poniedziałek, sierpnia 31, 2020

#244 "Oczy z Rigela" - Roy Jacobsen /przedpremierowo/

#244 "Oczy z Rigela" - Roy Jacobsen /przedpremierowo/

27 listopada 1944 roku niedaleko wyspy Tjøtta zatonął norweski statek transportowy - MS Rigel (przejęty i wykorzystywany w trakcie wojny przez niemieckie wojska). W wyniku ostrzału dokonanego przez brytyjskie lotnictwo śmierć poniosło około 2500 osób, głównie rosyjskich jeńców wojennych. Wydarzenie to zapisało się w pamięci jako największa katastrofa morska w historii Norwegii. Roy Jacobsen, jeden z najbardziej uznanych współczesnych norweskich pisarzy, uczynił zatopienie Rigela ważnym motywem rodzinnej sagi. Książka "Oczy z Rigela" w przekładzie Iwony Zimnickiej, która 2 września będzie miała premierę, stanowi trzecią część - to subtelna powieść pełna nadziei, tęsknoty i odwagi. W dwóch poprzednich częściach ("Niewidzialnych" i "Białym morzu") poznaliśmy rodzinę Barrøy mieszkającą na niewielkiej norweskiej wyspie. Otoczeni zimnymi wodami uprawiają ziemię, łowią ryby i wiodą spokojne życie w zgodzie z naturą. Jest wśród nich młoda dziewczyna Ingrid. Pewnego dnia wojna brutalnie wdziera się do jej małego świata - morze wyrzuca na brzeg ciała z zatopionego statku Rigel. Na wyspę trafia ocalały żołnierz rosyjski. Między nim i Ingrid rodzi się uczucie. Wkrótce Aleksander opuszcza wyspę - pragnie przedostać się do Związku Radzieckiego. Mijają dni i miesiące. Ingrid decyduje się ruszyć niewidzialnym śladem ukochanego mężczyzny. Zabiera ze sobą córkę Kaję, której oczy są tak bardzo podobne do oczu jej rosyjskiego ojca.


Gdy na starych gruzach wznosi się nowe czyli powojenna Norwegia i jej skomplikowane oblicze

W nowej książce Jacobsena widzimy Norwegię, która próbuje uporać się z powojenną traumą i wrócić do normalności. Nie jest to jednak łatwe, szczególnie biorąc pod uwagę skomplikowaną sytuację kraju podczas niemieckiej okupacji. W niektórych miejscach przypominała ona bardziej współpracę z wrogiem, co naznaczyło mieszkańców. Po zakończeniu wojny sporo więc było niejasności, podejrzliwości i białych plam, których nie sposób uzupełnić. Jacobsen przedstawia oczami młodej kobiety obraz kraju pogrążonego w milczeniu oraz ludzi z widzialnymi i niewidzialnymi bliznami ukrywanymi głęboko przed wzrokiem obcych. Ingrid spotyka na swojej drodze osoby, które dzielą się z nią żywnością, ubraniami, pieniędzmi i dachem nad głową. Pragną pomóc jej w poszukiwaniach. Ale są i tacy, którzy uparcie milczą, ukrywając prawdę. Kto był przyjacielem, a kto wrogiem? Wydaje się, że każdy skrywa głębokie rany. Jacobsen wspaniale oddał w książce charakter małych norweskich społeczności balansujących między przeszłością a teraźniejszością. Na przykładzie kilku postaci zbudował interesujące i głębokie pod względem psychologicznym studium destrukcyjnego wpływu wojny na człowieka. Należy jednak wspomnieć, że "Oczy z Rigela" to wyjątkowa podróż nie tylko przez kraj naznaczony wojną, ale też do wnętrza samego siebie. Ingrid ujęła mnie swoją wewnętrzną siłą, wrażliwością, uporem i determinacją. To bohaterka, która podejmuje ryzyko i trudy podróży, by móc odnaleźć ukochanego człowieka. Mimo wątpliwości i rozczarowań, nie rezygnuje, choć zdaje sobie sprawę, jak bardzo bolesna może okazać się prawda. Podróż nieodwracalnie ją zmienia - staje się ważnym punktem zwrotnym. I muszę przyznać, że ten motyw wędrowania okazał się naprawdę interesujący. Mimo że powieść, w porównaniu do poprzednich części sagi, straciła trochę ze swojej intymności, zyskała nieco bardziej dynamiczny charakter. Ingrid zwraca uwagę swoją pragmatyczną postawą, typową dla mieszkańców Skandynawii. Nie mówi wiele, ale uważnie obserwuje i analizuje. W książce Jacobsena nie ma rozbudowanych dialogów ani długich opisów przeżyć wewnętrznych. Emocje skrywają się pod warstwą spokoju i surowości. Podoba mi się, że autor nie podsuwa gotowych odpowiedzi. To od czytelnika w dużej mierze zależy, jak wiele treści ukrytych między wersami odkryje dla siebie. Książka "Oczy z Rigela", podobnie jak poprzednie części sagi, zachwyca dojrzałością, mądrością i refleksyjnym charakterem. Jacobsen wspaniale połączył indywidualne zmagania Ingrid z rozterkami norweskiego społeczeństwa.

"Idziesz ścieżką wyrzutów sumienia. Ludzie się pobrudzili, a teraz usilują zmyć z siebie ten brud, kraj umywa ręce. Nawet wielu z tych, którzy naprawdę czegoś dokonali, wie, że mogli zrobić więcej i woli, by im o tym nie przypominano"

Saga rodziny Barrøy zajmuje w moim sercu szczególne miejsce, bo to właśnie od "Niewidzialnych" Roy'a Jacobsena zaczęła się moja przygoda z Serią Dzieł Pisarzy Skandynawskich Wydawnictwa Poznańskiego. Zachwyciła mnie proza autora - oszczędna, surowa, ale też wyrazista, momentami poetycka i tak bardzo precyzyjna. Jacobsen z liryczną prostotą opisuje naturę, nadając jej głębię i intymność. Ta seria bez wątpienia pozwala odkryć piękno skandynawskiej literatury.

"Pierwszą ofiarą pokoju jest prawda"

"Oczy z Rigela" to subtelna, momentami nostalgiczna i smutna opowieść o powojennym spustoszeniu, poczuciu winy i żalu. O nadziei, która daje siłę oraz przeszłości, przed którą nie sposób uciec, nawet wówczas, gdy próbujemy się od niej odciąć za wszelką cenę. O złudzeniach i prawdzie, którą trudno wydobyć spod grubych warstw milczenia, a także o poczuciu przynależności, zbiorowym zapomnieniu i drodze, która jest ważniejsza niż sam cel. Wyjątkowa podróż. Trudno było mi rozstać się z główną bohaterką. Warto przeczytać (i to koniecznie w odpowiedniej kolejności - dzięki temu zobaczymy, jak zmienia się pióro autora oraz jak długą drogę przebyła Ingrid od dzieciństwa na wyspie aż po punkt zwrotny, jakim stała się podróż z córką śladami ukochanego Aleksandra). Serdecznie polecam.



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Poznańskie.



Tytuł oryginalny: Rigels Øyne
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Wydawnictwo: Poznańskie
Seria: Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
Data wydania: 2 września 2020
Liczba stron: 256

niedziela, sierpnia 30, 2020

Legimi czyli czytaj książki gdzie i kiedy chcesz

Legimi czyli czytaj książki gdzie i kiedy chcesz

Książki papierowe? A może ebooki i audiobooki? Przyznam szczerze, że jestem wielką miłośniczką tych pierwszych. Właściwie nie wierzyłam, że książki w formie ebooków lub audiobooków mogą kiedykolwiek przypaść mi do gustu. Wzbraniałam się przed nimi wiele lat, a każdą sugestię i zachętę do zakupu czytnika ze strony rodziny i znajomych kwitowałam uśmiechem i wzuszeniem ramionami. Zresztą cena książki w fomie elektronicznej często wcale nie różni się od kosztów wersji papierowej. Po co mi w takim razie ebooki i audiobooki? ;) Minęło trochę czasu i zmienił się nieco mój sposób myślenia. Potwierdziło się też znane powiedzenie "nigdy nie mów nigdy" :) A wszystko to za sprawą Legimi.


