niedziela, kwietnia 11, 2021

#339 "Dziewczyna, kobieta, inna" - Bernardine Evaristo /przedpremierowo/

#339 "Dziewczyna, kobieta, inna" - Bernardine Evaristo /przedpremierowo/

Cenię książki, które wymykają się ze sztywnych ram i wychodzą poza utarte schematy. Takie, które zaskakują trafnością spojrzenia i nie stronią od niewygodnych pytań, na które nie ma gotowych odpowiedzi. Takie, które opowiedziane są odważnym, oryginalnym głosem i zmuszają czytelnika do wyjścia z własnej strefy komfortu, konfrontując go z tym, co nieznane i obce. Takie, które ukazując różne punkty widzenia, zwiększają świadomość i poszerzają horyzonty. Takie, które przemawiają w bardziej osobistym tonie, dotykając fundamentalnych życiowych wartości. I taka właśnie jest książka Bernardine Evaristo, brytyjskiej pisarki, laureatki The Man Booker Prize for Fiction 2019 (pierwszej czarnoskórej kobiety, która otrzymała to literackie wyróżnienie). "Dziewczyna, kobieta, inna" (w świetnym polskim przekładzie Agi Zano) to ważna, ambitna i błyskotliwa opowieść - polifonia dwunastu kobiecych głosów, które przeplatają się na przestrzeni lat w Wielkiej Brytanii, balansując na granicy akceptacji i odrzucenia, łącząc się w jedną wspólną pieśń o tożsamości, poszukiwaniu swojego miejsca i odkrywaniu siebie.

Amma to czarnoskóra dramatopisarka i lesbijka, obecnie po pięćdziesiątce - jej nowa sztuka wystawiana jest w londyńskim National Theatre. Yazz to inteligentna i ambitna córka Ammy, studentka. Dominique, przyjaciółka Ammy, wyemigrowała do USA i tkwi w toksycznym związku. Shirley to nauczycielka, która czuje się obca w społeczności Ammy. Hattie ma 93 lata i mieszka na farmie w północnej Anglii. Carole pracuje w londyńskim City i wydaje się, że osiągnęła życiowy sukces. Jej matka Bummi obawia się jednak, że córka odrzuciła całkiem swoje afrykańskie korzenie. La Tisha jest kierowniczką w supermarkecie i młodą matką. Megan zmienia imię na Morgan, gdy odkrywa, że jako osoba niebinarna nie identyfikuje się z żadną płcią.

