czwartek, czerwca 25, 2020

#214 "Miłość z widokiem na morze" - Magda Knedler, Malgorzata Warda, Natasza Socha...

#214 "Miłość z widokiem na morze" - Magda Knedler, Malgorzata Warda, Natasza Socha...
Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, co sprawia, że plaża i morze to magiczne miejsce - idealna sceneria dla romantycznych porywów serca? Cudownie posiedzieć na piasku, poczuć świeże powietrze przesycone morską bryzą, usłyszeć szum fal rozbijających się o brzeg, zanurzyć stopy w zimnej wodzie, która nawet latem potrafi zmrozić ;) Obejrzeć zachód słońca albo srebrny księżyc odbijający się w tafli wody, poczuć mieszankę soli, smażonej ryby i waty cukrowej, usłyszeć chrzęst piasku pod stopami, spojrzeć w rozgwieżdżone niebo albo zachwycić się bezkresem morza. Bałtyk ma wiele twarzy i potrafi zaskoczyć - bywa spokojny, cichy i leniwy, albo gwałtowny i wzburzony. To właśnie tam, nad morzem, szukamy często samotności i spokoju. Morze sprzyja refleksji i pomaga leczyć bolesne rany w sercu. Ale ma też swoją romantyczną stronę - wakacyjne flirty, krótkie zauroczenia, pierwsze miłości, a nawet obudzone po wielu latach uczucia... Dziś opowiem wam o książce, która stanowi idealną propozycję czytelniczą na zbliżające się letnie miesiące. "Miłość z widokiem na morze" to zbiór ośmiu pięknie napisanych opowiadań z szumem morskich fal w tle. Przygotowały je znane i lubiane autorki polskich powieści obyczajowych - Magda Knedler, Malgorzata Warda, Natasza Socha, Katarzyna Misiołek, Agnieszka Krawczyk, Magdalena Witkiewicz, Ilona Gołębiewska i Agnieszka Lingas-Łoniewska. Osiem różnych bohaterek i osiem różnych historii o miłości, która przydarzyła się nad morzem.


Czy kubańska rumba tańczona na plaży to rzeczywiście taniec miłości? Jak pogodzić się z przeszłością i zacząć wszystko od nowa?

Co się wydarzy, gdy skłóceni małżonkowie zostaną razem uwięzieni w maleńkim pokoju z widokiem na morze? Czy istnieje jeszcze szansa na uratowanie długoletniego związku?

Czy warto w maju moczyć nogi w Bałtyku? Czy prawdziwa miłość przetrwa lata?

Czy aktorce, która lata świetności ma już za sobą, wypada jeszcze przeżyć wakacyjną przygodę?

Czy pozwolić sobie na chwilę zapomnienia z pierwszą miłością spotkaną po latach nad morzem?

Czy miłość do książek i morze to bezpieczne połączenie? Czy miłość rzeczywiście przychodzi niespodziewanie?

Czy spontaniczny wakacyjny wyjazd może odmienić życie? Czy warto wierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia?

Czy dwie przyjaciółki różne jak dzień i noc także w miłości pragną czegoś innego?

Osiem historii opowiedzianych czułym szeptem i trafiających prosto do serca

Wyobraźcie sobie, że nigdy jeszcze nie czytałam zbioru opowiadań z gatunku literatury obyczajowej. Właściwie do krótkich form zawsze podchodzę z pewną dozą niepewności. Z opowiadaniami bywa różnie - czasami wydają się zbyt krótkie, urwane w momencie, gdy zaczynamy angażować się emocjonalnie w fabułę, innym razem dłużą się w nieskończoność. I chyba wbrew pozorom krótkie formy są bardziej wymagające - autor musi dobrze przemyśleć tekst, tak by móc zawrzeć na niewielu stronach to, co najważniejsze. "Miłość z widokiem na morze" to książka, która przeniosła mnie na Bałtyckie plaże i zachwyciła swoją wrażliwością i dojrzałością. Autorki stworzyły osiem refleksyjnych i poruszających historii o miłości - tej pierwszej i pozostającej w sercu na zawsze, tej dojrzałej, która potrafi przetrwać każdy sztorm, tej utraconej, albo po latach odzyskanej. I wszystkie z widokiem na Bałtyk :) Naprawdę poczułam morską bryzę, głównie za sprawą bardzo plastycznych opisów. Autorki mają lekkie pióro, a jednocześnie potrafią nadać historii wyjątkowej głębi. Bez wątpienia opowiadania, które składają się na antologię, nie są banalne i płytkie. Wręcz przeciwnie - zwracają uwagę życiową mądrością, przenikliwością i trafnymi spostrzeniami. Przynoszą też ze sobą całą gamę uczuć - uśmiech, wzruszenie, smutek, nadzieję. Muszę przyznać, że ta książka ogrzała moje serce. Co ważne opowiadania są zróżnicowane - znajdziemy w nich kobiety w innych życiowych momentach z różnym bagażem doświadczeń. Każda z tych historii jest wyjątkowa i skłania do przemyśleń. Przeczytamy o straconym czasie, drugich szansach i nowych początkach. O trudnej przeszłości i nadziei na lepszą przyszłość, o nieprzewidywalnych kolejach losu i ścieżkach krzyżujących się ponownie po wielu latach. O konsekwencjach błędnych decyzji, kruchym szczęściu, samotności i odrzuceniu, ale też o nadziei i prawdziwej miłości, które zawsze znajdą właściwą drogę. Nie ma potrzeby pisać więcej - "Miłość z widokiem na morze" to naprawdę wyjątkowa książka, która przypadnie do gustu miłośniczkom literatury obyczajowej. Takie opowiadania czyta się z wielką przyjemnością. Idealna propozycja na letnie dni (ale nie tylko:). Serdecznie polecam.



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Muza.


Data wydania: 17 czerwca 2020
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 352

środa, czerwca 24, 2020

#213 "Moja doskonała żona" - Samantha Downing

#213 "Moja doskonała żona" - Samantha Downing

"Historia naszej miłości jest prosta. Poznałem wspaniałą kobietę. Zakochaliśmy się. Zwierzaliśmy się sobie z największych marzeń i najmroczniejszych sekretów. Przeprowadziliśmy się na przedmieścia. A potem zwykłe życie przestało nam wystarczać..."

Rutyna i proza codzienności dopadają w końcu każde małżeństwo. To nieuniknione. Zwykle szukamy wtedy sposobów na ponowne rozpalenie iskry - romantyczne kolacje, nietypowe randki, elementy zaskoczenia. Okazuje się jednak, że niektóre pary mają zupełnie inne pomysły na zabijanie rutyny...

Czy seryjni mordercy mogą stanowić zgrany duet i jednocześnie kochajace małżeństwo? Czy mogą być troskliwymi rodzicami? Czy zabijają bo muszą, a może dlatego, że chcą? Czy zabijanie może być sposobem na uatrakcyjnienie związku? I jak dobrze znamy swoją drugą połówkę? Czy wiemy, jak daleko może się posunąć? Między innymi na takie pytania odpowiada Samantha Downing w swoim zaskakującym i intrygującym literackim debiucie. "Moja doskonała żona" to psychologiczny thriller, który doskonale wpisuje się w modny ostatnio styl domestic noir - jego sercem jest czteroosobowa rodzina uwikłana w pewien mroczny sekret. Autorka stworzyła fascynującą mieszankę kryminału, literatury obyczajowej, suspensu i sensacji. Nietypowa fabuła, wyraziści bohaterowie, liczne twisty i zaskakujące zakończenie sprawiają, że nie sposób odłożyć tej historii na bok.

Zwykły zakochany facet, jego czarująca i idealna żona oraz sposób na nudę czyli niebezpieczna małżeńska mieszanka

"Moja doskonała żona" to opowieść o małżeństwie z piętnastoletnim stażem i ustabilizowaną sytuacją życiową, prowadzącym pewną mroczną grę. Historia ta została przedstawiona z perspektywy męża i ojca w formie narracji pierwszoosobowej. To właśnie jego oczami spoglądamy na wydarzenia opisane w książce oraz śledzimy jego tok myślenia. Samantha Downing stworzyła skomplikowany rys psychologiczny postaci. Zarówno Millicent jak i jej mąż okłamują się nawzajem. Tworzą przerażające plany i zmieniają je w zależności od okoliczności. Wydawać się może, że Millicent to żona doskonała - perfekcjonistka, zrównoważona, nigdy nie wpada w złość. Ona wskazuje rodzinie kierunek i dominuje w związku. Bywa też sprytna i z łatwością manipuluje innymi. Z kolei główny bohater próbuje zasłużyć na uznanie żony, zaimponować jej. Często jego postępowanie wydaje się niespójne. Czytelnicy nie poznają nawet jego prawdziwego imienia - tożsamość głównego bohatera podporządkowana jest tożsamości żony. Z każdą kolejną przeczytaną stroną widać wyraźnie, że to Millicent rozdaje karty. Dla tej pary morderstwa są niczym afrodyzjak i antidotum na małżeńską rutynę. Samantha Downing koncentruje się na mrocznych aspektach ludzkiej osobowości i zestawia je ze zwykłym codziennym życiem. Czytelnik odczuwa dysonans poznawczy - bohaterowie dopuszczają się strasznych czynów, ale jednocześnie prowadzą z pozoru udane i szczęśliwe życie rodzinne. Dlatego właśnie określiłabym thriller Samanthy Downing jako niepokojący. Naturalność i prostota, z jakimi bohaterowie rozmawiają na temat dokonanych i planowanych zbrodni, wzbudzają niedowierzanie i konsternację. Autorce udało się stworzyć bardzo intrygujący klimat, który utrzymuje się aż do ostatniej strony.

Wspólne podążanie za mrocznymi pragnieniami...


