czwartek, marca 18, 2021

#329 "Niezłomny. Legendarna wyprawa Shackletona i statku Endurance na Antarktydę" - Caroline Alexander /przedpremierowo/

8 sierpnia 1914 roku, cztery dni po przystąpieniu Wielkiej Brytanii do wojny, statek Endurance wyruszył z portu w Plymouth w drogę na południe. Po długiej podróży, kiedy Zatoka Vahsela, cel żeglugi u wybrzeży Antarktydy, była już niemal w zasięgu wzroku, statek utknął w ogromnych połaciach lodowej kry, co doprowadziło do tragedii.

"Trudno mi opisać, co teraz czuję. Dla marynarza statek jest czymś więcej niż domem spuszczonym na wodę. (...) A teraz on sam napina się i jęczy, jego belki trzeszczą, jego otwarte rany zieją, a on sam powoli rozstaje się z życiem na samym początku swojej kariery"

"Co lód zabierze, tego już nie odda..."


W październiku 1915 roku, po dziesięciu miesiącach uwięzienia i unieruchomienia przez lodową krę, spełnił się czarny scenariusz, którego obawiał się Ernest Shackleton i jego załoga - brytyjski statek ekspedycyjny Endurance znalazł się dokładnie w miejscu dwóch ścierających się mas lodu, które z ogromną siłą zaczęły napierać na burtę. Słychać było głośne trzaski, a kadłub wyginał się niczym łuk. Statek przechylił się w lewo, a do jego miażdżonego wnętrza zaczęła napływać woda. Choć załoga nieprzerwanie pracowała, nie tracąc nadziei i rozpaczliwie starając się uratować statek, los Endurance wydawał się już przesądzony. Nawet pingwiny wydały z siebie szloch przepełniony smutkiem, co wprawiło załogę w zdumienie. Wkrótce statek poszedł głębiej pod wodę, a Shackleton wydał rozkaz, by opuścić pokład. Mężczyźni znaleźli się na dryfującej lodowej krze, 560 km od najbliższego lądu, przy temperaturze -26 stopni Celsjusza. W tym momencie wyprawa odkrywcza zamieniła się w dramatyczną walkę o przetrwanie.

Antarktyda, ze względu na wyjątkowo trudne warunki niepodobne do innych miejsc na świecie, stanowiła wielkie wyzwanie dla odkrywców, podróżników i badaczy. W 1911 roku w wyścigu o zdobycie bieguna południowego rywalizowali ze sobą dwaj polarnicy - Norweg Roald Amundsen oraz Brytyjczyk Robert Scott. I choć ostatecznie to właśnie Amundsen osiągnął swój cel i został pierwszym człowiekiem na biegunie południowym, również Scott zapisał się w historii, niestety za sprawą śmierci poniesionej w drodze powrotnej. Załoga brytyjczyka dotarła na miejsce niecały miesiąc po Amundsenie, ale wracając, wycieńczeni, głodni i rozczarowani, zamarzli, płacąc za swoje marzenia życiem. Wydarzenia wstrząsnęły Wielką Brytanią, a tragiczne losy Scotta stopniowo zaczęły zyskiwać status narodowego mitu. W takiej atmosferze irlandzki polarnik, Ernest Shackleton, przygotowywał się do własnej Imperialnej Wyprawy Transantarktycznej. "Będzie to podróż wspanialsza niż ta na biegun i z powrotem, i czuję, że naród brytyjski musi jej dokonać, jako że pokonano nas w wyścigu na biegun północny, a potem na biegun południowy. Pozostaje zatem jeszcze najdonoślejsza i najbardziej uderzająca ze wszystkich ekspedycji - przekroczenie całego kontynentu". Celem Shackletona było więc dokonanie trawersu Antarktydy (przejście od wybrzeża do wybrzeża przez biegun południowy). Nie wiedział jednak, że jego wyprawa zapisze się w annałach odkryć geograficznych zupełnie z innego powodu...

