poniedziałek, września 28, 2020

#259 "Lukrecja rusza w świat" - Anne Goscinny /przedpremierowo/

#259 "Lukrecja rusza w świat" - Anne Goscinny /przedpremierowo/

Lukrecja... dobrze pamiętam ten smak z dzieciństwa. Gdy byłam młodsza, raz na jakiś czas otrzymywałam słodycze od cioci z zagranicy. I wśród nich były również podłużne, ciemne cukierki o lukrecjowym smaku. Jak ja ich nie lubiłam... ;) Próbowałam wcisnąć je każdemu - mamie, tacie, koleżankom i kolegom ze szkoły, a nawet naszej bardzo miłej sąsiadce - niestety z marnym rezultatem ;) Ale z "Lukrecją" Anny Goscinny jest zupełnie inaczej.


Anne Goscinny, córka francuskiego pisarza René Goscinny'ego, dorastała w książkowym świecie Mikołajka, a kilka lat temu postanowiła pójść w ślady ojca i napisać własną opowieść skierowaną do młodszych czytelników. I tak powstała Lukrecja - mądra, ciepła i ujmująca dwunastoletnia dziewczynka, uczennica szóstej klasy, mieszkająca ze swoją patchworkową rodziną i żółwiem. Bohaterkę książek Anne Goscinny polscy czytelnicy po raz pierwszy poznali rok temu i, co akurat wcale mnie nie dziwi, skradła ich serce (w tym również i moje:). Jeżeli tęskniliście za Lukrecją tak bardzo jak ja, mam dla was wspaniałą wiadomość. W środę 30 września na księgarskie półki trafi czwarta część jej przygód zatytułowana "Lukrecja rusza w świat". Książka skierowana jest do dzieci między 9. a 12. rokiem życia, ale bez wątpienia przypadnie również do gustu starszym czytelnikom :) W środku znajdziemy fantastyczne ilustracje, które wykonała przyjaciółka autorki - Catel Muller. I tylko spójrzcie na okładkę - jest jasna, kolorowa i zachęca, by poznać historię Lukrecji. A co tym razem czeka naszą rezolutną dwunastolatkę?

W sekundę runął mój świat czyli zmiany, zmiany, zmiany...

"Moje dzieciństwo dawno minęło. Jestem już w szóstej klasie" - tak twierdzi sama Lukrecja, a to oznacza, że nic już nie jest jej straszne... No może oprócz pewnej małej niespodzianki, którą przygotował dla niej ojczym. Grzegorz jest kontrolerem lotów i właśnie dostał awans, a to z kolei oznacza przeprowadzkę na drugi koniec Francji. Pomysł delikatnie mówiąc nie przypada do gustu Lukrecji - dziewczynka kocha swój dom, szkołę i przyjaciółki. Nie może ich przecież stracić. Zrobi wszystko, by nie dopuścić do rozstania... Wspólnie z Lukrecją będziemy pakować i rozpakowywać walizki, szukać w ogrodzie czekoladowych królików i grać w scrabble. Wybierzemy się do fryzjera i wystąpimy na szkolnej scenie. Małe i duże przygody, trudne wybory, pierwsze miłości, rodzinne zawirowania, szkolne wyzwania, radości i smutki - to wszystko znajdziemy w nowej książce Anne Goscinny. Jedno jest pewne - nuda nam nie grozi, a towarzysząc Lukrecji, miło spędzimy czas.

"Lukrecja rusza w świat" to kolejna udana książka Anne Goscinny - zabawna, ciepła, mądra i pełna dobrej energii. Ogrzewa serce, poprawia nastrój, wywołuje na twarzy uśmiech i naprawdę świetnie spełnia swoją rozrywkową funkcję. Autorka ma lekkie i błyskotliwe pióro doprawione szczyptą zabawnej ironii, co gwarantuje małe i duże chichoty. Ale to nie wszystko. Książka Anne Goscinny, choć napisana z humorem i pomysłem, nie tylko bawi, ale też uczy - wrażliwości, szacunku i akceptacji. Między wersami przeczytamy o przyjaźni, miłości i rodzinnym wsparciu. Bo rodzina Lukrecji to wyjątkowo barwna mieszanka. Choć bardzo się od siebie różnią, dla każdego jest w niej miejsce, a razem tworzą zgraną drużynę. Wiele ważnych treści płynie z tej książki. Jeżeli szukacie wartościowej literatury dziecięcej, seria o Lukrecji to doskonały wybór.

Bo nawet wtedy gdy los podkłada nam nogę, warto szukać dobrych stron

Lukrecja to bohaterka, z którą można się z łatwością utożsamiać. Ma ciekawą osobowość i już od pierwszych stron wzbudza sympatię, co sprawia, że jej losy śledzimy z przyjemnością. Warto wspomnieć, że w książce Anne Goscinny znajdziemy też wiele barwnych drugoplanowych postaci, a każda z nich wnosi do tej historii coś interesującego (bo jak tu nie polubić ekscentrycznej babci Lukrecji - Scarlett, która gra w pokera i lubi Porto (wcale nie miasto, a wino;)
"Lukrecja rusza w świat" to jedna z tych książek, które poleca się z przyjemnością. Idealna propozycja dla małych i dużych czytelników (również na prezent - przetestowane ;) Jestem zachwycona. Czytajcie i bawcie się dobrze, warto❤



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak Emotikon.



Tytuł oryginalny: Le monde de Lucrece 4
Tłumaczenie: Magdalena Talar
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Data wydania: 30 września 2020
Liczba stron: 188


niedziela, września 27, 2020

Książkowe nowości - październik 2020

Książkowe nowości - październik 2020
Przyszedł czas na październikowe zapowiedzi wydawnicze. Po wyjątkowym wrześniu kolejny miesiąc nie zwalnia tempa. W zestawieniu znalazły się nowości, które szczególnie zwróciły moją uwagę i o których w większości będę mogła opowiedzieć na blogu. Październik to również pierwsze świąteczne zapowiedzi, ale o nich przygotuję dla was osobny wpis. To co, gotowi? Zaczynamy :)

Literatura faktu



W tej kategorii znalazły się przede wszystkim wspaniałe nowości Wydawnictwa Poznańskiego. Bardzo polubiłam ich serię reporterską i na każdy kolejny tytuł czekam z niecierpliwością. Tak jest również w przypadku książki Agnieszki Rostkowskiej, korespondentki polskich mediów w Turcji. "Wojownicy o szklanych oczach. W poszukiwaniu Nowej Turcji" to reportaż "o tym, że nadzieja i wolność nigdy nie giną – tylko zmieniają miejsce zamieszkania". Autorka "rusza w drogę, by opisać zmiany zachodzące nad Bosforem. Portretuje mieszkańców Nowej Turcji, zarówno tych, którzy oddychają w niej pełną piersią, jak i tych, którzy duszą się od gazu łzawiącego. Wyjaśnia, co kryje się za spektakularną przebudową Stambułu, i docieka, dlaczego na południowy wschód kraju wciąż powracają czołgi" (źródło: opis wydawcy). Premiera 28 października.

Drugi reporterski tytuł Poznańskiego to książka Jodi Kantor i Megan Twohey. "Powiedziała. Śledztwo, które zdemaskowało Harveya Weinsteina i zapoczątkowało ruch #MeToo" stanowi "trzymający w napięciu zapis śledztwa dziennikarskiego w sprawie Weinsteina, które w 2017 roku przeprowadziły autorki książki (dziennikarki „The New York Times” i laureatki Pulitzera). Jednocześnie to ważna książka o władzy, która deprawuje, o wyzwalaniu się z roli ofiary i walce prawdy z kłamstwem. Autorki szukają też odpowiedzi na pytanie o konsekwencje swoich reportaży i skutki ruchu #MeToo: Co się zmieniło? Kantor i Twohey z dokładnością opisują, jak docierały do kolejnych ofiar Weinsteina, jak przekonywały je do mówienia, a także o kontratakach zhańbionego producenta i jego sztabu. Jest to opowieść o kobietach, które rzucając wyzwanie potworowi, były gotowe stoczyć walkę o prawdę" (źródło: opis wydawcy). Premiera 14 października.



Nadchodzący miesiąc ucieszy miłośników historii. 28 października na księgarskie półki trafią dwie interesujące nowości. Pierwsza z nich to książka Jurgena Osterhammela - "Historia XIX wieku. Przeobrażenie świata". Wydawnictwo przygotowało drugie, poprawione wydanie. Ta książka stanowi wszechstronną panoramę najbardziej innowacyjnego wieku w dziejach ludzkości. "Autor z pasją opisuje osiągnięcia epoki industrializacji: maszynowe przyspieszenie, ruchy emancypacyjne czy triumfalny pochód filmu, ale też jej upiory: krwawe wojny, 16-godzinny dzień pracy, anarchię w rachubie czasu czy komercyjne wystawianie na widok publiczny tzw. osobliwych ludzi. 'Historia XIX wieku. Przeobrażenie świata' to nie tylko wybitna praca historyczna, ale przede wszystkim wciągająca lektura, od której trudno się oderwać" (źródło: opis wydawcy).