Czym jest Legimi?

Legimi to jedna z najpopularniejszych aplikacji do legalnego czytania ebooków i słuchania audiobooków. Za miesięczną opłatą możemy uzyskać nieograniczony dostęp do setek tytułów - obecnie w bazie znajduje się ich już ponad 60 tysięcy. Z Legimi możemy korzystać nie tylko na czytnikach, ale także na smartfonach, tabletach i komputerach.

Oferta Legimi

Nielimitowany dostęp do setek ebooków i audiobooków miesięcznie w cenie jednej książki? To chyba najlepszy argument - w każdym razie mnie bez wątpienia przekonał. Do wyboru mamy kilka planów abonamentowych:


Na początek możemy też skorzystać z okresu próbnego i testować Legimi przez 14 dni za darmo - bardzo do tego zachęcam.

Jak korzystać z Legimi?

Aby zacząć korzystać z Legimi, najpierw należy utworzyć swoje indywidualne konto. Procedura jest bardzo łatwa i intuicyjna. Po uzupełnieniu m.in. nazwy użytkownika, adresu e-mail i hasła, na naszą skrzynkę e-mail zostanie przesłany link aktywacyjny, w który powinniśmy kliknąć. Od tego momentu nasze konto Legimi stanie się gotowe do działania. Uzyskamy również dostęp do funkcjonalnego panelu głównego, w którym znajdziemy szereg przydatnych informacji, takich jak np. czas poświęcony na czytanie w ciągu każdego dnia tygodnia. Po ściągnięciu aplikacji i wyborze odpowiedniego planu abonamentowego możemy rozpocząć przygodę z wirtualną biblioteką. 

Aplikacja Legimi jest prosta w obsłudze i posiada przejrzystą strukturę. Za pomocą wyszukiwarki możemy łatwo odnaleźć interesujące nas tytuły - a następnie umieścić je na swojej wirtualnej półce. Dużym udogodnieniem jest funkcja automatycznej synchronizacji treści książek pomiędzy wieloma urządzeniami. W katalogu znajdziemy zarówno starsze jak i nowsze tytuły z wielu różnych gatunków (m.in. kryminały, literaturę faktu, romanse, literaturę piękną, obyczajową, fantastykę, oraz książki dla dzieci i młodzieży). Legimi nieustannie poszerza swoją ofertę. Często już w dniu premiery (a nawet nieco wcześniej) do katalogu trafiają nowości znanych wydawnictw m.in. Czwartej Strony, Poznańskiego, Kobiecego, Czarnego i Albatrosa. Kiedy rozpoczęłam testowanie aplikacji, czułam się jak dziecko w sklepie z cukierkami - ogromny wybór. Warto wspomnieć o dwóch bardzo przydatnych funkcjach w przypadku audiobooków - możemy dostosować szybkość odtwarzania do naszych upodobań oraz zaledwie jednym kliknięciem zmienić tryb ze słuchania na czytanie (i to dokładnie w tym samym miejscu książki).


Moja wirtualna półka Legimi

Legimi to wygoda (możemy czytać gdzie chcemy i kiedy chcemy na czytniku, smartfonie lub tablecie), oszczędność (tysiące tytułów miesięcznie na wyciągnięcie ręki w cenie jednej książki), atrakcyjność (nowości i bestsellery) i ekologia (bez marnowania papieru). Korzystam z Legimi od dwóch miesięcy i jestem bardzo zadowolona. Audiobooki okazały się świetnym rozwiązaniem (i urozmaiceniem), szczególnie podczas spacerów, podróży i po ciężkim dniu, gdy oczy nie mają już ochoty na dodatkowy wysiłek. Wybór jest ogromny i każdy może w katalogu znaleźć coś dla siebie. Warto przetestować i przekonać się samemu. Serdecznie polecam.


* więcej informacji można znaleźć na stronie internetowej www.legimi.pl



Znacie Legimi? Korzystacie? Jakie są wasze wrażenia? :)

sobota, sierpnia 29, 2020

#243 "Jadę sobie. Powrót do Azji" - Marzena Filipczak

#243 "Jadę sobie. Powrót do Azji" - Marzena Filipczak
Azja to fascynująca mieszanka kulturowa, oszałamiająca różnorodnością krajobrazów oraz intensywnością barw, zapachów i smaków. Charakterystyczny jest dla niej zgiełk i uliczny hałas oraz kontrasty - bogactwo i bieda, sacrum i profanum współistniejące obok siebie. Azja to tani street food, plaże, zieleń i góry, świątynie i klasztory, wielkie metropolie, riksze i tuk-tuki oraz znacznie więcej. Chyba nie ma drugiego miejsca na świecie, które wzbudza tak skrajne emocje jak właśnie Indie i kraje Azji Południowo-Wschodniej. Jedni je uwielbiają i wracają do nich wielokrotnie, inni wręcz przeciwnie - omijają szerokim łukiem. Nigdy nie byłam w Azji i właściwie muszę przyznać, że jej południowo-wschodnie rejony nie zajmują wysokich lokat na mojej podróżniczej liście must see. Nie znaczy to jednak, że nie fascynuje mnie ten zakątek świata. Wręcz przeciwnie - zawsze z dużym zainteresowaniem czytam o krajach azjatyckich. I dlatego właśnie ucieszyła mnie możliwość zrecenzowania książki Marzeny Filipczak.


"Jadę sobie. Powrót do Azji" to sierpniowa premiera Wydawnictwa Wielka Litera. Autorka jest podróżniczką i dziennikarką współpracującą z magazynami podrożniczymi i kobiecymi. Prowadzi też warsztaty dla kobiet i opowiada o wyjazdach solo. Sama wędruje tylko w pojedynkę - uważa, że w ten sposób wszystko odczuwa się "bardziej". Niektórzy z was mogą kojarzyć książkę autorki wydaną w 2009 roku o dość podobnie brzmiącym tytule ("Jadę sobie. Azja. Przewodnik dla podróżujących kobiet" - na 55. Międzynarodowych Targach Książki została uhonorowana Nagrodą Magellana w kategorii Najlepsza podróżnicza książka roku 2009). Publikacja, o której teraz opowiadam to uzupełnione wydanie - autorka wróciła po latach do Azji i sprawdziła, jak zmieniło się życie mieszkańców. Książka została podzielona na trzy części. Pierwsza z nich zatytułowana "Jadę sobie" obejmuje zapiski, które autorka sporządziła podczas podróży w 2008 roku, przemierzając w pojedynkę Indie, Malezję, Tajlandię, Wietnam i Kambodżę. Druga z kolei, "Azja: dziesięć lat później", to relacja z azjatyckiej wyprawy z 2018 roku, podczas której, oprócz znanych już Indii i Tajlandii, odwiedziła dodatkowo Nepal, Bangladesz, Tajwan i Filipiny. Natomiast trzecia, "Jadę sama", stanowi praktyczny poradnik - kompendium wiedzy dla kobiet, które marzą o dalekich podróżach solo.

Jak bardzo ostre jest indyjskie jedzenie? O czym rozmawiają klienci lokalnych restauracji? Czy można zostać pogryzionym przez małpy? Na czym polega choroba podróżników? Czy na każdej plaży możemy wystąpić w bikini? Jak smakuje szarlotka zjedzona na wysokości 4540 metrów n.p.m.? Co można kupić na lokalnym bazarze? Czy podróż na dachu lokomotywy to dobry pomysł?