"Moja doskonała żona" to wciągającą lektura, która powoduje kompulsywne przewracanie kolejnych stron. Samantha Downing umiejętnie prowadzi fabułę aż do zaskakującego zakończenia. Historia momentami bywa dezorientująca i nie ma mowy o podawaniu na tacy gotowych rozwiązań. Stopniowo na jaw wychodzą szokujące sekrety, które pozwalają czytelnikowi zobaczyć całą historię w zupełnie innym świetle. I kiedy już wydaje się nam, że zaczynamy rozumieć, historia przybiera jeszcze mroczniejszy obrót. Autorka wzbogaca fabułę licznymi retrospekcjami - odsłaniają one kulisy dawnego życia bohaterów oraz zmiany dokonujące się w ich wzajemnych relacjach. Wszystkie elementy z czasem wskakują na właściwe miejsca i układają się w spójną opowieść. Książka nie epatuje brutalnością opisów, lecz koncentruje się na psychologicznych aspektach oraz zmianach w obrazie postaci - motywach, skłonnościach i relacjach członków czteroosobowej rodziny. Najbardziej w tym thrillerze podoba mi się fakt, że intencje bohaterów, szczególnie tytułowej żony, są przez długi czas niejednoznaczne. Millicent to złożona postać, która niejednokrotnie zaskakuje. Autorka trzyma ją nieco na dystans, przez co wydaje się jeszcze bardziej niepokojąca i tajemnicza. Trochę żałuję, że z uwagi na sposób narracji, nie mamy okazji głębiej przyjrzeć się motywom jej postępowania. Mimo to doceniam psychologiczny aspekt książki. Nie jestem co prawda znawczynią thrillerów, rzadko po nie sięgam, ale lektura "Mojej doskonałej żony" okazała się bardzo satysfakcjonująca. To jedna z tych książek, dla których można zarwać noc - czyta się ją jednym tchem. Samantha Downing stworzyła nietypową i niepokojącą opowieść o mrocznej stronie miłości, małżeńskim oddaniu i emocjonalnym uzależnieniu, mylących pozorach, sztuce manipulacji, przekraczaniu granic oraz destrukcyjnych skłonnościach. Ciemna, hipnotyzująca, pokręcona i wciągająca - taka właśnie jest ta książka. Jak dla mnie świetny debiut. Warto przeczytać.



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Mando.



Tytuł oryginalny: My Lovely Wife
Tłumaczenie: Anna Gralak
Data wydania: 17 czerwca 2020
Wydawnictwo: Mando
Liczba stron: 432

wtorek, czerwca 23, 2020

Książkowe nowości - lipiec 2020

Książkowe nowości - lipiec 2020
Powoli zbliża się nowy miesiąc, czas więc na przegląd lipcowych zapowiedzi. Wakacje i sezon ogórkowy? Nic z tych rzeczy - wydawnictwa zadbały o swoich czytelników i przygotowały sporo ciekawych tytułów ;) W zestawieniu znalazły się te, które szczególnie zwróciły moją uwagę.



Literatura non-fiction

 

Już 1 lipca na księgarskie półki trafią dwie rewelacyjne książki Wydawnictwa Poznańskiego - można by powiedzieć, że to wymarzony początek miesiąca. Mowa o kolejnej publikacji z podróżniczej serii - "Sobremesa. Spotkajmy się w Hiszpanii" Mikołaja Buczaka oraz książce "Pionierzy. Ludzie, którzy zbudowali Amerykę" Davida McCullougha (przekład: Mariusz Gądek). Pierwsza z nich zabierze nas w refleksyjną podróż do Hiszpanii, kraju w którym współczesność łączy się z regionalną odrębnością i głęboko zakorzenioną tradycją. Mikołaj Buczak "przedstawia różne oblicza mieszkańców Hiszpanii, wyjaśnia, czemu tak często śmieją się z siebie samych i jak radzą sobie z historycznymi podziałami. Opowiada o bogatej historii hiszpańskiego feminizmu oraz przygląda się z bliska kwestiom masowej turystyki, z którymi mierzy się dziś nie tylko serce Katalonii – Barcelona". Pięknie wydana publikacja, którą miałam okazję przeczytać już przedpremierowo. Recenzję znajdziecie tutaj.

Z kolei druga propozycja Wydawnictwa Poznańskiego to "dramatyczna panorama początków Ameryki nakreślona piórem dwukrotnego zdobywcy Nagrody Pulitzera - Amerykańscy pionierzy, pokonując kolejne trudności, zakładali osady i miasta, uprawiali ziemię, tworzyli kraj, który znamy dzisiaj – pełny wartości i ideałów, ale również z krwawą historią" - taki opis znajdziemy na okładce książki "Pionierzy. Ludzie, którzy zbudowali Amerykę". Jestem ogromnie ciekawa, tym bardziej że od kilku dni zaczytuję się w książce "Mayflower" (publikacja również wydana nakładem Wydawnictwa Poznańskiego).


Wśród lipcowych nowości non-fiction moją uwagę zwróciła też propozycja Wydawnictwa Czarne - "San Francisco. Dziki brzeg wolności" Magdy Działoszyńskiej-Kossow. Autorka "zabiera czytelników w podróż w czasie i przestrzeni: pisze o barwnej historii i bogatym pejzażu kulturowym, który towarzyszył powstaniu i rozwojowi miasta przez ponad sto pięćdziesiąt lat. Mówi o artystach, wizjonerach i milionerach, ale też o epidemii HIV/AIDS, narkomanii i tysiącach bezdomnych. W San Francisco jak w soczewce skupiają się problemy współczesnej Ameryki - kraju ostrych kontrastów i pogłębiających się różnic ekonomicznych". Kolejna ciekawa publikacja z amerykańskiej serii Wydawnictwa Czarne. Premiera 29 lipca.

Również 29 lipca do ksiegarni trafi jeden z  tytułów non-fiction przygotowanych przez Wydawnictwo Znak. Zresztą zbliża się kolejna rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego, więc tym bardziej warto zwrócić na niego uwagę. Mowa o książce "Siostry z powstania. Nieznane historie kobiet walczących o Warszawę" Agaty Puścikowskiej. Autorka "opisuje nieznane dotąd dramatyczne historie zakonnic, które brały udział w powstaniu warszawskim. Niektóre z sióstr były sanitariuszkami, inne wspierały powstańców, leczyły cywili i żołnierzy, przygarniały tysiące dzieci - sierot wojennych, organizowały modlitwy i duchowo wspierały złamanych ludzi". W zeszłym roku miałam okazję przeczytać inną książkę Agaty Puścikowskiej - "Wojenne siostry". To bardzo cenna i rzetelnie napisana publikacja, więc z niecierpliwością czekam na premierę "Sióstr z powstania".

Nakładem Wydawnictwa Znak, 1 lipca, ukaże się również "Zosia z Wołynia. Prawdziwa historia dziewczynki, która ocaliła żydowskie dziecko". Dziennikarz Mateusz Madejski publikuje rozmowę z własną babcią i odkrywa przed czytelnikami, jak wiele tajemnic i tragicznych wydarzeń skrywa historia większości polskich rodzin. Bardzo ważna książka, którą chciałabym przeczytać.

"Najgorsze chwile zawsze się pamięta. To, jak nas podpalili, jak na brzuchu doczołgałam się do ojca – do dziś to widzę, gdy nie mogę zasnąć. I wzrok tej żydowskiej dziewczynki, Inki. Taki błagalny… Zosia jest sama w cudzym mieszkaniu. Na zewnątrz świat wali się w gruzy. Pobliskie wioski są palone przez bandy UPA. Niemcy mordują Polaków i Żydów. Armia Hitlera zdaje się niezwyciężona. A Zosia jest sama. Ale czy na pewno? Zza ściany dobiega dziwny dźwięk. Decyzja, by zajrzeć do niewielkiej kryjówki, zaważy nie tylko na życiu Zosi. Teraz nie ma o tym pojęcia, ale to, co za chwilę zrobi, doprowadzi ją po latach do Yad Vashem. Dzięki temu zostanie Sprawiedliwą wśród Narodów Świata… Życie Zofii Hołub to historia XX-wiecznej Polski w pigułce. Zostało ukształtowane przez ucieczkę przed bandami UPA mordującymi Polaków na Wołyniu, uratowanie żydowskiego dziecka, uniknięcie transportu do Auschwitz, wyjazd na Ziemie Odzyskane i małżeństwo z Żołnierzem Wyklętym. Losy Zosi splatają się ponadto z życiem dwóch innych wyjątkowych kobiet – Inki, dziewczynki skazanej przez nazistów i Polaków na śmierć, oraz Stanki, której rodzina heroicznie decyduje się na ukrywanie i wychowywanie żydowskiego dziecka" (źródło: opis wydawcy)

Literatura piękna


I tutaj dwie rewelacyjne zapowiedzi Wydawnictwa Poznańskiego. 15 lipca premierę będzie miała kolejna książka z serii skandynawskiej. "Poparzone dziecko" Stig Dagerman (przekład Justyna Czechowska) to "magnetyzująca powieść jednego z najbardziej cenionych szwedzkich prozaików XX wieku, która w latach 40. podzieliła krytyków na dwa obozy. Jedni uznali ją za arcydzieło, inni punktowali nadmiar psychoanalizy. "Poparzone dziecko" kipi od uczuć, emocji i napięć. To rozdzierająco smutna opowieść o namiętności, nienawiści i lęku"

"Gdy po śmierci ukochanej matki Bengt dowiaduje się o romansie ojca, duszna atmosfera w rodzinie staje się nie do zniesienia. Młodego mężczyznę dręczą obsesyjne myśli i koszmary. Wkrótce między synem, ojcem i jego – ich – kochanką narodzi się pełen napięcia miłosny trójkąt" (źródło: opis wydawcy)

A na deser - "Mur duchów" Sarah Moss (przekład Paulina Surniak). Autorka "powraca do tematu rodzicielstwa, odkrywając jego mroczną stronę oraz wciąż niesłabnącą siłę patriarchatu. Bezradność ofiar miesza się z ich niewypowiedzianym pragnieniem buntu. A pytanie o sprawiedliwość rozbrzmiewa na równi z uznaniem dla literackiego talentu Moss". Premiera 29 lipca.