Drugi historyczny tytuł to gratka dla miłośników USA. Książka "My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych" Jill Lepore, wybitnej i nagradzanej historyczki, stanowi "nowe, intrygujące spojrzenie na dzieje Ameryki". "Jill Lepore przedstawia historię Stanów Zjednoczonych w zaskakującej interpretacji. Wychodząc od głównych amerykańskich idei, tych „oczywistych prawd”, o których mówił Jefferson – politycznej równości, praw naturalnych i suwerenności narodu – autorka zadaje podstawowe pytanie: Czy burzliwa historia Ameryki dowodzi tych prawd, czy też im zaprzecza? Lepore śledzi ich obecność od czasów pierwszych pionierów po izolacjonistów, od właścicieli niewolników po obrońców praw człowieka, od początków prasy drukarskiej po Facebooka. Stwierdza też, że sprzeczności w nich zawarte budują naród, który chce walczyć o sens swojej historii" (źródło: opis wydawcy)


W październiku pojawi się również nowa publikacja z amerykańskiej serii Wydawnictwa Czarne. "Janice. Życie i muzyka" Holly George-Warren to opowieść o Janis Joplin - "utalentowanej wokalistce, słynnej imprezowiczce, gwieździe San Francisco, jednej z pierwszych celebrytek swoich czasów, a także bliskiej znajomej Jimiego Hendrixa i kochance Krisa Kristoffersona, buntowniczce, która pobiła się z Jimem Morrisonem, i romantyczce wpatrzonej w Arethę Franklin i Bessie Smith" (źródło: opis wydawcy). Premiera 21 października.

Przeglądając książki z gatunku literatury faktu, warto zwrócić uwagę na zapowiedź Wydawnictwa W.A.B. "Rodziny himalaistów" Joanny Sokolińskiej i Katarzyny Skrzydłowskiej-Kalukin to książka, w której najbliżsi wybitnych polskich himalaistów opowiadają o tym, jak miłość do wysokich gór wpływa na różne aspekty ich życia. Czy himalaiście wolno mieć dzieci? A męża? Żonę? Czy realizacja marzeń o najwyższych górach jest przejawem egoizmu wspinaczy, czy ich prawem do życia na własnych zasadach? Premiera 14 października.

Na koniec coś ciekawego dla miłośników historii i biografii. 14 października premierę będzie miała książka "Piłsudski. Portret przewrotny", w której Maciej Gablankowski "rozprawia się z najczęściej powtarzanymi mitami na temat Marszałka i prezentuje zupełnie inne spojrzenie na tę genialną, choć skomplikowaną i kontrowersyjną postać. To sprawia, że otrzymujemy biografię niezwykle błyskotliwą i inspirującą do niekończących się historycznych dyskusji" (źródło: opis wydawcy)

Literatura piękna


14 października premierę będzie miała książka, która znalazła się na krótkiej liście tytułów nominowanych do Nagrody Bookera. "10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie" Elif Shafak to "opowieść o życiu w świecie, w którym wielu ludziom nadal odbiera się prawo do bycia sobą".

"Czy wystarczy 10 minut i 38 sekund, aby opowiedzieć całe ludzkie życie? Leila nie żyje. Jej ciało jest martwe, ale mózg jeszcze pracuje. Każda kolejna minuta przynosi ze sobą wspomnienie innych wydarzeń, smaków i zapachów" (źródło: opis wydawcy)

Również 14 października na księgarskie półki trafi nowość Wydawnictwa Albatros - "Kolory ognia" Pierre Lemaitre.

"Nie ma takiego piekła, które pokonałoby tę kobietę. Luty 1927 roku. Cały Paryż zbiera się na pogrzebie wpływowego milionera, Marcela Péricourta. Jego finansowe imperium ma przejąć wnuk, ale los decyduje inaczej… Jednego dnia załamuje się całe życie córki Marcela, Madeleine, a ona sama orientuje się, że nie zostało jej nic, prócz nędzy i upadku. Madeleine przyjdzie zmierzyć się z niegodziwością ludzi, chciwością czasów, korupcją oraz niezdrową ambicją zarządców imperium jej ojca. Będzie musiała wykorzystać całą inteligencję, determinację oraz odziedziczony po ojcu instynkt, by przetrwać i odbudować życie i majątek, choć jej, jako kobiecie, nie przysługuje nawet prawo do podpisania czeku…" (źródło: opis wydawcy)

Powieści historyczne


W październiku na księgarskie półki trafi "Dziki łubin", druga część rodzinnej sagi Charlotte Link. Ponieważ dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak Horyzont mogłam przeczytać ją przedpremierowo, na blogu znalazła się już recenzja Link do recenzji Serdecznie polecam. Premiera 14 października.

"Trzecia Rzesza, rok 1938.  W państwie pod rządami Adolfa Hitlera panuje antysemityzm, a przeciwnicy władzy muszą się liczyć z represjami. Za chwilę oblicze Europy i całego świata się zmieni, ale młodziutka Belle Lombard nie interesuje się polityką. Ma ambitne plany, marzy o zostaniu gwiazdą filmową i związaniu się z mężczyzną swojego życia. Czas pokaże, czy to właściwy kandydat… Felicja, matka Belle, bardziej niż córką zajmuje się fabryką i rozważa podjęcie współpracy z nazistami. Kiedy w jej życiu pojawiają się Alex i Maksym, musi stawić czoła rodzącym się na nowo uczuciom. Na którego z mężczyzn będzie mogła liczyć w tych trudnych czasach?" (źródło: opis wydawcy)

Nowy miesiąc to również wspaniała zapowiedź Wydawnictwa Lira. "Ogień i lód" to powieść Joanny Wtulich, która zabierze nas do dwudziestowiecznego Lwowa. Premiera 7 października.

"Debiutująca na salonach hrabianka Anna Lipińska zwraca uwagę pułkownika Michała Dukajskiego. Śmiałej i nie bojącej się wyrażać własnych opinii Annie wpada jednak w oko przemysłowiec Adam Małaszewicz. Czy młoda bohaterka znajdzie sposób na pogodzenie obowiązków z pragnieniami?" (źródło: opis wydawcy).

Literatura obyczajowa



Czy są tutaj fani Jojo Moes? 28 października do naszych rąk trafi nowa książka autorki (właściwie nowa-stara, bo po raz pierwszy została wydana w 2015 roku, ale nie mieliśmy do tej pory jej polskiego tłumaczenia) - "Dwa dni w Paryżu". Czekam niecierpliwie, bo bardzo lubię pióro Moyes. Na dodatek ten Paryż w tle 😍

"Zanim zdążyła się zastanowić, weszła do biura podróży i kupiła dwa bilety. To zupełnie nie w stylu Nell! Dwa dni w Paryżu, pierwsza szalona decyzja w jej życiu… Tylko że spełnia się najgorszy scenariusz i Nell zostaje sama w mieście zakochanych. Ale przecież jest w Paryżu! Na tyle wielkim, żeby poczuć się wolną, i na tyle małym, żeby spotkać kogoś naprawdę wyjątkowego. Tylko tutaj można poczuć taki przypływ odwagi. Dać się zaprosić na drinka chłopakowi, który zachwycił się tym samym obrazem Fridy Kahlo. Zobaczyć wszystkie atrakcje Paryża w ciągu dwudziestominutowego rajdu na skuterze. Przeżyć najlepszą noc w swoim życiu. I zamiast tworzyć kolejną listę za i przeciw, zapisać na czystej kartce tylko dwa słowa: Żyj chwilą" (źródło: opis wydawcy)

Wydawnictwo Albatros przygotowało dla nas dwa ciekawe tytuły. Ich premiera zapowiadana jest na 14 października. Pierwszy z nich to wyczekana przeze mnie nowa książka Lucindy Riley (kocham jeszcze bardziej niż Moyes;). "Dziewczyna z Neapolu" to opowieść o miłości, muzyce i zdradzie.

"Rosanna Menici, piękna Włoszka, która zrobiła zawrotną karierę w jednej z najsłynniejszych oper świata, spisuje dla syna pamiętnik, by wyjaśnić trudne uczucie, jakie łączyło ją z jego ojcem. Rosanna poznała Roberta w 1966 roku, kiedy śpiewała na rodzinnej uroczystości. Tego dnia znalazła miłość i drogę, jaką potem potoczyło się jej życie. Za radą dużo starszego Roberta Rosanna zaczęła uczyć się śpiewu, by po latach zostać najważniejszą solistką La Scali" (źródło: opis wydawcy)

Drugi tytuł to kolejna publikacja z serii Mała Czarna (składają się na nią "Współlokatorzy" i "Zamiana" Beth O'Leary oraz "Lista, która zmieniła moje życie" Olivii Beirne). "Co powiesz na spotkanie?" Rachel Winters to zabawna komedia romantyczna z dużą dawką humoru i miłosnych zawirowań.

"Napisać komedię romantyczną w dzisiejszym świecie to prawdziwe wyzwanie! Bo przecież wszystkie romantyczne historie wymyślono w latach 90… I czy dzisiaj ktoś jeszcze potrzebuje się wzruszać…? Evie jest przekonana, że tak! Ezra jest przekonany, że nie. I mają problem, bo on musi napisać scenariusz komedii romantycznej, chociaż bardzo tego nie chce. A jej przyszłość zależy od tego, czy jemu się uda. Evie nie zamierza siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż Ezra prześle jej szefowi gotowy tekst. O nie – to mogłoby się nigdy nie wydarzyć. Zamiast tego proponuje układ – ona będzie mu dostarczać zabawnych inspiracji i udowodni, że w prawdziwym życiu można zakochać się jak w filmie, a on będzie pisał (źródło: opis wydawcy)


"Miss Birmy" Charmaine Craig to oparta na prawdziwej historii wielopokoleniowa saga o miłości, rodzinie i poszukiwaniu tożsamości, osnuta na tle przejmującego obrazu wojny. Premiera 28 października.

