trudne życie drapieżnika; Syndrom pustego gniazda?; Dziewczyny górą; Czary-mary-sowy. Poszczególne rozdziały podzielone są z kolei na mniejsze zagadnienia np. Bez wysiłku i według mapy; Jedno ucho na Maroko, a drugie na Kaukaz; Każdy puchacz ma dwie strony; Dziupla potrzebna od zaraz. Wspólnie z autorem wybierzemy się na spacer do lasu i poznamy sporą garść sowich ciekawostek. Dowiemy się, jak wyglądają sowy, gdzie i kiedy możemy je spotkać, jak się zachowują i w jaki sposób zdobywają pożywienie. Przeczytamy o sowich zalotach (czy sądzicie, że zasypywanie ukochanej martwymi gryzoniami oraz pokazy latania do tyłu są skuteczne?;), skomplikowanych sowich relacjach, zakładaniu rodziny i zdobywaniu pożywienia. Jacek Karczewski opowiada również, w jaki sposób były postrzegane sowy na przestrzeni wieków m.in. w mitologii oraz popkulturze. I uwaga - to, co spodobało mi się najbardziej - między rozdziałami znajdziemy "granatowe wkładki", a każda z nich poświęcona jest innemu gatunkowi sowy. Całość została uzupełniona pięknymi, kolorowymi fotografiami. W ten sposób na około 400 stronach znajdziemy sporo interesujących zagadnień.

Uszatka - metodyczna i skupiona niczym porządny księgowy. Płomykówka - sowa z sercem na twarzy. Puchacz - książę ciemności. Uszatka błotna - sowa o płomiennych oczach i dużym poczuciu humoru. Puszczyk - mistrz grozy z hollywoodzkich filmów.


Książkę Jacka Karczewskiego wyróżnia forma - to nie jest zwykła publikacja po brzegi wypełniona monotonnymi opisami, naukowymi faktami i dłużącymi się w nieskończoność abstrakcyjnymi definicjami. "Noc sów" to coś zupełnie innego. Autor snuje fascynującą i błyskotliwą opowieść, w której główną rolę odgrywają sowy. Jest różnorodnie, momentami zabawnie, a jednocześnie rzetelnie - i wszystko w odpowiednich proporcjach. Jacek Karczewski ma wiedzę, talent i potrafi dzielić się swoją pasją z innymi. Michał Książek stwierdził, że "Noc sów" to po prostu "ustawiczne wyjaśnianie tajemnicy". Sądzę podobnie - każda kolejna strona odkrywa przed czytelnikiem interesujące fakty, spostrzeżenia i ciekawostki, nowe rzeczy, o których wcześniej nie miał pojęcia. Dzięki temu apetyt rośnie i pochłaniamy książkę w ekspresowym tempie. Jacek Karczewski zaraża entuzjazmem i miłością do przyrody. Nie przypuszczałam, że można tak wspaniale opowiadać o ptakach. "Noc sów" pozwala spojrzeć na te stworzenia wieloaspektowo - dać się zaskoczyć, zadziwić i zachwycić. Publikacja autora doskonale uświadamia, jak bogata, różnorodna, sprytna;) i niezwykła jest natura. Dowiedziałam się naprawdę wiele i miło spędziłam czas. Chętnie wybrałabym się na taką Noc Sów - myślę, że to ciekawy plan, który warto wcielić w życie.


"Noc sów" to fantastyczna publikacja dla każdego - miłośnika przyrody i ptaków, fana literatury popularnonaukowej, sowiego żółtodzioba;) i osoby ciekawej otaczającego świata. Ta książka przybliża nam interesujący kawałek przyrody, pozwala lepiej go poznać i docenić. Dzięki publikacji Jacka Karczewskiego będziemy spoglądać na sowy z dużo większą świadomością i zainteresowaniem. Wspaniała książka. Jestem zachwycona i mam nadzieję, że moje ochy i achy udzielą się również wam :) Z całego serca polecam.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Poznańskie.


Data wydania: 25 marca 2020
Wydawnictwo: Poznańskie
Liczba stron: 424

czwartek, marca 26, 2020

#169 "Niedźwiedź Wojtek. Niezwykły żołnierz Armii Andersa" - Aileen Orr

#169 "Niedźwiedź Wojtek. Niezwykły żołnierz Armii Andersa" - Aileen Orr
"Kontyngent żołnierzy poruszających się w konwoju, zmierzał powoli w kierunku Palestyny, gdzie formował się i był uzbrajany 2. Korpus Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Pomimo pozornej pustki krajobrazu Persji (Iranu), przemarsz polskiej kolumny nie mógł odbyć się całkowicie niezauważony. Nagle bowiem na pustkowiu, na którym zatrzymał się polski konwój, dosłownie znikąd pojawił się bosonogi chłopiec z przewieszonym przez szyję jutowym workiem. Uczucie głodu przemogło lęk przed obcymi i skłoniło dziecko do zbliżenia się do Polaków. W mgnieniu oka chłopiec zaczął łapczywie spożywać mięso z wręczonego mu kociołka. Kapral Piotr Prendys spoglądał z ciekawością na przewieszony przez jego ramię burnus, w którym najwyraźniej coś się poruszało. Gdy żołnierze ostrożnie poluzowali sznurek zaciskający koniec worka, ku ich ogromnemu zaskoczeniu z czeluści wychynął czarny pyszczek małego niedźwiedzia. Żołnierze delikatnie wydobyli misia z worka. Chcąc go wykupić, zrobili zbiórkę, gromadząc nieco miejscowych pieniędzy i innych cennych dóbr, wśród których znalazły się tabliczka czekolady, szwajcarski nóż oficerski oraz wielka puszka konserwy wołowej. Po zakończonej transakcji i ożywionej dyskusji Polacy uznali, że niedźwiadek powinien nazywać się Wojtek, co znaczyło tyle, co "szczęśliwy żołnierz" lub "szczęśliwy wojownik" - takie właśnie były początki niedźwiedzia Wojtka w Armii Andersa. Miś uniknął dzięki temu tragicznego losu cyrkowej atrakcji i rozpoczął swoją żołnierską karierę. Szybko z maskotki stał się pełnoprawnym członkiem oddziału, otrzymał własny stopień oraz numer ewidencyjny i zaczął aktywnie włączać się w działania wojskowe. Wojtek wraz z 2. Korpusem Polskim przeszedł cały szlak bojowy i zasłynął w bitwie pod Monte Cassino - dźwigał ciężkie skrzynie z amunicją. Od tego czasu symbolem 22. Kompanii Zaopatrzenia Artylerii, w której służył, stał się rysunek niedźwiedzia niosącego pocisk. Po zakończeniu wojny Wojtek trafił wraz z towarzyszami broni do Szkocji, gdzie został znaczącym członkiem lokalnej społeczności. Ostatnie lata po demobilizacji spędził w edynburskim zoo. Historia Wojtka nie zakończyła się wraz z jego śmiercią. Ten niezwykły niedźwiedź nadal, mimo upływu lat, wzbudza wielkie zainteresowanie, sympatię i podziw. Stał się nie tylko symbolem wolności i solidarności dla Polaków na całym świecie, ale też symbolem wyjątkowej przyjaźni zwierzęcia i człowieka. Tę porywającą, pełną uroku, ale co najważniejsze prawdziwą opowieść przybliża czytelnikom Aileen Orr w książce "Niedźwiedź Wojtek. Niezwykły żołnierz Armii Andersa".


Aileen Orr to szkocka pisarka oraz założycielka fundacji The Wojtek Memorial Trust. To dzięki jej staraniom w 2015 roku w szkockim Edynburgu został odsłonięty pomnik Wojtka. Aileen poznała historię misia już w dzieciństwie. Jej dziadek Jim, szkocki weteran, dzielił się z nią opowieściami o tym niezwykłym niedźwiedziu, a także o losach polskich żołnierzy w czasie drugiej wojny światowej. Aileen odwiedziła Wojtka po raz pierwszy w edynburskim zoo mając około ośmiu lat. Niedźwiedź rozpoznał polskie słowo, którym go powitała i pomachał do niej łapą. To spotkanie oraz opowieści usłyszane od dziadka stały się początkiem wielkiej fascynacji, którą autorka rozwijała przez lata. Dziadek Jim składał również wizyty polskim żołnierzom przebywającym po zakończeniu wojny w obozie Winfield. Poznane historie i anegdoty o Wojtku i jego towarzyszach przekazane później autorce znacznie wzbogaciły książkę.