Endurance uwięziony w paku lodowym, 1915 rok [źródło: Wikimedia Commons]

"Szefie, mam już dość żarcia kłaków renifera, zaraz będę miał od tego w środku kule włochate niczym koźle jaja. Dajmy to szyprowi i McCarthy’emu. I tak z reguły nie mają pojęcia, co wsuwają"

W książce "Niezłomny. Legendarna wyprawa Shackletona i statku Endurance na Antarktydę" Caroline Alexander, amerykańska dziennikarka i pisarka, odsłania kulisy niezwykłej ekspedycji, która, choć nieudana, została zapamiętana jako jedna z najwspanialszych w dziejach. To przejmujący zapis walki o przetrwanie - wielomiesięcznego dryfowania na lodowej krze i prób przedostania się na stały ląd w ekstremalnie niesprzyjających warunkach. Czasami mówi się, że rzeczywistość wciąga bardziej niż fikcja. I dokładnie tak właśnie jest w przypadku książki Caroline Alexander. Opowieść o zmaganiach Shackletona i załogi statku Endurance wydaje się wręcz nieprawdopodobna - brzmi jak scenariusz filmu przygodowego. Losy tych mężczyzn poznawałam ze zdumieniem, podziwem i niekończącym się zainteresowaniem. Często skrajnie wyczerpani, przemarznięci i głodni, wykazywali się opanowaniem, zaradnością, odwagą, hartem ducha i niezwykłą wytrzymałością. Caroline Alexander, korzystając z materiałów źródłowych (m.in. archiwalnych dokumentów, artykułów prasowych i prywatnych pamiętników) oraz na podstawie rozmów przeprowadzonych z rodzinami członków wyprawy, stworzyła kawałek fascynującej literatury faktu - publikację rzetelną i wyważoną. W książce znajdziemy fragmenty dzienników pisanych przez załogę Endurance oraz niezwykle bogaty materiał fotograficzny tworzący wizualną kronikę ekspedycji - ok. 140 zdjęć wykonanych przez Franka Hurley'a, uczestnika i utalentowanego fotografa dokumentującego przebieg wyprawy (warto wspomnieć, że przetrwanie tych zdjęć i negatywów już samo w sobie jest zdumiewającym faktem). Fotografie bardzo dobrze uzupełniają narrację autorki i bez wątpienia stanowią jedną z największych zalet publikacji. Caroline Alexander rzuca światło na wiele interesujących aspektów ekspedycji (przeczytamy m.in. o codziennym życiu na statku, zaopatrzeniu, pokładowych rozrywkach i przygotowywaniu posiłków). Kreśli też barwne i przenikliwe portrety członków załogi oraz opowiada o nastrojach i międzyludzkich relacjach, które często były poddawane próbie, zwłaszcza w ekstremalnych sytuacjach (podczas wyprawy ścierały się ze sobą silne osobowości). Caroline Alexander za sprawą swojego świetnego warsztatu pisarskiego ożywiła w książce bohaterów ekspedycji. Zresztą w interesujący i trafny sposób odmalowała również samego Ernesta Shackletona, szczególnie w kontekście pełnionej przez niego roli przywódcy wyprawy. Książka, choć opowiada o dramatycznych wydarzeniach, daleka jest od melodramatycznego tonu. Autorka znalazła złoty środek - przedstawiła losy ekspedycji w rzeczowy, ale jednocześnie pasjonujący sposób. Nie przypuszczałam, że przeczytam tę książkę jednym tchem niczym powieść przygodową, a tak właśnie się stało. Zachwyciły mnie opisy antarktycznych krajobrazów oraz wytrwałość załogi Endurance. To naprawdę niesamowite, jak wiele człowiek jest w stanie wytrzymać. "Niezłomny" to nie tylko opowieść o ludzkim pragnieniu odkrywania, tego co nieznane, ale też historia heroicznej walki o przetrwanie w starciu z siłami natury, zmagania się z własnymi słabościami oraz nieustającej nadziei. To inspirująca lekcja odwagi, pomysłowości oraz silnego przywództwa w beznadziejnych okolicznościach. I właściwie chyba można powiedzieć, że to także specyficzny obraz triumfu w obliczu porażki. Fascynująca literacka przygoda oraz świetna publikacja dla miłośników historii i pionierskich wypraw, ale nie tylko - dla każdej ciekawej świata osoby. I bez wątpienia jedna z tych opowieści, które warto poznać. Serdecznie polecam.




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu.



Tytuł oryginalny: The Endurance: Shackleton's Legendary Antarctic Expedition
Tłumaczenie: Adrian Tomczyk
Wydawnictwo: Poznańskie
Data wydania: 23 marca 2021
Liczba stron: 360


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © kate in bookland , Blogger