"Benny i Khin nie mówią w tym samym języku, ale oboje są tak samotni, że decydują się na małżeństwo. On nie zna swoich prawdziwych korzeni. Ona nie może się otrząsnąć z rodzinnej tragedii, której powodem było pochodzenie etniczne. Gdy Birma pogrąża się w chaosie drugiej wojny światowej, rodzi się ich córka Luiza. Burzliwe dzieciństwo kształtuje charakter dziewczyny, która od młodości zachwyca urodą. Świadomość trudnej i bolesnej przeszłości rodziców nie opuszcza jej nawet na scenie, gdy jako nastolatka walczy o tytuł Miss Birmy. Stawka jest wysoka – konkurs piękności może zjednoczyć ogarnięty wojną kraj albo jeszcze bardziej go podzielić. Czy jedna kobieta może dać nadzieję krajowi, który chwieje się w posadach? Jaką cenę Luiza zapłaci za zwycięstwo?" (źródło: opis wydawcy)

Wydawnictwo Czwarta Strona przygotowało dla nas nowy tytuł - "Księga zapomnianych żyć" Bridget Collins. To niesamowita historia o zakazanej miłości, lojalności, przyjaźni i wielkiej, magicznej mocy książek. Premiera 14 października.

"Wyobraź sobie świat, w którym książki są zakazane, a ich czytanie jest uważane za zbrodnię. Wyobraź sobie świat, w którym każde złe wspomnienie i nawet największa rozpacz mogą zostać całkowicie wymazane z pamięci. Wyobraź sobie świat, w którym możesz ukryć każdą krzywdę i niegodziwość, jakich kiedykolwiek się dopuściłeś. Te światy są ze sobą nierozerwalnie połączone. Wszystko przez Oprawców. Emmet Farmer jest dobrym, pracowitym synem, który każdy dzień spędza na roli, pomagając rodzicom związać koniec z końcem. Wszystko się zmienia, gdy otrzymuje list z wezwaniem do odbycia praktyk w pracowni Seredith, kobiety zajmującej się tajemniczym procesem oprawiania książek. Emmet, który o księgach i Oprawcach wie niewiele, ale pamięta panującą wokół nich atmosferę strachu, tajemnicy i nieskrywanej pogardy, niechętnie rozpoczyna żmudną naukę w warsztacie. Pod czujnym okiem Oprawczyni poznaje sekrety gilotyny, czcionek i starego pergaminu. Być może właśnie wśród pachnących kurzem książek i skórzanych opraw odnajdzie prawdziwego siebie" (źródło: opis wydawcy)


W październiku Wydawnictwo Literackie przygotowało dwa magiczne tytuły.


"Odrobina czarów" - Michelle Harrison Premiera 28 października

"Zaginiona siostra, stara legenda i ... odrobina czarów ✨ Autorka porywającej "Szczypty magii" zaprasza na kolejną zapierającą dech w piersiach przygodę sióstr Wspacznych, która sprawi, że nawet największy niedowiarek, uwierzy w czary. Rodzinna klątwa została zdjęta. Charlie, Betty i Fliss nareszcie mogą swobodnie opuścić mroczny Wronoskał. Marzy im się wakacyjna wyprawa w nieznane, a czeka je szalona, magiczna przygoda, w wir której wciąga siostry Wspaczne tajemnicza uciekinierka z Udręki... Błądka umie oswajać budzące grozę ogniki znad bagien, w potarganej, znoszonej sukience ukrywa starą mapę oraz wiedźmi kamień i ściąga na rodzinę Wspacznych nowe kłopoty. Czy los przypadkowo przywiódł uciekinierkę tej wypełnionej melodią dzwonów nocy właśnie do Kieszeni Kłusownika? Kto stoi za zniknięciem małej Charlie i ukochanej Buni? Czy uzbrojone jedynie w odrobinę magii Betty i Fliss odnajdą siostrę i babcię? Czy dane im będzie odkryć tajemniczą wyspę, ukrytą przed laty przed wścibskimi oczami gapiów, przez starą wiedźmę? (źródło: opis wydawcy)

"Wyznanie" - Jessie Burton (autorka książek "Miniaturzystka" i "Marzycielki")
Premiera 28 października.

"Miłość, która odurza i niszczy. Decyzja, która zmienia życie wielu osób. Słabość, która okazuje się siłą. Trzy kobiety i jedna tajemnica, która je połączy. Na zawsze. Pewnego zimowego popołudnia 1980 roku w londyńskim parku Hampstead Heath Elise Morceau poznaje Constance Holden i w okamgnieniu traci dla niej głowę. Connie jest odważna i pociągająca, odnosi sukcesy jako pisarka, a na podstawie jej powieści powstaje właśnie hollywoodzki film. Elise wyrusza z nią do Los Angeles, miasta wielkich gwiazd i wspaniałych rezydencji. Ale podczas gdy Connie chłonie wszystkimi zmysłami ten świat blichtru i ułudy, w którym wielu spełnia swoje marzenia, a nikt nie mówi prawdy, Elise jest bliska szaleństwa. Nocna rozmowa jej przyjaciółki, którą słyszy przypadkiem po przyjęciu z okazji swoich dwudziestych trzecich urodzin, burzy całe jej życie. Elise podejmuje spontanicznie decyzję, po której nic już nie będzie takie samo. Trzydzieści lat później Rose Simmons szuka informacji na temat matki, która zniknęła w jej wczesnym dzieciństwie. Dowiedziawszy się, że ostatnią osobą, która ją widziała, była Constance Holden, samotna pisarka, która u szczytu sławy wycofała się z życia publicznego, Rose pojawia się w domu Connie w nadziei wysłuchania jej wyznania..." (źródło: opis wydawcy)

I na koniec coś kulinarno-zdrowotnego od Wydawnictwa Znak :)


14 października ukaże się "Dieta Doktora. Pokonaj choroby!" czyli pierwszy z cyklu poradników o autorskiej diecie lekarza Rupy Aujla’ego, który łączy wiedzę lekarską z ajurwedą oraz medycyną naturalną. Udowadnia, jak wielkie znaczenie dla naszego zdrowia ma dieta, wyjaśniając związek między żywieniem a chorobami. O tej książce będę miała okazję opowiedzieć wam na blogu.



Co sądzicie o październikowych zapowiedziach? Któryś z tytułów wpadł wam w oko? A może czekacie na inne premiery? :)

niedziela, września 27, 2020

#258 "Kobiety Nowej Huty. Cegły, perły i petardy" - Katarzyna Kobylarczyk

#258 "Kobiety Nowej Huty. Cegły, perły i petardy" - Katarzyna Kobylarczyk
"Przyjedź tu i zobacz, jak rośnie nowe miasto"

Rozpoczęcie budowy Nowej Huty w 1949 roku spotkało się ze sporym entuzjazmem - obiecywano pracę, płacę i mieszkanie. Można powiedzieć, że do samego projektu i jego realizacji przystąpiono z rozmachem. Zaplanowano nie tylko budowę "Giganta" - Huty im. Lenina, ale także stworzenie od podstaw ogromnego miasta robotniczego. Nowa Huta z założenia miała być wyjątkowym przedsięwzięciem gospodarczym komunistycznej Polski oraz idealnym miastem socjalistycznym powstającym na pustym i martwym terenie podkrakowskich wsi (przynajmniej tak właśnie wyglądał przekaz propagandowy). Miały ją stworzyć niewykwalifikowane ręce przodowników pracy dla dobra narodu i na chwałę Stalina. Do budowy zgłosiło się wielu - nie tylko mężczyźni. I choć początkowo warunki mieszkalne były tragiczne, wkrótce zaczęły powstawać kolejne budynki - bloki mieszkalne, przedszkola, zakładowe stołówki, świetlice, parki i stadiony. Życie w Nowej Hucie miało toczyć się zgodnie z socjalistycznymi wzorcami. Symbolem Nowej Huty został Piotr Ożański - murarz, który bił rekordy wydajności - wraz z dowodzonym przez siebie zespołem w ciągu ośmiu godzin pracy ułożył ok. 35 tys. cegieł. On również stał się pierwowzorem Mateusza Birkuta, głównego bohatera filmu Andrzeja Wajdy "Człowiek z marmuru", a znakiem rozpoznawczym Nowej Huty - półnagi mężczyzna z kielnią w dłoni. Czy słusznie? A gdzie w takim razie podziały się one - murarki, artystki, architektki, działaczki, przodowniczki pracy i opozycjonistki? Nowa Huta była kobietą. I to właśnie zapomnianym nowohuciankom Katarzyna Kobylarczyk oddaje głos - odsłania przed nami fascynujące historie, które rozgrywały się w ceglanym pyle, domowym zaciszu i huku petard. "Kobiety Nowej Huty" to opowieść o walce - z szarą codziennością i komunistycznym reżimem, o lepszą przyszłość dla siebie i rodziny. Jak wyglądało życie nowohucianek? I dlaczego ich historie przykrył kurz zapomnienia?