"Ojciec Silvie jest kierowcą autobusu, ale jego prawdziwa pasja to historia Wielkiej Brytanii. W trakcie letniego urlopu zabiera żonę i nastoletnią Silvie na obóz antropologiczny, którego uczestnicy odtwarzają życie w epoce żelaza wraz ze wszystkimi niedogodnościami. Obóz ma charakter naukowy, jednak zaciętość i bezkompromisowy charakter ojca Silvie sprawiają, że przeradza się on w spektakl dominacji mężczyzny nad rodziną. Pasja staje się obsesją, która prowadzi do ślepej wiary w konieczność praktykowania dawnych rytuałów, nawet za cenę ludzkiego życia" (źródło: opis wydawcy)

Literatura obyczajowa


Dobra wiadomość dla fanów Jojo Moyes. Na 1 lipca Wydawnictwo Znak zapowiada premierę kolejnej książki autorki. "W samym sercu morza" (przekład Anna Gralak) to niepublikowana wcześniej w Polsce powieść o nieprzewidywalności losu.

"Jak wiele może zmienić jedna podróż? Jennifer przypadkiem trafia na plażę pełną starych, zapomnianych statków. Nie spodziewa się, że w tym miejscu odnajdzie opowieść o podróży, która zmienia wszystko. Wojna się skończyła. Frances wchodzi na pokład Victorii, okrętu, który ma ją zabrać do Anglii. Wszyscy myślą, że płynie do ukochanego, ale to jedynie pretekst, by uciec przed przeszłością na drugi koniec świata. Na statku pełnym młodych kobiet aż wrze od konfliktów, zazdrości i napięć. Po zmroku, kiedy na pokładzie słychać tylko szum fal, Frances przypadkowo poznaje Henry’ego. To spotkanie staje się najgorszą, ale zarazem najlepszą rzeczą, jaka mogła się jej przydarzyć. Czy przysięgi wierności wystarczą, aby oprzeć się miłości? Czy podróż może być ważniejsza niż ostateczny cel?" (źródło: opis wydawcy)

1 lipca premierę ma również nowa książka Elżbiety Rodzeń - "Jesteś cudem".

"Kiedy dochodzi do karambolu, Kamil działa pod wpływem impulsu – narażając własne życie, wyciąga Maję z rozbitego samochodu. Dziewczynie udaje się przeżyć, jednak musi pożegnać się z marzeniami o karierze baletnicy. Zagubiona i samotna, coraz bardziej pogrąża się w mroku. Kamilowi wszystko przypomina o tym, jak kruche jest życie. Doświadczył tak wielkiego cierpienia, że bez trudu dostrzega, że z Maja dzieje się coś złego. Wyciąga do dziewczyny rękę, gdy ta najbardziej tego potrzebuje. Choć czuje, że mógłby być z Mają szczęśliwy, to widmo śmiertelnej choroby wciąż nad nim krąży, a tragiczne wspomnienia nie pozwalają pójść naprzód. Czy Kamil i Maja zdołają ocalić rodzące się między nimi uczucie? Ile odwagi potrzeba, aby uratować ukochaną osobę? Jak wybaczyć komuś coś, czego on sam nie potrafi sobie przebaczyć?" (źródło: opis wydawcy)



Z dużą niecierpliwością czekam też na lipcowe tytuły Wydawnictwa Czwarta Strona. Pierwszy z nich, "Nazajutrz cię odnajdę" to ostatni tom cyklu Za zakrętem. Magdalena Wala stworzyła cykl książek, w których współczesność łączy się z latami drugiej wojny światowej (akcja rozgrywa się w Mysłowicach). Bardzo polecam wam dwie wcześniejsze części serii. Z przyjemnością przeczytam kontynuację. Premiera 1 lipca.

"Adrianie udaje się w końcu dotrzeć do ukrywanej przez męża prawdy. Postanawia go opuścić i dąży do rozwodu. W jej życiu ponownie pojawia się Maciek. Agnes, jej wiekowa przyjaciółka, ­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­opowiada Adrianie o wydarzeniach ostatniego roku wojny. Część jej rodziny, dawni przyjaciele i znajomi opuścili na zawsze Mysłowice i Polskę. Agnes latami czekała na męża… Tymczasem Adriana w domu matki przegląda pudełko z dokumentami po dziadku. Niespodziewanie odkrywa takie, które rzucają nowe światło na powiązania jej rodziny. Również na Agnes. A może dziewczynę ze staruszką łączy coś więcej?" (źródło: opis wydawcy)

Drugi tytuł przygotowany przez Czwartą Stronę to hit - dosłownie ;) Mowa o książce "Daisy Jones & The Six" Taylor Jenkins Reid (przekład Agnieszka Kalus). Pamiętacie zeszłoroczne "Siedmiu mężów Evelyn Hugo"? To będzie naprawdę gorąca premiera, idealna na lato :) Odliczam dni do 15 lipca

"12 lutego 1979 roku Daisy Jones & The Six, najpopularniejszy zespół rock’n’rollowy na świecie, daje koncert, na którym szaleją tysiące osób.  Nikt jeszcze nie wie, że to ich ostatni wspólny występ.   Jak doszło do tego, że kultowa grupa, której piosenki królowały na wszystkich parkietach, przestała tak nagle istnieć?  To, co zaszło między członkami zespołu, było wielką tajemnicą. Aż do teraz" (źródło: opis wydawcy)

Trzeci tytuł Czwartej Strony to literacki debiut - "Nagła zmiana planu" Eweliny Miśkiewicz. Premiera 1 lipca.

"Pełna ciepła historia o sile kobiecej przyjaźni. Lena ma 35 lat i jej życie właśnie legło w gruzach. Po latach udanego, jak jej się zdawało, małżeństwa Paweł postanowił odejść. Zdradzona Lena ma tylko jedno wyjście: nauczyć się żyć bez niego. Gdy znalezienie pracy okazuje się prawdziwym wyzwaniem, a ukochana mamusia zdecydowanie zbyt mocno angażuje się w życie uczuciowe Leny, czas szukać ratunku. Z pomocą ruszają niezastąpione przyjaciółki. Zwariowana Anka, niezależna Karolina i poukładana Ewa znajdą rozwiązanie każdego problemu. Na początek – nowa miłość! Czy randka w ciemno na weselu to dobry pomysł? Jaką rolę w życiu Leny odegra tajemniczy Karol? I jak wiele trzeba zaryzykować, aby wreszcie osiągnąć pełnię szczęścia?" (źródło: opis wydawcy)



15 lipca na księgarskie półki trafi książka, na którą czekam z wielką niecierpliwością. "Zawsze będziemy razem" Gabrieli Gargaś to druga część serii "Saga Dobrzyńskich" oraz kontynuacja "Kiedyś się odnajdziemy". 


"Choć Teresa i Kateryna mają wspólną siostrę, to koleje ich losów były zupełnie różne. Bolesna przeszłość sprawiła, że nigdy nie miały okazji lepiej się poznać. Czy jako dorosłe kobiety będą potrafiły od nowa zbudować rodzinne więzi, a podobne problemy zbliżą je do siebie? Teresa jako młoda żona czuje się coraz bardziej samotna. Jej mąż angażuje się w politykę, a odmienne poglądy stają się zarzewiem kłótni. Maksymilian spędza sporo czasu poza domem i poznaje fascynującą kobietę, z którą wiele go łączy. Niejeden mógłby stracić dla niej głowę… Kateryna próbuje ułożyć sobie życie u boku Gustawa. Ukochany mężczyzna, dzieci i praca w szpitalu sprawiają, że wreszcie może zaznać spokoju i szczęścia. Do czasu. Czy zazdrość i intrygi zniszczą wszystko, co razem zbudowali?" (źródło: opis wydawcy)

"Kochanie, wszystko będzie dobrze" to ostatni tom bestsellerowej serii "Jagodowa miłość" Natalii Sońskiej. Premiera 29 lipca.

"Wnętrze „Słodkiej” jak zawsze wypełniają piękne zapachy i aromaty wypieków Jagody. Kobieta radzi sobie świetnie, a interes ma się coraz lepiej; planuje gruntowne porządki na wiosnę i powiększenie cukierni. Tymczasem Tomasz postanawia zabrać Jagodę na weekend w góry – chce jej wynagrodzić trudności i problemy, przez które musieli ostatnio przejść. Jednak wspólny wyjazd to tylko pretekst… Jagoda wyczuwa, że ukochany ma jej coś bardzo ważnego do powiedzenia, lecz nie jest gotowa na szczerą rozmowę o wspólnej przyszłości. Jej własna historia wciąż za nią goni, do tego na horyzoncie czeka przystojny prawnik, Teodor – jak zawsze gotów do pomocy. Przed Jagodą wiele niełatwych decyzji. Czy odważy się wyjaśnić rodzinne tajemnice? I czy jej związek z Tomaszem okaże się na tyle dojrzały, by przetrwać naprawdę wszystko?" (źródło: opis wydawcy)



Wydawnictwo Lira przygotowało dla nas kontynuację losów Małgorzaty Lindberg. 1 lipca premierę będzie miała druga książka Pauliny Wróbel - "Ucieczka Sary H."