Literatura podróżnicza ma różne oblicza - na księgarskich półkach znajdziemy książki w formie przewodników, reportaże oraz relacje z wypraw. Publikacja Marzeny Filipczak należy do trzeciej kategorii, ale ma w sobie również wiele ciekawostek i praktycznych wskazówek (należy wspomnieć, że z uwagi na charakter książki nie otrzymamy tutaj pogłębionych analiz historyczno-kulturowych w stylu reportażu). Do dzienników i zapisków z podróży zawsze podchodzę z pewną ostrożnością. Czasami takie książki nie są odpowiednio wyważone - mają zbyt osobisty charakter i koncentrują się na mało interesujących szczegółach. Bywają powierzchowne, powtarzalne i chaotyczne. Na szczęście książka Marzeny Filipczak to coś zupełnie innego. Autorka ma świetne pióro, co sprawia, że kolejne strony czyta się z przyjemnością. Czasami poważnie, czasami z dystansem i humorem, ale zawsze w błyskotliwym stylu z wieloma trafnymi spostrzeżeniami. Bez wywyższania się i mentorskiego tonu, a z szacunkiem wobec różnic kulturowych, obyczajów i tradycji.

"Dobrze mi się jechało samej. Kiedy chciałam gdzieś zostać dłużej, zostawałam. Leżałam na plaży, nie robiąc nic tak długo, jak chciałam. Wychodziłam w góry, chociaż lał deszcz. Jadłam, kiedy byłam głodna i to, co chciałam, zamiast szukać knajpy, która będzie pasować wszystkim. Byłam niezależna, samodzielna i miałam frajdę, że wszystko zależy wyłącznie ode mnie. Źle mi się jechało samej. Kiedy chorowałam, musiałam zwlec się z łóżka po leki i herbatę. Nie miałam komu zostawić plecaka, żeby pójść szukać hotelu. Bałam się dojechać nocą do nowego miasta. Dziś nie wyobrażam sobie podróżować inaczej niż w pojedynkę. To zupełnie inna jakość"

"Jadę sobie. Powrót do Azji" to książka napisana przez osobę, która spakowała plecak i wybrała się w podróż. Azja widziana oczami Marzeny Filipczak to lokalne środki transportu (zatłoczone autobusy, pociągi, riksze, łodzie i rowery), noclegi w tanich guesthousach, uliczne jedzenie, piesze wędrówki, a przede wszystkim poznani ludzie. Ta książka nie jest laurką - autorka nie unika trudnych tematów, wspomina o swoich słabościach, trudach podróży, wadach odwiedzanych miejsc. Jednocześnie czuć na kartach publikacji pasję, fascynację i chęć odkrywania. Marzena Filipczak często schodzi z utartych szlaków i niespiesznie poznaje prawdziwe życie, które toczy się z dala od luksusowych hoteli i słynnych atrakcji turystycznych. To taka podróż w backpackowym stylu - z nastawieniem na spokojne doświadczanie, a nie na odhaczanie kolejnych turystycznych atrakcji. W ostatnim rozdziale znajdziemy praktyczne wskazówki dla osób, które chciałyby wybrać się do Azji, a także rady skierowane do kobiet podróżujących w pojedynkę. Przeczytamy m.in. o transporcie, kwestiach zdrowotnych, miejscach noclegowych, ubezpieczeniu, bagażu, sposobach zabezpieczenia przed kradzieżą oraz o bezpiecznym poruszaniu się w przestrzeni publicznej (m.in. o kontaktach z miejscowymi, męskich zaczepkach i podróżowaniu po zmroku). Sporo przydatnych porad, które zwracają uwagę na istotne kwestie.

Książka została pięknie wydana - jest kolorowa i uzupełniona fotografiami z podróży. Szata graficzna to strzał w dziesiątkę. Lubię publikacje, które są właśnie tak dopracowane i które oddają charakter zamieszczonego w nich tekstu. Całość zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie.

"Jadę sobie. Powrót do Azji" to książka o podróżowaniu - o emocjach, doświadczaniu i odkrywaniu, ale też o pokorze i wolności. Marzena Filipczak wielokrotnie wspomina, że podróżuje sama, ale nie samotnie - i to właśnie widać na kartach książki. Czytałam z przyjemnością. Jeżeli lubicie literaturę podróżniczą, sięgnijcie po publikację autorki i wybierzcie się razem z nią w najdalsze zakątki świata.




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Wielka Litera.


Data wydania: 12 sierpnia 2020
Wydawnictwo: Wielka Litera
Liczba stron: 448

czwartek, sierpnia 27, 2020

Książkowe nowości - wrzesień 2020

Książkowe nowości - wrzesień 2020
Ostatni tydzień sierpnia, a to oznacza, że czas na wrześniowe zapowiedzi wydawnicze. Kolejny miesiąc prezentuje się naprawdę świetnie - na księgarskie półki trafi wiele interesujących nowości. Jak dla mnie to idealna osłoda na zakończenie lata :) Zapraszam was na przegląd tytułów, które szczególnie zwróciły moją uwagę.

Literatura faktu



Na początek trzy nowości od Wydawnictwa Znak Horyzont. 2 września premierę będzie miała książka Jacka Fairweathera. "Ochotnik" to opowieść o rotmistrzu Witoldzie Pileckim, który jako ochotnik trafił we wrześniu 1940 roku do obozu koncentracyjnego Auschwitz. Autor dotarł do nieznanych źródeł i relacji świadków, odkrywając historię niezwykłej odwagi i patriotycznej misji. Z kolei 16 września na księgarskie półki trafi publikacja Jonathana J. Moore'a - "Przerażające choroby i zabójcze terapie, czyli historia medycyny, jakiej nie znałeś". To książka, która bez skrupułów opisuje najbardziej przerażające i bolesne choroby występujące na przestrzeni dziejów. Przedstawia również dziwaczne i zatrważające metody ich leczenia. W opisie wydawcy możemy przeczytać, że to "historia pełna wijących się pasożytów, pękających krost i gnijących kończyn. Tylko czytelnicy o mocnych nerwach i dobrym zdrowiu będą w stanie tę książkę przeczytać" - brzmi ciekawie, prawda? :) Ale to nie koniec, bo 30 września (również nakładem Wydawnictwa Znak Horyzon) ukaże się kolejna publikacja autora - "Mroczne bractwa i tajne kulty, czyli historia sekretnych stowarzyszeń". Ta książka zabiera czytelników w mroczną podróż do owianego aurą tajemnicy świata najniebezpieczniejszych ugrupowań. Będzie to szalona wędrówka pomiędzy religijnymi sektami z niecierpliwością wyczekującymi apokalipsy a współczesnymi organizacjami przestępczymi notorycznie wchodzącymi w konflikt z prawem. Nie będę ukrywać, że lubię takie książki i chętnie przeczytam zarówno pierwszą jak i drugą :)


16 września nakładem Wydawnictwa Znak ukaże się publikacja "Nomadzi. Życie w drodze" - historie współczesnych polskich nomadów, którzy powiedzieli NIE  korpo, etatom i utartemu schematowi, zrozumieli, że życie jest za krótkie, by być przykutym do biurka, spakowali laptopa, dobre buty i ruszyli w świat.

W dobie pandemii na rynku wydawniczym pojawiła się już całkiem spora liczba publikacji poświęconych koronawirusowi i chorobom zakaźnym. Przyznam szczerze, że nie czytałam jeszcze żadnej z nich, ale we wrześniu planuję to zmienić. "Wirus" to zapowiedź Wydawnictwa Niezwykłe oraz prawdziwa historia jednego z najwybitniejszych epidemiologów, który przewidział pandemię. Opierając się na najnowszych badaniach naukowych z zakresu medycyny, Michael Osterholm i Mark Olshaker opisali szczegółowe plany i programy, które należy opracować oraz wymienili zasoby, jakie muszą być dostępne, jeśli chcemy się uchronić przed chorobami zakaźnymi. Premiera 16 września.


Czy ktoś z nas nie kojarzy Marka Niedźwieckiego, dziennikarza muzycznego Polskiego Radia? :) Twórca legendarnej "Listy Przebojów Trójki" w swojej książce "DyrdyMarki" opowiada o życiu na antenie i poza nią, o muzyce i ciszy, PRL-u i współczesności oraz o niezwykłych podróżach i zwykłej codzienności. Będę miała przyjemność opowiedzieć wam więcej o tej książce tutaj na blogu i już nie mogę doczekać się lektury. Premiera 16 września.