"Spisałam losy kobiet, które zbudowały, wykarmiły i wychowały Nową Hutę, a potem wywalczyły jej wolność. Wciąż tu mieszkają. To moje sąsiadki, nowohucianki"

Książka "Kobiety Nowej Huty" to wrześniowa nowość Wydawnictwa Mando. Jej autorka, Katarzyna Kobylarczyk, pochodzi z Nowej Huty - jest dziennikarką i pisarką (za reportaż "Strup. Hiszpania rozdrapuje rany" otrzymała Nagrodę im. Ryszarda Kapuścińskiego). "Kobiety Nowej Huty" to bez wątpienia jedna z tych publikacji, które warto polecać - zwraca uwagę skrupulatnością, wnikliwością i czujnym piórem autorki. Katarzyna Kobylarczyk wykonała dobry reporterski research. Dotarła nie tylko do zapisów w archiwach, gazetach i kronikach, ale również do wspomnień nowohucianek i ich bliskich. W rezultacie powstał fascynujący reportaż rzucający światło na wiele indywidualnych historii. W książce przeczytamy m.in. o Zofii Włodek - pierwszej murarce Nowej Huty, Marcie Ingarden, która wspólnie z mężem projektowała miasto, Wiesławie Ciesielskiej - opozycjonistce oraz o Jadwidze Beaupre, która uczyła nowohucianki rodzić w jednej z pierwszych polskich szkół rodzenia. To tylko mała część kobiet pojawiających się na kartach książki Katarzyny Kobylarczyk. W tle rozciąga się panorama codziennego życia w nowym mieście - warunki mieszkalne, osobiste dramaty i sukcesy, praca, rozrywka, lęki i nadzieje. Katarzyna Kobylarczyk wspomina o masowym wywłaszczeniu (wielu mieszkańców wsi, które wybrano pod budowę Nowej Huty, straciło dorobek życia - zniszczeniu uległy domy, żyzne gleby, wiśniowe sady i pola uprawne), a także o działalności opozycyjnej, strajkach, demonstracjach i stanie wojennym. "Kobiety Nowej Huty" to spojrzenie za kulisy - z kobiecego punktu widzenia.

Czy można wybudować blok mieszkalny w 14 dni? Czy w Nowej Hucie oprócz pracy był czas na miłość i rozrywkę? Czy czarne nowohuckie legendy to prawda? Jak rodziło się dzieci w socjalistycznym mieście? Czy kobiety mogły konkurować z mężczyznami? Czy życie w Nowej Hucie rzeczywiście wyglądało tak, jak obiecywano?

Przyznam szczerze, że to moje pierwsze spotkanie z reportażem Katarzyny Kobylińskiej. Nigdy wcześniej nie miałam również okazji przeczytać żadnej publikacji poświęconej Nowej Hucie. Można powiedzieć, że książka autorki stanowi mozaikę skomplikowanych ludzkich losów - kobiecych losów. Bo to właśnie kobiety są jej bohaterkami. Ale co ważne ostatecznie tworzy spójną całość, szerszy obrazek, niełatwego życia w komunistycznej rzeczywistości. W Nowej Hucie na przestrzeni kolejnych lat boleśnie zderzały się ze sobą nadzieja i rozczarowanie. Kobiety pragnęły lepszego życia - mieszkania, pracy i płacy. Nowa Huta wydawała się więc rajem. Ale czy tak rzeczywiście było? "Kobiety Nowej Huty" to zapiski kobiecej walki, determinacji, samodzielności, solidarności, ale też rywalizacji, upadków i chwil zwątpienia. Katarzyna Kobylarczyk stworzyła wieloaspektowy i bogaty reportaż. Autorka ma dużą świadomość i precyzję słowną - potrafi użyć takich słów, które idealnie trafiają w sedno. Dzięki temu "Kobiety Nowej Huty" to publikacja wnikliwa, przemyślana i merytoryczna. I żywa, głównie za sprawą wplecionych w tekst fragmentów wypowiedzi i odtwarzanych w nieco fabularyzowanym stylu opisów wydarzeń.

"Nowa Huta, która zaczynała jako miasto młodych mężczyzn, na starość stała się miastem kobiet. Zrozumiałam też, że to one są jej pamięcią. Pamiętają łany zbóż na miejscu bloków, kurz, pył i błoto wielkiej budowy, obietnice raju i siermiężną rzeczywistość, całowanie ścian nowego mieszkania i kolejki po mięso, zamach na pomnik Lenina, ciężką pracę i miłość, huk petard i zapach gazów łzawiących…"

Książkę Katarzyny Kobylarczyk przeczytałam z dużym zainteresowaniem. To ważna publikacja, która przywraca kobietom Nowej Huty należne im miejsce w historii, chroniąc je przed zapomnieniem. Momentami smutna i poruszająca, czasami zabawna, a czasem refleksyjna - ta książka ma wiele różnych odcieni, podobnie jak jej bohaterki. Publikacja została wydana w twardej oprawie i uzupełniona czarno-białym materiałem fotograficznym. Warto przeczytać.




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Mando.


Data wydania: 16 września 2020
Wydawnictwo: Mando
Liczba stron: 272

sobota, września 26, 2020

#257 "Biały ptak" - R.J.Palacio

#257 "Biały ptak" - R.J.Palacio
Druga wojna światowa to jeden z najmroczniejszych okresów w dziejach ludzkości. Konflikt zbrojny brutalnie wdarł się do życia milionów osób, w tym również dzieci. Wojna była dla nich niczym kurs przyspieszonego dorastania. Często musiały pracować i opiekować się młodszym rodzeństwem, trafiały do obozów koncentracyjnych i przytułków, wysyłano je na roboty przymusowe i zamykano w gettach oraz obozach karnych. Dla wielu z nich wojna oznaczała koniec beztroskiego dzieciństwa - rozłąkę z najbliższymi i przyjaciółmi, permanentny lęk i samotność, tęsknotę, głód, zimno, choroby, a często też śmierć. Mimo tak ekstremalnie trudnych warunków dzieci potrafiły nieraz wykazać się ogromną odwagą, empatią i dojrzałością, znacznie przewyższającą ich wiek. Podobnie zresztą jak dorośli. Znamy wiele indywidualnych historii, które udowadniają, że nawet w tych najmroczniejszych czasach wciąż istniały dobroć i życzliwość przeciwstawiające się nienawiści i złu.

I choć wydarzenia, o których wspominamy, rozegrały się zaledwie 80 lat temu, dla wielu młodych ludzi stanowią one odległą historię - coś, do czego nie wraca się zbyt często. Czy z dziećmi i młodzieżą należy rozmawiać o latach drugiej wojny światowej? Jak poruszyć z nastolatkami trudną i bolesną tematykę Holocaustu? Czy przeszłość może stanowić dla młodego pokolenia cenną lekcję tolerancji i życzliwości?

"Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, są skazani na jej powtarzanie" - Georg Santayana


Jeżeli pamiętacie "Cudownego chłopaka", historię o Auggiem Pullmanie - 'zwykłym chłopcu o niezwykłej twarzy', to z pewnością ucieszyła was wiadomość o nowej książce autorki. Tym razem R.J.Palacio oddała w ręce czytelników coś wyjątkowego, nie tylko ze względu na poruszaną tematykę, ale również z uwagi na niebanalną formę. "Biały ptak" to debiutancka powieść graficzna Palacio skierowana do dzieci powyżej 12. roku życia (choć jak to zwykle bywa w przypadku podobnych publikacji, książka zdobywa uznanie i cieszy się popularnością również wśród starszych czytelników). R.J.Palacio "Cudownym chłopakiem" rozpoczęła cykl publikacji, które w dość luźny sposób łączą się ze sobą (można czytać je oddzielnie, ale mają wspólne elementy np. pojawiają się w nich te same postacie). "Biały ptak" stanowi kolejną część tego cyklu, ponieważ rozwija nieco wątek Juliana, chłopca, który niegdyś wyśmiewał odmienność Auggiego. Nowa książka R.J.Palacio przedstawia opowieść o żydowskiej dziewczynce Sarze (babci Juliana), która w czasie drugiej wojny światowej ukrywała się przed Niemcami na terenie Francuskiego Państwa Vichy. Pomagał jej niepełnosprawny chłopiec Julien, mimo że wcześniej Sara razem z innymi dziećmi śmiała się z niego i nigdy go nie broniła. Trudne doświadczenia zbliżyły ich do siebie, dając początek pięknej przyjaźni. Na wojenną rzeczywistość spoglądamy oczami Sary. Widzimy, jak jej bezpieczny świat kurczy się i zamienia w miejsce strachu i niepewności.

"Biały ptak" to fikcja literacka, ale oparta na prawdziwych wydarzeniach i indywidualnych opowieściach z czasów drugiej wojny światowej. R.J.Palacio wspomina w posłowiu, że inspiracją stał się dla niej m.in. "Dziennik Anne Frank" oraz historia francuskiego miasteczka Le Chambon-sur-Lignon, którego mieszkańcy podczas wojny udzielili pomocy i schronienia tysiącom Żydów (zostali też zbiorowo uhonorowani tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata). Na uwagę zasługuje również fakt, że autorka sama wykonała ilustracje do książki (kolorytem zajął się Kevin Czap).

Gdy dobro i życzliwość mogły kosztować życie...