Aileen Orr wspomina często w wywiadach, że tworząc publikację o Wojtku, pragnęła ocalić jego historię przed zapomnieniem oraz uhonorować jego zasługi. Książka "Wojtek the Bear: A Polish War Hero" została wydana w 2010 roku. W polskim tłumaczeniu trafiła ona do rąk czytelników po raz pierwszy w 2011 roku i od tego czasu możemy przeczytać jej kolejne wznowienia. Aileen Orr przedstawia losy niedźwiedzia Wojtka od jego początków w Persji, gdy jako sierota trafił pod opiekę polskich żołnierzy, przez wojenną tułaczkę, bojowy szlak 2. Korpusu Polskiego oraz bitwę pod Monte Cassino, aż po pobyt w szkockim obozie Winfield oraz demobilizację i wojskową emeryturę w edynburskim zoo. Książka pełna jest interesujących ciekawostek i anegdot, które często czyta się z uśmiechem na twarzy. Z kart publikacji wyłania się obraz sympatycznego, ale też niesfornego zwierzęcia skłonnego do różnych psot :) Wojtek lubił piwo, domowe wypieki i słodycze, jabłka, miód, ale też sporty wodne, udawane walki zapaśnicze i muzykę. Wzbudzał sympatię i miał w sobie dużo "ludzkich" cech. Potrafił ukraść damską bieliznę suszącą się na sznurku albo dżem i miód z magazynu. Był też świetnym aktorem - czasami udawał płacz i zakrywał łapami oczy. Jednocześnie wykazywał się sprytem i odwagą oraz lojalnością i posłuszeństwem wobec opiekunów. Wojtek zdecydowanie nie był tylko niedźwiedziem, lecz towarzyszem i przyjacielem. Należy wspomnieć, że Aileen Orr w książce nie ogranicza się jedynie do przedstawienia losów Wojtka - umieszcza je w szerszym historycznym kontekście. Autorka opisuje historię żołnierzy walczących w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie, ich wkład w wysiłek wojenny, a także trudną sytuację w jakiej znaleźli się po zakończeniu wojny oraz ich skomplikowane stosunki z mieszkańcami Wielkiej Brytanii i szkocką społecznością lokalną. Publikacja została wzbogacona czarno-białymi fotografiami oraz epilogiem autorstwa Neala Aschersona, szkockiego dziennikarza i historyka, w którym autor prezentuje niejako w pigułce historię Polski ze zwróceniem uwagi m.in. na zasługi Polaków oraz trudną sytuację, w której znalazł się nasz kraj po zakończeniu wojny. Należy wspomnieć, że książka docelowo była przeznaczona dla brytyjskiego czytelnika, który często nie posiada wystarczającej wiedzy dotyczącej ówczesnej sytuacji Polski i jej mieszkańców. Aileen Orr stara się popularyzować na Wyspach Brytyjskich opowieść o Wojtku i polskich żołnierzach, więc uważam, że pomysł z epilogiem Aschersona to słuszny krok.

Pomnik Wojtka w Edynburgu 
[źródło:Wikipedia- https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Wojtek_(niedźwiedź)]

Aileen Orr z dużym wyczuciem, sympatią i szczunkiem przedstawia w książce losy Wojtka oraz żołnierzy walczących w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. Autorka stworzyła fascynującą opowieść, którą czyta się z dużym zainteresowaniem. Bardzo przypadł mi do gustu jej nieco gawędziarski styl pisania doprawiony nutką humoru. Historia Wojtka ma swoje urocze i śmieszne momenty, ale również te wzruszające i refleksyjne. Cieszę się, że mogłam ją poznać. Must read dla miłośników historii. Wspaniała publikacja. Serdecznie polecam.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika.


Tytuł oryginalny: Wojtek the Bear: A Polish War Hero
Tłumaczenie: Arkadiusz Bugaj
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 25 lutego 2020 (piąte wydanie)
Liczba stron: 312

środa, marca 25, 2020

#168 "Zawsze możesz na mnie liczyć" - Natalia Sońska

#168 "Zawsze możesz na mnie liczyć" - Natalia Sońska
Jak smakuje miłość? Czasami przypomina kawałek ulubionego sernika, a czasami... zakalec ;) Odchodząc od tych kulinarnych porównań - po prostu ma swoje lepsze i gorsze momenty. Przekonała się o tym Jagoda, główna bohaterka serii książek autorstwa Natalii Sońskiej. "Zawsze możesz na mnie liczyć" to marcowa nowość oraz czwarta część słodkiego cyklu zatytułowanego "Jagodowa miłość". W zeszłym roku miałam przyjemność po raz pierwszy poznać twórczość autorki - w moich rękach znalazła się trzecia część serii (recenzję przeczytajcie tutaj na blogu). Musicie wiedzieć, że mam słabość do wszelkich kulinarnych i kawiarnianych motywów. A "jagodowe" powieści Natalii Sońskiej są absolutnie przepyszne ;) Właściwie wystarczy spojrzeć na okładki - człowiek od razu ma ochotę sięgnąć po kawałek ciasta, babeczkę albo cukierka. Dla osób na diecie z pewnością nie jest to łatwa przeprawa ;) A jakie cukiernicze arcydzieła wyczarowała tym razem Jagoda? Przygotujcie sobie filiżankę herbaty, coś smacznego (wszelkie ptysie z kremem i babeczki jak najbardziej wskazane;) i zajrzyjcie do "Słodkiej" - cukierni wypełnionej aromatycznym zapachem pysznych wypieków tworzonych z sercem i pasją.

Kocham cię bardziej niż tort czekoladowo-wiśniowy...



Jagoda to młoda i utalentowana kobieta, cukiernik z zamiłowania oraz właścicielka cukierni. Najwięcej radości sprawia jej pieczenie, wymyślanie nowych przepisów, eksperymentowanie ze smakami oraz dekorowanie. Potrafi wyczarować w kuchni prawdziwe cuda. Jagoda po ostatnich kłopotach i życiowych zawirowaniach próbuje odnaleźć spokój. Jest szczęśliwa u boku Tomasza, jej cukiernia powoli wychodzi na prostą i ma nadzieję, że tym razem wszystko ułoży się tak, jak powinno. Nie wie jednak, że mężczyzna, z którym planuje przyszłość, ukrywa przed nią, że niedługo zostanie ojcem. I wkrótce okaże się, że to nie jedyne zmarwienie Jagody... Czy nad jej życiem ponownie zawisną czarne chmury? Czy drogi Jagody i Tomasza rozejdą się tym razem na zawsze?

Słodko-gorzki uczuciowy rollercoaster

Bardzo lubię czytać o książkowych postaciach, które mają swoje pasje - coś, czemu poświęcają się z radością. A Jagoda jest właśnie jedną z nich. Kocha piec i ma wspaniałe cukiernicze marzenia. To taka bohaterka, z którą czytelnik szybko nawiązuje nić sympatii. Śledzimy z zainteresowaniem jej życiowe zmagania i pragniemy, żeby odnalazła szczęście. A los jej nie oszczędza i zawsze wtedy, gdy na horyzoncie widać już wyraźnie happy end, boleśnie podkłada jej nogę. Odniosłam co prawda wrażenie, że tym razem takiej dramaturgii jest nieco mniej, ale i tak nie da się ukryć, że kłopoty czyhają na Jagodę z każdej strony ;) Powieść "Zawsze możesz na mnie liczyć", podobnie jak poprzednie części serii, zachwyca swoim słodkim klimatem - sernik jagodowy, szarlotka, brownie ze słonym karmelem, ciasto migdałowe z gruszką, babeczki z owocami... Już chyba doskonale rozumiecie, co mam na myśli ;) Te wszystkie kulinarne smaczki sprawiają, że historię Jagody czyta się z przyjemnością (i burczącym brzuchem;). W książkach Natalii Sońskiej niezmiennie najbardziej zachwycają mnie dialogi - barwne, żywe oraz z nutką humoru. To zdecydowanie jeden z jaśniejszych punktów powieści. Autorka zachowuje odpowiedni balans między opisami a dialogami, co w książkach obyczajowych jest bardzo ważne. A zakończenie? Z pewnością pozostawia spory niedosyt, co oznacza, że niedługo znowu spotkamy się z Jagodą.

Miłość wystawiona na próbę... Czy przetrwa?

"Zawsze możesz na mnie liczyć" to taka książka, która z pewnością pozwoli nam miło spędzić czas i zapomnieć choć na chwilę o trudnej codzienności. Ma w sobie sporo dobrej energii i zwraca uwagę na wiele istotnych kwestii. Historia Jagody pokazuje, jak ważne jest wsparcie rodziny i przyjaciół. To opowieść o pasji, która daje siły do walki z przeciwnościami losu. Na przykładzie Jagody Natalia Sońska udowadnia, że nigdy nie należy porzucać swoich marzeń, nawet wtedy, gdy wydają się bardzo odległe.