"Dziewczyna, kobieta, inna" już od pierwszych chwil zwraca uwagę niekonwencjonalnym stylem narracji i innowacyjną formą. Bernardine Evaristo balansuje na granicy prozy i poezji - wersy pozbawione kropek oraz małych i wielkich liter płyną swobodnie, wyznaczając specyficzny rytm. Nie ma tutaj dialogów. Ważne jest słowo, a nie tradycyjna konwencja. Za słowem podążają bohaterowie, ich światy i historie. Różnorodność to bez wątpienia wiodący motyw powieści. I jeden z tych aspektów, który zachwycił mnie najbardziej. Bernardine Evaristo z czułością i wrażliwością zagłębia się w życiowe doświadczenia i emocje, odmalowując poruszające portrety dwunastu kobiet. Każda z nich mierzy się z "odmiennością" - różni je kolor skóry, tożsamość i orientacja płciowa, wiek, pochodzenie, status społeczny i poziom wykształcenia. Na co dzień muszą zmagać się z przejawami dyskryminacji m.in. ze względu na płeć, brakiem akceptacji, rasizmem i odrzuceniem. Są wśród nich nauczycielki, artystki i sprzątaczki, feministki, żony i kochanki, studentki, matki i córki - zwykłe kobiety, które z pozoru dzieli wiele, ale w rzeczywistości łączy jeszcze więcej. Poznajemy je z różnych perspektyw, co jest niezwykle interesujące. Widzimy, jak postrzegają same siebie oraz jak wyglądają w oczach innych kobiet. Chociaż każda z nich ma w książce swój własny rozdział, ich historie przeplatają się ze sobą na wiele sposobów (odrywanie tego stanowi wspaniałe literackie doświadczenie), by ostatecznie stworzyć szerszy, pełniejszy obraz - portret współczesnego społeczeństwa. "Dziewczyna, kobieta, inna" to w dużej mierze opowieść o zmaganiach, ale też o miłości, przyjaźni, wsparciu, solidarności. O zagadnieniu tożsamości w różnych jej aspektach - kulturowym, płciowym, społecznym, seksualnym i międzypokoleniowym. Evaristo mierzy się ze stereotypami i podejmuje tematy związane m.in. z rasizmem, społecznością LGBTQ+, kolonializmem, feminizmem i patriarchatem. Jej bohaterki walczą o lepszą przyszłość, realizację marzeń i życie w zgodzie z samą sobą. Właściwie można powiedzieć, że książka Evaristo rzuca światło na to, co pominięte i o czym nadal często nie mówi się głośno. Głęboko poruszające dla czytelnika są doświadczenia kobiet - traumatyczny gwałt zbiorowy, prześladowania w szkole, przemoc domowa, wykluczenie, ubóstwo, narkotyki i poczucie niedopasowania. Każda z tych osób czegoś szuka - akceptacji, wolności, wspólnej przeszłości lub lepszej przyszłości, ukochanej osoby, miejsca, które może stać się domem, nadziei... Zachwycił mnie niepowtarzalny sposób zaprezentowania książkowych postaci. Evaristo stworzyła literacką przestrzeń, w której "inni" mogą opowiedzieć swoją historię. Ta książka podejmuje wiele ważnych współcześnie, ale też ponadczasowych tematów. Bywa dowcipna, smutna i refleksyjna. Wzbudza przeróżne emocje i nie pozostawia czytelnika obojętnym. Bardzo dobrze łączy też w sobie intymność i uniwersalność. Dwanaście historii pokazuje nam doskonale, co to znaczy czuć się kimś innym. Uświadamiają, jak na wiele różnych sposobów może przejawiać się dyskryminacja w codziennym życiu. Opowiadają o maskach, które zakładamy, by dopasować się do otoczenia i jak niewiele wiemy o innych (i często wcale nie pragniemy, by było inaczej). Jak powszechna jest gra pozorów, ignorancja i obojętność. Z drugiej jednak strony ta powieść ma w sobie ogromne pokłady empatii. Jest żywiołowa i energiczna. A co najważniejsze wzbogaca literacko nasze życiowe doświadczenia. Dla mnie książka Evaristo ma słodko-gorzki smak. To szczery głos odzierający z iluzji - o ludzkiej krzywdzie i zagubieniu w odpowiedzi na brak akceptacji, ignorancję i dyskryminację, ale niosący też wartościowe przesłanie - że znacznie więcej nas łączy niż dzieli, a różnice między nami czynią nas wyjątkowymi. Poczucie odrębności w książce Evaristo prowadzi często do konfliktów i trudności w relacjach zawodowych i rodzinnych, ale jednocześnie stwarza możliwość bycia razem - zrozumienia, wybaczania, wspierania się. Fabuła popycha bohaterów, a tym samym również czytelników w stronę empatii i większej świadomości. Choć jest to książka o czarnoskórych kobietach w Wielkiej Brytanii, przemawia nie tylko do czarnoskórych kobiet w Wielkiej Brytanii. Różne doświadczenia nie tworzą barier i nie budują murów, lecz mosty - łączą. To wielka moc prozy Evaristo.


"tu nie chodzi o to, żeby coś czuć, żeby mówić, 
tylko być
razem"

"Dziewczyna, kobieta, inna" jest niczym kolaż - brytyjski, kobiecy, ludzki. To niekonwencjonalna, mądra, wrażliwa i odważna książka, po przeczytaniu której czułam się tak, jabym przeżyła dwanaście różnych żyć, wzbogacona literacko o nowe, wartościowe spojrzenie. I życzyłabym sobie w tym roku więcej tak wspaniałej literatury. Polecam.




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu.