"Biały ptak" to moje pierwsze - i bardzo udane - spotkanie z powieścią graficzną. R.J.Palacio stworzyła z pozoru prostą opowieść, która przemawia do serca autentycznym głosem i przynosi ze sobą spory ładunek emocjonalny. Choć osadzona jest w konkretnym okresie historycznym i nawiązuje do wydarzeń drugiej wojny światowej, ma uniwersalny charakter. Bo Palacio potrafi pięknie pisać o empatii, wrażliwości, akceptacji, życzliwości i szacunku do drugiego człowieka, a zatem o wartościach, które są zawsze ważne i aktualne mimo upływu czasu. "Biały ptak" to udane połączenie słowa i obrazu, które wzajemnie się uzupełniają, tworząc refleksyjną, ekspresyjną i mądrą całość. Ta książka wspaniale sprawdzi się jako wstęp do rozmowy ze starszymi dziećmi o Holocausie i wydarzeniach drugiej wojny światowej. Zachęca do dalszych poszukiwań i pogłębiania wiedzy, do dyskusji zarówno na temat przeszłości, jak i czasów współczesnych oraz przyszłości. Ale co ważne nie spełnia tylko dydaktycznej funkcji, ale rozwija na poziomie emocjonalnym i moralnym. Uczy wrażliwości i otwartości na drugiego człowieka, kształtuje empatię i właściwe postawy m.in. względem osób niepełnosprawnych. Palacio bardzo dobrze zestawia na zasadzie kontrastu dobro i przyjaźń ze złem i nienawiścią. "Biały ptak" ma spore walory edukacyjne w wielu różnych aspektach. Nie od dziś wiadomo, że nie wystarczy po prostu powiedzieć 'bądź tolerancyjny, bądź życzliwy'. Potrzebujemy konkretnych przykładów, które trafią do serca oraz wyzwolą emocje i przemyślenia. Tak właśnie działa historia opowiedziana przez R.J.Palacio.

Z perspektywy dorosłego czytelnika mogę potwierdzić, że to bardzo uniwersalna publikacja. Wzruszyła mnie i skłoniła do refleksji. Cieszę się, że miałam okazję poznać opowieść stworzoną przez Palacio. Zachwyca mnie silny i mądry przekaz, który trafia prosto do serca i zostawia w nim ślad. Autorka w piękny sposób wplata w opowieść magiczny realizm i symbole, które nadają głębię tej minimalistycznej formie. Główna bohaterka Sara otrzymała bogatą wyobraźnię, artystyczną wrażliwość i zdolność wzbijania się myśli w powietrze - niczym biały ptak. To wspaniały przejaw wolności ducha mimo fizycznego zniewolenia i ograniczenia. I właśnie takie drobne elementy składające się na powieść Palacio najbardziej mnie urzekły.

Książka została pięknie wydana - w formacie A4 i twardej oprawie. W środku oprócz powieści graficznej znajdziemy posłowie Ruth Franklin (krytyczki literackiej), kilka słów od autorki oraz słowniczek z wyjaśnieniem niektórych wspomnianych pojęć i wydarzeń (również tych, które zainspirowały Palacio).


"Przecież w tych mrocznych czasach właśnie takie drobne gesty życzliwości trzymają nas przy życiu. Przypominają nam o naszym człowieczeństwie"

Powieść graficzna Palacio to wzruszająca opowieść o dwóch zagubionych duszach i przyjaźni, która rozkwita na przekór wojnie, terrorowi i niesprawiedliwości, uskrzydla i dodaje sił. O dobroci i życzliwości, które potrafią budować i łączyć, odmieniać serca, a nawet ratować życie. O odwadze i nadziei w najmroczniejszych czasach, odruchach serca i wewnętrznym świetle, którego nie jest w stanie zgasić nienawiść. Niezwykle ważna książka z inspirującym przesłaniem - że warto i należy czynić dobro zawsze, niezależnie od okoliczności. Serdecznie polecam.



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.



Tytuł oryginalny: White Bird
Tłumaczenie: Rafał Lisowski
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 16 września 2020
Liczba stron: 224

czwartek, września 24, 2020

#256 "Czego oczy nie widzą. Jak wzrok kształtuje nasze myśli?" - Richard Masland

#256 "Czego oczy nie widzą. Jak wzrok kształtuje nasze myśli?" - Richard Masland
Jeżeli macie w sobie ciekawość świata i lubicie wiedzieć, jak funkcjonuje otaczająca nas rzeczywistość, dziś przygotowałam dla was coś idealnego - kilka słów o kolejnej publikacji z popularnonaukowej serii Zrozum Wydawnictwa Poznańskiego. Dobrze pamiętam, jak ucieszyła mnie zapowiedź tego książkowego cyklu. Wchodziłam właśnie w fazę fascynacji literaturą popularnonaukową. Wydaje się zatem, że seria Zrozum pojawiła się w moim czytelniczym życiu w idealnym momencie. I rzeczywiście - każdą kolejną publikację polecam z wielką przyjemnością. Literatura popularnonaukowa to świetna rzecz - poszerza horyzonty, zaspokaja ciekawość, pokazuje, jak fascynujący jest świat, w którym żyjemy, a co najważniejsze prezentuje wiedzę w przystępny sposób, często z humorem i w gawędziarskim stylu. Ktoś może powiedzieć, że przecież mamy Internet. Ale prawda jest taka, że nawet jeśli przeszukamy sieć w celu zgłębienia jakiegoś tematu, rezultat nie będzie tak satysfakcjonujący jak w przypadku książki napisanej przez eksperta - osobę, która poświęciła lata na poznanie danego zagadnienia lub dziedziny wiedzy. I za to właśnie lubię literaturę popularnonaukową. Otrzymujemy do ręki merytoryczną, ale też przystępną publikację, którą czyta się z przyjemnością i zainteresowaniem. I tylko szkoda czasami, że szkolne podręczniki nie są pisane z takim entuzjazmem ;) Wracając jednak do serii Zrozum, tym razem na księgarskie półki trafiła żółta książka z oczami na okładce. Łatwo więc domyślić się, o czym możemy w niej przeczytać, choć mówiąc szczerze, kryje w sobie kilka niespodzianek. Richard Masland był wybitnym profesorem okulistyki pracującym na Uniwersytecie Harvarda w Instytucie Neurobiologii. W jego laboratorium prowadzono badania koncentrujące się wokół siatkówki oka - jej neurobiologicznej budowy oraz leczenia zwyrodnień fotoreceptorów. Praca badawcza Maslanda przyczyniła się do pogłębienia wiedzy na temat neuronalnej organizacji siatkówki, co z kolei dostarczyło podstawowych informacji o wzroku i chorobach siatkówki. I właśnie w takim neurobiologicznym aspekcie Richard Masland rozpatruje proces widzenia w książce "Czego oczy nie widzą. Jak wzrok kształtuje nasze myśli?".


"W cyfrowym świecie zer i jedynek nasze zmysły wydają się z innej epoki. Nie działają jak oparty o równania matematyczne komputer. Najwięcej o świecie dowiadujemy się dzięki oczom" - tak pisze doktor Tomasz Rożek, patron medialny serii Zrozum i autor internetowej strony Nauka. To lubię. Rzeczywiście, dla wielu z nas widzenie to coś absolutnie naturalnego. Nie zastanawiamy się, czy to skomplikowany proces ani w jakim stopniu odpowiadają za niego oczy a w jakim mózg. Oczy - dwie twarde małe kulki wypełnione galaretowatą substancją, a każda z nich działająca niczym kamera wideo. Zawsze ze wszystkich ludzkich organów to właśnie oczy, oprócz mózgu, najbardziej mnie interesują. Pamiętam moje dziecięce zdziwienie, gdy w jednej z książek zobaczyłam dobrze znany rysunek kota i gałki ocznej. Dowiedziałam się wtedy, że ludzkie oko widzi świat do góry nogami, a dopiero mózg odwraca otrzymany obraz o 180 stopni. Fascynujące odkrycie, prawda? Może w takim razie świat wygląda inaczej, niż nam się wydaje? Nie widzimy przecież ani w ultrafiolecie, ani w podczerwieni, ani w promieniach rentgenowskich. Czy niebo rzeczywiście jest niebieskie? Okazuje się, że choć nasze oczy to wyjątkowo sprawny rejestrator obrazu, prawdziwa magia dzieje się w ludzkim mózgu. Co dokładnie? Jak wygląda komunikacja między oczami i mózgiem? Jak bardzo skomplikowany jest proces widzenia? O tym właśnie opowiada nam w swojej książce Richard Masland.

Książka Maslanda przeprowadza nas krok po kroku przez poszczególne etapy procesu widzenia, począwszy od siatkówki, która poddaje obraz wstępnej obróbce, przez nerw wzrokowy przesyłający informacje do mózgu, aż po najwyższe piętra układu wzrokowego ukryte głęboko w płacie skroniowym. Autor sporo uwagi poświęca zagadnieniom percepcji oraz neuronom - ich sposobie działania oraz sieci, którą tworzą. Książka została podzielona na trzy części (Pierwsze etapy widzenia; Droga w nieznane; Horyzont). Pierwsza z nich doskonale uświadamia, jak skomplikowanym i zróżnicowanym tworem jest siatkówka oka. Druga z kolei omawia drogę przesyłania impulsów - dowiemy się, gdzie i w jaki sposób w mózgu przetwarzane są informacje otrzymane z siatkówki oka. Trzecia część książki to zajrzenie w przyszłość - kilka spostrzeżeń autora na temat wyzwań, przed którymi stoi człowiek badający mózg i proces widzenia. Możemy zastanowić się, gdzie percepcja łączy się z myśleniem i czy poczucie świadomości (własnego ja) znajduje się w jakimś konkretnym miejscu w mózgu. W książce autor przedstawia również scenki rodzajowe z życia badacza oraz wspomina kilka sylwetek osób, które przyczyniły się do rozwoju neurobiologii.