"Zawsze możesz na mnie liczyć" to powieść, która jest jak życie - słodko-gorzka. Natalia Sońska stworzyła opowieść o skomplikowanych damsko-męskich relacjach, miłości i zaufaniu wystawionych na próbę, sercowych rozterkach, trudnych decyzjach oraz podążaniu za marzeniami. Powieść autorki to ponowne spotkanie z ulubionymi bohaterami i sądzę, że miłośnicy serii nie będą rozczarowani. W książce znajdziemy dużo spokoju, ciepła i uroku, ale również sporo życiowych zawirowań i trudnych momentów. Czekam niecierpliwie na dalsze losy Jagody. Świetna książkowa seria, którą warto polecać.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.




Data wydania: 11 marca 2020
Seria: Jagodowa miłość (część czwarta)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 320

wtorek, marca 24, 2020

#167 "Pieśń serca" - Richard Paul Evans /przedpremierowo/

#167 "Pieśń serca" - Richard Paul Evans /przedpremierowo/
Route 66 nazywana również Drogą Matką to prawdziwa legenda - najsłynniejsza amerykańska droga, marzenie podróżników i miłośników przygód, symbol wolności i wiary w lepszą przyszłość. Jest bohaterką wielu książek, filmów, piosenek i seriali telewizyjnych. Oddana do użytku w 1926 roku łączy Chicago z Santa Monika. Ma długość ok. 4 tys. km i przebiega przez osiem amerykańskich stanów oraz trzy strefy czasowe. Route 66 była jedną z pierwszych utwardzanych autostrad łączących wschodnią i zachodnią część USA. W 1985 roku została oficjalnie wykreślona ze spisu dróg, a od 2005 roku funkcjonuje jako trasa historyczna. Route 66 przyciąga jak magnes. Przydrożne bary oraz kawiarnie w amerykańskim stylu (w tym również szafy grające, mleczne koktajle i kelnerki w różowych fartuchach;), centra rozrywki, oryginalne motele, kolorowe znaki drogowe, świecące neony, samochodowe kina, malownicze sklepy z pamiątkami, muzea, pomniki przyrody i cała masa innych atrakcji - to właśnie Route 66. Nic dziwnego zatem, że każdy podróżnik chciałby zobaczyć chociaż kawałek tej słynnej trasy. A dzięki serii książek autorstwa Richarda Paula Evansa możemy odbyć taką podróż nie ruszając się z domu :) Trylogia zatytułowana "Opowieści sprzedawcy marzeń" zabiera nas właśnie na słynną Route 66. To opowieść o młodym mężczyźnie, który pragnął odmienić swoje życie. Charles sprzedawał marzenia - organizował prelekcje i szkolenia, które miały nauczyć innych ludzi, jak osiągnąć sukces. On sam stanął na szczycie. Jego kariera nabrała tempa, a stan konta bankowego zaczął gwałtownie wzrastać. Niestety stało się to kosztem ukochanej rodziny - żony i syna oraz wielu osób, które uwierzyły w proponowaną przez niego wizję. Gdy dochodzi do katastrofy samolotu, świat uznaje go za zmarłego. Na pogrzebie nie zjawiają się jednak tłumy. To otwiera Charlesowi oczy. Postanawia ruszyć w podróż amerykańską Route 66, by zacząć od nowa i przejść wewnętrzną przemianę. A my możemy mu towarzyszyć :)


Richard Paul Evans to od wielu lat jeden z moich ulubionych pisarzy. Tworzy na pozór proste historie, ale jednocześnie mądre, refleksyjne i poruszające fundamentalne kwestie, takie jak miłość, wiara, przebaczenie, nadzieja, dobro czy sens istnienia. Sięgam po jego nowe książki w ciemno, ale chętnie też wracam do tych ulubionych - darzę je sporym sentymentem. Niektóre są jak pomocna dłoń w trudnych chwilach i przywołują nadzieję, gdy słońce chowa się za chmurami. Spokojne i ciepłe czyli idealne comfort reading ❤ Już za kilka dni do rąk czytelników trafi ostatnia część serii "Opowieści sprzedawcy marzeń". "Pieśń serca" stanowi dopełnienie duchowej wędrówki Charlesa. Czas zatem powrócić na słynną Route 66 i dowiedzieć się, jak autor zakończył historię głównego bohatera.

"Aborygeni wierzą, że aby naprawdę dojrzeć jako człowiek, należy udać się w samotną wędrówkę. Dzięki niej można poznać siebie i odkryć swoje przeznaczenie. Tę drogę nazywają pieśnią serca. Czy serce Charlesa Jamesa będzie w stanie zaśpiewać?"

Charles James pragnie tylko jednego: spotkać się z kobietą swojego życia i poprosić ją o wybaczenie. Przeżył wstrząs, gdy samolot, którym miał lecieć, rozbił się – wszyscy uznali go za zmarłego. Zrozumiał wtedy, że w jego życiu było za mało miłości. Teraz marzy jedynie o spotkaniu ze swoją ukochaną rodziną mieszkającą na zachodnim wybrzeżu – kilkuletnim synem oraz byłą żoną Monicą, która szykuje się do ślubu z innym mężczyzną. Czy licząca kilka tysięcy kilometrów droga, którą przemierza, pozwoli mu odkupić winy? Czy odzyska szczęście, które utracił przez własny egoizm i chciwość? Czy dostanie szansę, by narodzić się na nowo?

Często ważniejsze niż cel podróży jest samo wędrowanie...

"Pieśń serca", podobnie jak dwie pozostałe książki serii, to prawdziwa gratka dla miłośników podróży i amerykańskich klimatów. Richard Paul Evans z dbałością o szczegóły przedstawia poszczególne fragmenty wędrówki Charlesa po Route 66. W książce znajdziemy opisy przydrożnych restauracji, barów, moteli, lokalnych potraw oraz miejsc wartych zobaczenia (czasami dość ekscentrycznych;). Route 66 odgrywa w powieści istotną rolę i zdecydowanie nie stanowi jedynie tła dla historii Charlesa. Autor poświęca jej sporo uwagi. Wszelkie podróżnicze "smaczki" zawsze bardzo trafiają w mój gust, dlatego wspólne wędrowanie z głównym bohaterem było dla mnie ciekawym literackim doświadczeniem. Route 66 wskoczyła też na listę miejsc, które chciałabym kiedyś zobaczyć. Marzenia ;) Ale od czego mamy właśnie literaturę :)

"Dzisiaj dotarłem do połowy dystansu mojej wędrówki. Przede mną nadal ponad tysiąc osiemset kilometrów. Milion więcej w moim sercu"

Wygląda na to, że autor w swojej twórczości lubi sięgać po motyw drogi. Bardzo dobrze wspominam serię pięciu książek zatytułowaną "Dzienniki pisane w drodze". Jej bohater obrał nieco inny kierunek niż Charles - wędrował z Seattle do Key West na Florydzie. Tymczasem w cyklu "Opowieści sprzedawcy marzeń" Evans zabiera czytelników w podróż po Route 66. Właściwie wcale mnie to nie dziwi - motyw wędrowania doskonale wpisuje się w refleksyjny charakter i klimat powieści autora. Richard Paul Evans wielokrotnie wspominał w wywiadach, że sporo satysfakcji przynosi mu tworzenie historii o wewnętrznej przemianie, odkupieniu win i szukaniu sensu życia. I właśnie takie treści możemy znaleźć w książkach o "sprzedawcy marzeń". Route 66 pozwala Charlesowi zajrzeć do własnego serca i poszukać w nim odpowiedzi na fundamentalne pytania. Dla niego zatem jest to przede wszystkim podróż duchowa. Przemierzając kolejne kilometry, zostaje sam ze swoimi myślami, lękami i marzeniami, co z kolei sprzyja refleksji. To również szansa na powrót do trudnych wspomnień z dzieciństwa i pogodzenie się z przeszłością, która nadal, mimo upływu lat, sieje spustoszenie w duszy Charlesa. Główny bohater spotyka na swojej drodze różnych ludzi, a ich życiowe historie stają się dla niego drogowskazem oraz inspiracją do zmian. Richard Paul Evans umiejętnie wplata w fabułę kwestie dotyczące m.in. bezdomności, działalności charytatywnej oraz blasków i cieni małżeństwa. "Pieśń serca" to książka z przekazem i utrzymana w typowym dla autora refleksyjnym klimacie. Co ważne nie oznacza to wcale wyświechtanych frazesów i pseudofilozoficznych mądrości. Evans potrafi przemówić do czytelnika w prosty i subtelny sposób, z dużą wrażliwością i szczerością. Niczego nie narzuca - to od nas zależy, jak odczytamy przekazywane przez niego treści. Dzięki temu historie, które tworzy, mają uniwersalny charakter i trafiają do szerokiego grona odbiorców.