Tytuł oryginalny: Girl, Woman, Other
Tłumaczenie: Aga Zano
Wydawnictwo: Poznańskie
Data wydania: 14 kwietnia 2021
Liczba stron: 494

środa, kwietnia 07, 2021

#338 "Rowerem przez II RP" - Bernard Newman

#338 "Rowerem przez II RP" - Bernard Newman

"Moja książka stanowi relację z podróży - może nieco nieformalną i chaotyczną, lecz, no cóż, taka właśnie była ta wyprawa. Nie trzymałem się ustalonego rozkładu. Cały bagaż zmieścił mi się w wojskowym plecaku przymocowanym pasami do bagażnika. Jako wierzchowiec służył mi najzupełniej zwyczajny angielski rower, pieniędzy miałem może ze 20 funtów" - tak o swojej rowerowej podróży po Polsce z 1934 roku pisał Bernard Newman, brytyjski podróżnik i autor, który w okresie międzywojennym odwiedził ponad 60 krajów. Jego reportaż "Rowerem przez II RP" odsłania przed nami zupełnie inną Polskę niż tę, którą znamy obecnie. Odrodzone po 123 latach niewoli państwo polskie musiało zmierzyć się z wieloma trudnościami - scalić w jedno tereny, które pod zaborami rozwijały się z różną prędkością, zlikwidować podziały powstałe wskutek przynależności do trzech państw zaborczych, zmierzyć z kryzysem gospodarczym i stawić czoła napięciom na tle narodowościowym, etnicznym i religijnym. Państwo polskie miało też inne granice niż obecnie i stanowiło barwny tygiel kulturowy. Bernard Newman zabiera nas zatem w podróż po "kraju, którego już nie ma" - przedwojenne Warszawa i Kraków, ale też Śląsk, Kresy Wschodnie, Wilno, Lwów, Gdańsk, Huculszczyzna i Zakopane to tylko niektóre z miejsc, które autor odwiedził wraz z Georgem, swoim dwukołowym towarzyszem. Wrażenia z wyprawy spisał, a w rezultacie powstał ciekawy dziennik z podróży, który teraz, po wielu latach, możemy poznać w polskim przekładzie. Jak wygladała międzywojenna Polska oczami Brytyjczyka?

"Poznawałem Polskę taką, jaka mi się ukazywała, czy też raczej - jaką widziałem. Większość wiadomości zdobywałem na miejscu, od Polaków i mniejszości narodowych. To nie jest przewodnik po Polsce. Starałem się uczciwie przedstawić jej problemy. Nie występuję w roli jej obrońcy - to nie jest książka pisana na zamówienie - ale od razu przyznam, że świetnie się czułem wśród Polaków i ogromnie ich polubiłem"

Bernard Newman postanowił wybrać się do Polski, by przybliżyć swoim rodakom kraj, o którym wiedzieli wówczas niewiele, a który miał kluczowe znaczenie dla losów Europy. Zapiski z podróży w zamierzeniu miały być skierowane do szerokiego grona Brytyjczyków niezorientowanych w sprawach Polski. Bernard Newman skoncentrował się zatem na osobistych spostrzeżeniach i korzystając z własnej wiedzy oraz informacji pozyskanych od napotkanych mieszkańców stworzył interesujący i przystępny tekst. Widać wyraźnie, że był bystrym obserwatorem - jego komentarze i prognozy w większości zaskakują trafnością i przenikliwością. Co prawda Newmanowi nie udało się ustrzec przed błędami - na szczęście Wydawnictwo i tłumaczka zadbali, by w przypisach wyjaśnić niejasności i skorygować wszelkie nie do końca zgodne z prawdą zapiski, nie ingerując jednak w tekst i dochowując wierności relacji autora (to również wspaniale uświadamia, jak rewelacyjnym i przydatnym wynalazkiem jest Internet - Newman, podróżując po Polsce w 1934 roku, nie miał tak łatwego dostępu do wiedzy i informcji, jak my obecnie:). "Rowerem przez II RP" to wyprawa nietypowa i pełna niespodzianek. Newman zaglądał nie tylko do dużych miast, ale sporo czasu spędził na też na wsi (a nawet w pociągu czy na górskim szlaku). Na swojej drodze spotkał różnych ludzi, wysłuchał wielu ciekawych historii, skosztował lokalnych potraw, poznał miejskie legendy oraz zwiedził atrakcje turystyczne. I z pewnością można stwierdzić, że zobaczył spory kawałek ówczesnej Polski. Warto jednak zaznaczyć, że publikacja nie stanowi laurki - są zachwyty, ale też rozczarowania. Newman często mówi o Polsce i jej mieszkańcach z życzliwością, ale nie brakuje też krytycznego spojrzenia doprawionego angielską mentalnością, szczerości i specyficznego humoru (niektóre komentarze autora w obecnych czasach nie byłyby akceptowalne) - mierzy się ze stereotypami, narodowymi przywarami i bolączkami. Wydaje się, że największym walorem tej książki jest możliwość poznania II RP z punktu widzenia naocznego świadka - przez pryzmat ówczesnego stanu wiedzy i światopoglądu. Relacja Newmana czasami zachwyca i intryguje, a czasem złości - i w tym cały jej urok. Na czas lektury warto więc odejść nieco od współczesnych osądów i interpretacji oraz spojrzeć na książkę Newmana jak na cenne świadectwo epoki -  "Rowerem przez II RP" to prawdziwa gratka dla miłośników historii i podróżników.

