sobota, lutego 27, 2021

#321 "Bękart ze Stambułu" - Elif Shafak

#321 "Bękart ze Stambułu" - Elif Shafak

Orhan Pamuk, turecki laureat literackiej Nagrody Nobla, nazwał Elif Shafak najlepszą turecką pisarką ostatniej dekady. Książki autorki cieszą się niesłabnącą popularnością i często wzbudzają duże emocje. Elif Shafak znana jest z aktywności na rzecz wolności słowa oraz praw kobiet i społeczności LGBT. Pisze o współczesnej Turcji i jej przemianach, nie unikając trudnych i niewygodnych tematów, które nieraz podważają oficjalną turecką narrację. "Bękart ze Stambułu" to powieść wydana w 2006 roku (druga książka autorki napisana w języku angielskim), która wzbudziła w tamtym czasie duże zainteresowanie, a w Turcji również kontrowersje - Elif Shafak została postawiona przed tureckim sądem, ponieważ zarzucono jej "obrazę tureckości" (autorka określa w książce zagładę ludności ormiańskiej w czasie I wojny światowej mianem ludobójstwa, co jest sprzeczne ze stanowiskiem tureckiego rządu). W polskim przekładzie "Bękart ze Stambułu" pojawił się na księgarskich półkach po raz pierwszy w 2010 roku, a już 10 marca do rąk czytelników trafi wznowienie, tym razem pod szyldem Wydawnictwa Poznańskiego. Książka Elif Shafak to poruszająca opowieść o odkrywaniu siebie, rodzinnym dziedzictwie oraz trudnej historii Turków i Ormian.

"W deszczowe popołudnie pewna kobieta wchodzi do gabinetu lekarza z zamiarem dokonania aborcji. Ma dziewiętnaście lat. To, co wydarzy się za chwilę, zmieni jej życie na zawsze.

Dwadzieścia lat później nastoletnia Asya mieszka wraz z matką w jednej z dzielnic Stambułu, otoczona jedynie ekscentrycznymi ciotkami, bo w jej rodzinie od lat mężczyźni umierają młodo. Spotkanie z kuzynką z Ameryki, która przyjeżdża do Turcji, aby zgłębić owianą tajemnicą historię swojej rodziny, diametralnie zmienia jej wyobrażenie o najbliższych. Wkrótce okazuje się, że duchów krążących nad ich przeszłością jest o wiele więcej, niż obie mogły się spodziewać" (źródło: opis wydawcy)

Po przeczytaniu jednym tchem "10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie" i niekończących się zachwytach (ten tytuł trafił ostatecznie na moją listę książkowych ulubieńców 2020 roku), miałam, i nadal mam, wielką ochotę poznać kolejne powieści autorki. Można powiedzieć, że w tym przypadku "Bękart ze Stambułu" to cofnięcie w czasie - te dwie książki dzieli aż 13 lat i widać to również w warsztacie pisarskim autorki, który od tego momentu znacznie się rozwinął. W "Bękarcie ze Stambułu" znalazłam znaną z książek Orhana Pamuka mieszankę melancholii, smutku i tęsknoty oraz charakterystyczną dla prozy Shafak czułość, humor i literacką dojrzałość doprawioną feerią smaków, zapachów, dźwięków i obrazów. Co ciekawe, kiedy piszę o książkach Elif Shafak, ogarnia mnie myślowy chaos - im bardziej zagłębiam się i analizuję, tym więcej odkrywam - ważnych treści, metafor, refleksji. Autorka ma rewelacyjny warsztat pisarski. Warstwa znaczeniowa zachwyca bogactwem elementów i dzięki temu każdy z nas ma szansę odnaleźć w książce Shafak coś innego. "Bękart ze Stambułu" to powieść misternie utkana z wielu różnych życiowych ścieżek. Początkowa mnogość wątków i postaci wydaje się z pozoru chaotyczna, ale nic bardziej mylnego - Elif Shafak stopniowo łączy je ze sobą w spójną całość. I z dużą wrażliwością i przenikliwością zagłębia się w labirynt skomplikowanych ludzkich charakterów oraz uliczek wielokulturowego i pełnego sprzeczności miasta.

"Dla krzywdziciela przeszłość to zbędny balast. A skrzywdzony nie ma nic oprócz przeszłości"

Ludzka pamięć może być błogosławieństwem - bo pozwala nam przechowywać w głowie piękne wspomnienia, zatrzymane w czasie chwile, do których możemy wielokrotnie powracać - albo przekleństwem, bo nie pozwala wymazać i zapomnieć tego, o czym pamiętać nie chcemy. Wspomnienia, nawet te tłumione latami lub przykryte grubą warstwą kurzu, lubią wracać, zwykle wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy. Jak bardzo przeszłość determinuje teraźniejszość? Czy prawda o rodzinnej historii może wywołać kryzys tożsamości? A może wręcz przeciwnie - nieznajomość własnych korzeni sprawia, że zagubieni dryfujemy na wzburzonych falach życia? Czy dzieci powinny dźwigać brzemię swoich przodków? Czy można wybaczyć niewybaczalne? Jak duże znaczenie ma prawda? I czy można przykryć przeszłość płaszczem milczenia i zbudować nową narodową tożsamość?

Sercem powieści Elif Shafak i głównym jej motywem są skomplikowane relacje ormiańsko-tureckie. Autorka, nawiązując do wydarzeń z 1915 roku, zagłębia się w kwestie pamięci oraz tożsamości narodowej i międzypokoleniowej - bada tematy związane z poczuciem przynależności i odkrywaniem siebie w kontekście wiedzy o własnym pochodzeniu oraz dotyka bolesnej rany z przeszłości, która rzuca cień na ormiańsko-tureckie relacje. Na kartach książki dwie rodziny spotykają się ze sobą w chwili, gdy Armanusz, Amerykanka ormiańskiego pochodzenia, przyjeżdża do Stambułu i poznaje tureckich krewnych swojego ojczyma. Początkowo, obawiając się ich reakcji, nie zdradza ani celu swojej wizyty ani pochodzenia. Po ujawnieniu prawdy z zaskoczeniem zauważa jednak, że turecka rodzina nic nie wie o ludobójstwie Ormian, a dla współczesnego pokolenia te historie nie mają znaczenia - wywołują co prawda smutek, ale nie poczucie winy. Tymczasem dla Armanusz to właśnie przeszłość jest kluczem do teraźniejszości. Między nią a Asyą, jej turecką rodziną i przyjaciółmi dochodzi do zderzenia światopoglądów - wywiązuje się międzypokoleniowy dialog. "Bękart ze Stambułu" to odważna i pięknie napisana książka, w której przeszłość i teraźniejszość splatają się ze sobą, obnażając "tabu", a zatem historyczne urazy i współczesne uprzedzenia - ormiańskie poczucie krzywdy i potrzebę rozliczenia się z narodową traumą oraz turecką, zbiorową amnezję. Za pomocą indywidualnych losów książkowych postaci Elif Shafak tworzy uniwersalną opowieść o poczuciu winy i przebaczeniu, w której gorycz i smutek mieszają się ze słodyczą i nadzieją. "Bękart ze Stambułu" bardzo dobrze pokazuje, jak rodzinne historie i zdarzenia z przeszłości mogą wpływać na współczesne pokolenia.

"Stambuł to miszmasz dziesięciu milionów ludzkich żywotów. Otwarta księga z dziesięcioma milionami przemieszanych opowieści"

"Bękart ze Stambułu" to przejmująca mozaika ludzkich historii, w której spotykają się wszystkie smaki i odcienie naszego życia. Elif Shafak nadaje tej powieści feministyczny wydźwięk - pierwsze skrzypce odgrywają w niej kobiety, a sama rodzina Kazanci reprezentuje model matriarchalny. Autorka maluje barwne portrety kobiet, a każda z nich wnosi do powieści coś innego - są głośne, intensywne i wspaniałe za sprawą swojej różnorodności. Można nawet powiedzieć, że przez pryzmat rodzinnego życia Elif Shafak ukazuje całą wielokulturową Turcję. W domu Kazanci zderzają się ze sobą tradycja i religijność oraz nowoczesność i liberalizm, co jest bez wątpienia jedną z bardziej fascynujących aspektów powieści. Lubię sposób, w jaki Elif Shafak łamie stereotypy i wychodzi poza typowe ramy. Potrafi z niezwykłą trafnością, wrażliwością i szacunkiem ukazać różnorodność. Świat, który tworzy nie jest czarno-biały, lecz ma w sobie wszystkie odcienie szarości. Dzięki temu jej książki poszerzają horyzonty -  zmuszają czytelnika do wyjścia ze strefy komfortu, zmierzenia się z innym światopoglądem oraz niewygodną prawdą o ludziach i świecie. A co ważne, ta podróż nigdy nie jest jednowymiarowa, bo przynosi ze sobą skomplikowaną mieszankę goryczy i słodyczy, która długo pozostaje w sercu.


Od spieczonej słońcem Arizony, przez mgliste San Francisco, aż po tętniący życiem Stambuł

Stambuł widziany oczami Elif Safak z łatwością dotrzymuje kroku książkowym bohaterkom - jest tak samo różnorodny, barwny i pełen sprzeczności. Autorka pokazuje nam współczesne oblicze wielokulturowego miasta dryfującego nieustannie między Wschodem a Zachodem. Zabiera nas do lokalnych kawiarni, gdzie wśród dymu i mieszanki orientalnych zapachów turecka cyganeria prowadzi długie dyskusje doprawione ironią, czarnym humorem i filozofią. Stambuł w powieści Safak jest żywiołowy, intensywny, chaotyczny i głośny, a momentami kapryśny i mroczny. Wypełnia fabularną przestrzeń bryzą znad Bosforu, krzykiem mew, nawoływaniem muezinów, zapachem ulicznego jedzenia - energią, która wibruje na każdej stronie powieści. Niezwykłe literackie doznanie. A "Bękart ze Stambułu" zachwyci nie tylko miłośników podróży, ale też kulinariów. Börek, hummus, baba ghanusz, yalanci sarma... Każdy kolejny rozdział to inny składnik asure - tureckiego deseru z bakaliami. W książce Safak kultura, tradycja i wierzenia są stale obecne - nadają historii wyjątkowego charakteru. Cenię sposób, w jaki autorka łączy te elementy z losami książkowych postaci. Safak z powodzeniem wykorzystuje również magiczny realizm. Jej proza jest czuła, dojrzała i liryczna - z łatwością trafia do mojego serca i zostawia w nim ślad. "Bękart ze Stambułu" to jedna z tych książek, które potrafią zachwycić zarówno interesującą fabułą, jak i piękna, bogatą prozą. Bywa wymagająca, ale tym bardziej warto. Zmusza do kompulsywnego przewracania stron i zapewnia kilka godzin w oderwaniu od codzienności.

Możesz uciekać. Przeszłość i tak cię dogoni...


Elif Shafak to autorka, którą z każdą kolejną przeczytaną książką cenię bardziej. Uwielbiam jej dojrzałą i liryczną prozę, słowną świadomość oraz kwestie różnorodności i wielokulturowości, które z takim szacunkiem i wrażliwością porusza w swojej twórczości. "Bękart ze Stambułu" to ważna i refleksyjna opowieść o tożsamości, pochodzeniu, sprawiedliwości, przeznaczeniu oraz bolesnych ranach, których istnieniu nie wolno zaprzeczać milczeniem. Dla mnie genialne literackie odkrycie. Serdecznie polecam.




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu.