"Podczas gdy cały świat uważa, że zapomniana gwiazda filmowa Małgorzata Lindberg zginęła tragicznie w wypadku samochodowym, ona ma się lepiej niż kiedykolwiek! W skradzionym, o dwadzieścia lat młodszym ciele nie marnuje ani jednego dnia swojego drugiego życia. Jej kariera kwitnie, nowe nazwisko nie schodzi z czołówek gazet, a kto wie – może nawet uda jej się odzyskać dawną miłość? Jednak coraz trudniej jest cieszyć się drugą szansą, gdy żądna zemsty dusza Sary wciąż depcze Małgorzacie po piętach, chcąc odzyskać ciało... Showbiznesowe intrygi, namiętne romanse oraz krwawe sekrety nareszcie wyjdą na jaw!" (źródło: opis wydawcy)

A na koniec kontynuacja książki "Łzy wojny", którą kilka miesięcy temu miałam przyjemność recenzować - "Po dwóch stronach" Wilbura Smitha (przekład Jan Jackowicz). To siedemnasty to Sagi Courtneyów - "epicka opowieść o odwadze, zdradzie i sile miłości. Historia, która zabiera czytelników w samo serce wojennej pożogi". Premiera 29 lipca.

"Saffron Courtney i Gerhard von Meerback. Dwoje bohaterów. Jedna nierozerwalna więź. Wojenna zawierucha rozdziela Saffron Courtney i Gerharda von Meerbacha. Gerhard - pomimo sprzeciwu wobec nazistowskiego reżimu - walczy o ojczyznę, mając nadzieję, że pewnego dnia uda mu się pozbawić władzy Hitlera i jego popleczników. Ale kiedy jego jednostka zostaje wysłana na front wschodni, by walczyć pod Stalingradem, wie, że jego szanse na przeżycie maleją z dnia na dzień. Tymczasem Saffron - zwerbowana przez brytyjski wywiad - zostaje wysłana do Belgii, gdzie wkrótce staje się celem najbardziej bezwzględnego agenta nazistowskiego rządu. Rozdzieleni kochankowie ryzykują własne życie, bez nadziei, że los jeszcze kiedyś ich połączy" (źródło: opis wydawcy)

Powieść historyczna



I jest też coś dla miłośników powieści historycznych. Jeżeli pamiętacie zeszłoroczną "Hankę. Pierwszą powieść o Ordonównie", to jestem przekonana, że tak jak ja niecierpliwie czekacie na kolejną książkę Katarzyny Droga. 15 lipca do księgarni trafi "Doktor Irka. Wojna, miłość i medycyna", opowieść inspirowana prawdziwą historią doktor Ireny Ćwiertni, napisana na podstawie jej pamiętników z czasów studiów, okupacji i Powstania Warszawskiego. Jestem bardzo ciekawa❤

"Podczas pierwszej sekcji zwłok w podziemnym prosektorium Irka nie myślała ani o okupowanej Warszawie, ani o tym, że ryzykuje życiem, ucząc się w tajnej Akademii Medycznej. Najbardziej na świecie chciała zostać lekarzem. Jednak wojna to nie jest dobry czas na studia. Kiedy Warszawę ogarnie zawierucha Powstania, świeżo zdobyta wiedza medyczna okaże się niezbędna. Studentka medycyny będzie zaszywać rany postrzałowe, wyjmować kule, amputować nogi i patrzeć w oczy setkom umierających. I przekona się, że wojna to nie jest dobry czas na słabość. Wojna to też najgorszy czas na miłość. A ona jak na złość właśnie wtedy uderza najmocniej. Jak być lekarzem w czasie Powstania, gdy pozostaje tylko bezradność? Jak pozwolić sobie na miłość, kiedy świat wokół płonie nienawiścią?" (źródło: opis wydawcy)

Powieść biograficzna



Jeżeli lubicie powieści biograficzne, to powinna wpaść wam w oko zapowiedź Wydawnictwa Marginesy. 8 lipca premierę będzie miała książka "Mademoiselle Coco. Miłość zaklęta w zapachu" Michelle Marly (przekład Urszula Pawlik). "Oparta na prawdziwych wydarzeniach powieść o powstaniu najsłynniejszych na świecie perfum Chanel No 5 i kobiecie, która zawsze robiła, co chciała" (źródło: opis wydawcy)

Kryminał i thriller


Rzadko sięgam po ten gatunek literacki, ale zainteresował mnie jeden z tytułów Wydawnictwa Albatros. "Zanim powróci strach" to książka C.L.Taylor (przekład Robert Waliś). Jej premiera zapowiadana jest na 1 lipca.

"Kiedy Lou Wandsworth uciekała ze swoim nauczycielem, Mikiem Hughesem, do Francji, była przekonana, że jest on miłością jej życia. Jednak Mike nie był tym, za kogo go uważała. I zrobił coś, co sprawiło, że jej życie legło w gruzach. Teraz trzydziestodwuletnia Lou dowiaduje się, że Mike jest związany z nastolatką, Chloe Meadows. Nie mogąc pozwolić na to, by historia się powtórzyła, kobieta wraca do domu, by skonfrontować się ze swoim byłym i wszystkim, co jej zrobił. Jednak Mike jest drapieżcą najgorszego gatunku i chociaż Lou próbuje walczyć o sprawiedliwość, może znów stać się jego ofiarą" (źródło: opis wydawcy)

Literatura young adult



Pewnie zauważyliście, że prawie w ogóle nie sięgam po literaturę young adult, ale dla Klaudii Bianek zawsze zrobię wyjątek :) W zestawieniu nie mogło zabraknąć więc jej nowej książki. Premiera "Przy naszej piosence" już 1 lipca.

"Antek jest baristą i właścicielem świetnie prosperującej kawiarni. Niestety nie ma szczęścia w miłości. Skupiony na pracy, nie traci czasu na poważne związki z dziewczynami. Pewnego wieczoru, zbyt pochłonięty natłokiem spraw, zapomina włączyć alarm w kawiarni, co doprowadzi do nieodwracalnych zmian w jego życiu. Kornelia stoi u progu dorosłości, lecz już od dawna wraz z młodszym bratem są zdani tylko na siebie. Głód i brak podstawowych środków do życia skłaniają Kornelię do desperackiego kroku – kradzieży. Chce chronić brata, ponieważ obawia się, że jeśli wpadnie w kłopoty, to zostaną rozdzieleni. Sprawy jeszcze bardziej się komplikują, gdy staje oko w oko z właścicielem kawiarni… To jedno spotkanie będzie początkiem krętej i pełnej wyzwań drogi. Czy Kornelia zaufa Antkowi i opowie mu o wydarzeniach z przeszłości, które ją ukształtowały? Czy Antek odważy się wyciągnąć dziewczynę z piekła, w którym żyje? Czy ich wspólna piosenka będzie pierwszym krokiem do nowej historii?" (źródło: opis wydawcy)

A na koniec coś specjalnego ;)

"Wyspa na końcu świata" Kiran Millwood Hargrave, autorki bestsellerowej "Dziewczynki z atramentu i gwiazd" -  "piękna, magiczna opowieść o przyjaźni i tolerancji". Premiera 15 lipca.



"Dokoła przejrzysty ocean, błękitny jak niebo, w którym pływają żółwie i delfiny. Pagórki porośnięte lasami. Śpiew ptaków. Taka jest wyspa Culion, ale „nikt nie przybywa tu z własnej woli”… Dla dwunastoletniej Amihan to dom. Tu dorastała u boku kochającej mamy. Razem wylegiwały się na ulubionej plaży i sadziły kwiaty, żeby przyciągnąć do swego małego raju kolorowe motyle. Jednak z dnia na dzień, wraz z przybyciem urzędnika z dalekiej Manili, pana Zamory, ten raj zamienia się w piekło. Mieszkańcy zostają podzieleni na SANO (czystych) i LEPROSO (trędowatych). Zdrowe dzieci zabiera się chorym rodzicom i umieszcza w sierocińcu na dalekiej wyspie Coron. Ami również tam trafia. Musi zmierzyć się wykluczeniem i samotnością, ale w końcu poznaje prawdziwych przyjaciół. Razem z Mari i Kidlatem dziewczynka odkrywa listy od rodziców, które Zamora chował przed podopiecznymi sierocińca. Dowiaduje się z nich, że stan jej mamy się pogorszył i wraz z przyjaciółmi postanawia wyruszyć w niebezpieczną podróż przez ocean. Czy dzieci wyjdą cało z tej przygody? Czy Ami zobaczy jeszcze mamę? Czy zdoła sprowadzić dla niej na Culion wielobarwne motyle, o których obydwie marzyły?" (źródło: opis wydawcy)


Czy któryś z tych lipcowych tytułów zwrócił waszą uwagę? Na jakie książkowe nowości czekacie? :)

poniedziałek, czerwca 22, 2020

#212 "Widoki" - Agnieszka Lis

#212 "Widoki" - Agnieszka Lis
Czy zastanawiacie się czasami, jak będzie wyglądać wasze życie za dziesięć, dwadzieścia lub trzydzieści lat? W jakim momencie chcielibyście się wówczas znaleźć? Większość z nas ma określoną wizję przyszłości. Pragniemy, aby nasze życie było szczęśliwe. Marzymy o założeniu rodziny, dzieciach, sukcesach zawodowych i realizacji życiowych pragnień. Przyszłość jest zagadką, ale chcemy spoglądać na nią przez różowe okulary - z nadzieją i wiarą, że przyniesie nam to, co najlepsze. Co jednak, gdy lata mijają, a my tkwimy w martwym punkcie? I zamiast oczekiwanego szczęścia czujemy tylko żal i rozczarowanie szarą codziennością? W takiej sytuacji znaleźli się bohaterowie nowej książki Agnieszki Lis. "Widoki" to druga część serii "Czas na zmiany", kontynuacja "Pocztówek" i ponowne spotkanie m.in. z Kacprem, Sandrą, Patrycją, Agatą i Darkiem. Od wspólnych wakacji na Wypach Kanaryjskich, które stały się dla nich momentem przełomowym, minęło już dziesięć długich lat. Niektórzy z nich odważnie zmienili swoje życie, inni wręcz przeciwnie - nadal miotają się między marzeniami, a prozą zwykłej codzienności. "Widoki" to słodko-gorzka opowieść o trudach małżeńskiego życia w starciu z rutyną, zmęczeniem i rozczarowaniem, o pragnieniu miłości i samotnym macierzyństwie, o zawodowych wzlotach i upadkach, a przede wszystkim o skomplikowanych relacjach międzyludzkich i zwykłym życiu, które rzadko przypomina bajkę. W "Widokach" Agnieszka Lis zabiera nas na wyjątkowy spacer ulicami Warszawy i odsłania przed nami historię Pałacu Kultury i Nauki, który skutecznie wtopił się w miejski krajobraz stolicy.