"Pieśń serca" to pożegnanie z głównym bohaterem i słynną Route 66. Zakończenie spełniło moje oczekiwania - było wzruszająco i emocjonalnie. Cieszę się, że Evans stworzył serię książek o tej słynnej amerykańskiej drodze. Co prawda nie ustrzegł się pewnych drobnych mankamentów (m.in. zbyt mała różnorodność fabularna oraz brak równowagi między ilością opisów Route 66 a wydarzeniami istotnymi dla tworzonej opowieści), ale to Evans, więc wybaczam ;) ❤ Poza tym sądzę, że "Opowieści sprzedawcy marzeń" to trylogia warta poznania i z pewnością może nam sporo zaoferować. Richard Paul Evans stworzył historię o wewnętrznej przemianie, dawaniu drugich szans, odkupieniu win, znaczeniu miłości i nadziei oraz szukaniu sensu istnienia. O próbie pogodzenia się z przeszłością i pozytywnych zmianach, na które nigdy nie jest za późno. To opowieść, która bardzo dobrze uświadamia, co jest w naszym życiu najważniejsze. Miło spędziłam czas❤



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak.
 



Tytuł oryginalny: The Road Home
Tłumaczenie: Hanna de Broekere
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 25 marca 2020
Liczba stron: 336

poniedziałek, marca 23, 2020

#166 "Z piasku i popiołu" - Amy Harmon /patronat medialny/

#166 "Z piasku i popiołu" - Amy Harmon /patronat medialny/
Są takie książki, które poruszają nie tylko serce, ale też duszę. Książki, których czytanie prowadzi do przedawkowania emocji. Książki, które odbierają nadzieję i łamią serce na milion kawałków, a później sklejają je stopniowo krok po kroku. Książki, które usypiają czujność łagodnymi opisami, by później dramatycznie podkręcić tempo akcji. Książki, które wzruszają, skłaniają do przemyśleń i długo nie pozwalają o sobie zapomnieć. Książki, które zyskują w naszym czytelniczym sercu specjalne miejsce. I właśnie jedną z takich książek jest historia stworzona przez Amy Harmon. "Z piasku i popiołu" to wyjątkowa powieść historyczna z pięknym i wspaniale poprowadzonym wątkiem romantycznym. I naprawdę nie mogłam sobie wymarzyć lepszego patronatu medialnego.


Eva Rosselli i Angelo Bianco wychowywali się jak rodzeństwo. Połączyła ich silna więź oraz miłość. Angelo czuł jednak, że jego powołaniem jest służenie Bogu i wybrał kapłaństwo. Włochy, rok 1943. Niemcy okupują większość kraju. Prześladowania ludności żydowskiej nasilają się z dnia na dzień. Angelo jest katolickim księdzem, a Eva żydowską kobietą, która nie ma dokąd pójść. By ocalić jej życie, mężczyzna decyduje się ukryć ją w klasztorze. Eva odkrywa, że jest jedną z wielu Żydów ukrywanych i chronionych przez Kościół katolicki. Kobieta nie potrafi jednak bezczynnie czekać w ukryciu, podczas gdy Angelo, pomagając Żydom, ryzykuje własne życie. Wojna trwa, a Angelo i Eva przechodzą kolejne ciężkie próby oraz podejmują bolesne decyzje. W końcu będą musieli podjąć tę najtrudniejszą...

Napisanie powieści, której akcja rozgrywa się w czasie drugiej wojny światowej to zawsze dość odważny wybór. Taka książka wymaga bowiem solidnego i skrupulatnego przygotowania, ponieważ na autora czeka wiele pułapek historycznych. Amy Harmon podjęła wyzwanie i sądzę, że efekty jej pracy są naprawdę bardzo dobre. Autorka umiejętnie splata fikcję literacką z prawdziwymi wydarzeniami, miejscami oraz osobami. Dzięki temu fabule nie brakuje realizmu i całość tworzy wyjątkowo udaną historię. Na motyw przewodni Amy Harmon wybrała działalność włoskiego Kościoła katolickiego podczas wojny, ze szczególnym zwróceniem uwagi na jego rolę w ratowaniu ludności pochodzenia żydowskiego. To bardzo ciekawa karta z historii ludzkości, której wciąż, zwłaszcza w powieściach wojennych, nie okazuje się wystarczajacego zainteresowania. Twarzą i głosem Kościoła katolickiego staje się Angelo. Ryzykując życie, próbuje ocalić ludność żydowską, by móc jednocześnie chronić dziewczynę, którą kocha. A Eva również z całego serca pragnie pomagać. Amy Harmon wspaniale rekonstruuje historię i krzyżuje ze sobą wiele życiowych ścieżek. Akcja "Z piasku i popiołu" w przeważającej części rozgrywa się na terenie Włoch - państwa, które początkowo sprzymierzone z Trzecią Rzeszą, w 1943 roku przechodzi na stronę aliantów. Książka pozwala czytelnikowi zyskać kolejny punkt widzenia i spojrzeć na wojenną rzeczywistość oczami Włochów. Amy Harmon bardzo dobrze oddała atmosferę wojennych czasów. Deportacje, konfiskaty mienia, ograniczenia i prześladowania ludności żydowskiej, akty przemocy - to wszystko znajdziemy w powieści autorki. Należy jednak w tym miejscu podkreślić, że opisy te są dość wyważone i nie epatują brutalnością. "Z piasku i popiołu" to książka, która koncentruje się na emocjach, przeżyciach, wierze i miłości. Jej przekaz ma w sobie wiele dobra i nadziei. Amy Harmon zabiera czytelników w podróż po wąskich uliczkach Florencji i Rzymu, do włoskich klasztorów i kościołów. Książka zawiera sporo interesujących włoskich detali - obrazów, zapachów i smaków. Absolutnie wspaniała literacka podróż.

"Evo, kiedy grasz, przepełnia mnie nadzieja. Mogą odebrać nam domy, mienie, rodziny, życie. Mogą nas wypędzić. Dawniej też nas wypędzali. Mogą nas poniżać i odczłowieczać. Ale nie odbiorą nam myśli. Nie odbiorą nam talentów. Nie odbiorą nam wiedzy, wspomnień i umysłów. W muzyce nie ma zniewolenia. Muzyka to wrota, a dusza ucieka dzięki melodii. Nawet jeżeli tylko na kilka minut. I wszyscy, którzy słuchają, zostają oswobodzeni. Wszyscy, którzy słuchają, wznoszą się nad innymi"

Wśród ważniejszych motywów książki znalazły się wiara oraz muzyka (Eva to utalentowana skrzypaczka). Bardzo przypadł mi do gustu sposób, w jaki autorka wplata te elementy w historię Angela i Evy. Muzyka staje się uniwersalnym językiem i w pewnym sensie jest jak katharsis - pomaga przetrwać trudne momenty, przynosi ukojenie, bywa nośnikiem wspomnień oraz tożsamości. Amy Harmon z szcunkiem i delikatnością rzuca światło na kwestie związane z wiarą i religią. Angelo jest katolickim księdzem, a Eva Żydówką. Wyznanie nie stanowi jednak przeszkody dla ich miłości. Amy Harmon pięknie pisze o wierze, duchowości, Bogu oraz judeistycznych i katolickich tradycjach, szukając w nich tego, co łączy, a nie dzieli. Zresztą powieść "Z piasku i popiołu" pełna jest również innych kontrastów - dobro i zło, miłość i nienawiść, odwaga i tchórzostwo, szczęście i cierpienie, nadzieja i rezygnacja. Sporo w niej wewnętrznych zmagań i dylematów, trudnych decyzji i dramatycznych konsekwencji. Angelo walczy nie tylko z aparatem terroru i okrutną ideologią Trzeciej Rzeszy, ale też z samym sobą. To jego indywidualna walka, przepychanki serca i rozumu, zobowiązań wobec Boga i miłości do Evy. Harmon z dużą wrażliwością podejmuje kwestie związane z powołaniem i służeniem Bogu oraz miłością do kobiety. "Z piasku i popiołu" to historia bogata pod względem poruszanej tematyki, skłaniająca do refleksji. Znajdziemy w niej wiele trafnych przemyśleń dotyczących fundamentalnych wartości, takich jak człowieczeństwo, wiara, zaufanie, dobro, wolność, szacunek. Jednym słowem - książka z przekazem❤

"Nadal pachniała jak hodowany przez Fabię w donicach na parapetach jaśmin. Ten zapach mieszał się z czymś nowym, jak gdyby smutek, który ją otaczał, także miał swój aromat. Odkąd widzieli się ostatni raz, jej żal przybrał na sile, lecz przecież od tego czasu życie wymierzyło jej kilka potężnych ciosów. Ten pachnący jaśminem smutek był jak najbardziej uzasadniony"