Tytuł oryginalny: The Bastard of Istanbul
Tłumaczenie: Michał Kłobukowski
Wydawnictwo: Poznańskie
Data wydania: 10 marca 2021
Liczba stron: 408

piątek, lutego 26, 2021

#320 "Światło i mrok" - Joanna Wtulich

#320 "Światło i mrok" - Joanna Wtulich

"Kobieta powinna więc być inteligentna, ale bez przesady. Przecież nie chcemy, żeby była mądrzejsza od nas! Niech twoja żona czyta – lecz niech sama, broń Boże, nie pisze! Niech lubi i zna się na muzyce i teatrze – lecz poza amatorskiem domowem graniem na fortepianie niech nie marzy o laurach wirtuozerstwa" - taką poradę na temat sztuki uwodzenia można było znaleźć w wydanym w 1903 roku "Przewodniku zakochanych" M.A. Zawadzkiego. I chyba nie ma wątpliwości, jak dobrze ilustrowała ona ówczesne relacje damsko-męskie - okres konwenansów, zasad i pruderii, ale też podwójnej moralności, bo kobiet i mężczyzn obowiązywały dwa różne kodeksy norm. W zależności od płci odmienne były standardy zachowań, a także wymagania i oczekiwania względem pełnionych ról. Wzorowa kobieta miała być przykładną żoną - łagodną, opiekuńczą, niezbyt wykształconą, uległą i podporządkowaną mężowi. W serii książek Joanny Wtulich poznajemy bohaterkę, która wychodzi poza ówczesne schematy. Anna Lipińska to niepokorna arystokratka, która mimo młodego wieku wyróżnia się siłą charakteru. W świecie zdominowanym przez mężczyzn nie zamierza pokornie wypełniać narzuconej roli - otwarcie wyraża swoje poglądy, co często spotyka się z krytyką i oburzeniem. By ratować rodzinny majątek i pomóc bratu, Anna staje na ślubnym kobiercu. Jej mężem zostaje pułkownik Michał Dukajski - uparty i nieustępliwy mężczyzna, który wzbudza w pięknej hrabiance mieszankę miłości i nienawiści. Wydaje się, że Anna, wychodząc za Michała, przegrała. W rzeczywistości jednak kobieta nie ma zamiaru ulegać woli męża. Cicha wojna trwa... Dokąd zaprowadzi ją los?

Zderzenie dwóch silnych osobowości... Miłość czy nienawiść?

"Światło i mrok" to kontynuacja losów Anny Lipińskiej - druga część "Trylogii Lwowskiej" Joanny Wtulich. Autorka ponownie zabiera nas do Lwowa z początków XX wieku, w sam środek historycznego romansu. Tym razem towarzyszymy bohaterce w ważnej życiowej podróży. Anna zostaje żoną - małżeństwo nieodwracalnie zmienia jej codzienność. Relacja głównych bohaterów również ewoluuje, a wspólne małżeńskie życie okazuje się sporym wyzwaniem. Temperament i niepokorność Anny oraz nieustępliwość Michała tworzą wybuchową mieszankę. Druga część trylogii to jeszcze więcej intensywnych uczuć oraz miłosnych wzlotów i upadków. Historia w większym stopniu koncentruje się na relacji Anny i Michała. I przyznam, że przypadł mi do gustu kierunek, w którym autorka poprowadziła wątek romantyczny. Sercowe zmagania bohaterów i ich silne osobowości angażują czytelnika emocjonalnie. "Światło i mrok" to historyczny romans, w którym nie brakuje słownych przepychanek, przyciągania i odpychania oraz pożądania zmieszanego z fascynacją i niechęcią. Wspólnie z bohaterami stopniowo odkrywamy więcej - tajemnice z przeszłości oraz uczucia skrywane głęboko w sercu. Joanna Wtulich stworzyła barwne książkowe postaci dobrze pasujące do charakteru ówczesnych czasów. Tło powieści budują elelementy codziennego życia wyższych sfer pierwszej dekady XX wieku, a także typowe dla tego okresu mentalność, konwenanse i normy społeczne. "Światło i mrok" to bez wątpienia ciekawa podróż w czasie, która zadowoli miłośników historii. Niezbyt rozbudowana i niewymagająca, ale jednocześnie wartka fabuła, barwne i żywiołowe dialogi oraz lekkie pióro autorki sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem. To jedna z tych powieści, które pozwalają zapomnieć, oderwać się od zwykłej codzienności i przenieść do innego świata - miłości, namiętności, trudnych wyborów, dramatów i wzruszeń. "Światło i mrok", podobnie jak pierwsza część, wydaje się dość niepozorna, ale ma w sobie coś, co może zachwycić. Klimat dawnych czasów, skomplikowana relacja między głównymi bohaterami, a może spora dawka emocji? Joanna Wtulich podarowała nam opowieść o wkraczaniu w dorosłość w świecie konwenansów i społecznego gorsetu, o pierwszych porywach serca, konflikcie serca i rozumu oraz trudnych wyborach. O młodzieńczej sile charakteru, zderzeniu marzeń z prozą życia, namiętności i miłości. Jeżeli macie ochotę na wciągający romans z historią w tle, wybierzcie się w literacką podróż do Lwowa wspólnie z Joanną Wtulich. Miło spędziłam czas i chętnie poznam dalsze losy Anny i Michała. Jestem przekonana, że ta historia jeszcze nas zaskoczy :)



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Lira.


Data wydania: 15 lutego 2021
Wydawnictwo: Lira
Seria: Trylogia Lwowska
Liczba stron: 304 

piątek, lutego 26, 2021

#319 W kilku słowach - "Pszczelarz z Sindżaru" - Dunya Mikhail

#319 W kilku słowach - "Pszczelarz z Sindżaru" - Dunya Mikhail
"Dawniej prowadziłem interesy w Iraku i Syrii, ale odkąd nastała ta zaraza Daeszu, moją rolą jest ratowanie branek. Telefon dzwoni bez przerwy. Czasem to sami bojownicy sprzedają mi porwane kobiety. Wczoraj uratowałem całą rodzinę. Nie mogłem zmrużyć oka, dopóki w końcu nie przyjechali cali i zdrowi o czwartej nad ranem. O, słyszysz? Znowu ktoś dzwoni"

W 2014 roku bojownicy Daeszu (tzw. "Państwa Islamskiego") przypuścili atak na Sindżar w prowincji Niniwa w północnym Iraku zamieszkiwany głównie przez Jazydów - mniejszość religijną, wyznawców monoteistycznej religii utworzonej w XII wieku przez szejcha Adiego. Zamordowano wówczas tysiące osób, a uprowadzono jeszcze więcej, głównie kobiety (w celu sprzedania ich w roli niewolnic seksualnych) oraz dzieci (w celu wyszkolenia ich na bojowników ISIS). Przed falą przemocy uciekło około kilkadziesiąt tysięcy uchodźców. W książce "Pszczelarz z Sindżaru" Dunya Mikhail, irakijska poetka i dziennikarka mieszkająca w USA, przedstawia prawdziwą historię człowieka, który ryzykował życie, by ratować kobiety porwane przez ISIS. Publikacja ta stanowi niejako zbiór wywiadów, zeznań i rozmów, jakie autorka przeprowadziła m.in. z ocalałymi kobietami, mężczyznami i ich rodzinami. Relacje są bardzo poruszające - przepełnione cierpieniem, lękiem i traumą. Trudno pozostać obojętnym, czytając o gwałtach, morderstwach, torturach, próbach samobójczych oraz stracie i rozłące z bliskimi. Co ważne jednak, w tym morzu cierpienia nie brakuje też miłości, nadziei, współczucia oraz życzliwości przejawiających w niezwykłej wewnętrznej sile ocalałych. Słychać w tej książce autentyczne głosy układające się we wstrząsające świadectwo ludzkich zmagań doprawione nutą liryzmu autorki. I choć żałuję trochę, że publikacja nie została napisana w formie reportażu z zarysowaniem tła polityczno-społecznego (według mnie brakuje szerszego kontekstu - przedstawione wspomnienia dryfują nieco zbyt mocno w oderwaniu i niejasne dla przeciętnego czytelnika są pewne kwestie natury narodowej, religijnej i politycznej), to bez wątpienia doceniam jej ogromną wartość. "Pszczelarz z Sindżaru" to opowieść o niszczących skutkach wojny i religijnego fanatyzmu, o ranach w sercu i bolesnych wspomnieniach, które nigdy nie znikną, o stracie, tęsknocie i próbie pogodzenia się z przeszłością. O ludzkim okrucieństwie, przemocy, ale też życzliwości, bezinteresownej pomocy, miłości i niezwykłej woli przetrwania. Warto przeczytać, wiedzieć i zyskać szerszą perspektywę. Takie książki (szczególnie te uwzględniające punkt widzenia miejscowej ludności) dobrze uświadamiają, jak bardzo złożone pod względem politycznym, społecznym, religijnym i kulturowym są tereny Bliskiego Wschodu. Polecam.



 

Tytuł oryginalny: The Beekeeper: Rescuing the Stolen Women of Iraq
Tłumaczenie: Robert Sudół
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 30 stycznia 2019
Liczba stron: 296


środa, lutego 24, 2021

#318 "Jednym gestem" - Lidia Liszewska i Robert Kornacki

#318 "Jednym gestem" - Lidia Liszewska i Robert Kornacki

Czy można tak po prostu przestać kochać? Z dnia na dzień odwrócić się do miłości plecami i odejść, nie oglądając się za siebie? Czy można zakopać głęboko w sercu piękne wspomnienia, wymazać z pamięci czułe spojrzenia i gesty, wyrzucić z głowy marzenia o wspólnej przyszłości? Przewrócić ostatnią stronę, zamknąć książkę i zacząć wszystko od początku, tak jakby miłość nigdy się nie przydarzyła? Czy można oszukać serce, które wciąż bije dla tej drugiej osoby i wcale nie zamierza przestać? Drogi Edyty i Jacka niespodziwanie przecięły się pewnego dnia w małej nadmorskiej miejscowości. Uczucie, które ich połączyło, było niespodziewane, nieśmiałe i niepewne - rozwijało się subtelnie, z niepokojem patrząc w przyszłość. Ona, starsza kobieta po przejściach, która już kiedyś straciła miłość i On, młody mężczyzna ceniący sobie wolność i niezależność. Dzieliło ich wiele, ale miłość za nic miała te różnice. Z szumem morskich fal w tle kochali się i poznawali, a ich serca wypełniały dojrzała namiętność i głębokie porozumienie. Niestety czar prysnął - drogi Edyty i Jacka rozeszły się tak nagle, jak się spotkały. Pozostały tylko wspomnienia wspólnych chwil. I jej zapach na poduszce, i jego ulubiony kubek... Czy o miłości można zapomnieć?

"Jednym gestem" to lutowa nowość Wydawnictwa Czwarta Strona i druga część Burszynowej Serii. Jej autorzy, Lidia Liszewska i Robert Kornacki, ponownie zabierają nas do świata Edyty i Jacka, przedstawiając ich dalsze losy. Dla mnie to drugie spotkanie okazało się równie udane jak pierwsze. Nowa książka autorów otuliła mnie tym samym ciepłem, subtelnością, spokojem i nostalgią, które poznałam za sprawą zeszłorocznej powieści "Tylko szeptem". Atmosfera tej książkowej serii i sposób opowiedzenia historii bohaterów z łatwością trafiają do mojego romantycznego serca. Na szczęście to jeszcze nie koniec - opowieść z szumem morskich fal w tle doczeka się trzeciej części :)

Edyta wróciła do swojego życia w Warszawie - rozwija karierę pisarską i chyba jest gotowa na kolejne uczucie. Jacek został w rodzinnym miasteczku i niespodziewanie w jego życiu pojawia się inna kobieta. Choć ich związek się skończył, trudno zapomnieć chwile pełne miłości, zwłaszcza że wystarczy tak niewiele, aby odzyskać dawne szczęście. Czy nieodebrane połączenie może zmienić bieg zdarzeń? A może Edyta i Jacek nie byli sobie pisani? Jak wybrać pomiędzy tęsknotą za przeszłością a pragnieniem miłości?