Czy świat widzimy oczami czy mózgiem? W jaki sposób działa ludzka percepcja? Jak nasz układ nerwowy współdziała ze światem zewnętrznym? Czy sztuczna inteligencja może działać tak dobrze jak ludzie? W jaki sposób system wzrokowy mózgu przeprogramowuje się, aby jak najlepiej wykorzystać swoje zasoby neuronowe? Dlaczego mówimy, że ktoś ma sokoli wzrok? Jak to możliwe, że potrafimy w ciągu milisekundy rozpoznać czyjąś twarz w tłumie?


Książka Maslanda była dla mnie jak skok na główkę do świata neurobiologii. Domyślałam się co prawda, że proces widzenia to nie bułka z masłem, ale i tak zaskoczyła mnie złożoność niektórych elementów np. siatkówki. Absolutnie fascynująca rzecz, która sprawia, że jeszcze bardziej doceniamy ludzki organizm. "Czego oczy nie widzą" to publikacja, która omawia proces widzenia w bardzo konkretnym i ściśle określonym aspekcie - neurobiologicznym - co oznacza, że autor koncentruje się na kwestiach neurologicznych i biologicznych. I to jest coś, z czego trzeba sobie zdawać sprawę. W książce Maslanda nie znajdziemy historii okulistyki, opisu chorób narządu wzroku i sposobów leczenia ani ciekawych przykładów z praktyki lekarskiej. Nie przeczytamy o widzeniu kolorów ani o wszystkich elementach budowy oka. Masland nie snuje opowieści w gawędziarskim stylu, ale w uporządkowany sposób omawia proces widzenia w niemal technicznym stylu, zwracając szczególną uwagę na zagadnienie percepcji i przekazu informacji z oka do mózgu. Pod tym względem "Czego oczy nie widzą" różni się od pozostałych książek serii. Jej tematyka jest bardziej zawężona, a całość ma w moim odczuciu nieco bardziej naukowy niż popularnonaukowy charakter. Można powiedzieć, że wymaga od czytelnika większego skupienia. Ale bez wątpienia warto, bo to dawka fascynującej wiedzy, której nie znajdziemy w zwykłych opracowaniach. Autor poświęcił tej tematyce wiele lat i czuć wyraźnie, że zna się na rzeczy. Wyjaśnia nam w tej niewielkiej książce, jak pojedyńcze wyspecjalizowane elementy współpracują ze sobą, tworząc coś wyjątkowego. I właśnie to okazało się dla mnie najbardziej intrygujące - można się zadziwić w trakcie lektury. I co tu dużo mówić, książka o oczach otwiera oczy ;) Dużo wiedzy na ważny temat i to na wyciągnięcie ręki. Jeżeli macie ochotę na merytoryczną i wnikliwą lekturę, sięgnijcie po książkę Richarda Maslanda i przekonajcie się, jak bardzo złożony jest system oko-mózg. Po takiej lekturze z pewnością bardziej go docenicie :)



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Poznańskie.



Tytuł oryginalny: We know it when we see it
Tłumaczenie: Sebastian Musielak
Wydawnictwo: Poznańskie
Seria: Zrozum
Data wydania: 16 września 2020
Liczba stron: 288

środa, września 23, 2020

#255 "Światło w jej oczach" - Karolina Wilczyńska

#255 "Światło w jej oczach" - Karolina Wilczyńska

"Każdy kogo spotykasz, toczy bitwę, o której nic nie wiesz. Bądź życzliwy. Zawsze" - czy znacie ten cytat? Przyszedł mi do głowy podczas czytania książki Karoliny Wilczyńskiej i uważam, że jest naprawdę trafiony w punkt. Każdy z nas ma swoją własną historię. I bagaż, który dźwigamy każdego dnia. Jeden jest lżejszy, drugi cięższy. Zdarzają się jednak chwile, gdy urasta do ogromnych rozmiarów - i trudno go wtedy unieść. Każdy z nas z czymś się zmaga, ale często ta walka toczy się poza zasięgiem ludzkiego wzroku - w naszym sercu albo za zamkniętymi drzwiami mieszkania. Mówi się, że to życie pisze najlepsze scenariusze. Ale zwykle też najbardziej bolesne. Mamy okazję się o tym przekonać. Karolina Wilczyńska postanowiła oddać głos prawdziwym kobietom i podzielić się z nami ich poruszającymi historiami. "Światło w jej oczach" to początek wyjątkowego cyklu książek opartych na prawdziwych ludzkich losach. Seria "Ja, kobieta" odsłania przed czytelnikami portrety kobiet, które żyją wśród nas - zmagają się z przeciwnościami i, choć wcale tego nie dostrzegają, wyróżniają się wewnętrzną siłą. I może właśnie książki Karoliny Wilczyńskiej pomogą nam odkryć tę siłę w sobie.



Klara, trzydziestoletnia malarka, niespodziewanie wyprowadza się z luksusowego domu rodziców i postanawia zamieszkać w swojej pracowni. Co popchnęło ją do tej decyzji i do kogo pisze wieczorami maile, których nigdy nie wysyła? Czy uda jej się zrealizować projekt nowej serii obrazów? Kim jest Łucja, której portret namaluje jako pierwszy, i jaką historię opowie malarce?

Dwie bohaterki w rożnych życiowych momentach i jeden obraz, który skrzyżuje ich ścieżki

Powieść Karoliny Wilczyńskiej przemawia do czytelnika autentycznym głosem, co czyni ją tak bardzo wyjątkową. Już od pierwszych chwil pokochałam zarówno sam pomysł na cykl książek, jak i piękny przekaz, który z niego płynie. Lubię powieści obyczajowe za całą gamę emocji, których dostarczają. Cenię również ich społeczny oraz psychologiczny aspekt - otwierają na drugiego człowieka i uczą empatii. Fabuła nowej książki Karoliny Wilczyńskiej zyskała intymny i szczery charakter. Wyraźnie czuć, że nie stanowi jedynie fikcji literackiej - przebijają się w niej prawdziwe życiowe doświadczenia. I tak jak Klara maluje portret zwykłej-niezwykłej kobiety, tak autorka ubiera w słowa usłyszaną opowieść - odkrywa wszystkie jej odcienie, zagląda do serca i rzuca światło na skomplikowane ludzkie losy. Historia Łucji porusza konkretną tematykę - opiekę nad osobą chorą psychicznie - i to w wielowymiarowym aspekcie. Przewracając kolejne strony, dowiadujemy się, jak choroba wpływa na codzienne życie rodziny i ich wzajemne relacje oraz z jakimi reakcjami otoczenia muszą się nieustannie mierzyć. Przede wszystkim jednak towarzyszymy Łucji w trudnej podróży - bohaterka stopniowo otwiera serce przed Klarą i dzieli się z nią swoimi wspomnieniami, doświadczeniami i odczuwanymi emocjami - mieszanką lęku, smutku, złości, ale też miłości i czułości. To wzruszające i refleksyjne fragmenty, które czyta się często ze ściśniętym gardłem. Przypadł mi do gustu sposób, w jaki Karolina Wilczyńska nadała prawdziwej historii literacką otoczkę, łącząc losy młodej artystki i zmagającej się z przeciwnościami dojrzałej kobiety. Światy Klary i Łucji wydają się tak bardzo różne, a jednak rodzi się miedzy nimi nić porozumienia. Z przyjemnością obserwowałam, jak spotkania tych dwóch kobiet korzystnie wpływają na Klarę i zmieniają jej życiowe priorytety. Książka Karoliny Wilczyńskiej to prawdziwa kopalnia ważnych kwestii i emocji - każdy z nas może w niej odkryć coś istotnego dla siebie i odnaleźć w historii Łucji cząstkę własnego życia, które ma przecież swoje lepsze i gorsze momenty.

"Z całą pewnością [portret] utraciłby część prawdy, którą przekazuje. Bo ona, to już zrozumiałam, nie zawsze jest śliczna i przyjemna. Dużo częściej bywa chropowata, pełna półcieni i niedookreśleń. Czasami też razi, drażni, ale ma za to siłę, która jest nie do przecenienia - porusza. I zostanie w tym, kto ją pozna. Nie uda się o niej zapomnieć; będzie siedziała w sercu, rozpychała się w głowie. Zmieni coś, pokaże to, o czym nie wiedzieliśmy lub wiedzieć nie chcieliśmy"

"Światło w jej oczach" to słodko-gorzka opowieść o kobiecej sile, determinacji, poświęceniu i miłości. O odważnym mierzeniu się z przeciwnościami losu i nadziei tlącej się w sercu. O superbohaterkach - ale nie tych zawsze doskonałych, pięknych jak z okładki magazynu - lecz o tych prawdziwych - naturalnych, zwykłych, które mijamy na ulicy każdego dnia, o naszych siostrach, córkach, matkach i przyjaciółkach. Książka Karoliny Wilczyńskiej pokazuje, że nie jesteśmy same. Że choć bywa trudno, mamy w sobie siłę, by podjąć walkę z nieprzewidywalnym losem i cieszyć się dobrymi chwilami mimo wszystko. Poruszyła mnie historia Łucji, a szczególnie jej kobieca dojrzałość i wewnętrzne światło, które w niej nie gaśnie mimo cierpienia i życiowych ciosów. Skąd czerpie siłę? Od Łucji możemy się wiele nauczyć. "Światło w jej oczach" to emocjonalna i refleksyjna powieść - łamie serce, ale przykleja na nie również plaster. Gorąco polecam.




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.