"Z piasku i popiołu" to wyraziści i barwni bohaterowie. Angelo i Eva zdobywają sympatię czytelnika już od pierwszych stron. Ona - kobieta o wyjątkowym talencie muzycznym i namiętnym sercu. On - mężczyzna z wielką wiarą i odwagą, zdolny do największych poświęceń. Wyjątkowy duet. Zachwycił mnie kierunek i sposób poprowadzenia przez autorkę wątku romantycznego. To subtelna i wrażliwa opowieść ukazująca siłę więzi między kobietą i mężczyzną w niezwykle trudnych czasach. Jest namiętność i pożądanie, ale przede wszystkim głęboka miłość, troska i czułość. Postaci ożywają na kartach powieści, a czytelnik z zapartym tchem śledzi ich losy. Często współodczuwałam przeżywane przez nich lęk, rozpacz, złość, radość, wzruszenie. A ogromna w tym zasługa pióra Amy Harmon. "Z piasku i popiołu" to powieść napisana piękną, dojrzałą i płynną prozą, która silnie przemawia do czytelnika. Momentami surowa i sugestywna, czasem eteryczna i subtelna, niczym skrzynia pełna skarbów - symboli, alegorii i porównań, które nadają jej wyjątkowej głębi (jak np. sam tytuł książki). Dzięki fragmentom dziennika pisanego przez Evę możemy lepiej poznać jej świat wewnętrzny, marzenia, lęki i nadzieje. Emocje, emocje i jeszcze raz emocje - właśnie taka jest książka Amy Harmon. Mój emocjonalny barometr podczas czytania ekspresowo przemieszczał się z jednego końca na drugi - od radości i uśmiechu, przez gniew, niepewność, rozczarowanie, aż po łzy i smutek. Istna karuzela uczuć. Dla wrażliwego serca to nielada przeprawa. Ale naprawdę warto :)

"Piasek i popiół. Składniki szkła. Piękno stworzone z niczego. Babbo zawsze ogromnie to podziwiał, a ona nigdy tego nie rozumiała. Z piasku i popiołu, odrodzenie. Z piasku i popiołu, nowe życie. Po każdej pieśni, po każdej modlitwie, po każdym małym buncie, czuła, jak się odradza, odnawia i przyrzekła, że nie przestanie. Przyrzekła, że będzie walczyła, tworzyła szkło z popiołu, i ta odwaga sama w sobie była triumfem"

"Z piasku i popiołu" to poruszająca opowieść o miłości kobiety i mężczyzny osadzona w trudnych latach drugiej wojny światowej. O iskierce nadziei, która tli się w najmroczniejszych czasach, odruchach serca i gotowości do poświęceń. O odwadze, codziennym heroizmie, znaczeniu rodziny, zaufaniu i wierze. O dramatycznych wyborach i bezwarunkowej miłości. Ta książka świeci wewnętrznym blaskiem i na długo pozostaje w pamięci. Zdecydowanie jedna z lepszych powieści historycznych jakie miałam okazję przeczytać - mądrą, wzruszająca i po prostu piękna. Z całego serca polecam.


Za egzemplarz do recenzji i możliwość objęcia książki patronatem medialnym dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.




Tytuł oryginalny: From Sand and Ash
Tłumaczenie: Mateusz Grzywa
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: 25 marca 2020
Liczba stron: 382

środa, marca 18, 2020

#165 "Test na miłość" - Helen Hoang /przedpremierowo/

#165 "Test na miłość" - Helen Hoang /przedpremierowo/
Kolejny cukierkowy i banalny romans na polskim rynku wydawniczym? Nic z tych rzeczy. Helen Hoang, amerykańska pisarka wietnamskiego pochodzenia i autorka bestsellerów, powraca z ciepłą i błyskotliwą historią miłosną, która podnosi na duchu, wprawia w dobry nastrój oraz pokazuje, że każdy z nas zasługuje na miłość i szczęście.
Właściwie już od chwili gdy w zeszłym roku przeczytałam ostatnią stronę książki "Więcej niż pocałunek", miałam wielką ochotę sięgnąć po kolejną powieść autorki. Z niecierpliwością czekałam na polskie tłumaczenie. Helen Hoang zachwyciła mnie swoim dowcipnym i szczerym stylem pisania, a także nieszablonową fabułą i nietypową tematyką. Książka "Więcej niż pocałunek" okazała się bardzo dobrym debiutem. Czy może być lepiej? Zapewniam was, że może :) "Test na miłość" to jeszcze większa porcja talentu Helen Hoang - fantastycznie napisany romans doprawiony szczyptą erotyki i dużą dawką dobrego humoru. Jestem przekonana, że miłośnicy romantycznych historii i powieści z wątkiem miłosnym będą bardzo zadowoleni.



Dwudziestosześcioletni Khai jest specjalistą od finansów, jednak ma problem z emocjami. Z powodu autyzmu jest przekonany, że nie potrafi przeżywać głębszych uczuć i powinien unikać angażowania się w związki z kobietami. Jego matka postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i znaleźć synowi odpowiednią kandydatkę na żonę. W tym celu sprowadza do USA młodą Wietnamkę. Esme sprząta w hotelu w Ho Chi Mingh, ale zawsze miała większe plany. Kiedy otrzymuje propozycję ślubu z młodym i przystojnym Amerykaninen, decyduje się podjąć ryzyko - pragnie poprawić los swojej pięcioletniej córki. Żeby wyjść za mąż, musi tylko uwieść Khaia... Okazuje się jednak, że to wcale nie będzie proste. Esme zakochuje się w mężczyźnie, ale on jest przekonany, że nic do niej nie czuje. Khai musi szybko zrozumieć, jak funkcjonuje jego serce nim Esme wróci do Wietnamu...

"W pewnym momencie zrozumiał przykrą prawdę na swój temat: był inny i nie oznaczało to nic dobrego. Jeśli nie odczuwał smutku z powodu śmierci najlepszego przyjaciela, to w ogóle nie był zdolny do żadnych głębszych emocji. Nie potrafił kochać. Ta świadomość podziałała na niego paraliżująco. Okazało się, że jest... złym człowiekiem"

Główni bohaterowie książek Helen Hoang, podobnie jak sama autorka, mają zaburzenia ze spektrum autyzmu. Trudności w nawiązaniu relacji społecznych, wycofanie i ekscentryzm, problemy z rozumieniem metafor, ironii i sarkazmu, zaburzenia integracji sensorycznej przejawiające się w nadwrażliwości na dotyk, zapach lub hałas - m.in. takie cechy charakterystyczne dla autyzmu możemy dostrzec u głównego bohatera książki "Test na miłość". Khai uważa, że nie zasługuje na miłość, a co więcej jest przekonany, że ma serce z kamienia - nie potrafi doświadczać głębszych uczuć. Z tego powodu unika relacji z kobietami, krzywdząc przede wszystkim samego siebie. Okazuje się jednak, że Khai jest w błędzie. Helen Hoang z dużą wrażliwością zwraca uwagę, że autyzm wcale nie oznacza braku zdolności do kochania, cierpienia, doświadczania smutku i radości, a jedynie nieco inne ich przeżywanie. "Test na miłość" wspaniale pokazuje, że osoba z autyzmem, mimo trudności i wewnętrznych barier, również ma szansę na tworzenie i utrzymywanie dobrych relacji miedzyludzkich, na przyjaźń, miłość, satysfakcjonujące życie intymne, małżeństwo oraz rodzinę. Bardzo podoba mi się pozytywny przekaz książek Helen Hoang, zarówno w kontekście osób z autyzmem (bo daje im nadzieję), jak i pozostałych (z uwagi na zwiększanie świadomości i wrażliwości wobec autyzmu). "Test na miłość" pokazuje, jak wiele ważnych kwestii można "przemycić" w dowcipnych oraz lekkich powieściach obyczajowych i romansach.


Miłość, która przekracza granice czyli z Wietnamu do USA

Gdy myślę o tej książce, nie mogę przestać się uśmiechać. Helen Hoang ponownie dostarczyła mi ogromną dawkę ciepła i dobrej energii. "Test na miłość" to przede wszystkim wspaniała chemia między głównymi bohaterami, lekkie i dowcipne pióro oraz błyskotliwe poprowadzona fabuła. Najbardziej ujmuje mnie sposób, w jaki autorka pisze o uczuciach - zarówno "Test na miłość", jak i poprzednia powieść "Więcej niż pocałunek", nie są zwykłymi romantycznymi historiami - za damsko-męskimi dialogami, gestami, spojrzeniami oraz scenami erotycznymi kryje się zawsze coś ważniejszego - poczucie bliskości, ciepła, intymności, zrozumienia i szacunku. Autorka potrafi wykreować barwnych, nieidealnych bohaterów, którzy szybko zdobywają serce czytelnika. Esme to trochę taki współczesny kopciuszek, który marzy o prawdziwej miłości. Z myślą o zapewnieniu rodzinie lepszej przyszłości podejmuje decyzję o podróży do USA. Wspaniale było obserwować jej przemianę - z niepewnej siebie i zagubionej dziewczyny popełniającej gafy w kobietę gotową marzyć i sięgać wyżej. Dzięki dwutorowej narracji czytelnik może zajrzeć nie tylko do serca Khaia, ale też Esme. Z dużą ciekawością śledziłam te dwa, odmienne punkty widzenia. Helen Hoang wspaniale pokazała, jak zupełnie inaczej możemy odbierać rzeczywistość oraz interpretować te same zjawiska i zachowania. Esme i Khai to zderzenie dwóch różnych światów, co początkowo prowadzi do wielu zabawnych sytuacji i nieporozumień. A co ważne, autorce udało się stworzyć między nimi świetną relację - ciepłą, intymną i seksowną. W książce znajdziemy sporo uroczych momentów, które przywołują na twarz uśmiech, a czasami wywołują też wzruszenie. Powieść Hoang pochłonęłam jednym tchem (pędziłam przez kolejne strony w zawrotnym tempie;). Fantastyczna rozrywka❤

Czasem w szczęście trzeba po prostu uwierzyć...