Gdańskie Stare Miasto, procesja Bożego Ciała w Łowiczu, warszawska Cytadela i dzielnica żydowska, klasztor na Jasnej Górze, krakowski Wawel, tatrzański Zawrat, białowieskie żubry, wileńska Ostra Brama i dużo więcej...

Książkę Bernarda Newmana przeczytałam z dużym zainteresowaniem. Bez wątpienia obraz ówczesnej Polski, który wyłania się z relacji autora, różni się od często wyidealizowanych kadrów znanych m.in. z seriali i filmów fabularnych (ukazujących zwykle codzienność artystów, polityków, członków wyższych sfer, co stanowiło zaledwie wycinek międzywojennych realiów). Spostrzeżenia autora i rozmowy, które przeprowadził z mieszkańcami, w tym również członkami mniejszości narodowych i etnicznych, bardzo dobrze uświadamiają, jak skomplikowaną i wielobarwną mozaiką, szczególnie pod względem kulturowym i wyznaniowym, była II RP. Publikacja pokazuje też między wierszami, jak duże spustoszenie spowodowały lata pod zaborami, o czym świadczą m.in. różnice w rozwoju poszczególnych regionów, poziomie życia i wykształcenia mieszkańców. Aspekt historyczny książki jest zatem naprawdę interesujący, również z uwagi na tło polityczno-społeczne, które Newman lekko zarysowuje w tekście (jak choćby rozpatrując sytuację polskiego Pomorza nazywanego przez Niemców "korytarzem"). "Rowerem przez II RP" to także gratka dla fanów podróży - wiele ciekawych miejsc, atrakcji turystycznych, krajobrazów i mniej uczęszczanych szlaków. I obraz prawdziwego życia ukazany przez Newmana bez upiększania, ale często z życzliwością i zainteresowaniem. Książkę uzupełniają czarno-białe fotografie oraz mapki, na których autor zaznaczał przebieg trasy (w sumie przebył około trzech tysięcy kilometrów). "Rowerem przez II RP" to unikatowa publikacja - ożywiony kawałek historii na wyciągnięcie ręki i ciekawe spojrzenie z punktu widzenia obcokrajowca. Dla mnie - interesujące literackie doświadczenie, warto przeczytać, szczególnie jeżeli kwestie historyczne i podróżnicze są wam bliskie.





Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak Horyzont.


Tytuł oryginalny: Pedalling Poland
Tłumaczenie: Ewa Kochanowska
Data wydania: 24 marca 2021
Wydawnictwo: Znak Horyzont

wtorek, kwietnia 06, 2021

#337 "I znowu cię zobaczę" - Agata Przybyłek

#337 "I znowu cię zobaczę" - Agata Przybyłek

Czy prawdziwa miłość zdarza się tylko raz w życiu? Czy warto otworzyć się na nowe uczucie? Czy obdarzając kogoś zaufaniem, narażamy swoje delikatne serce na zranienie? Czy miłość zawsze znajduje właściwą drogę?

Nieszczęśliwy wypadek odebrał Tamarze to, co najcenniejsze - ukochanego męża i szczęśliwe życie, które wspólnie budowali. Kobieta została sama z dziećmi i potrzebowała czasu, by pogodzić się z bolesną stratą. W końcu nadeszły jednak dni, gdy zaczęła z nadzieją patrzeć w przyszłość.  Szarmancki Wiktor z łatwością skradł jej serce, ale po kilku spotkaniach Tamara zauważyła ze smutkiem, że znacznie więcej ich dzieli niż łączy. W tym samym czasie los stawia na jej drodze Pawła. Między nim i Tamarą zaczyna rodzić się nieśmiałe uczucie. Mężczyzna skrywa jednak pewien sekret. Czy odważy się wyznać prawdę? I czy Tamara otrzyma szansę na miłość i szczęście?