Seria Bursztynowa to pięknie napisana opowieść o miłości, która może się zdarzyć zawsze i wszędzie, nawet wtedy, gdy zupełnie się jej nie spodziewamy. O miłości poddanej próbie i pogubionej w labiryncie niepewności i lęku, wśród tęsknoty i pogoni za szczęściem. O miłości, która zderzyła się z prozą życia i niepisanym kodeksem, który podszeptuje, co wypada, a co nie. Książki z tej serii wyróżnia dojrzałość, szczerość i realizm - pokazują, że ciekawe historie są tuż obok nas, a często dotyczą nas samych.  Autorzy opowiadają o autentycznych uczuciach z wrażliwością, subtelnością i liryzmem, a czytelnik zyskuje dzięki temu przestrzeń do refleksji. Powieść "Jednym gestem" wywołała u mnie nie tylko melancholię, ale też smutek zmieszany z nadzieją. Przewracając kolejne strony, widzimy kobietę i mężczyznę, którzy oddalają się od siebie, mimo że połączyło ich coś wyjątkowego. Obserwujemy, jak próbują wrócić do swojego dawnego życia, co okazuje się trudne i bolesne. Druga część serii to mieszanka wewnętrznych zmagań - rozczarowania, złości, niepewności i błądzenia. Cieszę się, że dzięki dwutorowej narracji mamy okazję poznać dwie perspektywy, Edyty i Jacka, i ich sposoby radzenia sobie z uczuciową stratą. Otrzymaliśmy emocjonujący i wielobarwny dwugłos, który dodaje tej życiowej historii głębi. Lidia Liszewska i Robert Kornacki stworzyli dwie interesujące postaci. Sądzę, że na uwagę zasługuje portret Edyty - dojrzałej kobiety, której poukładane życie zmieniło się, gdy spotkała Jacka. Zresztą już sam wątek romantyczny wychodzi poza ramy typowe dla powieści obyczajowych - zamiast młodzieńczego zauroczenia i cukierkowej miłości, poznajemy historię uczucia silnie osadzonego w rzeczywistości i dwa światy, które trudno ze sobą połączyć. Bez wątpienia to jedna z tych cech Serii Bursztynowej, które cenię najbardziej. A zalet jest znacznie więcej, jak choćby świetne pióro autorów i sposób, w jaki piszą o uczuciach. W książce znajdziemy poetyckie fragmenty, które wspólnie z czułą narracją tworzą wyjątkowy klimat. Całość dopełnia szum morza, który słyszymy, przewracając kolejne strony. Jak dla mnie to naprawdę udane połączenie.

Czasem jednym gestem można wyrazić więcej niż za pomocą wielu słów...

"Jednym gestem" to utkana z uczuć i okruchów codzienności historia, którą warto niespiesznie się delektować.  Autorzy podarowali nam opowieść o wyborach, które postrzegamy inaczej, a które nieodwracalnie zmieniają życie. O potrzebie czułości i tęsknocie za obecnością drugiego człowieka. O lęku, który towarzyszy wychodzeniu z własnej strefy komfortu i ryzyku, które należy podjąć, by odnaleźć szczęście. "Jednym gestem" to dojrzała, subtelna, nostalgiczna i refleksyjna książka - idealna dla miłośników niebanalnych i życiowych powieści obyczajowych. Z niecierpliwością czekam na finał tej bałtyckiej historii miłosnej. Serdecznie polecam.




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


Data wydania: 10 lutego 2021
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Seria: Bursztynowa (część druga)
Liczba stron: 336


poniedziałek, lutego 22, 2021

Książkowe nowości - marzec 2021

Książkowe nowości - marzec 2021

Ostatni tydzień lutego, a to oznacza przegląd zapowiedzi wydawniczych na kolejny miesiąc. Wygląda na to, że marzec zachwyci miłośników literatury faktu. Zresztą zobaczcie sami :)


Literatura faktu

"Ostatni trop. Tajemnica zaginięcia sióstr Lyon" - Mark Bowden, Wydawnictwo Poznańskie, premiera 23 marca.

"W kwietniu 1975 roku na przedmieściach Waszyngtonu zaginęły dwie dziewczynki, siostry Lyon. Śledztwo utknęło w miejscu, ciał nie odnaleziono, a zdarzenie uznano za niewyjaśnione. Jednak trzydzieści kilka lat później dzięki niestandardowym metodom i dociekliwości detektywów udało się wyjaśnić zagadkę. Ekipa śledczych odkryła zapomniany protokół z przesłuchania młodego chłopaka, który zeznał, że widział tajemniczego mężczyznę wychodzącego z centrum z dziewczynkami… Rozwikłanie tej sprawy stanowi krok milowy w dziejach amerykańskiej kryminalistyki" (źródło: opis wydawcy)

Mark Bowden to amerykański dziennikarz i pisarz, znany z bestsellerowych książek: „Helikopter w ogniu”, „Zabić Bin Ladena”, „Polowanie na Escobara” i „Hue 1968”.

"Świnia na sądzie ostatecznym" - Maja Iwaszkiewicz,  Wydawnictwo Poznańskie, premiera 10 marca.

"O takim średniowieczu jeszcze nikt nie pisał. Co wówczas człowiek myślał o zwierzętach? Jak wyglądała praca dawnego zoologa i jego magiczne eksperymenty? Jak powstały wyobrażenia o ludzko-zwierzęcych hybrydach? Czy w średniowieczu istniały ogrody zoologiczne? Czy wierzono, że zwierzęta pójdą do nieba i należy je sądzić jak ludzi? Barwne opowieści o średniowiecznej faunie wzbogacone zostały o oryginalne ilustracje, które mogą wzbudzać zarówno śmiech, jak i przerażenie. Znaczną część autorka poświeciła opisom stworów fantastycznych: smoków, gargulców i jednorożców. Nie zapomniała też o ówczesnych wegetarianach. Wszystko to prowadzi do zastanawiającego wniosku: świat zwierząt oddziaływał na ludzi w średniowieczu silniej niż obecnie" (źródło: opis wydawcy)

Maja Iwaszkiewicz jest historyczką sztuki i mediewistką zakochaną w kulturze średniowiecznej i odszyfrowywaniu jej tajemniczego języka symboli. Próbuje zarazić tą miłością innych.

"Pogrzebana. Życie, śmierć i rewolucja w Egipcie" - Peter Hessler, Wydawnictwo Czarne, premiera 3 marca.

"Co łączy profesora z Cambridge, prowadzącego wykopaliska w Egipcie, i niepiśmiennego śmieciarza? Całkiem sporo. Obaj na podstawie swoich znalezisk potrafią powiedzieć bardzo wiele o życiu i zwyczajach mieszkańców Egiptu. I okazuje się, że przez ostatnie kilka tysięcy lat ten kraj nie zmienił się wcale tak bardzo, jak można by się spodziewać. Peter Hessler, wieloletni korespondent „New Yorkera” w Chinach, w 2011 roku przeprowadza się z żoną i córkami do Kairu. Nie spodziewa się silnych emocji w tym leniwym mieście, tymczasem trafia w sam środek rewolucji. Żeby lepiej odnaleźć się w otaczającym go chaosie, uczy się języka i nawiązuje przyjaźnie – ze śmieciarzem Sajjidem i jego rodziną, ze sfrustrowanym egipską polityką lektorem arabskiego, z tłumaczem gejem, który boryka się z policyjnymi szykanami, i z drobnymi chińskimi przedsiębiorcami handlującymi damską bielizną (ich spojrzenie na Egipt ożywczo kontrastuje z obiegowymi opiniami formułowanymi na Zachodzie).  To od nich, a nie od polityków, działaczy czy lokalnych przywódców, z którymi przeprowadza wywiady, dowiaduje się najwięcej i to oni będą w tym reportażu naszymi przewodnikami po arabskiej wiośnie i po kraju faraonów" (źródło: opis wydawcy)

"Wyspa trzech ojczyzn. Reportaż z podzielonego Cypru" - Thomas Orchowski, Wydawnictwo Czarne, premiera 17 marca.

"Kawa na Cyprze ma fundamentalne znaczenie, ale jeszcze ważniejsze jest to, jak się ją określa. „Cypryjską” pije zwolennik jedności Cypru, „grecką” zwolennik enosis, „turecką” zaś zamówi rzecznik zbliżenia z Ankarą. I tak jak rodzaje kawy, tak ojczyzny na Cyprze są trzy. Thomas Orchowski opowiada o tej małej wyspie we wschodniej części Morza Śródziemnego z perspektywy, o której turyści zachwycający się lazurem wody nie mają zwykle pojęcia. To Cypr od wieków walczący z kolejnymi okupantami, naznaczony traumą konfliktów wewnętrznych i ścierających się nacjonalizmów. Cypr, z którego nie wyjeżdża się z urzekającymi fotografiami wybrzeża, ale z pamięcią o zbrodniach z Asii, Tochni, Alody, Maraty i Sandalaris, za które nikogo nie ukarano.

Wyspa trzech ojczyzn to reporterska relacja z podzielonego Cypru. Thomas Orchowski wyjaśnia nam jego skomplikowaną historię, podążając śladem osobistych historii mieszkańców – od roku 1955 aż po czasy współczesne, które wciąż nie przynoszą rozwiązania i szans na zakończenie konfliktu" (źródło: opis wydawcy)

"Podziemie. Największy zamach w Tokio" - Haruki Murakami, Wydawnictwo Czarne, premiera 24 marca.

"20 marca 1995 roku sekta Aum rozpyliła w tokijskim metrze trujący sarin. W wyniku zamachu, który w zamyśle miał być pierwszym krokiem do zbawczej apokalipsy, zginęło dwanaście osób, a co najmniej kilka tysięcy zostało rannych. Kilkaset trwale ucierpiało na zdrowiu. Haruki Murakami próbuje zrozumieć motywację zamachowców i często zaskakujące zachowanie ofiar – wielu pasażerów nieśpiesznie opuściło pociągi, udało się do pracy i dopiero po paru godzinach zgłosiło się do szpitala. Wybitny pisarz rozmawia z poszkodowanymi, świadkami i członkami sekty, by przedstawić nam ich relacje, a następnie zadaje pytania bez łatwych odpowiedzi. Czy atak był przypadkowym incydentem, czy wydarzeniem, które ujawniło mroczne oblicze Japonii? Czy to możliwe, że przemilczane potrzeby duchowe Japończyków zostały tak dalece wyparte, że powróciły w tej spotworniałej formie?" (źródło: opis wydawcy)

"Niezłomny. Legendarna wyprawa Shackletona i statku Endurance na Antarktydę" - Caroline Alexander, Wydawnictwo Poznańskie, premiera 23 marca.