Dorosły już Kacper, mąż i ojciec, usiłuje ratować rozpadające się małżeństwo. Nie jest łatwo, szczególnie gdy musi godzić pracę i studia z życiem rodzinnym. Dokąd zaprowadzi go los? Sfrustrowany Dariusz walczy o wyczekiwany awans. Na horyzoncie pojawia się szansa, ale wymaga nieczystej zagrywki. Dariusza dopadają dylematy moralne. Jak daleko się posunie? Zakochana Sandra stara się znaleźć wspólny język z nastoletnią, zbuntowaną córką. Czy przełamie rodzinne fatum i znajdzie w końcu prawdziwą miłość?

Książki Agnieszki Lis wyróżniają się nieco na tle innych polskich powieści obyczajowych. Autorka tworzy historie silnie osadzone w dobrze nam znanej codzienności, bez upiększania i wygładzania, ale z dużą dawką realizmu. W jej książkach nie brakuje trudnych relacji międzyludzkich, życiowych potknięć i rozczarowań, dylematów moralnych i błędnych decyzji. Książkowe postaci bywają rozdrażnione, zmęczone i przygnębione. Często toczą wewnętrzne zmagania między poczuciem obowiązku, a chęcią realizacji marzeń. Czy i nam nie zdarzają się takie momenty? Agnieszka Lis pisze o zwykłym życiu z dużą przenikliwością i dojrzałością, co sprawia, że jej powieści nabierają refleksyjnego charakteru. Nie inaczej jest w przypadku "Widoków". Widzimy, jak bohaterowie tłumią swoje emocje, a czasami wybuchają w najmniej oczekiwanych momentach. Od pierwszej strony czuć gęstą atmosferę pełną niewypowiedzianych pretensji, zawiedzionych nadziei i nierowiązanych konfliktów zamiatanych pod dywan. Te wszystkie sytuacje bardzo przypominają nasze codzienne zmagania. "Widoki" to wielowątkową opowieść poruszająca sporo istotnych kwestii, trudna emocjonalnie i bardzo życiowa. Sprzyja głębszej refleksji i zachwyca przekazem ukrytym między wierszami. Znajdziemy w niej dobre i złe momenty oraz budujące i toksyczne relacje międzyludzkie. Będziemy towarzyszyć bohaterom w przełomowych momentach i obserwować ich przemianę. Warto wspomnieć również o miejscu akcji - stolica w książce Agnieszki Lis to niemal jeden z bohaterów - i również opowiada swoją historię. Widzimy Warszawę tajemniczą i tętniącą życiem, pełną możliwości oraz skrywającą sekrety. Autorka w interesujący sposób łączy Pałac Kultury i Nauki z życiem książkowych postaci i pokazuje Warszawę, jakiej nie znamy. Fantastyczna rzecz - taki dodatkowy smaczek, który wzbogaca fabułę powieści i który bardzo przypadł mi do gustu. A skoro wspominamy już o sekretach - w "Widokach" pojawia się pewien tajemniczy pamiętnik, w którym autor snuje nieco mroczne wizje... Sądzę, że ten wątek zaskoczy czytelników, ponieważ wprowadza do fabuły szczyptę lęku i niepewności. Bez wątpienia "Widoki" mają sporo do zaoferowania. 

"Jak daleko można się posunąć, aby odnieść sukces? Kto ma prawo decydować o naszej przyszłości? I czy miłość naprawdę wszystko zwycięży?"

"Widoki" to bardzo dobrze napisana powieść, która ma swój urok - jest życiowa, refleksyjna i momentami nieco melancholijna. Agnieszka Lis ma talent do tworzenia dojrzałych i wciągających historii, które poznaje się z dużym zainteresowaniem. Tym razem autorka podarowała czytelnikom słodko-gorzką opowieść o przytłaczającej prozie życia, zawodowych i osobistych rozczarowaniach, małżeńskich i rodzicielskich trudnościach, walce o miłość i szczęście oraz nadziei na dobre zmiany. To zdecydowanie książka z ważnym przekazem - by mimo trudów codziennego życia nigdy nie rezygnować z marzeń i odważnie stawiać czoła przeciwnościom. Trochę żałuję, że nie miałam okazji przeczytać "Pocztówek", ale i tak lektura "Widoków" okazała się satysfakcjonująca. Polecam.




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.




Data wydania: 3 czerwca 2020
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Seria: Czas na zmiany (część druga)
Liczba stron: 336

niedziela, czerwca 21, 2020

#211 "Liliowe opium" - Julia Gambrot

#211 "Liliowe opium" - Julia Gambrot
Lata od zakończenia wojny francusko-pruskiej w 1871 roku do wybuchu I wojny światowej były w Europie czasem rozkwitu sztuki, nauki i techniki. Pisarze i poeci prowadzili ożywione dyskusje literackie, a naukowcy z ogromnym entuzjazmem rozprawiali na temat nowych badań i odkryć, szczególnie w dziedzinie medycyny. Do codziennego życia wkraczały nowe wynalazki - pierwsze automobile, telefony, kina oraz elektryczność. Belle époque to również konwenanse, sztuka prowadzenia konwersacji, towarzyskie spotkania oraz kobiety w długich, wąskich sukniach, szerokich kapeluszach i z parasolkami w dłoniach, a także mężczyzni we frakach i cylindrach. Świat pędził do przodu, zmieniając niemal wszystkie aspekty ówczesnego życia. Mimo to spełnianie zawodowych marzeń nadal stanowiło dla kobiet nie lada wyzwanie. Przekonały się o tym Róża Zimmerman i Lilia von Schiller, bohaterki książek Julii Gambrot, które jako jedne z pierwszych kobiet otrzymały szansę studiowania medycyny. Panowało wówczas powszechne przekonanie, że kobiety nie nadają się do tego zawodu, a ich miejsce jest w domu, na towarzyskich salonach. W świecie zdominowanym przez mężczyzn musiały więc nieustannie mierzyć się z lekceważącymi uśmieszkami, niechęcią, a nawet otwartą wrogością. Choć "Liliowe opium" stanowi kontynuację historii rozpoczętej w "Różanym eterze" (debiucie literackim Julii Gambrot), to nie trzeba koniecznie znać poprzedniej części, by móc czerpać satysfakcję z lektury. Główną bohaterką zeszłorocznej książki autorki była Róża Zimmerman. Tym razem jednak opowieść koncentruje się wokół jej przyjaciółki oraz szwagierki - Lilii von Schiller. Wydawać by się mogło, że ukończenie studiów medycznych przyniesie w końcu stabilizację i spokój. Nic bardziej mylnego. Lilia, która wybrała specjalizację z chirurgii, musi stawić czoła trudom zawodu i środowiska medycznego oraz znosić przykre komentarze dotyczące jej statusu niezamężnej kobiety. A to zaledwie początek życiowych zawirowań, które przygotował dla niej los.


Lilia von Schiller kończy medycynę i rozpoczyna pracę chirurga w szpitalu. Tymczasem w domu rodzinnym von Schillerów zjawia się ekscentryczna Helena. Dziewczyna twierdzi, że jest nieślubną córką zmarłego w niejasnych okolicznościach brata Lilii. Młoda pani doktor musi nie tylko zająć się bratanicą, ale też zmierzyć z sercowymi rozterkami. Na dodatek w mieście dochodzi do serii zabójstw kobiet, a Lilia zostaje zamieszana w śledztwo. Nad Europą zbierają się czarne chmury Wielkiej Wojny i beztroska belle époque dobiega końca. Jak Lilia odnajdzie się w wojennej rzeczywistości? Czy odkryje, kim jest seryjny morderca? Czy pozna sekret swojej rodziny? I czy spełni się jej marzenie o małżeńskim szczęściu?