Wśród wrześniowych zapowiedzi Wydawnictwa Czarne możemy znaleźć kolejną publikację z serii reporterskiej - "Cokolwiek powiesz, nic nie mów. Zbrodnia i pamięć w Irlandii Północnej". Premiera 16 września.

"W grudniu 1972 roku Jean McConville, wdowa, matka dziesięciorga dzieci, została na ich oczach wywleczona z domu w Belfaście przez zamaskowanych napastników. Wtedy widziano ją po raz ostatni. Wiele lat później okazało się, że IRA skazała ją na śmierć za donosicielstwo. Nigdy nie potwierdzono, czy zarzuty były prawdziwe. McConville i jej rodzina byli ofiarami Kłopotów – konfliktu między republikanami a lojalistami, który przez ponad trzydzieści lat zbierał krwawe żniwo w Irlandii Północnej. Patrick Radden Keefe stara się odtworzyć losy zaginionej wdowy. Przygląda się również członkom IRA, zwłaszcza siostrom Dolours i Marian Price. Próbuje poznać ich historię, zrozumieć, jak kształtowały się i zmieniały ich poglądy. Czy brutalną przemoc, której dopuszczali się bojownicy, usprawiedliwiała trwająca w ich przekonaniu wojna? Jaką rolę w konflikcie odgrywały brytyjskie siły specjalne, których metody były nieraz równie bezwzględne? Jaką cenę zapłacili niewinni ludzie uwikłani w konflikt?" (źródło: opis wydawcy)

We wrześniu na księgarskie półki trafi nowość Wydawnictwa Mando z kategorii literatury faktu. "Kobiety Nowej Huty. Cegły, perły i petardy" Katarzyny Kobylarczyk to opowieść o kobietach, które na własnym przykładzie doświadczały emancypacji poprzez pracę. "Zaglądamy na budowę najmłodszego polskiego miasta, do nowohuckich hoteli robotniczych i na stołówki, do pracowni architektonicznych i izby porodowej. Jesteśmy świadkami bicia rekordów i antyreżimowych demonstracji. Poznajemy dziewczyny: te, które kładły cegły, i te, które rzucały petardy" (źródło: opis wydawcy). Premiera 16 września.


A na koniec coś dla miłośników biografii.
"Żona pianisty" to biografia Haliny Szpilman, żony pianisty Władysława Szpilmana. "Ostatnia rozmowa, której przed śmiercią udzieliła Halina Szpilman pokazuje nie tylko prywatne życie jednego z najwybitniejszych polskich kompozytorów, ale jest także portretem jego żony, wybitnej lekarki, zaangażowanej działaczki, kobiety walczącej o prawa człowieka. To intymna opowieść o życiu pełnym pasji, muzyki i miłości" (źródło: opis wydawcy). Premiera 16 września.

"Bruno" to biografia Brunona Schulza, jednego z najważniejszych prozaików 20-lecia międzywojennego, o którego Sklepach cynamonowych słyszał każdy Polak. Z pewnością warto przyjrzeć się tej publikacji bliżej. Premiera 16 września.

Literatura piękna

We wrześniu czeka nas prawdziwy wysyp książek z gatunku literatury pięknej, co mnie osobiście bardzo cieszy :)


Wspaniałe nowości przygotowało Wydawnictwo Poznańskie. Miesiąc rozpoczniemy od premiery kolejnej publikacji z Serii Skandynawskiej. "Oczy z Rigela" to trzecia część sagi Roy'a Jacobsena. Premiera 2 września.

"Ingrid znalazła się teraz na początku tej podróży – wylew Barbro stanowił nieodwołalny znak, iż czasu jest mało, a życie kruche. O tym jednak Ingrid głośno nie powiedziała. I nie zdradziła również najważniejszego powodu — tego, że im większa będzie Kaja, tym czarniejsze i wyraźniejsze będą jej oczy”. Wojna minęła, a Ingrid Barrøy z niemowlęciem na rękach wyrusza w drogę. Za każdym razem, kiedy prosi o miejsce do spania, pyta o Rosjanina, który uciekał tędy ostatniej zimy i miał oczy takie jak jej córka. Kierunek wędrówki wyznaczają kolejne odpowiedzi. Jedni oferują Ingrid gościnę, inni próbują oszukać. Zwykle mówią niewiele, bo o tym, co zdarzyło się w czasie wojny, lepiej nie rozmawiać. „Oczy z Rigela” to wyjątkowa powieść drogi, pełna tęsknoty, nadziei i siły. Ingrid, wbrew opiniom innych i wbrew samej sobie, podąża niewidzialnym śladem ukochanego, choć doskonale wie, że w nowych czasach kobieta jest zdana tylko na siebie" (źródło: opis wydawcy)

16 września premierę będzie miał "Świeży" Nico Walkera - jedna z najbardziej kontrowersyjnych powieści ostatnich lat, finalistka PEN Hemingway Award oraz jedna z najlepszych książek roku wg „New Yorkera”, „Entertainment Weekly” i „Vogue’a”. Autor napisał ją podczas odsiadki w więzieniu (za napady na banki został skazany na 11 lat pozbawienia wolności).

"Młody mężczyzna na pierwszym roku nauki w college’u poznaje Emily. Połączeni pasją do twórczości Edwarda Albeego i ecstasy szaleńczo się w sobie zakochują. Wkrótce jednak Emily musi wrócić do domu w Elbie, w stanie Nowy Jork, wobec czego chłopak rzuca szkołę i zaciąga się do wojska jako sanitariusz. Życie nie przygotowało go na koszmarną rzeczywistość, którą zastaje w Iraku. Koledzy z jego oddziału na zmianę palą, grają w karty, wdychają sprężone powietrze, nadużywają środków przeciwbólowych i oglądają porno. Oprócz tego giną jeden po drugim podczas kolejnych misji. Przez cały ten czas chłopak stara się podtrzymać na odległość swój związek z Emily. Gdy w końcu wraca do kraju, zespół stresu pourazowego nie pozwala mu normalnie funkcjonować. Uzależnia się od heroiny, a kiedy kończą mu się pieniądze, postanawia zarobić je w jedyny sposób, jaki zna – poprzez przemoc. Zaczyna więc napadać na banki" (źródło: opis wydawcy)

Z kolei na 30 września Wydawnictwo Poznańskie zapowiedziało premierę "Ballady o lutniku" Wiktora Paskowa. To kameralna opowieść o dojrzewaniu osadzona w powojennej Sofii.

"Czy przedmioty mają pamięć? Jeśli tak, jakie wspomnienia przechowują skrzypce, którym wybitnie uzdolniony lutnik szeptał intymne wyznania? Heniga poznajemy przez pryzmat wspomnień dojrzewającego chłopca. Magiczna osobowość mistrza wypełnia cały świat Wiktora. W warsztacie starego lutnika powstają nie tylko skrzypce – to także schronienie przed mrocznym światem stalinizmu w Bułgarii. Droga Wiktora do dorosłości prowadzi przez niełatwe spotkania z przemijaniem i śmiercią, z niezrozumieniem i sąsiadami z kamienicy, którzy przywodzą na myśl bohaterów prozy Eleny Ferrante" (źródło: opis wydawcy)



Wydawnictwo Znak przygotowało na wrzesień nowe wydanie książki "Kobieta w lustrze" Erica-Emmanuela Schmitta (premiera 16 września) oraz publikację Zadie Smith - "Przebłyski" - autorka w niezwykle intymnych zapiskach o doświadczeniach czasu lockdownu podejmuje temat postępującego kryzysu tożsamości. Premiera 2 września.