"Szefie, mam już dość żarcia kłaków renifera, zaraz będę miał od tego w środku kule włochate niczym koźle jaja. Dajmy to szyprowi i McCarthy’emu. I tak z reguły nie mają pojęcia, co wsuwają.  Tak brzmiały słowa Creana – drugiego oficera statku Endurance – skierowane do sir Ernesta Shackletona podczas dramatycznej wyprawy na Antarktydę, w czasie której jego statek został uwięziony przez lód, następnie zmiażdżony, a załoga zmuszona do półtorarocznej tułaczki po bezludnej wyspie. Próżno szukać większej determinacji i próby charakteru niż u dowódcy tej ekspedycji – Ernesta Shackletona oraz członków jego załogi. Wyprawa, choć nieudana, została zapamiętana jako jedna z najwspanialszych w dziejach. Gdy statek został uwięziony przez lód, legendarny odkrywca podjął brawurową próbę ratowania swojej załogi. Wraz z pięcioma ludźmi przepłynął zwykłą szalupą 1200 km po otwartym oceanie, dopłynął na Georgię Południową, a następnie bez chwili odpoczynku podjął heroiczny trzydziestosześciogodzinny marsz przez potężny masyw górski, aby sprowadzić ratunek.

Angielski panteon bohaterów mógł pomieścić tylko jednego wielkiego badacza polarnego – Roberta Scotta – skazanego na klęskę młodzieńca, który zginął, przynosząc honor swojemu krajowi. I choć Shackleton nie zdobył w Anglii uznania, jakim cieszył się Scott, to właśnie jego historia może inspirować kolejne pokolenia" (źródło: opis wydawcy)

"Za mroczną rzeką. Jak przetrwałem reżim Korei Północnej" - Masaji Ishikawa, Wydawnictwo Znak Horyzont, premiera 24 marca.

"Najbardziej wstrząsająca opowieść o życiu w Korei Północnej. Masaji Ishikawa mieszka w Japonii, ale jako pół-Koreańczyk jest obywatelem drugiej kategorii. Gdy ma 13 lat, jego ojciec daje się skusić obietnicom rządu Korei Północnej. Na miejscu czeka ich edukacja, praca, wysoka pozycja społeczna, dobrobyt. Wraz z rodzicami i trzema siostrami Masaji wyjeżdża do nowej ojczyzny. Jest rok 1960. Kolejne lata okażą się brutalne, pełne bólu i cierpienia. Rodzinie Ishikawy będzie towarzyszyło ubóstwo, głód i ciągła doktrynacja komunistycznego reżimu. Staną się przedstawicielami najniższej kasty społecznej. Władze zabronią im myśleć, ale nie zdołają zabronić im kochać. W tym nieludzkim świecie rodzinne więzi będą jedynym, co pozwoli im przetrwać. Do czasu. Po 36 latach Ishikawa decyduje się na samotną ucieczkę. Wstrzymuje oddech i wchodzi do okrytej ciemnościami rzeki, której drugi brzeg obiecuje ocalenie" (źródło: opis wydawcy)

"Rowerem przez II RP. Niezwykła podróż po kraju, którego już nie ma" - Bernard Newman, Wydawnictwo Znak, premiera 24 marca.

"Taka podróż byłaby dziś niemożliwa… bez paszportu. Niezwykła wyprawa rowerowa angielskiego dżentelmena do egzotycznego kraju, który powstał niedawno, ale ma spore ambicje. Jego mieszkańcy stawiają się temu wariatowi Hitlerowi i chyba mają prawo. Ich państwo jest niemal trzy razy większe niż wyspa, z której przybył Newman! Naszego podróżnika i jego dwukołowego towarzysza imieniem George czekają miejsca i ludzie, które wprawią go w osłupienie, zachwyt, czasem wzbudzą śmiech lub litość. Ten zaskakujący wielki kraj nazywa się Polska. Ta Polska już nie istnieje, ale po niemal 90 latach możemy ją znowu oglądać oczami angielskiego pisarza, podróżnika i… szpiega. W każdej z tych ról Bernard Newman sprawdza się znakomicie!

Bernard Newman – brytyjski pisarz i podróżnik, w czasie pierwszej wojny światowej żołnierz i szpieg. W okresie międzywojennym odwiedził ponad 60 krajów, które przemierzał zwykle na rowerze. Z tych podróży pisał znakomite, pełne brytyjskiego humoru reportaże. Uważany też za autorytet z zakresu szpiegostwa. Jego wykładów słuchali nawet Adolf Hitler, Franklin Delano Roosevelt i Senat Stanów Zjednoczonych. Z racji swojej wiedzy, doświadczeń wojennych i zamiłowania do podróżowania wielokrotnie oskarżany o szpiegostwo na rzecz rządu Jego Królewskiej Mości. Newman kilka razy odwiedził Polskę. Jego unikatowy reportaż "Rowerem przez II RP" odsłania przed nami Polskę, jakiej nie znaliśmy i jakiej już nigdy nie będziemy mogli zobaczyć. Po raz pierwszy po niemal 90 latach możemy o niej na szczęście przeczytać" (źródło: opis wydawcy)

Literatura piękna

"Bękart ze Stambułu" - Elif Shafak, Wydawnictwo Poznańskie, premiera 10 marca.

"W deszczowe popołudnie pewna kobieta wchodzi do gabinetu lekarza z zamiarem dokonania aborcji. Ma dziewiętnaście lat. To, co wydarzy się za chwilę, zmieni jej życie na zawsze. Dwadzieścia lat później nastoletnia Asya mieszka wraz z matką w jednej z dzielnic Stambułu, otoczona jedynie ekscentrycznymi ciotkami, bo w jej rodzinie od lat mężczyźni umierają młodo. Spotkanie z kuzynką z Ameryki, która przyjeżdża do Turcji, aby zgłębić owianą tajemnicą historię swojej rodziny, diametralnie zmienia jej wyobrażenie o najbliższych. Wkrótce okazuje się, że duchów krążących nad ich przeszłością jest o wiele więcej, niż obie mogły się spodziewać.

Ta wielokulturowa opowieść o rodzinie jest jednocześnie opowieścią o barwnej, ale tragicznej historii Turków i Ormian, o smakach i zapachach kuchni tureckiej oraz ormiańskiej, a także o odwiecznej tęsknocie i poszukiwaniu własnej tożsamości" (źródło: opis wydawcy)

"Świece w pogańskim gaju" - Jiří Kamen, Wydawnictwo Dowody na Istnienie, premiera 25 marca.

"Kochanka zawiadamia żonę, że jej niewierny mąż zmarł podczas tajnej schadzki… Pewna kobieta sprawia, że jej rywalkom przyrastają do rąk parasolki… Koty okazują się reinkarnacjami znanych osobistości… Chrapanie grubego redaktora przypomina odgłos kobiecego orgazmu, w związku z czym… Architekt dla oszczędności wprowadza się wraz z kochanką do swojej żony i dzieci… Ubecy odnajdują drogę do świętości… – Jiří Kamen mnoży absurdalne historie, żeby zdemaskować naszą pokrętną naturę.

Zbiór opowiadań Świece w pogańskim gaju w tłumaczeniu Elżbiety Zimnej reprezentuje taką literaturę, jakiej bardzo brakuje w Polsce: rozrywkową i beztroską, ale jednocześnie ironiczną i przenikliwą" (źródło: opis wydawcy)

Powieści historyczne

"Kurier z Tivoli" - Wojciech Dutka, Wydawnictwo Lira, premiera 3 marca.

"Mokrzycki – hrabia, dyplomata, szpieg – otrzymuje kolejną misję. Zostaje wysłany przez generała Andersa i amerykański wywiad do ojczyzny by zatrzymać powstanie przeciw Niemcom i kontynuować walkę z Sowietami... Wojciech Dutka, pisarz i historyk, w trzeciej powieści cyklu opowiada o dalszych losach Antoniego Mokrzyckiego, polskiego Bonda czasów II wojny światowej" (źródło: opis wydawcy)

"Dama Kier" - Monika Godlewska, Wydawnictwo Lira, premiera 17 marca.

"Intrygi, skandale i zakazana miłość… Czym może grozić łamanie konwenansów na edwardiańskich salonach? Londyn, początek XX wieku. Lady Eleanor Hardinge, młoda arystokratka, wdowa i matka dwuletniego Williama, powraca z Indii, żeby zacząć życie od nowa. Tymczasem czeka ją konflikt o spadek z bratem zmarłego męża… Nora, chcąc osiągnąć swoje cele, staje się gwiazdą na firmamencie londyńskiej socjety. Kiedy na jednym z balów poznaje Cilliana Shawa, skrytego Irlandczyka, nawet nie przypuszcza, jaką tajemnicę skrywa mężczyzna i jakie ma wobec niej plany…" (źródło: opis wydawcy)

Literatura kulinarna

"Rośliny przede wszystkim. 101 najlepszych przepisów fleksitariańskich" - Tracy Pollan, Wydawnictwo Znak, premiera 10 marca.

"Jeśli leży ci na sercu ekologia, chciałabyś jeść zdrowiej, ale czasem nie potrafisz sobie odmówić soczystego burgera – flexitarianizm to dla ciebie idealne rozwiązanie! Według specjalistów to jedna z trzech najzdrowszych diet na świecie.

Michael Pollan to człowiek, który jednym zdaniem zmienił nawyki żywieniowe Amerykanów. Słynne „Jedz, nie za dużo, przede wszystkim rośliny” stało się inspiracją dla wielu osób. Jego rodzina – siostry i mama, wegetarianki oraz mięsolubne – jak nikt inny rozumie zróżnicowane potrzeby domowników i podpowiada, jak można je pogodzić. Ich dania są proste, zdrowe i do tego tak smaczne, że nawet mięsożerca da się przekonać do zajadania zieleniny. Znajdziesz tu przepisy, które mogą być dostosowane do prawie wszystkich potrzeb żywieniowych: wegetariańskie, wegańskie, bezglutenowe i bez nabiału. A najlepsze jest to, że wiele z tych dań można przygotować w 35 minut lub krócej!" (źródło: opis wydawcy)

"Hummusy i pasty" - Konrad Budzyk, Wydawnictwo Znak, premiera 10 marca.

"76 prostych i inspirujących przepisów na zdrowe i pyszne hummusy i pasty. To nieprawda, że hummus to tylko ciecierzyca, czosnek, sezam i oliwa. Hummus może mieć słodko-ostry smak pieczonej dyni, może rozgrzewać podniebienie intensywnym aromatem grillowanej papryki lub rozpieszczać słodyczą syropu klonowego i rodzynek. Kto nie chciałby schrupać kanapki z pastą z mięsistego bobu z aromatyczną miętą albo zjeść pachnącego chlebka pita z intensywnie czekoladową pastą z czarnej fasoli? Dzięki tej książce dowiesz się, jak ugotować ciecierzycę, żeby kusiła orzechowym smakiem, do czego używać czarnej soli i jak wytrawnie smakuje kiszona cytryna.

Konrad Budzyk, dietetyk, weganin i bloger, sprawi, że zdrowe warzywa i owoce pojawią się na twoim stole w nowej, zaskakującej postaci" (źródło: opis wydawcy)

Literatura obyczajowa



"Nasze piękne chwile" - Natalia Sońska, Wydawnictwo Czwarta Strona, premiera 10 marca.

"Czy można spalić za sobą wszystkie mosty bez oglądania się za siebie? Czy da się rzucić wszystko i zacząć od nowa w miejscu, które wcale nie jest nowe? To nie była łatwa decyzja, lecz gdy Michał uświadomił sobie, że nie jest szczęśliwy, postanowił wreszcie coś zmienić. Niestety, bardzo szybko przekonał się, że przeszłość nie pozwoli o sobie zapomnieć. A zwłaszcza dawne relacje i uczucia, które – jak sądził – już dawno pogrzebał. Mężczyzna nie chce rozdrapywać starych ran ani ponownie składać złamanego serca. Najlepszym lekiem mógłby okazać się nowy związek. Czy znajomość z młodą, bystrą i sporo młodszą od niego studentką okaże się jedynie przelotnym romansem, czy przerodzi w coś więcej? Podobnie jak Michał, dziewczyna nie od razu odkrywa wszystkie swoje karty. Kto pierwszy zdobędzie się na szczerość?" (źródło: opis wydawcy)

"Dałeś mi siłę" - Karolina Wilczyńska, Wydawnictwo Czwarta Strona, premiera 23 marca.