Bardzo lubię książki, które wymykają się ze sztywnych gatunkowych ram. "Liliowe opium" to fascynująca mieszanka wątków historycznych, kryminalnych i romantycznych w odpowiednich proporcjach. Mamy tajemniczą serię morderstw oraz gęsty klimat w stylu kryminału retro, doskonale zbudowane tło historyczne oraz wspaniale oddany charakter epoki, a także subtelnie zarysowaną historię miłosną. Julia Gambrot ponownie zachwyciła mnie swoim warsztatem pisarskim. "Liliowe opium" to podróż wehikułem czasu do belle époque pełnej kontrastów. Wspólnie z bohaterką będziemy przemierzać szpitalne korytarze i mroczne uliczki rozświetlone blaskiem gazowych latarni. Wybierzemy się również do szpitala polowego na froncie wojennym (część akcji została osadzona w latach Wielkiej Wojny). Julia Gambrot potrafi za pomocą detali zbudować bardzo realną książkową rzeczywistość. Na każdej stronie czuć ducha minionej epoki, co sprawia, że czytanie "Liliowego opium" stanowi wyjątkową podróż w czasie. Bardzo cenię książki, które potrafią tak skutecznie przenieść czytelnika do minionych wieków. Nie miałam okazji wcześniej poznać belle époque, więc dla mnie lektura powieści Julii Gambrot okazała się świetnym czytelniczym doświadczeniem. Ponieważ akcja książki rozgrywa się w dość przełomowym czasie, tuż przed wybuchem pierwszej wojny światowej, w fabule nie brakuje akcentów polityczno-społecznych, które dopełniają historyczne tło. Czytelnik wyraźnie współodczuwa niepokój i niepewność, które stanowiły wówczas stały element codzienności. Dodatkowym smaczkiem, który nadaje tej książce barw jest jej medyczne tło. Mamy szansę przeczytać o dawnych sposobach diagnozowania i leczenia, poznać ówczesny stan wiedzy medycznej, terminologię, a nawet uczestniczyć w operacjach. Julia Gambrot, która podobnie jak główna bohaterka też jest lekarką, fantastycznie połączyła wątki medyczne z fabułą, co znacznie podnosi walory powieści. "Liliowe opium" dobrze wpisuje się w klimat kryminału retro za sprawą mrocznej intrygi oraz serii zabójstw, w które zostaje wplątana główna bohaterka. Lilia, prowadząc swoje indywidualne śledztwo, wielokrotnie znajdzie się w niebezpieczeństwie. Próba rozwikłania rodzinnej tajemnicy z przeszłości wprowadzi do jej życia ogromny chaos. Julia Gambrot utkała misterną zagadkę z zaskakującym rozwiązaniem. "Liliowe opium" ma gęsty i nieco mroczny klimat, który bardzo przypadł mi do gustu.  

"Bo tak naprawdę nikt nie wie, co przyniesie mu nowy dzień, dlatego nigdy nie można tracić nadziei"

Lilia von Schiller to bardzo ciekawa i wielowymiarowa postać z intrygującą osobowością. Z jednej strony dobrze wpisuje się w charakter ówczesnych czasów, a z drugiej nieco wymyka ze sztywnego gorsetu społecznych oczekiwań. Już sam wybór ścieżki zawodowej świadczy o jej silnej osobowości. Julia Gambrot stworzyła mądrą i blyskotliwą kobietę uparcie zmierzającą do realizacji wyznaczonych celów. Mimo niesprzyjających okoliczności, ukończyła trudne studia medyczne oraz specjalizację z chirurgii, która wówczas była uznawana za typowo męską profesję. Lilia wzbudza sympatię swoją wrażliwością i empatią oraz pragnieniem niesienia pomocy. Z pozoru silna i pewna siebie, w środku jednak delikatna i pragnąca rodzinnego szczęścia i miłości. Z dużym zaangażowaniem śledziłam jej losy i wewnętrzne zmagania, szczególnie uczuciowe. To postać, w której można odnaleźć cząstkę siebie. Julia Gambrot w interesujący sposób porusza w książce kwestie dotyczące ówczesnej sytuacji kobiet, zarówno w sferze zawodowej, jak i rodzinnej. Ukazuje sztywne konwenanse, krzywdzące stereotypy i role, czyli świat, w którym kobiecie nie było łatwo odnaleźć swojego miejsca, a już na pewno w sytuacji, gdy nie godziła się ona z narzuconym społeczno-obyczajowym wzorcem. Czytając "Liliowe opium" widzimy, jak postrzegana była niezależna i niezamężna kobieta oraz jak trudno było głównej bohaterce realizować swoje lekarskie marzenia. Historia Lilii to pełna trudnych wyborów życiowa podróż oraz próba odnalezienia swojej drogi w dramatycznych, przełomowych czasach.

Gdy rodzinne tajemnice wychodzą na jaw i budzą się demony przeszłości...

"Liliowe opium" to medycyna, miłość, kryminalna zagadka i niespokojny schyłek belle époque czyli połączenie idealne :) Julia Gambrot podarowała czytelnikom kolejną pięknie napisaną powieść, którą czyta się z dużą przyjemnością. "Liliowe opium" to opowieść o rodzinnych sekretach, spełnianiu marzeń, podążaniu za głosem serca, trudnych wyborach oraz nieprzewidywalnych kolejach losu. O cieniach przeszłości, drugich szansach, mylących pozorach i dramatycznych konsekwencjach. Mogłabym jeszcze pisać i pisać - ta książka, podobnie jak "Różany eter", zachwyciła mnie swoim klimatem, historycznymi i medycznymi detalami oraz ciekawie poprowadzoną fabułą. Z całego serca polecam. 




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Lira.


Data wydania: 10 czerwca 2020
Wydawnictwo: Lira
Liczba stron: 640

piątek, czerwca 19, 2020

#210 "Sobremesa. Spotkajmy się w Hiszpanii" - Mikołaj Buczak /przedpremierowo/

#210 "Sobremesa. Spotkajmy się w Hiszpanii" - Mikołaj Buczak /przedpremierowo/
Buenos días. Macie ochotę na podróż do Hiszpanii? :) Przypuszczam, że odpowiedź twierdząca jest bardzo prawdopodobna. Nie da się ukryć - kochamy Hiszpanię. To jeden z najpopularniejszych turystycznych kierunków. Z roku na rok można też zauważyć coraz większe zainteresowanie kulturą i językiem hiszpańskim. Co takiego ma w sobie ten kraj, że przyciąga jak magnes? Hiszpania to pyszne jedzenie i wino, labirynty uliczek, klimatyczne kawiarnie, piękna przyroda, piaszczyste plaże, górskie szczyty, ogniste flamenco, zachwycająca Alhambra, Picasso i Dali, sjesta, fiesta i radość życia - zaledwie kilka przykładów, a można wymieniać bardzo długo. Lubimy też Hiszpanów - ludzi towarzyskich, otwartych i z poczuciem humoru. Nasze spostrzeżenia dotyczące Hiszpanii są bardziej lub mniej stereotypowe. A kraj ten ma różne oblicza - przy bliższym poznaniu zaskakuje swoją wewnętrzną różnorodnością. O Hiszpanii napisano już wiele - często jest bohaterką przewodników turystycznych, książek podróżniczych i reportaży. Pojawia się także w beletrystyce (wystarczy wspomnieć chociażby o Barcelonie widzianej oczami Carlosa Ruiza Zafóna). Czy zatem można napisać coś więcej w taki sposób, by nie powielać wciąż powtarzających się tematów? Jak najbardziej. Udowodnił to Mikołaj Buczak, filolog i lektor języka hiszpańskiego. W książce "Sobremesa. Spotkajmy się w Hiszpanii" autor zabiera czytelników w refleksyjną i fascynującą podróż do kraju, w którym współczesność łączy się z regionalną odrębnością i głęboko zakorzenioną tradycją.


Przekonanie mnie do sięgnięcia po literaturę podróżniczą jest banalnie proste - pokażcie mi tylko książkę tak wspaniale wydaną jak "Sobremesa", a rzucę się na nią od razu z wielkim entuzjazmem. Na dodatek Hiszpania to jeden z tych krajów, o których mogę czytać godzinami - nieustannie mnie fascynuje. Nic więc dziwnego, że na premierę publikacji Mikołaja Buczaka czekałam z dużą niecierpliwością. Książka zachwyca już od pierwszego spojrzenia - okładka zaprojektowana przez Ulę Pągowską ma fantastyczne kolory. A w środku, co tu dużo mówić, jest jeszcze lepiej.

Dlaczego tortilla de patatas podzieliła Hiszpanów? Czy do hiszpańskiego baru można przyjść w piżamie? Dlaczego nauka języków obcych stanowi dla Hiszpanów wyzwanie? Czy historia podbojów Półwyspu Iberyjskiego ma wpływ na to, co obecnie jada się w Hiszpanii? Dlaczego Hiszpanie krótko śpią? Skąd wzięli się Baskowie i dlaczego są tak "inni"? Czym różni się tapas od pintxos? Jak współcześnie wygląda hiszpańska sjesta?

Książka "Sobremesa. Spotkajmy się w Hiszpanii" została podzielona na dziesięć rozdziałów takich jak: Życie to bar; Nieznany kraj; Dlaczego Hiszpanie nie mogą spać?; Już tacy jesteśmy; "Twoje luksusowe wakacje, moja codzienna nędza". Mikołaj Buczak przedstawia rożne oblicza mieszkańców Hiszpanii - wyjaśnia, jak radzą sobie z historycznymi podziałami. Opowiada o hiszpańskim poczuciu humoru, regionalnej kuchni oraz bogatej historii hiszpańskiego feminizmu. Przygląda się również z bliska kwestiom masowej turystyki oraz podejmuje rozważania dotyczące imigrantów i dążeń separatystycznych Katalonii i Kraju Basków. Dowiemy się też, czym jest tytułowa sobremesa oraz jak Hiszpanie postrzegają nasz kraj i siebie nawzajem. Książka Mikołaja Buczaka zabiera nas do ulubionej Hiszpanii, ale jednocześnie pozwala spojrzeć na nią w nieco mniej typowy sposób - z większą świadomością i refleksją.