Wrzesień to również ciekawe nowości Wydawnictwa Literackiego. 16 września premierę będzie miała "Pokora" Szczepana Twardocha - "porywająca powieść o miłości, wojnie i rewolucji. Epicka historia o Berlinie i Śląsku, o Niemcach i Polakach, o podziałach społecznych i etnicznych. O pożądaniu, władzy, uległości i cenie, jaką płaci się w walce o godność". Z kolei 30 września na księgarskie półki trafi "Dodatkowa dusza" Wioletty Grzegorzewskiej - "powieść oparta na prawdziwych, dramatycznych losach ojca i syna, w której czuła więź i bezinteresowne poświęcenie stanowią najwyższe wartości. To też bogato nakreślony portret Warszawy ogarniętej wojennym chaosem - stolica, ciągły i wszechobecny strach oraz ogromna determinacja, by przeżyć".


Wśród zapowiedzi wydawniczych moją uwagę zwróciły dwa tytuły Wydawnictwa W.A.B. Pierwszy z nich to książka "Pory roku. Jesień. Tom 1" Ali Smith, czterokrotnej finalistki Nagrody Bookera, uznawanej za najwybitniejszą współczesną szkocką pisarkę. Publikacja ta stanowi pierwszą część z czterotomowego cyklu. Premiera 2 września.

"Ponad stuletni Daniel Gluck mieszka w domu spokojnej starości. Trzydziestoletnia Elisabeth Demand, która w dzieciństwie wbrew woli swej matki zaprzyjaźniła się z mieszkającym wówczas po sąsiedzku Danielem, teraz czuwa przy łóżku śpiącego starca, rozmyślając o ich dziwnej relacji, która ukształtowała ją na całe życie. Daniel we śnie przeżywa własne wspomnienia, a w tle tych dwóch pełnych wymownych detali reminiscencji Wielka Brytania szykuje się do Brexitu i rozprawy z emigrantami. To pierwsza i od razu niezwykle znacząca powieść, która mierzy się z nową rzeczywistością społeczną Wielkiej Brytanii i reszty Europy" (źródło: opis wydawcy)

Z kolei drugi tytuł to "Nadchodzi chłopiec" autorstwa Han Kang. Premiera 30 września.

"Tongho, nastoletni chłopiec, ginie od żołnierskich kul mimo podniesionych rąk. Od niego rozpoczyna się opowieść o dziesięciodniowej masakrze z 1980 roku w południowokoreańskim Kwangju. Han Kang w swojej wyciszonej, bardzo poetyckiej powieści maluje uniwersalny i ponadczasowy obraz przemocy, która – pozornie epizodyczna – już na zawsze odciska w ludziach swoje piętno" (źródło: opis wydawcy)


16 września to również premiera książki, która szczególnie zwróciła moją uwagę - "Taniec pszczół i inne opowiadania o czasach wojny".

"1 września 1939 roku skończył się świat. Chcemy opowiedzieć o tej apokalipsie. O bohaterstwie zwykłych ludzi. O zdradzie zwykłych ludzi. O unikaniu śmierci cudem. O niemożności uniknięcia śmierci cudem. O strachu. O miłości zwyciężającej strach. O zwieńczonych drutem kolczastym murach, które wznieśli ludzie i uwięzili za nimi innych ludzi. O wyrównywaniu rachunków za zbrodnie, co też jest przecież zbrodnią. Bohaterka jednego z opowiadań mówi o pszczołach. Pszczoły tańczą, by przeżyć i ocalić cały rój. Wsłuchajmy się we wskazówki, jakich udzielają nam zwykli ludzie na kartach tej książki. Bezimienna Żydówka z getta w Otwocku rozumiejąca, że jej życie niewarte jest życia. Layka gotowa spędzić kilka dni w zimnym jeziorze, byle uchronić córkę przed śmiercią. Niemka sprzeniewierzająca się ideologii, by ratować ukochanego. Mała Renate uciekająca przed Armią Czerwoną. Mura, Cyganka, patrząca na poniżenie najbliższych… One i wielu innych – jak pszczoły – alarmują. Ostrzegają. Dają przykład. Patrzmy, jak tańczą" (źródło: opis wydawcy)

A na koniec nowość Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego - "Stacja Tokio Ueno" autorstwa Yu Miri (kolejna publikacja z Serii z Żurawiem). Premiera 7 września.

"Kazu nie żyje i jako duch nawiedza park w pobliżu stacji Tokio Ueno. Choć mężczyzna urodził się w tym samym roku, co cesarz – a to uznaje się za błogosławieństwo – jego życie było pełne bólu i nierzadko doskwierała mu samotność. Od kiedy przyjechał do Tokio, by jako robotnik pracować przy budowie obiektów sportowych na Igrzyska Olimpijskie w 1964 roku, zaczął tracić najbliższych, a pod koniec życia, po tragicznym tsunami w 2011 roku, zamieszkał w parku Ueno w ogromnym miasteczku bezdomnych. Czy po takim życiu Kazu zazna ukojenia? Stacja Tokio Ueno pokazuje nieznane oblicze Japonii, w której bezdomność i bieda dotykają znacznej części społeczeństwa, zwłaszcza osób w podeszłym wieku. W swej przejmującej powieści Yu Miri oddaje głos wykluczonym, udowadniając, że literatura piękna ma ogromną moc uwrażliwiania na palące problemy społeczne" (źródło: opis wydawcy)

Literatura obyczajowa i romantyczna



W tej kategorii znalazły się trzy zapowiedzi Wydawnictwa Czwarta Strona, na których premierę czekam z niecierpliwością.

"Zawsze i na zawsze" Klaudii Bianek to kontynuacja "Życia po tobie". Piękna historia i cieszę się, że będziemy mogli poznać dalsze losy głównej bohaterki. Premiera 2 września.

"Związek z Filipem pozwolił Elizie na nowo uwierzyć, że jest jeszcze zdolna kogoś kochać. Teraz jej świat rozsypał się ponownie, a kobieta nie ma już siły walczyć. Zamyka się w sobie, tracąc nadzieję na miłość. A przecież wydawało się, że szczęście jest w zasięgu ręki! Filip, chcąc ratować związek z Elizą, postanawia dać jej czas, by mogła przemyśleć ich relację. Obydwoje robią wszystko, by zapomnieć o swoim nieszczęściu, skupiając się na pomocy ciężarnej siostrze Elizy, Milenie. Los jednak bywa przewrotny i nieoczekiwanie krzyżuje ich ścieżki. Przypadkowe spotkanie tych dwojga pokaże, że przeznaczenie nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa" (źródło: opis wydawcy)

2 września na księgarskie półki trafi też trzecia część komediowej serii stworzonej przez Agatę Przybyłek - "Gotowi na wszystko".

"Paula marzy, by ktoś odmienił jej życie dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Choć jest zwyczajną dziewczyną z sąsiedztwa, nieustannie marzy o sławie. Popularni ludzie wiodą przecież takie wygodne życie, prawda? Dziewczyna postanawia zgłosić się do nowego reality show, a do realizacji swojego szalonego pomysłu potrzebuje jedynie… partnera! Casting otwarty jest dla par, więc zaradna singielka namawia do udziału przyjaciela ze szkolnych lat. Jeśli zwyciężą w finale, podzielą się główną nagrodą według potrzeb: Paula zdobędzie popularność, a Marcel – pieniądze na wymarzony ślub. Tylko że ślub jak z bajki jest marzeniem jego narzeczonej… Ukochana o niczym nie wie, natomiast chłopak jest przekonany, że będzie wniebowzięta, gdy uda mu się zdobyć pieniądze. Miłość przecież wszystko wybaczy" (źródło: opis wydawcy)

I na koniec kolejna książka Taylor Jenkins Reid, autorki "Siedmiu mężów Evelyn Hugo" oraz "Daisy Jones & The Six". 2 września premierę będzie miała powieść "Na zawsze, ale z przerwą".

"Elsie Porter to dwudziestokilkulatka, której życie składa się z monotonii, przewidywalności i pizzy z ulubionej knajpki Georgie’s Pizza. Kiedy w deszczowy pierwszy dzień nowego roku Elsie wpada odebrać swoje zamówienie, nie spodziewa się, że to właśnie teraz, w żółtych kaloszach i z mokrymi od deszczu włosami, pozna miłość swojego życia. Szybko staje się oczywiste, że Ben i Elsie byli sobie po prostu przeznaczeni" (źródło: opis wydawcy)

Kryminał, thriller i sensacja



W tej kategorii moją uwagę zwróciła nowość Wydawnictwa Albatros. "Córka" Frances Michelle to trzymająca w napięciu opowieść o matczynej odwadze i poświęceniu. Premiera 30 września.