Data wydania: 16 września 2020
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Cykl: Ja, kobieta
Liczba stron: 320

wtorek, września 22, 2020

#254 "Ballada o lutniku" - Wiktor Paskow

#254 "Ballada o lutniku" - Wiktor Paskow

Dlaczego bieda duchowa jest gorsza od materialnej? Czy Bóg istnieje i czym właściwie się zajmuje? Czy brak miłości sprawia, że ​​wszystko dookoła nas brzmi jak źle nastrojony instrument? Czym jest prawdziwa pasja? Co oznacza bycie dobrym człowiekiem? I czy po opuszczeniu tego świata żyjemy w pamięci innych? Jakie dziedzictwo po sobie zostawiamy?

Właśnie takie myśli towarzyszyły mi podczas lektury "Ballady o lutniku", książce, która już 30 września będzie miała swoją premierę. Jej autor, Wiktor Paskow, to bułgarski pisarz, który debiutował w 1964 roku. Nie dziwi wcale fakt, że "Ballada o lutniku" zawiera w sobie wątki autobiograficzne. Autor miał wykształcenie muzyczne - był kompozytorem, wokalistą jazzowym, śpiewakiem operowym i muzykologiem. Warto również wspomnieć, że "Ballada o lutniku" to pierwsza książka Paskowa przetłumaczona na język polski (przekładu dokonała Mariola Mikołajczak). Przepiękna okładka (skrzypce są nieco wklęsłe - fantastyczny efekt!) skrywa w sobie wyjątkową historię rozgrywającą się na ulicach komunistycznej Sofii. Wielką moc ma ta niewielka książka. I jestem pewna, że zajmie szczególne miejsce w wielu sercach.



Pewnego ciepłego jesiennego dnia 1910 roku Georg Henig, czterdziestoletni czeski mistrz lutnictwa, przybył pociągiem na bułgarski dworzec kolejowy w Sofii. Towarzyszyła mu ukochana żona i skrzynia pełna skarbów - cienkich pilników, delikatnych dłut, małych i dużych form, filcowych młoteczków i miniaturowych strugów. Niemal czterdzieści lat później ojciec i pięcioletni chłopiec, trzymając się za ręce, przemierzali ulice bułgarskiej stolicy. Szli zamówić skrzypce-ósemkę - maleńki instrument dla małego skrzypka, który w przyszłości miał zrobić wielką karierę, a swoją grą poruszyć miliony serc. Wtedy właśnie po raz pierwszy skrzyżowały się ze sobą życiowe ścieżki Wiktora i Georga Heniga. Z czasem połączy ich przyjaźń, a warsztat starego lutnika stanie się dla dorastającego chłopca azylem - bezpiecznym schronieniem przed szarością i okrucieństwem bułgarskiego stalinizmu.

Gdy brzydki świat wkracza w ludzkie marzenia i spycha człowieka w bezdenną otchłań beznadziei

Na bułgarską rzeczywistość lat. 50 XX wieku spoglądamy oczami małego chłopca. Choć Wiktor nie rozumie jeszcze w pełni wielu rzeczy, ma w sobie ogromną wrażliwość. Ta dziecięca perspektywa sprawia, że narracja silnie przemawia do czytelnika. Paskow nie kreśli historycznego kontekstu, ale poprzez migawki z codziennego życia bohaterów trafnie oddaje charakter komunistycznej Bułgarii. Każda strona "Ballady o lutniku" przesiąknięta jest samotnością, biedą, chorobą, starością, brakiem perspektyw i egzystencją, w której najważniejsze jest przetrwanie. Czuć w niej proletariacki duch małego osiedla. Z tym smutnym komunistycznym światem Paskow zestawia dobro, prawdę i moralność - wartości, które często schodziły na dalszy plan, przytłoczone zobojętnieniem, bylejakością i szarością codziennego życia. W tym nieco efemerycznym świecie przenikają się nieustannie przeszłość i teraźniejszość oraz życie i śmierć, a to co materialne (pieniądze, pochodzenie, warunki mieszkalne) zderza się z tym co duchowe (wiara, sztuka, inspiracja, moralność). Autor stopniowo pogłębia społeczną analizę, ukazując złożoność osobistych relacji i zaskakuje czytelnika przenikliwością swoich spostrzeżeń.

"Jakie dziwne losy mają instrumenty! Ile upadków i tragedii, ale ile wzruszeń i sławy!"

Zawsze w przypadku podobnych książek zadziwia mnie, jak na niewielu stronach autorowi udało się stworzyć coś wyjątkowego - uchwycić emocje, wartości i refleksje w uniwersalnym wymiarze. "Ballada o lutniku" to dość niepozorna, minimalistyczna proza, ale przemawiająca do czytelnika szczerym i autentycznym głosem. I po brzegi wypełniona dźwiękami - melodią skrzypiec, trzaskiem wysychającego drewna, szeptem umarłych, skrzypieniem szarej codzienności i łkaniem biedy. Książka Paskowa ma w sobie wiele nabrzmiałych znaczeniowo słów, które układają się w melancholijną balladę. Zachwyca mnie sposób, w jaki autor przełamuje gorycz słodyczą, sprawiając, że smutna w gruncie rzeczy historia ogrzewa czytelnika swoim wewnętrznym światłem.

"Dlaczego skrzypce duże? Bo miłość mistrza duża. Nikt nie gra viola d'amore? Nie gra, bo zapomniało miłość. Majster zapomniało kochać zajęcie. Klient zapomniało kochać skrzypce. Skrzypce zapomniało kochać muzyk. Człowiek zapomniało kochać siebie!"

Pięknie w tej książce został przedstawiony proces twórczy. Georg Henig to mistrz lutnictwa, który w pracę wkłada całe serce - z niezwykłą delikatnością i wrażliwością nadaje skrzypcom kształt, wsłuchuje się w szept drewna, odczytuje jego nastrój. To doskonały przykład prawdziwej sztuki, a nie jedynie bezmyślnego rzemiosła. "Dziadek Georgi" żyje dla lutnictwa, a gdy zbliża się koniec jego dni, wyznacza sobie ostatnie najtrudniejsze zadanie - pragnie stworzyć najpiękniejszy instrument - skrzypce dla Boga. Urzekły mnie również opisy przedmiotów - autor potrafi tchnąć w nie życie i nadać im głębszego znaczenia. Paskow pokazuje nam, jak ważne jest, by żyć w pełni bez względu na okoliczności - robić z pasją to, co kochamy oraz strzec się bylejakości i powierzchowności.


"Ballada o lutniku" to kameralna i intymna opowieść o wkraczaniu w dorosłość, przemijaniu i starości oraz pasji tworzenia. O wyższych wartościach w zderzeniu z brutalnością codzienności. O wyjątkowej przyjaźni małego wrażliwego chłopca i starego mistrza lutnictwa. Przede wszystkim jednak to głęboka refleksja na temat człowieczeństwa - dobra, szacunku, miłości oraz siły ludzkiego ducha, którego nikt ani nic nie jest w stanie pokonać - ani zazdrość, zawiść i małość, ani okrutny system, ani starość i związane z nią fizyczne ograniczenia. To bez wątpienia jedna z tych książek, które można czytać wielokrotnie i za każdym razem odkrywać coś nowego. Jest jak matrioszka - im głębiej dotrzemy, tym więcej otrzymamy. Wzrusza, skłania do refleksji i dotyka w sercu tego, co uśpione - rozbudza wrażliwość i życiową uważność. Jedna z piękniejszych książek jakie miałam okazję przeczytać w tym roku. Nic więcej nie muszę już dodawać - czytajcie i pozwólcie się oczarować, warto.



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Poznańskie.


Tytuł oryginalny: Balada za Georg Henih
Tłumaczenie: Mariola Mikołajczak
Wydawnictwo: Poznańskie
Data wydania: 30 września 2020
Liczba stron: 216

sobota, września 19, 2020

#253 "Typowy Kot czyli jak wytrzymać z ludźmi" - Kot Nieteraz

#253 "Typowy Kot czyli jak wytrzymać z ludźmi" - Kot Nieteraz

Podobno kot to nie zwierzę - to stan umysłu :) Nigdy nie miałam kota, ale wierzę na słowo :D A co myśli najbardziej typowy kot polskiego internetu? Możemy się przekonać, bo napisał książkę - odsłania w niej kulisy swojego kociego życia, które wcale nie składa się tylko i wyłącznie ze spania, jedzenia i miziania. Wbrew pozorom taki kot nie ma łatwo. Musi znosić swoich niekumatych ludzi, ich codzienne absurdy i prymitywne dowcipy. I jest jeszcze pies - poczciwe zwierzę, ale totalnie naiwne, pozbawione godności i pomyślunku. Nie to co kot - najdoskonalsza i najbardziej rozwinięta istota na ziemi. Ten królewski szyk, ten koci majestat i to spojrzenie pełne mądrości i powagi... I jak tu nie podziwiać, no jak?


Kot, pies i ludzie czyli szczypta chaosu, łyżeczka humoru i duża dawka miłości

Jakie są kocie supermoce? Czy ludzie są łatwi w tresurze? Dlaczego choinka i bombki są tak bardzo kuszące? Skąd się biorą kocie fochy? Czy dieta może doprowadzić do rodzinnego kryzysu? I o co właściwie chodzi z tymi zamkniętymi drzwiami?