"Hiszpania to mozaika regionów, kultur, języków i tradycji, którą od kilkunastu lat próbuję ułożyć w logiczną całość. Próbuję, mimo że wiem, iż tej wbrew pozorom bliskiej Hiszpanii ułożyć się nie da. Można ją stopniowo rozkładać na czynniki pierwsze, poznawać i odkrywać, wchodząc za każdym razem coraz głębiej i zyskując nowe spojrzenie, a i tak okaże się studnią bez dna. Ale może właśnie w tym jest cała frajda: przygoda z Hiszpanią nigdy się nie skończy. (...) Hiszpania dla mnie idealna nigdy nie była i nie jest. Widzę jej wady, doceniam zalety i staram się ją zrozumieć. Chciałbym, abyście i Wy spróbowali"


Cieszę się, że "Sobremesa" nie jest kolejną typową publikacją w charakterze przewodnika. Do tej pory zwykle trafiałam na książki i artykuły w czasopismach koncentrujące się przede wszystkim na turystycznej odsłonie Hiszpanii czyli napisanych w stylu "co warto zobaczyć". Mikołaj Buczak bierze z kolei pod lupę mieszkańców - ich tradycje, język, cechy charakteru oraz ważne dla nich tematy, takie jak autonomia, gospodarka, edukacja, masowa turystyka czy feminizm - i ukazuje ich różnorodność i wielowymiarowość. Mamy zatem nie tylko Hiszpanów, ale również Andaluzyjczyków, Basków, Katalończyków, Galisyjczyków oraz mieszkańców stolicy. "Sobremesa" sprzyja podjęciu dyskusji na temat współczesnego oblicza Hiszpanii z uwzględnieniem jej zalet i wad. Tekst zachęca do pogłębionej refleksji dotyczącej m.in. wyzwań przed którymi stoi obecnie Hiszpania oraz kierunku w którym zmierza. Bardzo przypadł mi do gustu wyważony charakter publikacji Mikołaja Buczaka i jego realistyczne spojrzenie zarówno na mieszkańców Hiszpanii, jak i na rzeczywistość, w której przyszło im żyć. Autor znalazł złoty środek i stworzył udaną mieszankę literatury popularnonaukowej i podróżniczej. W książce znajdziemy garść faktów i ciekawostek dopełnionych interesującymi, osobistymi spostrzeżeniami i doświadczeniami autora. Czasami na rynek wydawniczy trafiają książki podróżnicze napisane przez osoby, które nie mają wystarczającego rozeznania, by móc pisać o danym kraju - spędziły w nim zbyt mało czasu, a ich wiedza bywa powierzchowna - nie znają i nie rozumieją jego mieszkańców, kultury, języka, historii i wzajemnych powiązań. Czytając taką książkę, łatwo to zauważyć. "Sobremesa" jest zupełnie inna. Mikołaj Buczak patrzy z perspektywy obcokrajowca, który widzi i rozumie dużo więcej niż zwykły przeciętny turysta. I czuć, że naprawdę zna się na rzeczy. Autor mierzy się ze stereotypami i mitami oraz bardzo dobrze tłumaczy wszelkie zawiłości, np. te związane z językiem hiszpańskim oraz poczuciem tożsamości regionalnej. Płynnie przechodzi między poszczególnymi zagadnieniami, tworząc ciekawą i refleksyjną opowieść, którą poznaje się z dużym zainteresowaniem. Książka rzuca światło na wiele spraw, o których zwykle nie myślimy lub które po prostu ignorujemy. Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, jak zwiększający się coraz bardziej napływ turystów postrzegają sami mieszkańcy? Jak turystyka wpływa na ich codzienne życie? Czy ma ona też swoją mroczną stronę? Między innymi na takie pytania odpowiada w książce Mikołaj Buczak. Oddaje głos mieszkańcom i dzięki temu mamy okazję spojrzeć niejako od wewnątrz, z perspektywy Hiszpanów. To zdecydowanie jedna z jaśniejszych cech publikacji. "Sobremesa", choć czuć w niej wyraźnie miłość i pasję autora, nie jest laurką wystawioną Hiszpanii. Ta książka poszerza horyzonty i zwiększa świadomość, opowiadając nam o zwykłej hiszpańskiej codzienności i mentalności, bez idealizowania. Trochę poważnie, trochę z humorem, ale bez wątpienia merytorycznie i w błyskotliwy sposób. Sądzę, że to cenna lektura, która przybliża nas do prawdziwego obrazu Hiszpanii, nie tylko tego kojarzonego z plażą, słońcem i wakacjami. Dużym plusem są również kolorowe fotografie, które uatrakcyjniają i dopełniają tekst. Fantastyczna publikacja, którą serdecznie polecam. Bez względu na to czy znacie Hiszpanię bardziej lub mniej, z książki Mikołaja Buczaka dowiecie się sporo interesujących rzeczy. Warto przeczytać.




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Poznańskie.


Data wydania: 1 lipca 2020
Wydawnictwo: Poznańskie
Liczba stron: 328

poniedziałek, czerwca 15, 2020

#209 "Pamiętnik szeptuchy" - Dorota Gąsiorowska /przedpremierowo/

#209 "Pamiętnik szeptuchy" - Dorota Gąsiorowska /przedpremierowo/
Czy wiecie, że Noc Kupały ma specjalne miejsce w słowiańskim kalendarzu? Święto to w tradycji ludowej kończyło cykl obrzędów mających zapewnić powrót urodzaju, dobrobytu i szczęścia. Noc Kupały, związana z letnim przesileniem Słońca (jest obchodzona w czasie najkrótszej nocy w roku), była świętem miłości, płodności, radości i zdrowia. Rozpalano wówczas ogniska i wrzucano do nich zioła. W trakcie radosnych zabaw odbywały się różnego rodzaju wróżby i tańce. Dla dziewcząt, które pragnęły uniknąć zwyczajowej formy dobierania partnerów, Noc Kupały była szansą zdobycia ukochanego. Młode niewiasty plotły wianki z kwiatów i magicznych ziół, wpinały w nie płonące łuczywo i w zbiorowej ceremonii ze śpiewem i tańcem powierzały wianki wodom rzek i strumieni. Poniżej czekali chłopcy, którzy próbowali wyłapywać wianki. Każdy, któremu się to udało, wracał do świętującej gromady, by zidentyfikować właścicielkę wyłowionej zdobyczy. W ten sposób dobrani młodzi mogli kojarzyć się w pary bez obrazy obyczaju. Podczas nocnych spacerów młode dziewczęta i młodzi chłopcy poszukiwali na mokradłach kwiatu paproci, wróżącego pomyślny los. I to właśnie święto przesilenia pojawia się w "Pamiętniku szeptuchy", nowej książce Doroty Gąsiorowskiej. Powieść ta otwiera cykl zatytułowany "Dni mocy". Każda kolejna część będzie opowiadać o szczególnym czasie w słowiańskim kalendarzu. Pachnące zioła, polne kwiaty, tajemnicza studnia, leśna chata na Podlasiu i pewien stary pamiętnik... Brzmi ciekawie, prawda? Tak właśnie pomyślałam po przeczytaniu zapowiedzi książki. Łatwo zauważyć, że od kilku lat tematyka słowiańska cieszy się dużą popularnością. Mimo to nie miałam jeszcze okazji przeczytać żadnej książki utrzymanej w podobnym klimacie. "Pamiętnik szeptuchy" to taki powiew lata - barwna mieszanka prawdziwego życia, rodzinnych tajemnic, pradawnych wierzeń i słowiańskiej magii.


Chropowata niebieska okładka, ledwie widoczny rysunek jaskółki i jedno słowo: Milda. Natasza nie planowała wizyty w małej leśnej chacie na Podlasiu. Chciała jedynie na moment wyrwać się z Warszawy, zapomnieć o toksycznej pracy oraz apodyktycznej matce, z którą zupełnie nie potrafiła się porozumieć. Tymczasem dziwnym zbiegiem okoliczności zamieszkała w domu szeptuchy. I zrozumiała, że nie jest szczęśliwa. Zielarka Salma podarowała jej stary pamiętnik. Wręczając go, powiedziała tylko: „Kiedy nadejdzie właściwy czas, zrozumiesz”. Jak na nazie Natasza wie tylko, że w jej życiu więcej jest pytań niż odpowiedzi. Sekrety skrywane przez jej matkę powoli wychodzą na jaw. Na dodatek dziewczynę męczą dziwne sny, w których pojawia się ciągle ta sama, tajemnicza kobieta. Tymczasem zbliża się święto przesilenia. W tym pełnym magii dniu, gdy nad wodami palą się ogniska, wszystko może się wydarzyć. Czy szeptucha rzeczywiście zna Nataszę lepiej niż ktokolwiek inny? Skąd bierze się szczególna nić porozumienia łącząca dziewczynę z poznanym Joachimem? Jaką rolę w jej życiu odegra przystojny Aleks? I jakie sekrety z przeszłości skrywa jej matka?