"Kate nigdy nie planowała zostać nastoletnią matką. Ale kiedy okazało się, że los wybrał za nią i nie można nic na to poradzić, postanowiła, że swojej córce będzie okazywała miłość, jakiej sama nigdy nie zaznała. Życie samotnej matki nie było łatwe, ale wszystkie problemy zawsze tylko zbliżały Kate i Becky. Kiedy Becky dorosła i zaczęła stawiać pierwsze kroki jako dociekliwa dziennikarka, Kate wprost pękała z dumy. I właśnie wtedy, kiedy nie mogłaby być szczęśliwsza, doszło do tragedii, która na zawsze odmieni jej życie. Rozpaczliwie pragnąc zrozumieć, co przydarzyło się córce, Kate podąży tropem historii, nad którą pracowała Becky. Czy to możliwe, że fatalny zbieg okoliczności nie był wypadkiem?" (źródło: opis wydawcy)

Powieści historyczne



Pamiętacie książkę "Cudowny chłopak" R. J. Palacio? Tym razem autorka stworzyła powieść historyczną "Biały ptak". Jej premiera zapowiadana jest na 16 września.

"Niepełnosprawny chłopiec, Julien, chroni żydowską dziewczynkę, Sarę, przed wywiezieniem do obozu koncentracyjnego. Pomaga jej, choć wcześniej Sara razem z innymi dziećmi śmiała się z niego i nigdy go nie broniła. Dobro, które ich połączyło, przetrwało II wojnę światową. I kiełkuje nadal, w kolejnych pokoleniach dzieci, które znajdują w sobie odwagę, aby być dobrymi dla innych" (źródło: opis wydawcy)

Wydawnictwo Lira przygotowało powieść "Romantyczni" Doroty Ponińskiej. Premiera 9 września.

"Maurycy, młody litewski szlachcic, który traci matkę w dniu narodzin i wychowuje się w podupadłym majątku razem z siostrą i załamanym po śmierci żony ojcem, wyjeżdża do Wilna. Tam przeżywa fascynację pogańską słowiańszczyzną i miłość do kobiety, która ją uosabia. Stawia też pytania o istotę polskiej tożsamości. Odpowiedź znajduje w poezjach starszego kolegi, Adama Mickiewicza… Tymczasem książę Adam Czartoryski chce wykorzystać  przyjaźń z carem Aleksandrem dla dobra kraju i Uniwersytetu w Wilnie. Czy jednak można być lojalnym wobec cara i Polski jednocześnie? Z kolei Tomasz Zan z przyjaciółmi filomatami piszą wiersze i pragną kształtować wileńską młodzież. Rodzi się polski Romantyzm. Fascynujący obraz pokolenia naszych pierwszych buntowników na tle tętniącego życiem, poezją i miłością Wilna!" (źródło: opis wydawcy)

A na koniec dwa tytuły, które szczególnie mam na oku. Coś dla miłośników przyrody i podróży :)


16 września premierę będzie miała kolejna publikacja z podróżniczej serii Wydawnictwa Wielka Litera "Podróż nieoczywista". Tym razem wybierzemy się do Wiednia. Z kolei Wydawnictwo Poznańskie przygotowało publikację "Łosie w kaczeńcach. O czym milczy Biebrza?" autorstwa Łukasza Łukasika i Magdaleny Sarat. Premiera 30 września.

"Gdzie można spotkać w Polsce błękitne żaby, a gdzie usłyszeć tokujące cietrzewie? Dlaczego znad Biebrzy zniknęły bataliony? I jak może się zakończyć nieoczekiwane spotkanie z wilkiem? Czuliście kiedyś ekscytację na myśl, by przespać w samochodzie noc przy ujemnej temperaturze, a później wstać przed świtem i pół dnia czatować na podmokłym terenie w pozycji leżącej Zapewne niewielu o tym marzy, a zrozumieć może tylko ten, kto tego doświadczył. Ale efekty możemy podziwiać wszyscy – dzięki fotografom i pasjonatom takim jak Magda i Łukasz, którzy od lat z powodzeniem portretują m.in. zmieniające się Bagna Biebrzańskie. Znajdziecie tu wiele zaskakujących ciekawostek o przyrodzie, piękne zdjęcia oraz związane z nimi fascynujące historie" (źródło: opis wydawcy)


Co sądzicie o wrześniowych nowościach? Któryś z tych tytułów zwrócił waszą uwagę? :)

czwartek, sierpnia 27, 2020

#242 "Zamiana" - Beth O'Leary

#242 "Zamiana" - Beth O'Leary
Są takie książki, które otulają serce jak ciepły koc. Takie, które stanowią czarującą mieszankę humoru i wzruszeń. Podnoszą na duchu i przynoszą nadzieję - dzięki nim czujemy się lepiej. Są puchate i urocze i z lekkością poruszają nawet najtrudniejsze i najbardziej bolesne kwestie. Takie są właśnie powieści Beth O'Leary, brytyjskiej pisarki mieszkającej w Londynie. Jej debiutancka książka (podobno napisana w podmiejskim pociągu) zdobyła serca czytelników - moje również :) Zastanawiałam się, czy utrzyma ten wysoki poziom i nadszedł czas, by się przekonać. W sierpniu na księgarskie półki trafiło polskie tłumaczenie jej kolejnej powieści zatytułowanej "Zamiana". Czekałam niecierpliwie na premierę i w końcu tydzień temu z kubkiem herbaty w dłoni zasiadłam do lektury. Spędziłam z nią cały leniwy sobotni dzień i to był doskonały wybór. Ta książka to prawdziwy comfort reading i wspaniały czytelniczy relaks.


Dwie osoby potrzebują zmiany w swoim życiu, więc... zamieniają się domami. Motyw znany z filmu The Holiday, prawda? Zamiana dwóch kobiet w podobnym wieku to świetny pomysł, ale zamiana dwóch spokrewnionych ze sobą kobiet, które dzieli 50 lat - przepis na doskonałą przygodę :) Pokochałam koncepcję książki Beth O'Leary właśnie z tego powodu. Bo przecież na zmiany nigdy nie jest za późno.

Zamiana domów czyli wnuczka i babcia na życiowym zakręcie

Czasami żeby zmienić życie, wystarczy… zmienić mieszkanie. Przekonują się o tym Leena - pracowniczka londyńskiej korporacji - i Eileen, jej mieszkająca w Yorkshire babcia. Eileen marzy o wielkiej miłości, a Leena - o chwili odpoczynku. Dochodzi do zamiany. Leena przenosi się do wiejskiego domu babci i przejmuje jej obowiązki związane m.in. z organizacją majowego festynu. Eileen z kolei trafia do Londynu i zaczyna umawiać się na randki.
Co znajdą, jeśli zaczną żyć zupełnie innym życiem niż dotychczas?