"I znowu cię zobaczę" to dziewiąta część "domowej serii" Agaty Przybyłek. Choć książki te nie są ze sobą powiązane fabularnie i można je czytać w dowolnej kolejności, to bez wątpienia łączy je wiele - subtelność i wrażliwość pióra autorki, nastrojowy klimat oraz cała gama intensywnych uczuć, które znamy z codziennego życia. Każda powieść składająca się na tę wyjątkową serię to poruszająca, słodko-gorzka historia pełna wzlotów i upadków, trudnych wyborów, rozstań i powrotów oraz skomplikowanych ludzkich losów. Agata Przybyłek pięknie pisze o uczuciach - wzrusza, otula ciepłem, przynosi nadzieję i skłania do refleksji. Czasami zdarza się, że kolejne książki cyklu rozczarowują. W przypadku "domkowej serii" Agaty Przybyłek jest wręcz odwrotnie - każda nowa historia wydaje się jeszcze wspanialsza od poprzedniej. I widać wyraźnie, jak z roku na rok rozwija się warsztat pisarski autorki. Opowiadać tutaj na blogu o takich książkach to przyjemność :)

"Czasami w chmurach tworzyły się swoiste dziury i przebijały z nich ciepłe promienie słońca. Tamarę zawsze cieszył ten widok. Miała wrażenie, że to Wojtek się do niej uśmiecha. Jakby dawał jej znać, że akceptuje wybory żony nawet zza granicy życia i śmierci oraz że jest dumny z tego, jak radzi sobie sama"

"I znowu cię zobaczę" to opowieść, w której pierwsze skrzypce odgrywa miłość. Główna bohaterka tęskni za czułością i bliskością - pragnie otworzyć się na nowe uczucie i dzielić życie z drugim człowiekiem. Marzy o spokojnym, rodzinnym życiu, które przed kilkoma latami tak niespodziewanie utraciła. Tym razem Agata Przybyłek przedstawia nam historię miłosnego trójkąta - w życiu Tamary pojawiają się dwaj mężczyźni. Jeden z nich usilnie zabiega o względy bohaterki i nie przyjmuje do wiadomości odmowy. Drugi z kolei z łatwością trafia do serca Tamary, ale jednocześnie skrywa pewien sekret. "I znowu cię zobaczę" to romantyczna historia rodzącego się nieśmiało uczucia. Ma w sobie dużo ciepła, nadziei i coś, co sprawia, że czytelnik angażuje się w nią emocjonalnie. Bardzo przypadł mi do gustu kierunek, w którym autorka poprowadziła fabułę oraz element zaskoczenia - dzięki niemu historia trzyma w napięciu aż do ostatniej strony. Nowa powieść ma przyjemny, sielski klimat oraz barwne dialogi. Znajdziemy w niej wiele uroczych i pięknych momentów, ale też takich, które wywołują smutek lub szybsze bicie serca. Sądzę, że ten "domek" to idealna propozycja dla wrażliwych dusz -  Agata Przybyłek z przenikliwością zagląda do serc swoich bohaterów i ze wszystkich uczuć, których doświadczają, tka przepiękną opowieść o sile miłości i nadziei, macierzyństwie, drugich szansach i zaufaniu. Nie chcę zdradzać zbyt wiele - pozwólcie się zaskoczyć i oczarować :) Przeczytałam jednym tchem i serdecznie polecam. Urok tej powieści i świetne pióro Agaty Przybyłek to gwarancja wspaniale spędzonego czasu.




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


Data wydania: 23 marca 2021
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 432

poniedziałek, kwietnia 05, 2021

"Świat prosi o ratunek" - kwietniowy numer Miesięcznika Znak

"Świat prosi o ratunek" - kwietniowy numer Miesięcznika Znak
Nie da się naprawić świata, robiąc to tylko dla dzieci i młodzieży. I nie da się go naprawiać, dbając tylko o klimat – mówi w najnowszym „Znaku" Magdalena Budziszewska.