"Gdy sięgasz po książkę z cyklu „Ja, kobieta”, to już wiesz, że za chwilę spotkasz kobietę, którą mogłaś minąć na ulicy, w sklepie czy podczas spaceru – z pozoru zwyczajną. A jednak gdy poznasz jej losy, posłuchasz opowieści o tym, co przeszła i o co przyszło jej walczyć, zrozumiesz, że to ktoś, kogo nie da się zapomnieć. Gdy Joanna prosi napotkaną w parku malarkę o portret zmarłego przed laty ojca, nie spodziewa się, że sama zostanie modelką. Jest dojrzałą i silną kobietą, która nie boi się otwarcie opowiedzieć Klarze o swoich przejściach, by dzięki temu jej portret był pełny, prawdziwy. Klara, malując i dobierając barwy, słucha historii Joanny i jej rodziny: o ciężkim porodzie, chorobie ukochanego męża, niełatwym życiu w czasach PRL-u i o rezygnacji z marzeń i ambicji dla czyjegoś dobra. Oraz o własnej, długiej i bolesnej walce o zdrowie. Historia Joanny jest utkaną z emocji opowieścią o sile woli, walce i miłości do najbliższych. Lecz jest w niej także przesłanie dla każdego – przypomni nam o tym, co w życiu jest naprawdę ważne.

Karolina Wilczyńska w serii „Ja, kobieta” przedstawia prawdziwe historie kobiet, które opowiedziały jej o swoim życiu. Może bohaterką kolejnej części będziesz właśnie Ty?" (źródło: opis wydawcy)

"O psie, który dał słowo" - W. Bruce Cameron, Wydawnictwo Kobiece, premiera 10 marca.

"Na Baileya, psa o wielu wcieleniach, którego pokochały setki tysięcy dzieci i dorosłych, czeka bardzo ważne zadanie. Tym razem nie będzie pamiętał swoich poprzednich żyć, ale nie będzie sam! Dołączy do niego urocza psina Lacey, z którą wspólnie postarają się dotrzymać psiego słowa. Burke to bardzo uzdolniony chłopiec, który jeździ na wózku. Kiedy przestanie rosnąć, będzie mógł poddać się operacji. Jednak do tego czasu potrzebuje wsparcia silnego psa, który pomoże mu w codziennych czynnościach. Ktoś tu będzie miał łapy pełne roboty!" (źródło: opis wydawcy)


czwartek, lutego 18, 2021

#317 "I (nie) żyli długo i szczęśliwie" - Jennifer Wright

#317 "I (nie) żyli długo i szczęśliwie" - Jennifer Wright

Dawno, dawno temu... bla, bla, bla... i żyli długo i szczęśliwie. Czy aby na pewno? Co prawda życie to nie bajka, ale miłość to nie Święty Mikołaj - jest prawdziwym uczuciem i ma wielką moc - przynosi szczęście, ekscytuje i dodaje skrzydeł. To dzięki niej unosimy się nad ziemią, a w brzuchu czujemy słynne latające motyle. Ludzie kochali od zawsze. Nie dziwi zatem fakt, że miłość odmieniana jest przez wszystkie przypadki w literaturze, muzyce, filmach, malarstwie i telewizji. Ba, czerwone serduszka znajdziemy nawet na sklepowych półkach. Miłość to bez wątpienia jedno z ważniejszych, o ile nie najważniejszych uczuć. Skoro jednak przeżywamy ją tak mocno, równie spektakularnie możemy doświadczać złamanego serca. Utrata miłości to wielka tragedia - coś z czym trudno się pogodzić. Rozstanie boli, a często zdarza się, że w odpowiedzi na stres i negatywne emocje zaczynamy zachowywać się irracjonalnie. Bywa, że najbardziej żenujące momenty naszego życia to właśnie te następujące tuż po zerwaniu. Czy może być w tym coś pocieszającego? Jak najbardziej, bo tak się składa, że ludzkość widziała już dużo gorsze rzeczy. Historia pełna jest spektakularnych rozstań. Jeżeli myślicie, że zawstydzające smsy i dzikie sceny zazdrości to najgorszy i najbardziej żałosny repertuar byłych zakochanych, Jennifer Wright szybko wyprowadzi was z błędu.

Miłość przychodzi niepostrzeżenie, a odchodzi, trzaskając drzwiami...

"Jeżeli leżysz teraz w łóżku z kubełkiem lodów w jednej dłoni i butelką szkockiej w drugiej, jeśli wbijasz właśnie zęby w tę książkę (a jednego zęba brakuje po wczorajszej bójce w barze), jeśli łzy płyną ci po twarzy, a ty myślisz o tym, jak bardzo kochasz swoją/swojego eks -  powiem ci, że radzisz sobie naprawdę nieźle. Mogło być gorzej. O wiele gorzej. Nie ucinasz właśnie głowy swojej/swojemu eks, nie kastrujesz przypadkowych ludzi, nie zaczynasz nowego, ekscytującego życia z lalką erotyczną. Jesteś bohaterem!" - tak zaczyna się książka Jennifer Wright, amerykańskiej pisarki i dziennikarki, autorki bestsellerowych publikacji, w tym zeszłorocznej "Co nas (nie) zabije", o której miałam przyjemność pisać na blogu (link do recenzji). Książka "I (nie) żyli długo i szczęśliwie" na amerykańskim rynku wydawniczym pojawiła się w 2015 roku, a już teraz możemy ją poznać w polskim przekładzie (autorem jest Maciej Miłkowski). Tym razem Jennifer Wright zabiera nas w podróż wehikułem czasu i  opowiada nam o najgorszych związkach i rozstaniach w historii.

Czy miłość uszlachetnia? No nie zawsze...

"I (nie) żyli długo i szczęśliwie" to trzynaście historii o związkach, które rozpadły się w spektakularny sposób. To opowieść o parach, które wyjątkowo źle zniosły rozstanie, co zaowocowało nie tylko ekscentrycznymi zachowaniami, ale nierzadko też poważnymi konsekwencjami. Co ciekawe, większość z nas dobrze kojarzy te nazwiska - to słynni władcy, pisarze, aktorzy, malarze, a nawet jest wśród nich papież. Dlatego też tym bardziej zadziwia ich miłosne życie - czasami naprawdę trudno uwierzyć, że te osoby mogły zachować się w tak irracjonalny i szokujący sposób (a może jednak wcale nie powinno nas to dziwić - historia pełna jest przecież ekscentrycznych szaleńców;). Jennifer Wright odsłania przed nami kulisy wielkich miłości, które nie skończyły się dobrze. W książce przeczytamy m.in. o Neronie i Poppei, Eleonorze Akwitańskiej i Henryku II, Lukrecji Borgii i Giovannim Sforzy, Carolinie Lamb i lordzie Byronie oraz Oskarze Kokoschce i Almie Mahler. Nie zabraknie też Henryka VIII i dwóch z jego żon (Anny Boleyn i Katarzyny Howard) oraz akcentu bardziej współczesnego - Elizabeth Taylor, Debbie Reynolds i Eddiego Fishera. Jennifer Wright opowiada nam o truciznach, sztyletach, lodowych pałacach, ucinaniu głów, kastrowaniu oraz erotycznych lalkach. I zapewniam was, to zaledwie mała część tego, o czym możemy przeczytać w książce. Zdziwienie i szeroko otwarte oczy podczas lektury to bardzo prawdopodobny scenariusz :)

Jakie imprezy organizował papież Aleksander VI? Na czyj rozkaz ludzie udawali kury i wysiadywali jajka? Jak nie ukrywać kochanek? Kto w ciągu jednego roku przespał się z 250 kobietami w samej tylko Wenecji? Czy zmuszanie młodego niewolnika by udawał zmarłą żonę to rzeczywistoście dobry pomysł? I kto pod futrzanym płaszczem skrywał nieczułe serce?

Książki Jennifer Wright najbardziej lubię za ich oryginalność - autorka potrafi zaprezentować historię w zupełnie innej, nietypowej formie - z humorem i ciepłą ironią, ale jednocześnie w sposób merytoryczny i rzeczowy. Uwielbiam jej zabawne i trafne spostrzeżenia oraz komentarze. Za sprawą ciętego dowcipu i odrobiny sarkazmu tekst świetnie spełnia swoją rozrywkową funkcję. To naprawdę wspaniałe, by w tak fascynujący sposób opowiadać o historii. Zabawny styl pisania Jennifer Wright pewnie nie przypadnie do gustu każdemu (wiadomo, mamy różne poczucie humoru), ale jeżeli okaże się, że nadajemy z autorką na podobnych falach, czytanie tej książki stanie się przyjemnością i świetną literacką przygodą.

Historia potrafi być fascynująca, ale znacznie rzadziej wydaje się zabawna. Jennifer Wright odczarowuje nieco literaturę popularnonaukową, czyniąc ją jeszcze bardziej przystępną. "I (nie) żyli długo i szczęśliwie" przypomina, że dawne dzieje to nie tylko zakurzone księgi i opowieści pokryte mchem i paprocią, a losy zwykłych ludzi pełne namiętności, zazdrości, watpliwości, dobrych i złych momentów, a zatem coś, co sami dobrze znamy. Co prawda okoliczności się zmieniły, ale miłość jako uczucie ani trochę. Czytając tę książkę, będziecie przecierać oczy ze zdumienia i płakać ze śmiechu. Może ogarnie was przerażenie, współczucie albo złość. Jestem też przekonana, że z chęcią podzielicie się ciekawymi fragmentami z rodziną i przyjaciółmi. Sądzę, że fakty i ciekawostki z historii potrafi w książce popularnonaukowej przywołać wielu, ale sztuką jest, by zaprezentować je w sposób, który zainteresuje odbiorców. I Jennifer Wright bez wątpienia posiada taką umiejętność.  "I (nie) żyli długo i szczęśliwie" to wnikliwa, przystępna i świetnie napisana (z dziennikarskim pazurem i bystrością) książka, która nie tylko uczy, ale też bawi. Otrzymaliśmy inną, nietypową odsłonę historii. Jeżeli nudzą was już opowieści o pięknej i szlachetnej miłości oraz o parach, które trzymając się za ręce, zmierzają w stronę zachodzącego słońca - książka Jennifer Wright będzie jak powiew świeżości. Świetnie się bawiłam i przeczytałam jednym tchem. Polecam.




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu.



Tytuł oryginalny: It Ended Badly. Thirteen of the Worst Breakups in History
Tłumaczenie: Maciej Miłkowski
Wydawnictwo: Poznańskie
Seria: Zrozum
Data wydania: 10 lutego 2021
Liczba stron: 272

środa, lutego 17, 2021

#316 "Amerykańska księżniczka. Prawdziwa historia Kopciuszka" - Annejet van der Zijl

#316 "Amerykańska księżniczka. Prawdziwa historia Kopciuszka" - Annejet van der Zijl

"Bo kiedy nie ma się już przyszłości, cóż innego pozostaje niż marzenia z przeszłości?"