"Test na miłość" to urocza i błyskotliwie napisana powieść o szukaniu swojego miejsca, zaufaniu, akceptacji oraz miłości, która nie dba o pochodzenie, status majątkowy oraz pozycję społeczną i za nic ma wady, słabości i ograniczenia. O miłości, której każdy z nas może doświadczyć. Ta książka trafia prosto do serca i działa znacznie lepiej niż kubek kakao lub tabliczka czekolady :) Czytałam z przyjemnością. Polecam.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Muza.



Tytuł oryginalny: The Bride Test
Tłumaczenie: Paweł Wolak
Data wydania: 25 marca 2020
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 448

poniedziałek, marca 16, 2020

#164 "Miłość i inne obsesje" - Liane Moriarty /przedpremierowo/

#164 "Miłość i inne obsesje" - Liane Moriarty /przedpremierowo/
Wyobraź sobie, że jesteś 35-letnią singielką i masz za sobą kilka nieudanych związków. Wciąż jednak marzysz o tym jednym jedynym. Pewnego dnia logujesz się na portalu randkowym i tam go znajdujesz (przynajmniej tak ci się wydaje;). Wdowiec z ośmioletnim synem... Wyższy poziom trudności, ale przecież nie masz już dwudziestu lat, twój biologiczny zegar tyka i marzysz o poważnym związku. Spotykacie się w kawiarni, idziecie do kina i na spacer. Dobrze się wam rozmawia, podobają ci się jego zielone oczy i czarujący uśmiech. Myślisz sobie, że to właśnie ON - ten jedyny. I nagle między łykiem wina a kęsem czekoladowego brownie oświadcza poważnym tonem, że ma ci coś ważnego do powiedzenia. Nadszedł ten moment - myślisz. Teraz pewnie poinformuje cię, że ma żonę albo po prostu z tobą zerwie. To koniec - powie - nie pasujemy do siebie. Jaka szkoda. A tak dobrze się zapowiadało... Czekasz na jego słowa z bijącym sercem, a może nawet z milczącą rezygnacją. A on patrzy ci długo w oczy i... mówi, że ma stalkerkę - byłą dziewczynę, która chodzi za nim krok w krok. I nawet przed chwilą siedziała przy stoliku niedaleko was. Czujesz ulgę, bo przecież z tobą nie zerwał. Nie ma żony i chyba nikogo nie zabił... Ale stalkerka? Może jednak jest się czego obawiać...?

W takiej sytuacji znalazła się Ellen, bohaterka książki Liane Moriarty, australijskiej pisarki i autorki bestsellerów - "Wielkich kłamstewek" i "Dziewięcioro nieznajomych". Nowej, choć niezupełnie ;) "Miłość i inne obsesje" trafi do rąk polskich czytelników 3 czerwca, ale książka ta po raz pierwszy została wydana za granicą w 2011 roku. Według The Washington Post "Liane Moriarty jest mistrzynią suspensu". Jej książki charakteryzują się ciekawą intrygą oraz atmosferą niedomówień i niepewności. Często też balansują na granicy powieści obyczajowej i thrillera psychologicznego, choć uważam, że tego drugiego jest akurat znacznie mniej. Dla mnie Liane Moriarty to przede wszystkim wnikliwa obserwatorka ludzkich zachowań i sądzę, że świetnie wykorzystuje tę umiejętność w swoich książkach. Lubię jej błyskotliwy, lekki i dowcipny styl pisania oraz psychologiczną otoczkę, którą tworzy wokół książkowych postaci. Czytanie jej powieści to naprawdę dobra rozrywka. Czym tym razem autorka zaskoczyła czytelników?



Ellen nie wie, jak zareagować, gdy podczas jednej z pierwszych randek jej nowy chłopak Patrick wyznaje z zakłopotaniem, że ktoś go nęka. Poprzednia dziewczyna prześladuje go od kilku lat. Saskia wie, kiedy Patrick wychodzi do pracy, jaką ma na sobie koszulę i co przygotował synowi do szkoły na drugie śniadanie. Wie też, dokąd zabiera Ellen na randki i jakie mają plany na wieczór. Prześladowczyni, zamiast przerażać Ellen, zaczyna ją coraz bardziej intrygować. Ellen zbiera o niej informacje i próbuje zrozumieć jej motywy postępowania. Jako hipnotyzerka potrafi w końcu przenikać ludzkie umysły, a ta historia nie daje jej spokoju. Nie zna przecież przeszłości Patricka. Czy może zatem być go pewna? I jak mają budować nowy związek, gdy Saskia śledzi każdy ich ruch?

Początkowo spodziewałam się czegoś w stylu "Dziewięcioro nieznajomych" czyli gęstniejącej atmosfery i szybko wzrastającego napięcia. Okazało się jednak, że "Miłość i inne obsesje" to książka z bardziej spokojną fabułą, której bliżej do powieści obyczajowej z wątkiem romantycznym i psychologicznym niż do galopującego i mrocznego thrillera. Historia została przedstawiona z dwóch, kobiecych punktów widzenia - hipnoterapeutki Ellen oraz stalkerki czyli byłej dziewczyny Patricka. To zupełnie różne głosy, dzięki którym możemy spojrzeć na te same wydarzenia z odmiennych perspektyw. W książce sporo jest wewnętrznych monologów, co pozwala czytelnikowi lepiej poznać przeżycia bohaterek powieści, ich zmagania, sposób myślenia, motywy podejmowanych decyzji, lęki oraz oczekiwania. Liane Moriarty krok po kroku odsłania kolejne elementy układanki, które tworzą wspólnie coraz pełniejszy obrazek miłosnego trójkąta - Ellen, Patricka i stalkerki. Wydaje się, że każdy z nich coś ukrywa. Autorka świetnie oddała atmosferę wątpliwości oraz niepewności. Książkowe postaci są wielowymiarowe i bardzo dobrze "zbudowane" pod względem psychologicznym. Warto podkreślić, że powieść Liane Moriarty to coś znacznie więcej niż opowieść o miłosnych turbulencjach. Centralnym punktem fabuły jest obsesja osoby, której odebrano to, co najbardziej kochała. Saskia żyje w cieniu szczęśliwej przeszłości, a tęsknota za nią doprowadza ją niemal na skraj szaleństwa. Poznając jej punkt widzenia, niechęć i złość odczuwane początkowo przez czytelnika stopniowo ustępują miejsca smutkowi i współczuciu. Bardzo ciekawe doświadczenie. Autorka nieco odwróciła stereotypowe role, osadzając w roli stalkera kobietę, a w roli ofiary mężczyznę. Książka pozwala spojrzeć na wiele trudnych spraw z różnych perspektyw.

"Zakochanie jest stanem bliskim szaleństwu. Zwłaszcza gdy miłość zostaje odrzucona"



Liane Moriarty ma talent - potrafi umiejętnie obnażać słabości i mroczne strony ludzkiej psychiki. "Miłość i inne obsesje" to podróż przez skomplikowane uczucia, nierozwiązane sprawy z przeszłości i relacje, które nie są czarno-białe. To opowieść przedstawiająca losy zwykłych osób, takich jak my - z bagażem doświadczeń, słabości i głęboko skrywanych wątpliwości. Co ciekawe "Miłość i inne obsesje" stanowi nie tylko nieszablonowe spojrzenie na relacje damsko-męskie, ale też wnikliwe studium kobiecego świata wewnętrznego - sposobu myślenia, odczuwania, przeżywania i radzenia z własnymi emocjami. Uwielbiam książki Liane Moriarty właśnie za psychologiczną głębię i ukazywanie międzyludzkich relacji w różnych odcieniach. Dobro i zło oraz miłość i nienawiść zawsze dzieli w nich bardzo cienka linia.

Obsesja, która niszczy życie ofiary, ale też prześladowcy... I nikt nie jest bez winy...