"Zamiana" to bardzo urokliwa książka, którą czyta się z uśmiechem na twarzy. Ma w sobie ogromną dawkę dobrej energii, ciepła i czułości, podobnie zresztą jak wspomniani już "Współlokatorzy". Nowa powieść Beth O'Leary zachwyciła mnie również inteligentnym humorem i angażującymi dialogami między bohaterami. Autorka świetnie uchwyciła charakter Londynu i małej angielskiej miejscowości. Pierwsze zachwyca różnorodnością i tętni nieustannie energią - życie pędzi w nim w zawrotnym tempie. Drugie z kolei jest bardziej spokojne, leniwe i skoncentrowane na relacjach międzyludzkich. Hamleigh to prawdziwa rodzinna wioska - mała, pełna dumy, ale też łatwa do polubienia. Dwa z pozoru zupełnie inne światy i dwie różne prędkości. Beth O'Leary nie mogła przedstawić ich lepiej. Z przyjemnością towarzyszyłam Lennie i jej babci oraz śledziłam ich zmagania - próby odnalezienia się w nowej rzeczywistości. I tu dochodzimy do bardzo istotnej rzeczy, bo "Zamianę" można też pokochać właśnie za wspaniale wykreowane postaci. Dość rzadko trafiam na książki obyczajowe, które koncentrują się na życiu miłosnym kobiet po osiemdziesiątce i miło było poznać kogoś gotowego rozpocząć nowy rozdział życia w tym wieku. Właściwie to osobowość Eileen najbardziej mnie poruszyła. Jest niesamowicie silną kobietą, a jej determinacja, serdeczność i ambicja to trzy cechy, które posiada również Leena. Beth O'Leary stworzyła fantastyczną postać, która pokazuje nam, że nigdy nie jesteśmy zbyt starzy na miłość i szczęście. Uwielbiam ten motyw! Muszę też wspomnieć o bohaterach drugoplanowych. Autorka wyposażyła każdego z nich w unikalne i (często zabawne;) cechy. Nie ma szans, żeby czytelnik ich nie polubił. Stali się sercem tej powieści.

Miłość tu i tam czyli uczuciowe zawirowania

Wątek romantyczny w "Zamianie" jest znacznie mniej rozbudowany i subtelniejszy niż we "Współlokatorach". Powiedziałabym nawet, że stanowi jedynie tło dla sedna tej historii czyli drogi do odkrywania siebie oraz próby wepchnięcia wykolejonego życia na właściwe tory. Przyznam szczerze, trochę żałuję, ale z drugiej strony nic dziwnego - koncepcja książki jest inna i inny jest też typ narracji. Na opisywane wydarzenia patrzymy tym razem z perspektywy dwóch kobiet, które właściwie mają swoje dwie osobne historie (we "Współlokatorach znajdziemy narrację damsko-męską). Chociaż romantyzmu jest nieco mniej, wątek miłosny i tak wyróżnia się typowym dla Beth O'Leary urokiem i humorem. Bardzo go polubiłam :)

"To doświadczenie pokazało jej i mnie, że każdej z nas brakuje części siebie. Musiałyśmy jednak wrócić... każda do siebie samej"

Mimo swojej lekkości i płynności, ta opowieść doskonale wie, jak trafić do serca. Znajdziemy w niej smutne i wzruszające, ale też ciepłe i urocze momenty. Bohaterowie książki zmagają się z bólem po stracie ukochanej osoby, żalem, poczuciem winy, niepewnością, depresją i zagubieniem. Beth O'Leary z delikatnością i wrażliwością porusza też kwestie związane z chorobą, starością, samotnością i przemocą domową. Bez wątpienia "Zamiana" to nie tylko zabawna komedia romantyczna, ale też powieść z ważnym przekazem.

I jak tu nie lubić książek Beth O'Leary? Może i "Zamiana" nie okazała się dla mnie aż tak wielkim hitem jak zeszłoroczni "Współlokatorzy", ale bez wątpienia czytałam ją z przyjemnością. Lubię humor i ciepło obecne w powieściach autorki. Dzięki malowniczej angielskiej wiosce, fascynującym postaciom i czarującemu dowcipowi, "Zamiana" okazała się satysfakcjonującą lekturą. To podnosząca na duchu opowieść o zmianach, na które nigdy nie jest za późno. O znaczeniu i sile międzyludzkich relacji oraz o odkrywaniu radości i przeżywaniu szczęścia mimo bolesnych doświadczeń. Z niecierpliwością czekam na kolejne książki Beth O'Leary. Warto.



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.



Tytuł oryginalny: The Switch
Tłumaczenie: Łukasz Praski
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 12 sierpnia 2020
Liczba stron: 416

wtorek, sierpnia 25, 2020

#241 "Pięć lat z życia Dannie Kohan" - Rebecca Serle

#241 "Pięć lat z życia Dannie Kohan" - Rebecca Serle
Czy znacie słynny cytat z książki "Forrest Gump" - "Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, co ci się trafi"? Bez wątpienia doskonale opisuje nieprzewidywalny charakter naszego życia, ale co ciekawe idealnie pasuje też do literatury. Książki potrafią zaskoczyć. Czasami przynoszą ze sobą emocje i refleksje, których zupełnie się nie spodziewamy. Czegoś takiego doświadczyłam właśnie za sprawą lektury powieści Rebekki Serle. Dannie, główna bohaterka książki, pewnego dnia zasypia i budzi się w 2025 roku w innym mieszkaniu, z innym pierścionkiem zaręczynowym na palcu i w obecności zupełnie obcego mężczyzny. Podróż w czasie nie trwa długo - po godzinie Dannie budzi się w dobrze znanym jej świecie. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to lekka i zabawna komedia romantyczna utrzymana w konwencji filmu "Dziś 13, jutro 30" (uwielbiam go!). Tymczasem nic bardziej mylnego. Ta opowieść rozwija się w zupełnie nieoczekiwanym kierunku - w rezultacie łamie serce, a nastepnie przykleja na nie plaster. Ostatnie strony czyta się z uśmiechem na twarzy i mokrymi oczami. Podobno potrzeba zaledwie pięciu minut, by móc zakochać się w powieści Rebekki Serle. Potwierdzam - tak właśnie jest. Z łatwością pokochacie pióro autorki. Ale w tej historii najpiękniejsze jest to, co doświadczamy i odkrywamy z każdą kolejną przeczytaną stroną. Im dalej, tym więcej autentycznych uczuć, które poruszają do głębi. Na tym polega siła tej książki.


"Gdzie widzisz siebie za pięć lat?". Gdy Dannie słyszy to pytanie podczas rozmowy kwalifikacyjnej, nie ma żadnych trudności z udzieleniem odpowiedzi. Dokładnie wie, w jakim momencie chce znajdować się za pięć lat. Jej życiem rządzą plany. Wie, że poranny prysznic i makijaż zajmują jej trzydzieści sześć minut, a jeśli myje włosy - czterdzieści trzy minuty. Uważa, że związek powinien trwać dwadzieścia cztery miesiące zanim para ze sobą zamieszka, a trzydziestka to idealny wiek na ślub. Zawsze marzyła o pracy w największej i najbardziej prestiżowej kancelarii w mieście, a kanapka z rybną pastą to jej "zwycięskie śniadanie". Nawet przyszłość ma dokładnie zaplanowaną. Ale czy naprawdę można kontrolować każdy aspekt życia? Pięć lat to całkiem sporo. Jak bardzo możemy się zmienić? Jak bardzo mogą zmienić się nasze priorytety? Często przecież życie pisze zupełnie inny scenariusz niż ten, który dla siebie zaplanowaliśmy... Senna przygoda budzi u Dannie najgłębiej skrywane lęki oraz wątpliwości. Czy mężczyzna, z którym się zaręczyła to ten jedyny? Co kryje się za dziwnym snem? Czy to wizja z przyszłości?

Do lektury powieści Rebekki Serle usiadłam, spodziewając się lekkiej romantycznej historii miłosnej pełnej wzlotów i upadków (może w stylu "Coś pożyczonego" Emily Giffin). Myliłam się, ale w dobrym tego słowa znaczeniu.  "Pięć lat z życia Dannie Kohn" to jedna z tych książek, które warto czytać z otwartym umysłem - bez wygórowanych i ściśle określonych oczekiwań. Najlepiej po prostu pozwolić porwać się tej historii i zobaczyć, dokąd nas zaprowadzi. Znajdziemy w niej oczywiście miłość, ale w wielu odcieniach - od tej typowej romantycznej, przez przyjaźń, macierzyństwo, aż po umiłowanie życia. Autorka porusza sporo ważnych kwestii, ale nie chcę zdradzać wam zbyt wiele. Jedno jest pewne - podczas czytania nie zabraknie ani uśmiechu ani łez. Przyjaźń między główną bohaterką a Bellą, żywiołową i spontaniczną artystką, to najjaśniejszy punkt powieści. Rebecca Serle potrafi przywołać bardzo autentyczne uczucia i stworzyć interesujące postaci. Z zainteresowaniem śledzimy ich życiowe zmagania. Właściwie już od pierwszych stron polubiłam styl pisania autorki. Książka wyróżnia się energiczną i wrażliwą prozą oraz płynnością, co sprawia, że można ją przeczytać nawet w jeden dzień. Trudno odłożyć historię Dannie na bok, bo z łatwością stajemy się częścią jej książkowego świata. Muszę przyznać, że cieszyła mnie każda minuta spędzona z tą książką. Dodatkowym smaczkiem, który nadaje powieści barw jest jej fantastyczne nowojorskie tło. Żółte taksówki, mosty, parki, drapacze chmur, znane restauracje, ekscentryczne lofty czyli wielkomiejskie życie :) Te opisy sprawiły, że miałam ochotę pakować walizkę. Jeżeli tak jak ja lubicie Nowy Jork i amerykańską atmosferę w książkach, oprawa powieści Serle przypadnie wam do gustu.