Wzrost emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Topnienie lodowców i podnoszenie się poziomu wód. Postępująca urbanizacja i zwiększająca się konsumpcja. Wycinanie lasów. Wszechobecny plastik. Zanieczyszczenie środowiska i zmniejszenie populacji dzikich zwierząt. Zagłada bioróżnorodności... Niekorzystne zmiany środowiskowe na Ziemi postępują szybciej niż się tego spodziewano. Traktujemy Ziemię jak swoją własność, ale rzadko myślimy o niej w kategoriach wspólnego dobra, o które należy się troszczyć. Zapominamy, że nasza planeta poradzi sobie bez nas doskonale, ale my bez niej nie przetrwamy. Co możemy zrobić, by zatrzymać katastrofę klimatyczną? Jak rozbudzić w sobie wdzięczność wobec natury? I jak rozmawiać z dziećmi o przyszłości? Odpowiedzi na te pytania znajdziemy w kwietniowym numerze Miesięcznika Znak - January Weiner, Marcin Popkiewicz, Karol Trammer, Magdalena Assanowicz, Marta Dymek, Magdalena Budziszewska i Urszula Zajączkowska opowiadają o ekologii w różnych jej aspektach (edukacji, transporcie, energetyce, designie i żywności) oraz uświadamiają, jak wiele możemy zrobić dobrego dla siebie i naszej planety. Inspirujące rozmowy na niezwykle ważny temat. Ale to nie wszystko :) W nowym numerze przeczytamy też o współczesnych Indiach na rozdrożu, czyli o szafranowym nacjonalizmie i walce o Tadż Mahal, a także o "książkach na uchodźstwie" czyli o książkach z niemieckich bibliotek, które po II wojnie światowej znalazły się w Polsce. Jeżeli lubicie malarstwo, to z pewnością zainteresują was świetne teksty o Sandro Botticellim oraz o Abym Warburgu, pionierze współczesnych nauk wizualnych. Ale nie będę ukrywać, że najbardziej zachwyciły mnie tematy literackie - piękna i poruszająca proza Aleksandry Zielińskiej oraz artykuł o "Pierwszej krwi" - wichrzycielskiej debiutanckiej powieści Ireny Krzywickiej opowiadającej o dojrzewaniu oraz walce z patriarchatem i dyskryminacją. A czy zwróciliście uwagę, że w Muminkach Tove Jansson roi się od katastrof - powódź, wybuch wulkanu, śnieżyca, trąba powietrzna...? Dlaczego? O tym opowiada Joanna Guszta ("zawsze warto czytać Muminki" - i też tak uważam :). Więcej wam nie zdradzę, ale jedno jest pewne - ten numer to świetna intelektualna rozrywka - dużo ciekawych tekstów i ważnych tematów. Aleksandra Zielińska pisze, że "jako czytelniczka szuka płaszczyzny do wymiany poglądów, inspiracji, dyskusji czy wspólnoty". I taki jest ten kwietniowy numer. Pochłonęłam z przyjemnością. Fantastyczne, jak bardzo takie czasopisma poszerzają horyzonty. Wiem, to brzmi trochę jak wyświechtany frazes, ale naprawdę tak właśnie jest :) Polecam.


Jakie czasopisma czytacie albo kiedyś czytaliście? Książki, podróże, gotowanie, a może coś innego? :)

piątek, kwietnia 02, 2021

#336 "Taką, jaka jesteś" - Klaudia Bianek

#336 "Taką, jaka jesteś" - Klaudia Bianek

Życie potrafi zaskakiwać - pląta nam ścieżki, zmienia plany i podrzuca niespodziewane scenariusze. Czasami brutalnie zamyka nam drzwi przed nosem, dając surową lekcję pokory. Zawsze jednak zostawia uchylone okno - iskierkę nadziei. Przekonała się o tym Eliza, bohaterka serii książek Klaudii Bianek. Gdy pewnego dnia w wypadku motocyklowym zginął jej ukochany mąż, a spokojne, rodzinne życie legło w gruzach, kobieta pogrążyła się w rozpaczy. Każdy kolejny dzień stał się wyzwaniem. A Eliza miała dla kogo żyć - jej wsparcia i miłości potrzebowały ośmioletnia córka i czteroletni syn. I choć bohaterka książki wierzyła, że prawdziwie można kochać tylko raz, serce udowodniło jej, że jest inaczej. Filip wniósł w życie Elizy światło - uśmiech, czułość, namiętność. Dzięki niemu zaczęła powoli rozkwitać i przekonała się, jak wielką moc ma miłość - potrafi uleczyć serce i rozproszyć mrok. Filip i Eliza uwierzyli, że mogą zbudować trwały, silny związek i wspólną przyszłość. Los szykuje jednak dla nich kilka niespodzianek... Czy czas wyleczy wszystkie rany? Czy miłość znajdzie właściwą drogę?