Czy gdy osiemdziesięciodwuletnia Allene Tew powoli odchodziła z tego świata w swojej nadmorskiej rezydencji we francuskim Cap-d'Ail, wracała myślami do słodko-gorzkich wspomnień? Czy w jej głowie pojawiały się wówczas obrazy domu rodzinnego w amerykańskim Jonestown, nowojorskich rezydencji oraz migawki z wielu podróży, które niegdyś odbyła? A może czując na plecach oddech zbliżającej się śmierci wspominała swoich pięciu mężów i dzieci? Czy była spokojna i pogodzona z losem? A może czegoś żałowała, za czymś tęskniła? Tego akurat nie wiemy, ale jedno jest pewne - w życiu "amerykańskiej księżniczki", jak nazywano Allene Tew, nie brakowało wzlotów i upadków. Jej barwny życiorys brzmi jak historia Kopciuszka, choć akurat "długo i szczęśliwie" niezupełnie tutaj pasuje. Mimo że czasami życie Allene przypominało dryfowanie na wzburzonym morzu, zawsze potrafiła w końcu złapać stery i obrać wybrany przez siebie kierunek. I przede wszystkim nie pozwoliła, by osobiste tragedie złamały jej hart ducha oraz przekreśliły przyszłość. Od prowincjonalnego miasteczka amerykańskich pionierów do wielkiego świata prestiżu i bogactwa. Pięć małżeństw, troje dzieci, książęcy tytuł i jedno życie - odbudowywane wielokrotnie z niesłabnącą odwagą i podniesionym wysoko czołem. Czy Allene była szczęśliwa? Czy jej amerykański sen się spełnił? I czy pieniądze dały jej wolność oraz szansę na życie według własnych zasad w świecie zdominowanym przez mężczyzn?


Portret Allene Tew Hostetter, 1892 rok
[źródło: wikimedia commons]

"Amerykańska księżniczka. Prawdziwa historia Kopciuszka" to biografia Allene Tew (1872-1955) stworzona przez Annejet van der Zijl, holenderską pisarkę i dziennikarkę oraz jedną z najczęściej czytanych autorek literatury faktu w Holandii. Przedstawia ona kobiecą życiową drogę na tle historycznych wydarzeń. Allene to ciekawa postać, szczególnie w kontekście czasów, w których przyszło jej żyć. Choć USA utożsamiane było wówczas z postępem, nowoczesnością i szansą na sukces, aspekty społeczne nadal rządziły się własnymi prawami - młoda kobieta miała cieszyć się dobrą opinią i jak najlepiej wyjść za mąż. Tymczasem ambitna i piękna Allene już w młodości wychodziła poza utarte schematy, przyprawiając rodziców o szybsze bicie serca (wiadomość o pozamałżeńskiej ciąży nie była chyba tym, czego oczekiwali po ukochanej córce). Dlaczego Allene miała aż pięciu mężów? Czy kochała tych mężczyzn, a może to była tylko wygodna opcja i szansa na ucieczkę przez samotnością? Czy była kobietą marzącą o bogactwie i prestiżu, a może pieniądze nie miały dla niej aż tak dużego znaczenia? Biografia stworzona przez Annejet van der Zijl nie zaspokaja ciekawości czytelnika w stu procentach, co pewnie spowodowane jest ograniczonym materiałem badawczym - portret bohaterki czasami umyka na drugi plan i wydaje się niepełny, m.in. w zakresie jej charakteru, osobowości oraz aspektu psychologicznego. Mimo to cieszę się, że Annejet van der Zijl nie zrezygnowała z przedstawienia losów Allene i wykorzystując swoje umiejętności autorki literatury faktu z powodzeniem wypełniła luki biograficzne tłem historycznym. W rezultacie powstała lekka i fascynująca publikacja, która przenosi czytelnika w czasie i prowadzi go od epoki wiktoriańskiej i tzw. wieku pozłacanego, przez epokę edwardiańską i Wielką Wojnę, aż po międzywojnie i drugą wojnę światową. Prawdziwa gratka dla miłośników historii (czyli dla mnie również;). Autorka, snując opowieść o Allene i osobach z jej otoczenia, przywołuje w tekście ważne historyczne i polityczno-społeczne wydarzenia oraz w barwny sposób odmalowuje realia życia wyższych sfer, w których obracała się bohaterka. Można powiedzieć, że "Amerykańska księżniczka" to trochę taka kronika ówczesnych Stanów Zjednoczonych w pigułce. I bez wątpienia łatwo się nią zachwycić podczas lektury - światem jedzenia, architektury, strojów, sztuki i designu. Ze stron książki wyłania się obraz amerykańskiego snu - kraju i społeczeństwa, które ceni sobie wysoko mentalność nieustannego upadania i rozpoczynania od nowa. Historyczna odsłona publikacji jest absolutnie rewelacyjna i jej poznawanie sprawiło mi ogromną radość i przyjemność. Zresztą sama Annejet van der Zijl w posłowiu stwierdza, że "Amerykańska księżniczka" to tak naprawdę trzy książki w jedndnej - "jest w niej zadziwiająca opowieść o życiu, tak pełna zwrotów, że zdaje się niemal powieścią przygodową; można ją również czytać jako małą historię Ameryki; a w końcu ten tekst stanowi też moje bardzo osobiste śledztwo w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: jak radzić sobie ze stratą?". Świetna jest lekkość i płynność pióra autorki - Annejet van der Zijl z wdziękiem przeplata ze sobą życiorys Allene i amerykańskie realia. Znajdziemy w tej książce dramaty, sukcesy, porażki, śmierć, narodziny i wiele słodko-gorzkich momentów. Powiedziałabym nawet, że to bardziej podróż w czasie niż biografia, co akurat okazało się dla mnie miłym zaskoczeniem. Przeczytałam w trybie ekspresowym z dużym zainteresowaniem. Jeżeli lubicie historię zaprezentowaną w sposób angażujący i przystępny i jeżeli macie ochotę poznać losy kobiety, która spełniała swój amerykański sen, nie cofając się mimo przeciwności, lecz wychodząc im naprzeciw - sięgnijcie po książkę Annejet van der Zijl. Przekonacie się, że opowieść o Kopciuszku (no może pozbawiona kilku warstw lukru;) wcale nie musi być bajką.



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak Horyzont.


Tytuł oryginalny: De Amerikaanse prinses
Tłumaczenie: Alicja Oczko
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Data wydania: 10 lutego 2021
Liczba stron: 304

poniedziałek, lutego 15, 2021

#315 "Wymruczane szczęście" - Joanna Szarańska

#315 "Wymruczane szczęście" - Joanna Szarańska

W zeszłym roku za sprawą powieści obyczajowej Joanny Szarańskiej przekonaliśmy się, że miłość może być wyszczekana. Terpentyna, mała psia bohaterka, udowodniła, że czworonożne stworzenia to nie tylko najlepsi przyjaciele człowieka, ale też bardzo sprytne swatki działające lepiej niż wszystkie biura matrymonialne i Tindery razem wzięte. Tym razem do akcji wkracza kot, a właściwie kotka. Cholera, bo tak się zwie ta futrzana kulka, spląta ze sobą dwie życiowe nitki, kobiety i mężczyzny, a pomogą jej w tym pewne niesforne bliźnięta. Czy szczęście może być wymruczane? I czy w miłości rzeczywiście wszystkie chwyty są dozwolone, nawet jeśli chodzi o miłość do... kota? 

Emilia Kot (a jakże:), matka niesfornych bliźniąt, próbuje stanąć na nogi po rozwodzie. Decyduje się przyjąć propozycję kuzyna, który oferuje jej dach nad głową i pracę. Gdy w wyniku szalonych pomysłów swoich kochanych dzieci, traci posadę, pomocną dłoń wyciąga do niej Gertruda, ekscentryczna staruszka. Dzięki jej wstawiennictwu Emilia trafia do domu gburowatego pisarza i jego charakternej… kotki! A ponieważ życie to nie bajka, początki wcale nie są najłatwiejsze. Współpraca Emilii i Grzegorza przebiega dość burzliwie, a w pewnym momencie zaczyna nawet między nimi niebiezpiecznie iskrzyć. Gdy w tajemniczych okolicznościach znika kotka pisarza, pierwszymi podejrzanymi stają się bliźnięta… Ale czy to na pewno właściwy trop?

Bo gdy nie ma kota, myszy harcują...

Antidotum na smutki? Proszę bardzo. "Wymruczane szczęście" to ogromna porcja humoru, która z łatwością potrafi rozgonić czarne chmury. Joanna Szarańska podarowała nam kolejną pozytywnie zakręconą książkę - zarówno sama fabuła, jak i bohaterowie sprawiają, że czytanie "Wymruczanego szczęścia" to wspaniała rozrywka. Właściwie odniosłam wrażenie, że ta kocia historia ma w sobie jeszcze więcej lekkości i humoru niż pozostałe komediowe książki autorki. Zabawne perypetie bohaterów nieraz wywoływały na mojej twarzy uśmiech, zresztą nie obyło się też bez małych i dużych chichotów. Spora w tym zasługa błyskotliwego pióra Joanny Szarańskiej.  No bo sami powiedzcie, jak tu się nie uśmiechnąć, gdy czytamy, "że przy piciu kawy lepiej zachować powagę, bo rozwścieczy się zgagę"? :) Fabuła jest dynamiczna i całkiem sporo się w niej dzieje, więc o nudzie nie ma mowy. Jej mocną stroną są zabawne dialogi, świetny humor sytuacyjny oraz barwne postacie. Kobieta po przejściach, niesforne i urocze bliźniaki, gburowaty i humorzasty pisarz, ekscentryczna staruszka z charakterem i nasza mała, puchata gwiazda - kotka Cholera - istna wybuchowa mieszanka przeróżnych osobowości, które spotkały się na kartach jednej książki. "Wymruczane szczęście" bez wątpienia świetnie spełnia swoją rozrywkową funkcję. Co ważne jednak, ta lekka i zabawna opowieść o damsko-męskich perypetiach oraz kocich przygodach skrywa w sobie również ważny przekaz. Joanna Szarańska stworzyła powieść obyczajową, która bardzo dobrze pokazuje, że nawet będąc w tarapatach, możemy liczyć na pomocną dłoń, często wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy. I że nigdy nie jest za późno, by zacząć wszystko od początku. Nowa książka autorki zachwyca swoim komediowym, ciepłym i pozytywnym klimatem. To opowieść o nieprzewidywalnym losie oraz o nieoczekiwanych zbiegach okoliczności i spotkaniach, które na zawsze zmieniają nasze życie, doprawiona sporą dawką miłości do czworonożnych przyjaciół. Czy szczęście może być wymruczane? Koniecznie przekonajcie się sami. Jeżeli potrzebujecie zabawnej, lekkiej i otulającej powieści obyczajowej, serdecznie polecam zarówno "Wymruczane szczęście", jak i zeszłoroczną "Wyszczekaną miłość". Wspaniale spędziłam czas, warto.



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


Data wydania: 10 lutego 2021

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Seria: Na tropie miłości
Liczba stron: 384

piątek, lutego 12, 2021

#314 "Życie na naszej planecie. Moja historia, wasza przyszłość" - David Attenborough

#314 "Życie na naszej planecie. Moja historia, wasza przyszłość" - David Attenborough

Wzrost emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Topnienie lodowców i podnoszenie się poziomu wód. Postępująca urbanizacja i zwiększająca się konsumpcja. Wycinanie lasów. Wszechobecny plastik. Zanieczyszczenie środowiska i zmniejszenie populacji dzikich zwierząt. Zagłada bioróżnorodności. Nie będę wymieniać dalej - to zaledwie kilka przykładów. Niekorzystne zmiany środowiskowe na Ziemi postępują szybciej niż się tego spodziewano. I to my, ludzie, jesteśmy za nie odpowiedzialni. Traktujemy Ziemię jak swoją własność, ale rzadko myślimy o niej w kategoriach wspólnego dobra, o które należy się troszczyć. Zapominamy, że nasza planeta poradzi sobie bez nas doskonale, ale my bez niej nie przetrwamy. Czy ślepo zmierzamy do katastrofy? A może jest jeszcze szansa, aby to naprawić? David Attenborough był świadkiem, jak człowiek niszczy planetę - na jego oczach zmieniał się świat, w którym żyjemy. W książce "Życie na naszej planecie" wskazuje nam drogę - warto wsłuchać się w ten głos.