W książce Liane Moriarty znajdziemy lekkie i zabawne dialogi, interesujących bohaterów i sporo "psychologicznych smaczków" np. dotyczących hipnoterapii.  Historia ma dość spokojny przebieg, więc nie należy spodziewać się galopującej fabuły oraz gwałtownych zwrotów akcji przyprawiających o szybsze bicie serca. Zabrakło mi nieco większego suspensu, napięcia i thrillerowej atmosfery.  "Miłość i inne obsesje" ma swoje lepsze i gorsze momenty. Przez długi czas czekałam aż wydarzy się coś dramatycznego i szokującego. Dopiero gdy porzuciłam te oczekiwania i pozwoliłam spokojnie ponieść się historii, zaczęłam ją w pełni doceniać, szczególnie jej aspekt psychologiczny. W pewnym momencie nie potrafiłam już odłożyć tej książki na bok. "Miłość i inne obsesje" to powieść napisana z pozoru lekkim tonem, z nutką dowcipu i satyry. Liane Moriarty stworzyła intrygującą opowieść o zakamarkach ludzkiej psychiki, braku pewności siebie i poczucia bezpieczeństwa, o stracie, miłości i emocjonalnym uzależnieniu od drugiej osoby. O ludzkich obsesjach i sposobach radzenia sobie z trudnymi emocjami oraz granicach, które przekraczamy w imię miłości. Taki psychologiczny rollercoaster. Co prawda powieść "Miłość i inne obsesje" nie porwała mnie aż tak bardzo jak "Dziewięcioro nieznajomych", ale i tak spędziłam z nią wiele dobrych chwil. I po raz kolejny zachwycił mnie aspekt psychologiczny. Jeżeli lubicie zajrzeć głębiej w ludzką psychikę, książka Moriarty może okazać się satysfakcjonującą lekturą. W przyszłości z przyjemnością sięgnę po kolejne książki autorki.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak.



Tytuł oryginalny: The Hypnotist's Love Story
Tłumaczenie: Katarzyna Rosłan
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 3 czerwca 2020
Liczba stron: 544

sobota, marca 14, 2020

#163 "Ostatnia iskra nadziei" - Magdalena Wala

#163 "Ostatnia iskra nadziei" - Magdalena Wala
Nadzieja. Ogrzewa serce w trudnych momentach, staje się źródłem wewnętrznej siły, motywuje do działania i pomaga przetrwać życiowe zawirowania. Każdy z nas jej potrzebuje, czasami bardziej, czasami mniej. Zdarza się, że nadzieja to jedyne co nam pozostało. Przekonały się o tym bohaterki książki Magdaleny Wali. Agnes w czasach drugiej wojny światowej czekała z nadzieją na listy od ukochanego męża i jego powrót do domu, a także na wolność i spokój, za którymi tak bardzo tęskniła. Z kolei Adriana, niemal pół wieku później, potrzebowała nadziei, by móc zmienić swoje życie i z odwagą spojrzeć w przyszłość. W sercu każdej z nich tliła się zatem iskierka nadziei na lepsze czasy.


W marcu swoją premierę miała druga część cyklu "Za zakrętem" (pierwsza część zatytułowana "Na moment przed świtem" trafiła do księgarni w zeszłym roku w sierpniu - na blogu możecie znaleźć recenzję). Magdalena Wala stworzyła serię powieści obyczajowych z wątkiem historycznym i romantycznym w tle. Cykl "Za zakrętem" to poruszająca opowieść o dwóch kobietach - Adrianie i Agnes, których losy pewnego dnia splatają się ze sobą. Dla pierwszej z nich to spotkanie staje się początkiem ważnych życiowych zmian. Adriana już od dawna nie jest szczęśliwa - każdego dnia ciężko pracuje i spełnia polecenia apodyktycznego męża. Dopiero rozmowa z Agnes uświadamia jej, że życie ma do zaoferowania znacznie więcej i że warto o to walczyć. Agnes to starsza pani, Ślązaczka i sąsiadka Adriany. Aby poznać jej historię, przenosimy się do Mysłowic z początków września 1939 roku. Miasto zostało wówczas przyłączone do III Rzeszy, a ludność poddano intensywnej germanizacji. Wśród terroru i ponurej rzeczywistości Agnes musiała dokonywać dramatycznych wyborów. "Ostatnia iskra nadziei" to kontynuacja losów kobiet - małżeństwo Adriany coraz bardziej pogłębia się w kryzysie, a spotkany przyjaciel z dawnych lat uświadamia jej, że czas rozliczyć się z przeszłością i zmierzyć z teraźniejszością. Z kolei Agnes stanie przed ważnym dylematem - będzie musiała wybrać między wiernością ideałom a życiem najbliższych jej osób.

"Czasem dla spokoju sumienia jesteśmy gotowi podjąć największe ryzyko"

Nowa książka autorki zachwyciła mnie tak bardzo, jak poprzednia część serii. Bardzo lubię połączenie powieści obyczajowej i wątków historycznych. Autorka umiejętnie przeplata ze sobą przeszłość i teraźniejszość, tworząc opowieść, którą czyta się jednym tchem. Cykl "Za zakrętem" ma tę zaletę, że na miejsce i czas akcji Magdalena Wala wybrała Mysłowice z czasów drugiej wojny światowej. To nieco inne spojrzenie na wojenną rzeczywistość. Mysłowice zostały w 1939 roku wcielone do Trzeciej Rzeszy. Niemcy utworzyli w mieście zastępcze więzienie policyjne, kilka obozów pracy przymusowej oraz podobóz obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Wcielenie terenów Górnego Śląska do Trzeciej Rzeszy oznaczało dla jego mieszkańców konieczność dokonania wyboru między przynależnością do niemieckiej wspólnoty narodowej (co wiązało się z podpisaniem tzw. Volkslisty), a zachowaniem obywatelstwa polskiego. Polak, Niemiec czy Ślązak? Odpowiedź na to pytanie mogła skończyć się aresztowaniem, zesłaniem do obozu koncentracyjnego lub śmiercią. Jak zatem postąpić? Pozostać wiernym swoim ideałom czy zapewnić bezpieczeństwo sobie oraz bliskim? Właśnie przed takimi dylematami stanęła Agnes. Konsekwencje podjętych decyzji mogły być dramatyczne w skutkach. Magdalena Wala bardzo dobrze oddała charakter tych trudnych czasów. Stworzyła na kartach książki obraz podzielonego społeczeństwa, którego członkowie przeżywali wątpliwości związane z własną tożsamością. Narodowe uprzedzenia, podejrzliwość, presja rodziny, wzajemne oskarżenia, represje, lęk i niepewność - te wszystkie elementy składały się na codzienne życie mieszkańców Mysłowic. "Ostatnia iskra nadziei" to interesująca literacka podróż w przeszłość, bardzo życiowa i bliska sercu. Z kolei wątek współczesny koncentruje się na zmaganiach Adrianny, młodej kobiety, która zagubiła się w labiryncie poczucia winy, bierności i braku pewności siebie. Toksyczne małżeństwo sieje spustoszenie w jej kruchym sercu. Ale dzięki opowieści Agnes, Adriana stopniowo budzi się z letargu. Czytelnik ma szansę towarzyszyć jej w trudnej drodze do pozytywnych zmian. Adriana może wzbudzać mieszane uczucia za sprawą swojej bierności i braku wiary we własne możliwości. Z czasem jednak czytelnik zaczyna coraz lepiej rozumieć motywy jej postępowania. Życie pisze różne scenariusze, każdy z nas ma swoją historię i przeszłość, która kształtuje naszą osobowość i sposób myślenia. Postać Adriany uświadamia, jak krzywdzące mogą być zbyt pochopne i powierzchowne oceny.

"Przebaczenie sobie chwilami bywa trudniejsze niż wybaczenie innym krzywd, które wyrządzili nam"


"Ostatnia iskra nadziei" to doskonały przykład wartościowej literatury obyczajowej. Znajdziemy w niej wiele istotnych kwestii, które skłaniają do refleksji. Magdalena Wala stworzyła poruszającą opowieść o miłości, bolesnych wspomnieniach, szukaniu swojego miejsca, trudnych wyborach i moralnych dylematach. O próbie pogodzenia się z przeszłością, która kładzie się cieniem na teraźniejszości. "Ostatnia iskra nadziei", podobnie jak poprzednia część cyklu, dostarcza wiele emocji i zachwyca swoim spokojnym i nieco nostalgicznym nastrojem. To podróż przez zakamarki kobiecego serca pełnego wątpliwości i skomplikowanych uczuć, ale też siły, nadziei i wiary w lepszy czas. Można powiedzieć, że to powieść o kobietach i dla kobiet - każda z nas odnajdzie w tej historii coś cennego. Nową książkę autorki czytałam z dużym zainteresowaniem. Niecierpliwie czekam na kolejną część. Serdecznie polecam.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.