Kocham Cię. Zawsze i na zawsze.

"Taką, jaka jesteś" to trzecia i ostatnia część pastelowej serii książek obyczajowych Klaudii Bianek. Autorka zabrała nas w niezwykłą podróż przez zakamarki kobiecego serca i podarowała nam poruszającą opowieść o trudnej drodze przez stratę, ból i żałobę po miłość, czułość i szczęście, których tak bardzo pragniemy. Na trzeci tom czekałam z niecierpliwością - i bez wątpienia było warto. "Taką, jaka jesteś" stanowi piękne zakończenie dla burzliwej historii Elizy i Filipa. Ostatnie strony bardzo mnie wzruszyły, a całość napełniła nadzieją i przyjemnym ciepłem. Seria pastelowa z łatwością utorowała sobie drogę do mojego serca i zostawiła w nim ślad. Wspaniałe czytelnicze doświadczenie.

Pozwól mu pokochać Cię taką, jaka jesteś

Za każdym razem zachwyca mnie dojrzałość i wrażliwość pióra Klaudii Bianek oraz sposób, w jaki buduje książkową rzeczywistość. Zarówno sami bohaterowie, jak i relacje między nimi są silnie osadzone w codziennym życiu - bez lukrowej otoczki czy zbędnego dramatyzmu. Ich wzloty i upadki oraz rozterki i pragnienia przypominają nasze własne zmagania, co sprawia, że z łatwością stają się czytelnikowi bliscy. Jednym z jaśniejszych elementów serii pastelowej jest również aspekt psychologiczny i wrażliwość, z jaką Klaudia Bianek odmalowuje świat uczuciowy postaci. Najważniejszy jest człowiek i przeżywane przez niego emocje. Autorka z dużą przenikliwością kreśli portret kobiety, która pogrąża się w rozpaczy, doświadczając bolesnej straty, ale z czasem otwiera się na nową miłość. Klaudia Bianek pokazuje, jak trudna może być to droga - naznaczona wątpliwościami, poczuciem winy, ale też tęsknotą za czułością, ciepłem i poczuciem bezpieczeństwa. Historia Elizy wzruszyła mnie i wielokrotnie skłoniła do refleksji. Polubiłam obecną na kartach książki słodko-gorzką mieszankę smutku i szczęścia oraz różne odcienie miłości, szczególnie tej macierzyńskiej. I wspaniale było móc obserwować uczucie rodzące się między bohaterami. Sposób poprowadzenia tego wątku bardzo przypadł mi do gustu. W ostatniej części Klaudia Bianek ponownie porusza istotne kwestie dotyczące m.in. depresji, śmierci i żałoby, przebaczenia, zaufania, macierzyństwa i skomplikowanych relacji rodzinnych. "Taką, jaka jesteś" to życiowa powieść obyczajowa, w której każdy z nas może znaleźć coś ważnego.

"Nadeszły pierwsze ciepłe dni po długiej, śnieżnej zimie. Nadeszła wiosna. Kolejny nowy początek"

Seria pastelowa wyróżnia się nie tylko pięknymi, kwiatowymi okładkami, ale przede wszystkim dojrzałością, intymnością i sporym ładunkiem emocjonalnym. Klaudia Bianek pięknie pisze o uczuciach i odmalowuje w książkach wszystkie barwy naszego życia. Podarowała nam opowieść o uzdrawiającej sile miłości, nowych początkach i trudnej drodze do szczęścia. O zaskakujących kolejach losu i nadziei, która pomaga stawić czoła przeciwnościom. Serdecznie polecam całą serię - jedna z moich ulubionych. Warto przeczytać.




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


Data wydania: 23 marca 2021
Seria: pastelowa (część trzecia)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 334


Copyright © kate in bookland , Blogger