"Kiedy drogi za bardzo się plączą, trzeba się zatrzymać, by znaleźć tę właściwą"

Doskonale pamiętam, jak w zeszłym roku zauroczyła mnie piękna francuska Akwitania z "Niedokończonej baśni" Doroty Gąsiorowskiej. Autorka potrafi czarować słowami oraz tworzyć barwne i plastyczne opisy. Nie inaczej jest w przypadku nowej powieści. "Pamiętnik szeptuchy" tętni życiem - ma w sobie wiele zapachów, smaków i obrazów, przede wszystkim podlaskiej przyrody. Zachwycił mnie sposób, w jaki Dorota Gąsiorowska buduje książkową rzeczywistość - z dużą wrażliwością i dbałością o szczegóły. Dzięki temu natura w "Pamietniku szeptuchy" nabiera wyjątkowego, metafizycznego charakteru i wyraźnie widać jej silny związek oraz wpływ na życie człowieka. "Pamiętnik szeptuchy" to smak chleba z twarogiem i imbirowej herbaty, drobinki kurzu tańczące w promieniach słońca, zapach aromatycznych ziół, uczucia przelane na pożółkłe strony pamiętnika, ciemność i światło przenikające się wzajemnie i dużo więcej. Właśnie w tych nieco mitycznych, tajemniczych i uduchowionych opisach, a także w postaci szeptuchy Salmy najbardziej poczułam obiecaną słowiańskość. Zagłębianie się w ten książkowy świat sprawiło mi ogromną przyjemność. Warto zwrócić uwagę, że słowiańskie motywy jedynie dopełniają fabułę - jej centralnym punktem jest współczesna historia Nataszy, młodej dziewczyny szukającej swojego miejsca w świecie. Tajemnice z przeszłości niespodziewanie wkraczają do jej zwykłej codzienności i zaburzają pozorny spokój. Dorota Gąsiorowska umiejętnie połączyła ze sobą przeszłość i teraźniejszość, tworząc wielowątkową i misternie utkaną opowieść w tajemniczym i metafizycznym klimacie. Fabuła ma dość spokojny i refleksyjny charakter - powoli odsłania przed czytelnikami rodzinne sekrety autorki tytułowego pamiętnika oraz ich związek z życiem Nataszy. Mamy magiczne przyciąganie, zaskakujące zrządzenia losu, wiadomości z zaświatów i przeznaczenie, które kieruje krokami Nataszy, a zatem sporo symboliki oraz ukrytych znaczeń.

"Szara zasłona przeszłości została zerwana, odsłaniając malownicze tło. Teraz w tym miejscu mogło się zdarzyć jedynie to, co dobre"

W książce Doroty Gąsiorowskiej znajdziemy wiele interesujących postaci, które wspólnie tworzą barwną mozaikę. Każda z nich toczy wewnętrzne zmagania - szuka swojego miejsca, próbuje poradzić sobie ze stratą lub błędami z przeszłości. Ich losy w ciekawy sposób łączą się ze sobą. Istotnym elementem fabuły są skomplikowane relacje matki i córki, które na przestrzeni kolejnych stron ulegają zmianie. "Pamietnik szeptuchy" to opowieść o miłości, zazdrości, przebaczeniu, błędach młodości oraz o przeszłości, która kładzie się cieniem na teraźniejszości i przed którą nie można uciec. O nowych początkach i podążaniu za głosem serca. Bardzo lubię książki, które pozwalają przenieść się w tak wyjątkowe miejsca, jak opisywane przez autorkę zakątki Podlasia (a w bonusie mamy też spacer urokliwymi uliczkami Wilna). Miło spędziłam czas i z łatwością dałam się porwać tej nieco magicznej historii. "Pamiętnik szeptuchy" ma całkiem spore rozmiary i obfituje w dość rozbudowane opisy, więc przypuszczam, że znacznie lepiej wpasuje się w oczekiwania miłośników spokojnej i nastrojowej literatury obyczajowej. Polubiłam pióro Doroty Gąsiorowskiej - to kawałek pięknej, barwnej i czułej prozy. Sądzę, że nowa seria ma ogromny potencjał i z przyjemnością przeczytam w przyszłości kolejne części. Mam nadzieję, że będzie w nich jeszcze więcej słowiańskiego klimatu, który okazał się dla mnie miłym urozmaiceniem. Polecam.



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak.




Data wydania: 17 czerwca 2020
Wydawnictwo: Znak Literanova
Liczba stron: 600

piątek, czerwca 12, 2020

#208 "Pójdę za tobą wszędzie" - Agata Przybyłek

#208 "Pójdę za tobą wszędzie" - Agata Przybyłek
Życie bywa przewrotne - pląta nam ścieżki, zmienia plany i zaskakuje nietypowymi scenariuszami. Czasami zamyka nam drzwi przed nosem, dając surową lekcję pokory. Zawsze jednak zostawia uchylone okno - iskierkę nadziei. Przekonała się o tym Kaja, bohaterka nowej książki Agaty Przybyłek. Wystarczyła jedna chwila słabości, by jej misternie budowane życie runęło niczym domek z kart. Czy coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się wielkim pechem, może okazać się szczęśliwym zrządzeniem losu i szansą na dobre zmiany?


Kaja niedługo zostanie mamą – niestety, prawdopodobnie samotną mamą. Nieplanowana ciąża wprowadza w jej dotychczasowe życie chaos. Dziewczyna dorastała w domu dziecka, nie ma bliskich, a na domiar złego traci też pracę. Co prawda ojciec dziecka decyduje się wziąć odpowiedzialność i proponuje Kai pomoc, ale jest jeden poważny problem - Mariusz mieszka na drugim końcu Polski. Kaja nie ma jednak wyboru – musi wyjechać i zacząć życie u boku mężczyzny, którego nie kocha (a właściwie nawet dobrze nie zna). Przyjazd do Chojny okazuje się dla Kai rewolucją. Luksusowy dom i pozorny brak trosk nie sprawiają jednak, że jej życie staje się bajką. Dziewczyna czuje się bardzo samotna i nie może odnaleźć się w nowym otoczeniu. Pocieszenie przynoszą jej rozmowy z pewnym przystojnym ogrodnikiem zatrudnionym w domu Mariusza…

"Kochać kogoś to akceptować go w pełni - nie tylko to, kim jest dziś, lecz i to, kim kiedyś był"

"Pójdę za tobą wszędzie" to siódma część "domkowej serii" Agaty Przybyłek. Czekałam na nią z wielką niecierpliwością, a gdy już znalazła się w moich rękach, pochłonęłam ją w tempie ekspresowym. Podobnie zresztą było w przypadku pozostałych książek składających się na tę wyjątkową serię. Tym razem Agata Przybyłek przedstawia nam dwie historie, które dzieli wiele lat, ale łączy jedno - miłość. Poznajemy Kaję, Mariusza i Szymona - trzy osoby, których życiowe ścieżki niespodziewanie przecinają się ze sobą pewnego dnia. Dla każdego z nich będzie to czas próby - trudnych decyzji, sercowych zawirowań oraz poważnych dylematów. Słuchać głosu serca czy rozumu? Odpowiedź wcale nie jest prosta, zwłaszcza gdy sytuacja wymaga rozsądnych i odpowiedzialnych działań. Główni bohaterowie od pierwszych stron wzbudzają sympatię, szczególnie wrażliwa Kaja - młoda dziewczyna z bagażem trudnych doświadczeń. W tej postaci sporo jest smutku, ale też potrzeby ciepła, miłości i akceptacji. Wspaniale było obserwować rodzące się w powieści nieśmiałe uczucie. W książce znajdziemy subtelnie poprowadzony wątek romantyczny i sporo życiowych rozterek. Zawsze podoba mi się sposób, w jaki Agata Przybyłek kreuje książkową rzeczywistość. Zarówno bohaterowie, jak i relacje między nimi są silnie osadzone w codziennym, zwykłym życiu - bez lukrowej, bajkowej otoczki i zbędnego dramatyzmu. A mimo to za każdym razem trafiają do serca. Agata Przybyłek z dużą wrażliwością buduje świat uczuciowy postaci i aspekt psychologiczny zawsze stanowi jasną stronę jej powieści. Na pierwszym miejscu jest człowiek i przeżywane przez niego emocje - każdy gest i spojrzenie mają znaczenie. W książce "Pójdę za tobą wszędzie" znajdziemy różne odcienie miłości, nie tylko tej dopiero rodzącej się w sercu, ale też dojrzałej i głębokiej, której nie jest w stanie zakończyć nawet śmierć. Jeden z bardziej wzruszających wątków stanowi bez wątpienia historia Kazimierza - starszego pana, który przed wieloma latami poślubił byłą więźniarkę obozu koncentracyjnego. Mężczyzna odsłania przed Kają kulisy wielkiej miłości, straty i tęsknoty. I choć jego żonę Wandę poznajemy tylko we wspomnieniach, a sam wątek nie jest zbyt rozbudowany, ta historia pięknie łączy się z losami Kai, ukazując skomplikowaną drogę do szczęścia dwóch podobnych do siebie kobiet. Tym samym Agata Przybyłek wspaniale wzbogaciła fabułę elementami historycznymi, a także geograficznymi. Akcja powieści toczy się w niewielkiej miejscowości Chojna położonej w województwie zachodniopomorskim przy niemieckiej granicy. W książce nie brakuje pięknych opisów przyrody i uroczych zakątków, dzięki którym czytanie jest jeszcze przyjemniejsze. Fabuła toczy się spokojnym rytmem, a główną rolę odgrywają w niej uczucia bohaterów. Subtelne dialogi, świetnie wykreowani bohaterowie, istotne życiowe kwestie oraz nostalgiczny nastrój - to wszystko sprawia, że powieść "Pójdę za tobą wszędzie" tak bardzo przypadła mi do gustu. Bywa romantycznie, smutno, wzruszająco - to taki uczuciowy, słodko-gorzki rollercoaster.

Czy miłość zawsze znajdzie właściwą drogę?

"Pójdę za tobą wszędzie" to pięknie napisana, refleksyjna i poruszająca opowieść o miłości, nadziei, trudnych wyborach, stracie, znaczeniu rodzinnego ciepła oraz podążaniu za głosem serca. O nieprzewidywalnym losie i podnoszeniu się z kolan, gdy życie rzuca kłody pod nogi. Historia Kai pokazuje, że każdy z nas, mimo bolesnej przeszłości i trudnych doświadczeń, zasługuje na miłość i szczęście. Agata Przybyłek podarowała swoim czytelnikom kolejną wspaniałą opowieść. I muszę wam powiedzieć, że domkowa seria powoli zdobywa w moim czytelniczym sercu szczególne miejsce. Czytajcie, warto. Serdecznie polecam.




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.




Data wydania: 3 czerwca 2020
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 400
Copyright © kate in bookland , Blogger