Data wydania: 11 marca 2020
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 368

czwartek, marca 12, 2020

#162 "Prawdziwe życie" - Adeline Dieudonné /przedpremierowo/

#162 "Prawdziwe życie" - Adeline Dieudonné /przedpremierowo/
Nasz świat nie jest bezpiecznym miejscem. Bywa brutalny i bezwzględny. Często wykorzystuje słabości i niespodziewanie zadaje ciosy. Śmierć ciągle czai się w mrocznych zakamarkach i zdarzają się chwile, gdy wyraźnie czujemy jej oddech na plecach. Czasami wystarczy zaledwie kilka sekund, by nasze życie bezpowrotnie uległo zmianie. I my też się wtedy zmieniamy... Rodzina powinna być azylem - bezpieczną wyspą na oceanie strachu. Niestety czasami bywa śmiertelną pułapką. Przekonało się o tym pewne rodzeństwo. Dziewczynka i jej brat, zamknięci w kręgu domowej przemocy, widzą z bliska śmierć. Trauma nie daje o sobie zapomnieć i wprowadza w życie dzieci jeszcze więcej mroku...


"W domu były cztery pokoje. Mój, mojego młodszego braciszka Gilles'a, rodziców i trupów. Trupów saren, dzików i jeleni. Na podwyższeniu stał lew z kłami zaciśniętymi wokół szyi małej gazeli. A w kącie hiena. Chociaż wypchana, miałam wrażenie, że jest żywa, zachwycona przerażeniem, jakie wzbudza u tych, którzy napotkają jej wzrok" - tak zaczyna się debiutancka książka belgijskiej pisarki Adeline Dieudonné. "Prawdziwe życie" zostało docenione przez krytyków i zdobyło uznanie wielu czytelników. A już 25 marca na księgarskie półki trafi polski przekład. Książka zostanie wydana pod szyldem Kairos - w ramach cyklu Wydawnictwa Znak Literanova, który obejmuje powieści z różnych stron świata, oddające polifoniczność rzeczywistości (w serii ukazały się już "Podróżny" Ulricha A. Boschwitza oraz "Frankenstein w Bagdadzie" Ahmeda Saadawi'ego - ich recenzje znajdziecie na blogu). Książka Adeline Dieudonné to przewrotna opowieść wymykająca się z tradycyjnych ram, balansująca na granicy fikcji i prawdziwego życia, podszyta niepokojem, grozą i dzikością. Autorka kreśli w niej przejmujący obraz dysfunkcyjnej rodziny oraz ukazuje destrukcyjny wpływ przemocy na osobowość dziecka. Przemocy, która początkowo jest jak małe ziarenko w sercu, ale z czasem kiełkuje i krok po kroku przejmuje kontrolę, niszcząc to, co najpiękniejsze. Czy można odwrócić bieg wydarzeń? Bardzo pragnęła tego główna bohaterka książki. To właśnie ona w "Prawdziwym życiu" jest głosem przemawiającym do czytelnika i przewodnikiem po mrocznych stronach ludzkiej natury.

Czteroosobowa rodzina mieszka w szarym domu na przedmieściach. Ojciec ma kolekcję wypchanych zwierząt, a humor odzyskuje tylko na polowaniach. Matka wydaje się niewidzialna, paraliżuje ją strach przed mężem. Dzieci, siostra i jej młodszy brat, uciekają w świat zabawy i wyobraźni, ale pewnego dnia widzą z bliska śmierć - na ich oczach ginie lodziarz. Od tego momentu chłopiec, zamiast bawić się z siostrą, chętniej rozmawia z wypchaną hieną i woli spędzać czas z toksycznym ojcem. Dziewczynka dorasta i coraz bardziej buntuje się przeciwko otaczającej ją rzeczywistości. Musi znaleźć sposób, jak odzyskać brata, ale i uratować siebie przed przewidzianą dla niej w prawdziwym życiu rolą ofiary. Tymczasem szykuje się wielkie polowanie…

W książce Adeline Dieudonné zanurzamy się w codziennym życiu ekscentrycznej rodziny. "Prawdziwe życie" to wnikliwe studium sytuacji rodzinnej ze szczególnym zwróceniem uwagi na relacje między siostrą i bratem. Narratorką jest dziewczynka - to właśnie jej oczami patrzymy na otaczający świat. Na kartach książki obserwujemy jej przemianę - z niewinnego dziecka w silną nastolatkę, która pragnie wyrwać swojego brata z pajęczyny zła i okrucieństwa i która pragnie znów usłyszeć jego śmiech oraz zobaczyć radość w jego zielonych oczach. Czytelnik ma okazję towarzyszyć jej w tej trudnej podróży. Dziewczynka marzy o życiu, w którym ojciec nie zabija zwierząt, matka nie milczy niczym ameba, a brat wciąż jest tym samym szczęśliwym chłopcem, jakim był kiedyś. Ale prawdziwe życie to nie marzenia i sny... Nauka staje się jej schronieniem i jedyną nadzieją. Nastolatka w niesprzyjającym środowisku przemienia się w wojowniczkę. Odkrywa w sobie siłę i kobiecość, zagłębia się w labirynt prawdziwego życia i przyjmuje na siebie ciosy od losu. Wszystko po to, by móc odzyskać brata, który stał się obcy, okrutny i przerażający, by zwrócić mu prawdziwe życie. Adeline Dieudonné stworzyła przejmujący obraz dramatu rodzinnego i podróży na samo dno piekła, by móc odrodzić się z popiołów. Historia tej rodziny krzyczy smutkiem i przerażeniem, ale pojawiają się w niej również okruchy nadziei. W "Prawdziwym życiu" zło uosabia hiena, jedno ze zwierzęcych trofeów ojca. W książce znajdziemy sporo ukrytych treści, które czytelnik może samodzielnie odkrywać. Ten symboliczny i metaforyczny aspekt bardzo przypadł mi do gustu.

"Każdy wracał do swojej samotności, znowu zasiadając przed telewizorem i kultywując to, na co od dawna cierpiał: depresję, gorycz, mizantropię, apatię lub cukrzycę"

"Prawdziwe życie" to wyjątkowo udany debiut - historia, która zostawia w sercu ślad. Autorka znalazła złoty środek między baśniowym, mrocznym światem, a brutalną rzeczywistością. Ta książka ma w sobie dużo sprzeczności i przewrotności. Jest niepokojąca i głęboko zanurzona w ciemnej stronie życia. Na pierwszy rzut oka dość niepozorna ze względu na swoje niewielkie rozmiary, ale jednocześnie skrywająca w sobie mocną i porywającą prozę. Moją uwagę zwróciła szczególnie dojrzałość literacka Adeline Dieudonné i jej umiejętność trafnego operowania słowem - oszczędnie, momentami poetycko, ale zawsze idealnie w punkt - tak jak muzyk, który precyzyjnie trafia w każdy dźwięk. W "Prawdziwym życiu" nie ma miejsca na fałszywe tony i wyraźnie widać ogromną świadomość słowną autorki. Płynna proza Adeline Dieudonné wciąga i porywa, sprawiając, że apetyt czytelnika rośnie z każdą kolejną przeczytaną stroną. Co ciekawe, powoli wzrasta też podskórny niepokój i osiąga on apogeum podczas dramatycznego finału. Tak właśnie powinno wyglądać stopniowanie napięcia w książce. Proza Adeline Dieudonné wywołuje momentami ciarki na skórze, wzrusza, szokuje i pozostawia czytelnika w przerażającym zdumieniu. Lektura tej książki jest jak skok na główkę do wzburzonej wody. Po przeczytaniu ostatniej strony czułam się tak, jakbym przebiegła emocjonalny maraton - brutalnie przeżuta i wypluta. "Prawdziwe życie" bez wątpienia zapewnia klika godzin intensywnej i satysfakcjonującej lektury.

Strach niczym wataha wilków w pościgu za ofiarą...

Adeline Dieudonné stworzyła opowieść o skradzionym dzieciństwie, destrukcyjnym wpływie przemocy, przyspieszonym dorastaniu, sile siostrzanej miłości oraz mechanizmach, które uruchamia lęk. O rodzinnych dramatach, które rozgrywają się za zamkniętymi drzwiami, skutkach braku miłości i troski oraz próbie zrzucenia etykiety ofiary i przerwania kręgu okrucieństwa. Atmosfera w "Prawdziwym życiu" jest duszna i niepokojąca, jakby za każdym kolejnym słowem kryło się coś złego. To taki kalejdoskop ulotnych obrazów. W moim odczuciu Adeline Dieudonné zadebiutowała w wielkim stylu. Jej książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Tak błyskotliwą i odważną prozę czyta się z wielką przyjemnością. Z całego serca polecam.


* Duży plus za fantastyczną okładkę polskiego wydania (porównajcie z oryginałem:) ❤❤


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Znak.



Tytuł oryginalny: La Vraie Vie
Tłumaczenie: Beata Geppert
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 25 marca 2020
Liczba stron: 206
Copyright © kate in bookland , Blogger