Kot Nieteraz opowiada nam o swoich ludziach - ciepłej Beacie i niezdarnym Adrianie - i ich dziwacznym (z kociego punku widzenia;) życiu. Dowiemy się, co robi kot, gdy zostaje sam w mieszkaniu i jakich błędów absolutnie nie należy popełniać podczas głasków i miziania. Poznamy też dwanaście najlepszych kocich miejsc do spania i weźmiemy udział w brawurowej ucieczce. I może nawet ostatecznie okaże się, że ci ludzie nie są wcale tacy najgorsi... W końcu miziają, otwierają puszki z żarciem i miziają... Czy to właśnie miłość? :D

"Ooooo... Cóż to moje piękne kocie oczy widzą? A któż się tu tak rozsiadł elegancko w fotelu? Czyżby moja ulubiona maszynka do drapania?"

"Typowy Kot" to publikacja napisana z perspektywy kota - tak bardzo trafiona w punkt. Przypuszczam, że posiadacze kotów doskonale znają większość sytuacji opisanych w książce. Ale i tak muszę przyznać, że zaskoczyło mnie, jak bardzo przenikliwe są te kocie spostrzeżenia. Cóż, nie ma żadnych wątpliwości, że to dzieło kota :D Ta książka idealnie trafiła w moje poczucie humoru, wywołując małe i duże chichoty. Absolutnie wspaniały poprawiacz nastroju. W środku znajdziemy nie tylko tekst, ale również krótkie historyjki obrazkowe. Książka "Typowy Kot" pozwala spojrzeć na koci świat z dystansem i lepiej zrozumieć te puchate stworzenia :) Świetna propozycja czytelnicza zarówno dla miłośników kotów, jak i każdej osoby, która potrzebuje dużej dawki humoru i rozrywki. Wspaniale spędziłam czas. Serdecznie polecam.

PS I wiecie co? Jaki nudny byłby ten świat bez kotów :)



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak.

Data wydania: 16 września 2020
Wydawnictwo: Znak Literanova
Liczba stron: 304

piątek, września 18, 2020

#252 "Romantyczni" - Dorota Ponińska

#252 "Romantyczni" - Dorota Ponińska

"Miasto było ukochane i szczęśliwe, zawsze w czerwcowych piwoniach i późnych bzach, pnące się barokowymi wieżami ku niebu. Dla Polaka Wilno jest nadal kolebką romantyzmu, czyli najważniejszego w polskiej historii ruchu, którego znaczenie wykracza poza literaturę" - tak właśnie o Wilnie pisał Czesław Miłosz. To piękne miasto bez wątpienia ma bogatą historię - od wieków stanowi inspirację dla poetów różnych narodowości. I choć po trzecim rozbiorze Polski znalazło się w granicach Imperium Rosyjskiego, to właśnie tam rozkwitał polski romantyzm. Działający w Wilnie Uniwersytet Wileński stał się ważnym ośrodkiem naukowym gromadzącym wokół siebie znanych profesorów i studentów. Uczelnia posiadała renomę, a jednocześnie znalazła się w fazie rozkwitu naukowego. Wśród studentów można było spotkać m.in. Adama Mickiewicza i Tomasza Zana. Ich Towarzystwo Filomatów założone w 1817 roku zainicjowało sześcioletni okres wileńskiego ruchu młodzieżowego. Filomaci podejmowali tematy naukowe, dzielili się uwagami na temat przeczytanych książek oraz prezentowali pierwsze próby literackie. W swojej działalności dążyli do samodoskonalenia, solidarności i wzajemnej pomocy. Wyrażali też przekonanie o konieczności wspólnej pracy dla dobra kraju oraz postulowali pielęgnowanie narodowej tradycji i kultury. W trudnym czasie między trzecim rozbiorem a powstaniem listopadowym Wilno stało się zatem kolebką polskiego romantyzmu - wzniosłych patriotycznych idei. I do takiego XIX-wiecznego Wilna tętniącego życiem oraz pełnego poezji i miłości przenosi nas Dorota Ponińska w swojej nowej książce.


Bardzo lubię powieści historyczne - oprócz lat drugiej wojny światowej to właśnie dziewiętnasty wiek wzbudza zawsze moje szczególne zainteresowanie. W takich publikacjach proporcje między tym, co prawdziwe historycznie, a tym, co stworzone w wyobraźni autora bywają różne - często historia stanowi jedynie tło dla fikcyjnych losów bohaterów. Inaczej jest jednak w przypadku powieści Doroty Ponińskiej. Czytając "Romantycznych", można odnieść wrażenie, że to fragment fabularyzowanej historii - wykorzystując wiedzę (m.in. pamiętniki i listy) oraz talent pisarski, autorka ożywiła na kartach książki ważny okres polskich dziejów. "Romantyczni" to wyjątkowa podróż w czasie - powieść inspirowana życiem prywatnym znanych postaci historycznych m.in. księcia Adama Jerzego Czartoryskiego, Tomasza Zana oraz cara Aleksandra I. Często zdarza się, że postaci te kojarzymy tylko pobieżnie - kilka najważniejszych faktów. Z kolei gdy myślimy o Adamie Mickiewiczu, Tomaszu Zanie i wileńskich Filomatach, w głowie pojawiają się pojęcia związane z polską martyrologią - prześladowania, wywózki na Sybir i emigracja. Tymczasem "Romantyczni" Doroty Ponińskiej odsłaniają przed nami okres, w którym ci młodzi ludzie wkraczali w dorosłość, uczyli się, przyjaźnili i przeżywali dobre chwile. Czuć w tej książce romantycznego ducha. Jeżeli macie ochotę na fascynującą podróż do dziewiętnastowiecznego Wilna (oraz Warszawy), "Romantyczni" to bardzo dobry wybór.

Maurycy, młody litewski szlachcic, który traci matkę w dniu narodzin i wychowuje się w podupadłym majątku razem z siostrą i załamanym po śmierci żony ojcem, wyjeżdża do Wilna. Tam przeżywa fascynację pogańską słowiańszczyzną i miłość do kobiety, która ją uosabia. Stawia też pytania o istotę polskiej tożsamości. Odpowiedź znajduje w poezjach starszego kolegi, Adama Mickiewicza… Tymczasem książę Adam Czartoryski chce wykorzystać przyjaźń z carem Aleksandrem dla dobra kraju i Uniwersytetu w Wilnie. Czy jednak można być lojalnym wobec cara i Polski jednocześnie? Z kolei Tomasz Zan z przyjaciółmi filomatami piszą wiersze i pragną kształtować wileńską młodzież. Rodzi się polski Romantyzm.
(źródło: opis wydawcy)

Biorąc do ręki książkę Doroty Ponińskiej, chciałam przede wszystkim przenieść się w czasie oraz poczuć atmosferę polskiego romantyzmu - i udało się. Autorka wspaniale oddała charakter ówczesnych realiów. Akcja powieści rozpoczyna się w 1815 roku, a kończy tuż po upadku powstania listopadowego w 1831 roku. W "Romantycznych" znajdziemy sporo ważnych miejsc, postaci i wydarzeń historycznych. Fabuła koncentruje się wokół postaci księcia Adama Czartoryskiego oraz wileńskich Filomatów i Filaretów. "Romantyczni" to opowieść o narodzinach polskiego romantyzmu i "duchowej" przygodzie, o pokoleniu młodych idealistów, przyjaźni oraz polskiej kulturze i tożsamości. Książka zwraca uwagę bogactwem nawiązań do literatury, w tym również do modnej wówczas fascynacji motywami ludowymi. Dorota Ponińska wspaniale ożywiła historię poprzez barwną i interesującą narrację, co bardzo przypadło mi do gustu. Postaci takie jak Adam Czartoryski, car Aleksander I, Mikołaj Nowosilcow czy Tomasz Zan zyskują osobisty wymiar - stają się bliższe i bardziej żywe. Podczas lektury możemy zajrzeć za kulisy do ich prywatnego świata. Właściwie nigdy wcześniej nie zagłębiałam się w życiorys Adama Czartoryskiego, a okazuje się, że to bardzo interesująca postać o skomplikowanych losach. W "Romantycznych" znajdziemy wewnętrzne zmagania, trudne decyzje, walkę serca i rozumu, różnice pokoleniowe, patriotyzm oraz próbę odnalezienia się w nowej rzeczywistości. Autorka bardzo dobrze oddała charakter zmian zachodzących w społeczeństwie polskim - od entuzjazmu, przez rozczarowanie, aż po bolesną klęskę powstania listopadowego. "Romantyczni" to książka, która ma czytelnikowi wiele do zaoferowania. Jestem przekonana, że pokochają ją miłośnicy historii i dziewiętnastowiecznych klimatów.

"I pomyślał, że to jest właśnie szczęście: być młodym i pośród najbliższych przyjaciół świętować, a zarazem wiedzieć, że łączą ich wspólne cele, marzenia i plany"

"Romantyczni" to pięknie napisana książka. Fakt, że inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami i postaciami nadaje jej wyjątkowego charakteru. Cenię powieści, które w taki sposób przybliżają nam historię i pozwalają lepiej zrozumieć ówczesne życiowe dylematy - odbyć podróż w czasie i spojrzeć na minione lata z bardziej osobistej i emocjonalnej perspektywy. W książce Doroty Ponińskiej nie brakuje pokrzepiających ani smutnych momentów. Znalazło się też miejsce na refleksję. "Romantycznych" czytałam z dużym zainteresowaniem - pokochałam wyjątkową atmosferę tej książki. I jest też wspaniała wiadomość - autorka pracuje nad kontynuacją ("Romantyczni w Paryżu" i "Romantyczni zesłańcy"). Czekam z niecierpliwością. Czytajcie, warto❤


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Lira.


Data wydania: 9 września 2020
Wydawnictwo: Lira
Liczba stron: 448
Copyright © kate in bookland , Blogger