"W chwili, kiedy to piszę, mam dziewięćdziesiąt cztery lata. Przeżyłem naprawdę niezwykłe życie. Dopiero teraz to do mnie dociera. Miałem szczęście"

David Attenborough to słynny brytyjski przyrodnik i dokumentalista, autor telewizyjnych programów przyrodniczych, który swoją karierę rozpoczynał wraz z narodzinami stacji BBC. Przez dziesięciolecia jego praca zasadniczo ukształtowała sposób, w jaki myślimy o dzikiej naturze i świecie przyrody. Jego wpływ na edukację i ochronę środowiska jest nieoceniony. Można nawet powiedzieć, że to dość zdumiewające - David Attenborough tworzy przyrodnicze filmy dokumentalne  dłużej niż większość z nas żyje.

W środku roju motyli w Paragwaju; z Benjaminem - małym malezyjskim niedźwiedziem; na pokładzie statku Kruwing z orangutanem Charliem;  z łuskowcem na Bali, z rodziną goryli w Rwandzie... Między innymi te kadry uchwycone okiem kamery i wyemitowane w telewizji w latach 50., 60. i 70. ubiegłego wieku zachwyciły widzów. Pierwsza seria przyrodniczych filmów dokumentalnych Zoo Quest okazała się projektem przełomowym i innowacyjnym - pozwalała ludziom zobaczyć, jak niezwykle różnorodne i nieskończenie fascynujące są zwierzęta i rośliny, z którymi dzielimy świat. David Attenborough odwiedził wszystkie kontynenty - podróżując po świecie, był świadkiem nie tylko piękna przyrody, ale też zwiększającej się z każdym rokiem degradacji środowiska naturalnego. Swoją nową książkę zatytułowaną "Życie na naszej planecie" postrzega w kategoriach testamentu - dziedzictwa dla nas wszystkich. Tym razem David Attenborough uświadamia nam, jak bardzo zmieniła się planeta w trakcie jego życia oraz wskazuje, co możemy zrobić, żeby móc zawrócić z drogi prowadzącej do katastrofy.

"Życie na naszej planecie" składa się z trzech części. Pierwsza z nich, zeznania naocznego świadka, to fascynująca podróż do świata przyrody umiejętnie zestawiona z życiorysem Davida Attenborough - od roku 1937, gdy jedenastoletni wówczas autor spędzał dzieciństwo w angielskim Leicester i z coraz większym zainteresowaniem poszukiwał skamielin - śladów życia zamkniętych w skałach osadowych; przez karierę w BBC i liczne wyjazdy w najdalsze zakątki globu, aż po rok 2020, w którym została wydana ta książka oraz towarzyszący jej serial emitowany obecnie na Netflixie. Część pierwsza nie stanowi biografii - jest chronologicznym zbiorem wspomnień autora, ale służy przede wszystkim ukazaniu zmian, jakie zachodziły w tym czasie w przyrodzie. David Attenborough przywołuje w tekście wiele kluczowych aspektów - opowiada m.in. o populacji i współzależności dzikich zwierząt, bioróżnorodności, znaczeniu lasów i lodowców, początkach ekologii oraz środowisku wodnym. Łącząc te zaganienia z własnymi spostrzeżeniami i doświadczeniami, nadaje im osobisty charakter, a całość dzięki temu staje się dla czytelnika przystępna, interesująca i angażująca. Pierwsza część książki jest zatem jak przyspieszony film, w którym David Attenborough przyjmuje rolę naocznego świadka i przewodnika - to obraz planety, która zmienia się nie do poznania - od 1937 roku, gdy świat zamieszkiwało 2,3 miliarda ludzi, stężenie CO2 w atmosferze wynosiło 280 ppm2, a dzikie obszary stanowiły 66 procent, aż do 2020 roku, gdy liczba ludności zwiększyła się do 7,8 miliarda, stężenie CO2 w atmosferze wzrosło do 415 ppm2, a dzikie obszary skurczyły się do zaledwie 35 procent. W drugiej części, co nas czeka, David Attenborough przedstawia wizję przyszłości naszej planety, która stanie się faktem, jeżeli nie podejmiemy odpowiednich działań. Migracje i przesiedlenia ludzi, wymieranie gatunków zwierząt i roślin, pożary, wzrost poziomu wód, głód i kryzysy humanitarne czyli czarny scenariusz dla naszej planety i zdecydowanie ten moment książki, który uświadamia, że degradacja Ziemi postępuje znacznie szybciej niż może się wydawać, a negatywne konsekwencje są jak najbardziej realne. Trzecia i ostatnia część, jak przywrócić dziką przyrodę, napisana wspólnie z Jonniem Hughesem, reżyserem i producentem filmowym, oraz z zespołem naukowym WWF to rozważania na temat rozwiązań, które mogą zatrzymać zagładę naszej planety, jak na przykład przejście na energię odnawialną oraz ograniczenie emisji dwutlenku węgla i nadmiernej konsumpcji. Ta część książki przynosi nadzieję, światełko w tunelu, oferując inną, lepszą przyszłość, która jest możliwa, jeżeli tylko zaczniemy odwracać niekorzystny bieg wydarzeń. Całość publikacji uzupełnia słowniczek z kluczowymi pojęciami, a także czarno-białe i kolorowe zdjęcia oraz ryciny. Wydawnictwo zadbało również o ekologiczny aspekt - publikacja została wydrukowana na certyfikowanym papierze.

"Życie na naszej planecie" to jedna z lepszych przeczytanych przeze mnie książek w tematyce ekologii i ochrony środowiska. David Attenborough wie, jak opowiadać o przyrodzie - słychać w tej publikacji charakterystyczne dla autora wdzięk, ciepło i pasję. Choć temat nie jest wcale łatwy, a poruszane zagadnienia, szczególnie te związane z degradacją środowiska i znaczącą rolą człowieka w tym procesie, wywołują smutek, przekaz jest pełen nadziei i wiary - mamy wiele możliwości, żeby zmienić bieg wydarzeń. Książka Davida Attenborough to nie tylko przystępna i angażująca lektura, ale też wartościowa publikacja, która zwiększa świadomość i wskazuje drogę. I doskonale uświadamia, jak bardzo człowiek i Ziemia współzależą od siebie. Autor daje nam niezwykle cenną lekcję o przyrodzie i nas samych. Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się, jak istotna jest bioróżnorodność, a właśnie to zagadnienie odgrywa w książce jedną z kluczowych ról. Długa kariera i życie Attenborough na wiele sposobów odzwierciedla nasze zmieniające się podejście do ochrony przyrody. Warto pochylić się nad ekologią, wiedzieć i rozumieć, a ta książka z pewnością nam w tym pomoże. "Życie na naszej planecie" to publikacja, którą powinien przeczytać każdy - bo kwestie związane z planetą, naszym wspólnym domem, dotyczą nas wszystkich, bez wyjątku. I jak twierdzi sir David Attenborough: "Nasza planeta jest mała, samotna i bezbronna. Mamy tylko ją i nie znamy innego miejsca, w którym istniałoby życie. Jest bezcenna. (...) Możemy wszystko naprawić. Jeszcze nie jest za późno. Musimy tylko chcieć""Życie na naszej planecie. Moja historia, wasza przyszłość" to jedna z ważniejszych tegorocznych nowości wydawniczych. Serdecznie polecam.




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu.


Tytuł oryginalny: A Life on Our Planet: My Witness Statement and a Vision for the Future
Tłumaczenie: Paulina Surniak
Wydawnictwo: Poznańskie
Data wydania: 10 lutego 2021
Liczba stron: 304

wtorek, lutego 09, 2021

#313 "Nikt ci nie uwierzy" - Magda Knedler

#313 "Nikt ci nie uwierzy" - Magda Knedler

"Nie mów o tym nikomu, bo i tak nikt ci nie uwierzy", "sama jesteś sobie winna", "niech to będzie nasza tajemnica", "tylko ja naprawdę cię rozumiem, ze mną będziesz bezpieczna"... Jak często podobne słowa słyszą ofiary przemocy seksualnej? Jak często opresyjny system prawny i krzywdzące stereotypy stają po stronie oprawcy? Jak przełamać milczenie i uwolnić się ze spirali cierpienia, wstydu, rozpaczy? W swojej nowej książce Magda Knedler, autorka m.in. bestsellerowych "Położnej z Auschwitz" i "Szeptów z wyspy samotności", zabiera czytelników w literacką podróż w czasie i w beletrystycznym ujęciu odsłania kulisy prawdziwych wydarzeń, które wstrząsnęły przed wieloma latami opinią publiczną. Opowieść o dwunastoletniej Ursuli i jej szesnastoletniej kuzynce Dorothei wywołuje głęboki smutek, niepokój i złość, tym bardziej gdy uświadomimy sobie, że takie historie wcale nie stanowią wyjątku, również w obecnych czasach.

Gdy codzienność zamienia się w piekło - śmiertelną pułapkę bez wyjścia...

Przez wieki podporządkowywanie kobiet mężczyznom było traktowane jako coś naturalnego i nie podlegającego dyskusji. Głęboko zakorzeniony model patriarchalny wyznaczał jedyne rzekomo słuszne i akceptowalne wzorce i role. Obraz mężczyzny, pana i władcy, oraz kobiety, słabej i uległej, był sukcesywnie wzmacniany i powielany. Panowało również przekonanie, że kobieta nie może funkcjonować bez mężczyzny i np. samodzielnie zarządzać majątkiem. Taki model społeczny i polityczny prowadził często do nadużyć względem kobiet - przemocy fizycznej, psychicznej i seksualnej. Przekonały się o tym bohaterki książki "Nikt ci nie uwierzy".

Dorothea po śmierci ojca dziedziczy majątek. Jednak póki nie osiągnie pełnoletności, musi prosić o każdy grosz. To wskazany prawnie zarządca ma decydować o wysokości wypłat dla niej oraz jej opiekunki. Z kolei młodsza kuzynka Dorothei, Ursula, pogrąża się w mroku. Gdy jej matka ponownie wychodzi za mąż, a czarujący ojczym ujawnia swoją prawdziwą naturę, każdy dzień staje się koszmarem. Dziewczęta coraz bardziej tracą kontrolę nad własnym życiem. Czy w świecie rządzonym przez mężczyzn ktoś uwierzy, że młody, uroczy i charyzmatyczny weteran pierwszej wojny światowej jest w rzeczywistości cynicznym manipulatorem i oprawcą? Wkrótce dochodzi do tragedii...