"Wyglądam na zewnątrz, widzę zatoki, mosty, lampy. Woda błyszczy jak obietnica. Myślę o tym, jak wiele życia kryje się w tym mieście, ile tu złamanych serc, ile miłości"

"Pięć lat z życia Dannie Kohan" to poruszająca opowieść o prawdziwej przyjaźni i miłości oraz o odkrywaniu samego siebie. Uświadamia, jak niespodziewanie może zmienić się nasze życie i jak ważna jest obecność ludzi, których kochamy. Wspaniale pokazuje też, jak łatwo utknąć w rutynie i prozie codzienności - i choć możemy czuć się wówczas bezpiecznie, w rzeczywistości tracimy to, co najważniejsze - szansę na spełnienie marzeń. Warto przeczytać.




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.




Tytuł oryginalny: In Five Years
Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 12 sierpnia 2020
Liczba stron: 320

poniedziałek, sierpnia 24, 2020

Poznaliśmy nazwiska siedmiu finalistów Nagrody Literackiej Nike 2020

Poznaliśmy nazwiska siedmiu finalistów Nagrody Literackiej Nike 2020

W poniedziałek 24 sierpnia poznaliśmy nazwiska finalistów Nagrody Literackiej Nike 2020 - spośród dwudziestu tytułów nominowanych do nagrody w maju wyłoniono siedem książek. W tym roku w jury zasiadają: Teresa Bogucka, Agata Dowgird, Maryla Hopfinger, Dariusz Kosiński, Iwona Kurz, Anna Nasiłowska, Magdalena Piekara, Paweł Próchniak (przewodniczący), Szymon Rudnicki.


Na krótkiej liście tegorocznej Nagrody Literackiej NIKE znalazły się:

◾"Jaremianka. Biografia" - Agnieszka Dauksza, Wydawnictwo Znak


Biografia jednej z najzdolniejszych i najbardziej charyzmatycznych artystek XX wieku. Malarka, rzeźbiarka, graficzka, projektantka kostiumów teatralnych, lalek i pomników. Dziewczyna ze Starego Sambora na Kresach, która przyjechała do Krakowa, by „wymyślić sztukę na nowo”. Studiowała pod kierunkiem Xawerego Dunikowskiego, współtworzyła Grupę Krakowską i teatr Cricot, właśnie z nią najchętniej współpracował Tadeusz Kantor (źródło: opis wydawcy)

◾"Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek" - Filip Zawada, Wydawnictwo Znak


"Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek" to historia poszukiwania swojego miejsca na Ziemi, planecie ludzi. Świeża, błyskotliwa proza, która sprawia, że zaczynasz widzieć, jak bardzo świat z twoich wyobrażeń różni się od tego, w którym żyjesz. Z każdą stroną uświadamiasz sobie, że tę książkę Filip Zawada napisał właśnie o tobie (źródło: opis wydawcy)

◾"Baśń o wężowym sercu. Wtóre słowo o Jakóbie Szeli" - Radek Rak, Powergraph


Baśń jest próbą stworzenia na nowo mitologii Galicji. Nie jest powieścią historyczną, i choć napisana z dużym szacunkiem dla ówczesnych realiów społecznych, obyczajowych i politycznych, to zawieszona pozostaje między historią a mitem. Wyrasta z legend, w które obrosła postać chłopskiego przywódcy – tych prawdziwych i tych stworzonych przez Radka Raka. Śledzimy losy młodego Kóby Szeli, wzrusza nas miłość, jaką obdarzyła go Żydówka Chana, czujemy razy pańskiego bata, przeżywamy zauroczenie zmysłową Malwą, wędrujemy przez krainę baśni, żeby zamieszkać we dworze i poczuć zapach krwi rabacji 1846 roku (źródło: opis wydawcy)

◾"Płuczki. W poszukiwaniu żydowskiego złota" - Paweł Piotr Reszka, Wydawnictwo Agora


Paweł Piotr Reszka, laureat Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego, w swojej nowej książce zbiera głosy układające się w przerażającą opowieść o zobojętnieniu, które pozwala traktować masowe mogiły jak złotonośne pola. Nie osądza jednak, lecz szuka odpowiedzi na pytania: jak to możliwe, że po Zagładzie mogła przyjść „gorączka złota”, co kierowało kopaczami i co dzisiaj myślą o tym ich potomkowie (źródło: opis wydawcy)

◾"27 śmierci Toby'ego Obeda" - Joanna Gierak-Onoszko, Fundacja Instytutu Reportażu


Joanna Gierak-Onoszko spędziła w Kanadzie dwa lata, sprawdzając, co ukryto pod tamtejszą kulturową mozaiką. W swoim reportażu autorka kreśli obraz Kanady, który burzy nasze wyobrażenia o tym kraju. "27 śmierci Toby’ego Obeda" to reporterska opowieść o winie i pojednaniu, zbrodni bez kary i ludziach, którzy wymykają się przeznaczeniu (źródło: opis wydawcy)

◾"Pusty las" - Monika Sznajderman, Wydawnictwo Czarne


Prawdą jest, że żyjąc zajmujemy miejsce, po tych, którzy byli przed nami – to oczywista kolej rzeczy. Jednak jak poradzić sobie z przestronną pustką w momencie, kiedy garstka ludzi zajmuje przestrzeń po ośmiuset? Ponadto mając świadomość, że nasi poprzednicy zostali straceni przez brutalne żniwo historii. „Pusty las” opowiada o życiu na beskidzkiej wsi, w Wołyniu. Książka to hołd autorki dla tego miejsca, jego przyrody, historii oraz mieszkańców, którzy kolejno opuszczali to miejsce w poszukiwaniu szczęścia za oceanem (źródło: opis wydawcy)

◾"Kiedy wybuchnie wojna. 1938, studium kryzysu" - Piotr M. Majewski, Wydawnictwo Krytyki Politycznej


Brudne intrygi polityczne, wielkie spektakle propagandowe, zawiła walka wywiadów i perfidne kampanie prowadzone na łamach prasy. Takiej książki o kryzysie monachijskim z 1938 roku jeszcze nie było. Autor przedstawia modelowy przypadek sytuacji, gdy w imię ratowania pokoju Europa uczyniła milowy krok w kierunku katastrofalnej wojny (źródło: opis wydawcy)

Nike to przyznawana od 1997 r. nagroda za najlepszą książkę roku - jedno z najważniejszych polskich wyróżnień literackich. Zwycięzca otrzymuje 100 tys. zł i statuetkę NIKE projektu Gustawa Zemły. Fundatorami nagrody są "Gazeta Wyborcza" i Fundacja Agory. Laureatami nagrody byli m.in. Wiesław Myśliwski, Czesław Miłosz, Dorota Masłowska, Olga Tokarczuk, Jarosław Marek Rymkiewicz, Jerzy Pilch. W ubiegłym roku Nagrodę Literacką Nike i Nike Czytelników zdobył Mariusz Szczygieł za reporterski zbiór "Nie ma".


Zwycięzcę poznamy 4 października.
Copyright © kate in bookland , Blogger