"Nikt ci nie uwierzy" to smutna, refleksyjna i poruszająca historia opowiedziana z wrażliwością, empatią i dojrzałością literacką charakterystyczną dla twórczości Magdy Knedler. Całość przesiąknięta jest tragizmem i dramatem krzywdzonych dziewcząt, a świadomość, że Dorothea i Ursula nie są jedynie wytworem twórczej inwencji autorki jeszcze mocniej działa na wyobraźnię. Książkę wyróżnia typ narracji przypominający korespondencję listowną - to naprzemienny monolog, w którym bohaterki zwracają się do siebie bezpośrednio. Autorka stopniowo zanurza czytelnika w świecie Dorothei i Ursuli, odsłaniając różne aspekty ich życia. Zachwyciła mnie szczególnie głębia psychologiczna powieści. Niezwykłe, jak wspaniale i z dużą dbałością o detale Magda Knedler zbudowała postaci - dwa portrety samotności, wyobcowania, bezradności i wewnętrznych zmagań. Ursula i Dorothea różnią się od siebie pod wieloma względami, ale łączy je wspólny dramat - niestety w rzeczywistości przeżywają go samotnie, tylko w sercu, w ciszy i milczeniu, co jeszcze bardziej pogłębia tragizm sytuacji. Bardzo cenię warsztat pisarski Magdy Knedler m.in. za sposób, w jaki "ubiera w słowa" emocje, przeżycia i refleksje. Głosy bohaterek wydają się niezwykle autentyczne i dzięki temu z łatwością przemawiają do czytelnika. "Nikt ci nie uwierzy" to bogata i dopracowana pod względem portretów psychologicznych książka, która wspaniale ukazuje, jak skomplikowana była sytuacja dziewcząt. Lęk, zagubienie, poczucie winy, wstyd, bezradność, uzależnienie emocjonalne, depresja, ale też wyczerpująca walka o zachowanie godności i samodzielności w świecie fałszu, pozorów i męskiej siły - to wszystko i znacznie więcej znajdziemy w nowej powieści Magdy Knedler.

"Nagle wszystko zrozumiałam i zrobiło mi się biało przed oczami. Doprowadzi do tego.Wszyscy staną po jego stronie. Sędziowie opiekuńczy. Babcia. Rodzina mojego ojca. Pewnie już ich do siebie przekonał, tak jak mu się to udało ze służbą. Będę sama przeciwko nim wszystkim. Całkiem, całkiem sama"

"Nikt ci nie uwierzy" to wstrząsająca i przejmująca podróż przez zakamarki serca i umysłu opowiedziana wrażliwym, ale jednocześnie mocnym głosem. Autorka podarowała nam opowieść, którą czyta się jednym tchem, czując nieustannie na plecach oddech niepokoju. Książka zwraca uwagę swoim dusznym i oryginalnym klimatem podszytym lękiem, smutkiem i ludzkim dramatem - to publikacja z pogranicza kilku gatunków literackich. Ważna i pięknie napisana. Myślałam o niej jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony. Jestem zachwycona i serdecznie polecam, warto.




Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Mando.


Data wydania: 10 lutego 2021
Wydawnictwo: Mando
Liczba stron: 384 (egzemplarz recenzencki)

poniedziałek, lutego 08, 2021

#312 "Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony" - Agnieszka Kamińska /przedpremierowo/

#312 "Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony" - Agnieszka Kamińska /przedpremierowo/

Szwajcaria. W świadomości wielu z nas to położone w sercu Europy państwo funkcjonuje jako mały raj - kraina szczęśliwości mlekiem i miodem płynąca (a właściwie czekoladą i serowym fondue). Stanowi ciekawy kierunek podróżniczy, szczególnie dla miłośników górskich krajobrazów, a w branży turystycznej cieszy się sporą renomą. Szwajcaria to zadowolone krowy z dzwoneczkami u szyi pasące się na zielonej, soczystej trawie, świeże powietrze, oszałamiające pejzaże podziwiane m.in. z okien pociągów mknących malowniczymi trasami kolejowymi lub ze statków sunących z wdziękiem po turkusowych wodach Jeziora Genewskiego, przepyszna czekolada i sery, a także punktualność, bezpieczeństwo i innowacyjność. Często zachwala się wysoką jakość życia mieszkańców oraz polityczną i gospodarczą stabilność kraju. Brzmi naprawdę dobrze, prawda? A dodajmy jeszcze do tego fascynującą różnorodność - bo Szwajcaria to prawdziwa mozaika - barwny tygiel różnych języków i dialektów, tradycji i zwyczajów. Raj? A może niezupełnie? Czas się przekonać :)

Jak sądzicie, o czym pomyślałam, gdy w zapowiedziach zobaczyłam kolejną książkę z podróżniczej serii Wydawnictwa Poznańskiego? "Nie mogło być lepiej" - i rzeczywiście nie mogło :) Szwajcaria to jeden z tych krajów, o których mogę czytać godzinami i wciąż będzie mi mało. Nie pytajcie mnie jednak, skąd się wzięła ta fascynacja - nie mam zielonego pojęcia. Ale jedno jest pewne, wycieczka do Szwajcarii (podobnie jak do Wiednia, południowych Włoch i Japonii) byłaby moim podróżniczym spełnieniem marzeń. Na razie jednak muszę zadowolić się podróżą literacką, która i tym razem okazała się bardzo udana. A wszystko za sprawą książki Agnieszki Kamińskiej, dziennikarki i socjolożki, autorki bloga I'm not Swiss, która mieszka w niemieckojęzycznej części Szwajcarii. "Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony" to pięknie wydana i świetnie napisana publikacja, która zabiera czytelników na ulice helweckich miast, alpejskie szlaki i kolejowe trasy, a także, co najważniejsze, w sam środek zwykłego życia mieszkańców. I pozwala też zweryfikować garść pozytywnych skojarzeń, jakie budzi Szwajcaria.

Czy przeciętny Szwajcar jest czterojęzycznym poliglotą? Dlaczego w szwajcarskich domach nie ma pralek? Czy Szwajcarzy to najwięksi pracusie w Europie? Dlaczego tak chętnie wybierają kolej? Czy to prawda, że są zakręceni na punkcie recyklingu? Jak Szwajcarki łączą macierzyństwo z karierą zawodową? I co z tym szwajcarskim bogactwem?

Szwajcaria rajem wymyślonym? W 1992 roku podczas EXPO w Sewilli kurator szwajcarskiej wystawy przekonywał, że "Szwajcaria nie ma przecież wspólnej kultury czy języka, dlatego można powiedzieć, że nie istnieje". Zresztą według legendy państwo to zaczęło się... na łące. Czy różnorodność Szwajcarii to jej siła, a może słabość? Agnieszka Kamińska pomaga nam rozwikłać tę zagadkę. Jak sama twierdzi: "ten kraj przypomina puzzle albo patchworkowy dywan, który choć składa się z wielu z pozoru niepasujących do siebie elementów, to jednak tworzy sprawnie działającą całość". "Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony" to fascynująca opowieść o różnych obliczach jednego kraju przedstawiona z perspektywy Polki, dla której Szwajcaria kilka lat temu stała się nowym domem. Agnieszka Kamińska w rzeczowy i błyskotliwy sposób zagłębia się w szwajcarską rzeczywistość - opowiada o tożsamości i przywiązaniu do tradycji, o tym, co łączy i co dzieli Szwajcarów, o ich usposobieniu i stylu życia oraz o tym, jak postrzegają siebie nawzajem mieszkańcy poszczególnych kantonów. Autorka wyjaśnia czytelnikom, jak wygląda życie społeczne - kontakty z sąsiadami, zasady obowiązujące w przestrzeni publicznej, zaufanie oraz sztuka kompromisu. Przygląda się z bliska kwestiom turystyki i imigracji oraz podejmuje zagadnienia dotyczące demokracji i sytuacji kobiet na rynku pracy. W książce przeczytamy też, dlaczego Szwajcaria nazywana jest krajem stu dialektów oraz dowiemy się, jak ta językowa różnorodność wpływa na codzienne życie. Jest trochę o polityce, edukacji, zdrowiu i transporcie. O miastach i wsiach, kuchni, historii i folklorze. Jednym słowem - sporo interesujących kwestii, ciekawostek i faktów uzupełnionych trafnymi, osobistymi spostrzeżeniami oraz doświadczeniami autorki. W rezultacie powstała opowieść, która angażuje czytelnika od pierwszej aż do ostatniej strony oraz pozwala spojrzeć na Szwajcarię z innej, nietypowej perspektywy.

"Szwajcaria wydaje się odległa, trochę jak egzotyczna wyspa, chociaż leży w środku Europy. Piękna i nierealna, przypomina plan filmowy. Aż kusi, żeby zajrzeć pod perfekcyjną elewację, czy to nie jest atrapa"

Na rynku wydawniczym możemy znaleźć sporo publikacji w charakterze przewodników. Lubię po nie sięgać - są praktyczne i przedstawiają dany kraj w pigułce, ale najczęściej tylko w kontekście zwiedzania. Jeszcze bardziej cenię natomiast książki podróżnicze, które schodzą z utartych ścieżek i są jak powiew świeżości - pozwalają spojrzeć na dane miejsce z innej perspektywy. Osobiste, autorskie ujęcie sprawia, że każdy kraj czy miasto możemy odkrywać ciągle na nowo. I tak jest właśnie w przypadku książki Agnieszki Kamińskiej (a właściwie całej podróżniczej serii Wydawnictwa Poznańskiego). O Szwajcarii czytałam już całkiem sporo, ale ta lektura i tak dostarczyła mi nowych literacko-podróżniczych wrażeń. Zresztą chyba nic dziwnego, bo nie sposób przecież poznać żadnego państwa w stu procentach - możemy odkrywać i zagłębiać się w nieskończoność, a i tak zawsze coś nas zaskoczy. Tym bardziej gdy mowa o kraju takim jak Szwajcaria. Z książki Agnieszki Kamińskiej wyłania się obraz różnorodności. I chyba właśnie ten aspekt zapamiętam najbardziej. Cieszę się, że autorka w swojej opowieści koncentruje się przede wszystkim na mieszkańcach oraz tym, co tworzy prawdziwą Szwajcarię. Czułam się tak, jakbym otrzymała widokówkę z sielskim, typowym krajobrazem (błękitne niebo, zielona trawa, ośnieżone szczyty i krowa, która leniwie przeżuwa trawę), a po jej odwróceniu na drugą stronę - autentyczną opowieść o kraju, który ma nie tylko zalety, ale też wady. Bez lukru i bez idealizowania, ale z błyskotliwością, humorem i szacunkiem. Jest w niej trochę zachwytów, trochę rozczarowań i trochę zdziwienia, a zatem mieszanka charakterystyczna dla osoby, która mieszka w danym kraju wystarczająco długo, by móc poznać jego charakter, ale jednocześnie na tyle krótko, by nie utracić spojrzenia kogoś z zewnątrz. Trochę jak tubylec, a trochę jak obcokrajowiec - taką narrację lubię najbardziej. Agnieszka Kamińska płynnie przechodzi pomiędzy poszczególnymi zagadnieniami i świetnie wyjaśnia wszelkie zawiłości, np. związane z rożnorodnością dialektów oraz tożsamością regionalną. Bardzo polubiłam styl pisania autorki - lekki, merytoryczny i trafiony w punkt. "Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony" to publikacja, która przybliża nas do prawdziwego obrazu helweckiej krainy, a nie tylko tego, który kojarzymy w stereotypowy, uproszczony sposób. Fantastyczna literacka podróż (i te kolorowe zdjęcia w środku) - można się zachwycić. Bez względu na to, czy Szwajcarię znacie bardziej lub mniej, z książki Agnieszki Kamińskiej dowiecie się sporo interesujących rzeczy i jestem przekonana, że miło spędzicie czas. Wybierzcie się z autorką do Szwajcarii - warto. Serdecznie polecam.



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu.


Data wydania: 10 lutego 2021
Wydawnictwo: Poznańskie
Seria: podróżnicza
Liczba stron: 320
Copyright © kate in bookland , Blogger